Ekstrakt z kwiatków

Kubek trzynasty


Przypominamy: Tę sesję prowadził Scobin. MG będzie więc wyjątkowo oznaczać Scobina, nie Borysa.


Borys od razu zaczyna kreować napięcie, z umiarem dawkując drużynie informacje o nowej postaci, którą będzie odgrywał na sesji.
BORYS: To będzie szok, gdy dowiecie się, kim gram.
MAGDAR: Siostrą Świerszcza?
BORYS: Świerszczówką.


Już na początku sesji pojawiły się liczne kłopoty z czasem. Tu ktoś (czyt. MG) się spóźniał, tu kogoś (czyt. MG) wyrzucało z kanału... Zmagania z materią trwały właściwie do końca gry. Przedstawiamy lekko przetrawione, ale wciąż smaczne fragmenty logów.
BORYS: Ha, Scobin mistrzuje, ale jak zwykle się spóźnia
BORYS: Właśnie dostałem SMS-a od Scobina...
BORYS: Powiało grozą...?
ŚWIERSZCZ: Nabożna cisza.
BORYS: Pisze, że może się troszkę spóźnić na PBIRC-a.
ŚWIERSZCZ: Ile dni?


Mija pół godziny.
[...] BORYS: MG, na co czekamy?
MG: MG dopiero się uczy rozmawiać w szesnastu miejscach naraz.
BORYS: To trudny skill. Ale ja mam go już na 7. levelu.
LORD THOMAS: Munczkin.


Po paru minutach MG znika z kanału.
* ScobinMG has quit IRC (Connection reset by peer)
ATOK: Zaczyna się.
KIRTAN: To tyle, jeżeli chodzi o wielozadaniowy komputer.
BORYS: Scobin ma dość, levela mu nie starczyło.
ATOK: Wyturlał 1 na k20.


Mija kolejnych kilka minut.
BORYS Ziewa i spogląda na zegarek.
MG: Minutę.
MG klnie ile wlezie na OKE i uczelnie wyższe (zawirowania ze świadectwem maturalnym zabrały mu przed sesją sporo czasu).
ATOK: Całą minutę będziesz klnął?
KIRTAN: To dużo?
BORYS: Niech klnie, ale niech pamięta, że trzeba będzie przyciąć przygodę.


Po dalszych dziesięciu minutach na kanał na moment zagląda LawDog.
LAWDOG: Wpadłem na chwilę, zobaczyć, co i jak.
ATOK: Myślałeś, że już połowa sesji, prawda ?
LAWDOG: Myślałem, że już trochę minęło.


O 17.23 udało się w końcu zacząć sesję. O 18.15 MG przypomina sobie, że zazwyczaj po drugiej godzinie robiono przerwę w grze.
MG: Pytanie mam. Robimy przerwę?
BORYS: Grajmy. Stracilismy dość czasu na poczatku.


Po kilku minutach MG zarządza jednak przerwę. Twardy gość? Nie, to Dabroz przypomniał sobie o sesji. Teraz trzeba wykombinować, co z jego postacią, bo w Elrica wcielił się już Kirtan. (W końcu stanie na tym, że Dabroz otrzyma do odegrania nowego bohatera niezależnego).
MG: PIĘĆ MINUT PRZERWY
* Dabroz has joined #pbirc-inkluz
BORYS: Wróciła koza do woza.
(Tutaj potrzebne jest drobne wyjaśnienie. Graliśmy na moderowanym kanale, a Dabroz pojawił się dopiero w połowie sesji. Nikt początkowo nie zorientował się, że Dab nie dostał voice'a od moderatora. Nieszczęśnik zmienił więc nick na ludzie_litosci, ale my, wiedząc już, na czym polega problem, zaczęliśmy z niego niecnie żartować — lecz voice'a mu i tak nie przyznaliśmy. W końcu Dabroz zdenerwował się i wylogował, powiedziawszy Borysowi kilka "ciepłych" słów na GG. Potem jednak wrócił (na prośbę któregoś z nas)... i stąd właśnie ta koza wracająca do woza. — Przyp. Borysa)


Przerwa trwa nie pięć minut, a pół godziny — wskutek kolejnych problemów MG, wliczając w to następne, tym razem własnoręczne (choć przypadkowe) wyjście z kanału.
MG: Awantura w domu.
MG: Nic poważnego, ale potrwa chwilę.
ATOK: "Bo zupa była za słona".
BORYS: Nie, Scobin zajął komputer, a inni też chcą.
ATOK: Wróci taki podenerwowany.
BORYS: Ja mam zupełnie tak samo z moim ojcem... Nudził się w drugim pokoju, nudził się, aż w końcu pojechał umyć samochód.
DABROZ: Jednozadaniowy komputer się klania.
BORYS: Jednoosobowy raczej... Ale nie wiem, co Ty masz w domu...
DABROZ: Lepsze pytanie: czego w nim nie mam.
DABROZ: Brb (znów podpaliłem obiad). [= "Be right back" = "Zaraz wracam"].
ATOK: Ledwo się rozkręciliśmy, a tu taka przerwa.
(W nawiasach kwadratowych — posesyjne przypisy MG, wyjaśniające zawiłości fabuły i niefabuły).


Również Borys na chwilę niezamierzenie znika z kanału. Kiedy wraca, zmienia nick na "dajcie_voica_wy". ["dać voice'a" = umożliwić graczowi niebędącemu operatorem wypowiadanie się na kanale]. Dość nietypową nazwę tłumaczy następująco:
BORYS: "dajcie_voica_wy" — miało być "dajcie voica, wywaliło mnie", a nie "dajcie voica, wy ...".
(Nie wiedziałem, że długość nicka na IRC-u może wynosić maksymalnie 15 znaków... — Przyp. Borysa)


Po niecałych czterdziestu minutach gry MG zaczyna się upewniać, czy możliwe jest drobne przedłużenie sesji.
[...] MG: Możecie grać troszkę dłużej niż do ósmej?
BORYS: Do której?
BORYS: O 20:50 zaczyna sie "Zabójcza broń".
MG: Hmm. Do 20.30?


Godzinkę później...
MG: Możemy do 20.40?
ATOK: Kumpel mnie zaszlachtuje.
MG: Zaszlachtuje, jezeli pogramy dluzej?
MG: Dobra, to będę się streszczał.
ATOK: "Umieracie".


I tym optymistycznym akcentem kończymy (na razie) rozważania o chronologii. Ale kwiatki z sesji dopiero się rozpoczęły. Oto w innym miejscu i innym czasie toczą się w dal rozmowy o pochodzeniu ksywki Atoka.
MISIOŁAK: "Atok is the largest corporation of textile".
MISIOŁAK: Wygooglalem.
ATOK: Magdar: atok.com, tak? [Magdar to postać Misiołaka, rimember? Na kanale niesesyjnym gracze występowali czasami pod nickami swoich postaci – przyp. MG].
BORYS: Atok Corporation.
BORYS: A to k...
ATOK: Wchodzę kiedyś na czat:
ATOK: "A to k.to ?".


Ponieważ Dabroz wziął dobry przykład z MG i przybył na sesję z opóźnieniem, jego postać — jak już wiemy — dostała się koledze, Kirtanowi. Jeden z graczy jeszcze przed rozpoczęciem gry podsumował to bardzo zwięźle:
BORYS: Zaraz będzie zastępstwo Dabroza, które wcieli się w postać Elrica.


Przed siedemnastą wywiązuje się rozmowa o tym, co oznacza skrót "ROTS".
KIRTAN: Return of the Sith.
LORD THOMAS: "Return"? A nie "Revenge"?
MISIOŁAK: Atok przejdzie na ciemną stronę.
KIRTAN: Taki blag, idę się pociąć.
BORYS: Bo to jest political correct.
BORYS: W rzeczywistości to Jedi się mścili, a Sithowie tylko wracali.
BORYS: W ROTS zemsty było jak na lekarstwo, za to w ROTJ Luke wszystkich wyciął w pień.
KIRTAN: W sumie...
KIRTAN: Sidious tak mówił.


MG na chwilę zachorował na pomroczność jasną.
MG: Jest Misiołak?
MG: Sorry, jest.
MG: Nie zauważyłem, ślepy jestem.
MG: Wybacz, Misiołakomagdarze.
MISIOŁAK: Łaskawie wybaczam.


Kirtan snuje rozważania psychoanalityczne.
KIRTAN: Co Dabem [Dabrozem] kierowało, że dał swojej postaci imię "Edward"?


Początek sesji. MG chce wprowadzić w sytuację, ale sytuacja przybiera nieoczekiwany obrót.
MG: Przez chwilę siedzieli w milczeniu, pijąc wodę z kubków.
MISIOŁAK: "Pijąc wodę z kubków" — przeczytałem "o z kreską". [Przypominam, że na sesji z przyczyn technicznych nie stosujemy polskich liter].
KIRTAN: Głodnemu chleb na myśli.
LORD THOMAS: Nie wiadomo, co miał na myśli Scobin.
KIRTAN: Ale powinien dać "oo", jak chciał przez "o z kreską".
BORYS: Albo po prostu "wodke".
BORYS: Ale jak on dużo pije, to pewnie oswoił się z gwarowym określeniem "woda".
Żeby było śmieszniej, MG jest stuprocentowym abstynentem (to nie oksymoron).


Dalszy ciąg nieoczekiwanego obrotu niefortunnie wprowadzonej sytuacji.
MG: Student ostatniego roku, Edward Elric, pisał rozprawę magisterską o pewnych rzadkich stworzeniach.
MG: I udało mu się odnaleźć zapomniany przez wszystkich manuskrypt, który sprawił, że przez kilka minut z podniecenia drżały mu ręce.
ATOK: Manuskrypt...
BORYS: Tak jak w tym dowcipie.
BORYS: — Baco, zamiast "pić", mówcie "czytać", bo to dzieci będą oglądać.
BORYS: — No więc idziemy do mojego kolegi i czytamy rękopisy
.
ATOK: Nie... Podniecający manuskrypt. Co to moze być...?
MISIOŁAK: Roczniki Playboya.
BORYS: Manuskrypt nosił tytuł Jak zarobić i się nie narobić.
KIRTAN: Jak zarobić na wypełnianiu ankiet.
ATOK: Albo Jak umieć bez uczenia się.
LORD THOMAS: Akurat to ostatnie to ćwiczę na studiach.
KIRTAN: Widzisz, jaka to stara technika.
BORYS: Chyba Jak zdać bez uczenia się.
LORD THOMAS: Ze zdawaniem to akurat różnie bywa.


Borys również snuje przypuszczenia psychoanalityczne, w błogiej nieświadomości zawirowań czekających na drużynę podczas następnej sesji.
MG: Lemene, stary przyjaciel ekskapitana, poprosił go o zorganizowanie eskorty dla Elrica.
MG: W lasach na północ od stolicy mogli się wszak czaić bandyci.
MG: I inne, gorsze stwory.
BORYS: I teraz Wy wszyscy myślicie, że to ja będę tym Lemene, a to nieprawda. [Nie?].
KIRTAN: Borys: ja nie myślałem.
BORYS: W ogóle?
ATOK: Borys: będziesz tym "I inne, gorsze stwory".


Następna ściema Borysa.
BORYS: Dostałem sześciopak PP [punktów przeznaczenia].
LORD THOMAS: 6 PP na jedną sesję?
LORD THOMAS: Ale będzie z Ciebie bohater.


MG przypomina sobie, że innym też przydałyby się PP.
MG: Aha, umówmy się też, że macie po jednym punkcie przeznaczenia.
Potem wszyscy o tym zapomnieli, łącznie z MG. Ah well.


Atok, który wcześniej odgrywał gnoma (a w dodatku Świerszcza), teraz wciela się w rolę kapitana Legionów Flika Cornwella. To sprawia, że drużyna zaczyna na niego patrzeć jakoś inaczej...
BORYS: Gdy Atok przestał odgrywać gnoma, od razu jakoś tak urósł w moich oczach.
BORYS: Nie będę krył się z tym, że zawsze na niego pobłażliwie spoglądałem.
BORYS: Ech, siła role-playing w RPG.


Ponieważ Borys, który tylko na wakacje przyjeżdża do Polski, nie wziął ze sobą Kostka — bota generującego losowe wyniki rzutów procentowych — trzeba znaleźć jakieś rozwiązanie, które będzie pełnić rolę mechaniki.
BORYS: Nie ma Kostka. Został w Norwegii.
MG: A, moment, idę po kostki.
MG: Będę rzucał i podawał wyniki.
MG: Musicie mi zaufać. ;)
BORYS: Scobinie, nie podobało mi sie to ";)" po "zaufać".
MISIOŁAK: Uf, uf.
ATOK: Może sobie sami będziemy rzucać?
MG: Sami! Jeszcze czego.
ATOK: Ja kostki mam.
KIRTAN: Tak byłoby "najuczciwiej".
BORYS: A ja umiem losować liczby w głowie.
BORYS: I zapewniam, że dzieje się to w pełni losowo i obiektywnie.
BORYS: Nie wiem dlaczego, ale nie chcieli mnie zatrudnić zamiast maszyny do lotka.
MG: Nie, ja będę rzucał. Dyktator musi mieć narzędzia dyktatorowania.


Jak się okazuje, gracze potrafią zepsuć nawet najbardziej niewinne wprowadzenie w sytuację.
MG: Przejeżdzacie przez lasek. Ptaszki ćwierkają, słoneczko świeci...
KIRTAN: Na drodze leżą niewybuchy...
ATOK: To słoneczko mnie martwi.
LORD THOMAS: Groźnie wygląda.
LORD THOMAS: Jakby chciało nas zaświecić na śmierć.


No, może nie aż tak niewinne...
MISIOŁAK: Mnie martwi: "przejeżdżacie". [Postacie graczy były pieszo].


Kolejna scena.
MG: — Hej, wy!
MG: Oglądacie się tam, skąd dobiegł głos. Zza drzew wyłania się mężczyzna z łukiem w rękach.
KIRTAN: I nachodzi na minę.
BORYS: Z łukiem w ręku — czyli Wookie, one lubią łuki.
LORD THOMAS: A ma rajtuzy?
LORD THOMAS: To by się wyjaśniło.
BORYS: Robin i jego drużyna.
BORYS: Postraszcie go Szeryfem z Nottingham, to sobie pójdzie.
KIRTAN: Albo nas zastrzeli.


Na razie nie zastrzelił.
MG: Mężczyzna, który przemowił, jest wysoki. Blondyn.
BORYS: Na czele grupy jest jakis Aryjczyk, czyli nie Robin.
KIRTAN: Szwab jeden.
BORYS: "Oddaje bogatym Żydom, daje biednym faszystom".
BORYS: Tfu, *odbiera.


Lord Thomas przypomniał sobie, że jego postać wciąż ma dłoń, którą straci za parę lat.
LORD THOMAS: Właśnie się zorientowałem, że mam dłoń!
LORD THOMAS: Ja się dłonią muszę nacieszyć, póki ją mam.
LORD THOMAS: Mam nadzieję, że moja dłoń dokona dzisiaj jakichś heroicznych czynów. Wszak zostały jej ze dwa lata życia.
BORYS: Trzy.
BORYS: To dzieje się trzy lata przed Kolorem wolności.
LORD THOMAS: Aż trzy?
LORD THOMAS: No, to myślałem, że już się będę musiał z nią żegnać, a tak ma jeszcze przed sobą długie i wspaniałe życie.
[...]
MG: Thomas doskakuje do ostatniego bandyty.
LORD THOMAS: Przynajmniej mi dłoni nie obetnie.
BORYS: Nigdy nic nie wiadomo.
BORYS: A może już wtedy miałeś protezę?
BORYS: I obcięli protezę, którą zastąpiłeś hakiem?
LORD THOMAS: Cyberwszczep.


Za trzy lata Thomas straci nie tylko dłoń...
BORYS: A wlasnie, Thomas: Jakie to uczucie grać postacią z wyrokiem?
LORD THOMAS: Na razie cieszę się dłonią.
LORD THOMAS: Ja przynajmniej zginę bohatersko, ale moja dłoń...
BORYS: ...zgnije w katakumbach, to chciałeś powiedzieć?
LORD THOMAS: Mało bohatersko w każdym razie.
BORYS: Jak by na to nie patrzeć, rękę odciął Ci miecz, a Ty zginąłeś od magii.


Spotkanie z leśnymi żulami zainspirowało rozmowę o historii wojskowości.
BORYS: Pomyśleć, że w średniowieczu dresiarze posługiwali się łukami, a nie bejsbolami.
ATOK: To gorzej, bo dystansowo.
BORYS: Wniosek: technologia dresiarzy się nie rozwija, a cofa.
BORYS: Jak tak dalej pójdzie, za kilkaset lat będa mieli tylko tulipany i kastety.


Dresiarze nie próżnują.
MG: — Rzućcie broń, załóżcie ręce na głowy.
MG: — Albo naszpikujemy was strzałami.
ATOK: Fajnie sesję zaczęliśmy.
BORYS: Wypraszam sobie, ja kiedyś strzelałem z łuku, i nie trafiłem z trzech metrów.
BORYS: Strzała mi spadła z cięciwy.
BORYS: Ale to tylko dlatego, że taki gościu powiedział mi, że źle trzymam łuk. Głupek.
BORYS: Jakbym trzymał po swojemu, to bym trafił.
MISIOŁAK: Się w nogę.
ATOK: A z jakiego strzelałeś?
BORYS: Z drewnianego.


Krótka piłka o sposobie turlania kośćmi przez MG.
BORYS: Jak myslicie, Scobin rzuca k100 czy k1000?
ATOK: k23.
ATOK: Bo po 24 mu się wyliczanka kończy.


Przywódca bandytów przeżył starcie i grupa zastanawia się, co z nim zrobić.
MAGDAR: — Odjąć rękę, to już nikogo nie ustrzeli.
LORD THOMAS: Czemu każdy w tym świecie chce obcinać ręce?


MG tłumaczy się przed graczami z niejasnego poprowadzenia walki z bandytami.
MG: Wybaczcie początkującemu mistrzowi IRC-owemu.
KIRTAN: Spoko.
KIRTAN: Ja nawet nie wiem, ilu ich było.
MG: Czterech, to mówiłem.
BORYS: Osobiście myślałem, że ich się więcej pojawiło, tak jak Smithów w Matriksie.
MG: Było osiemnastu, ale czternastu uciekło, kiedy zobaczyli Welusa.
KIRTAN: To ładny musi być.


Krótki dialog przed spoczynkiem.
LORD THOMAS: — Mogę stanąć na pierwszej warcie.
MAGDAR: — Jaki zmyslny!
ELRIC: — Jaki uczynny!
KIRTAN: Ręka się już znudziła?


W nocy do obozu wpadł wilk. Misiołak lapidarnie podsumowuje niedociągnięcia w sposobie poprowadzenia sceny przez MG.
MAGDAR: Rozglądam się i zastanawiam, o co chodzi.


Wymuszona fabułą zmiana postaci (w "głównej" kampanii były mocno inne niż w prequelu) skłania do ciekawych refleksji.
BORYS: Swoją drogą... Czy nie wydaje Wam się, że gdy mamy inne nicki, to ten PBIRC od razu sprawia wrażenie takiego... świeżego?
ATOK: Coś w tym jest.
BORYS: Atok to Flik. Ty [Scobin] jesteś MG. Ja jestem Welusem. Kirtan jest Dabem.
[...]
BORYS: A pomyśleć, że w świecie gry Dethan i Anor chcieli się jeszcze zamienić miejscami, brrr.


MG wpadł na pomysł, że wie, jak brzmieć groźnie.
MG: MG WYŁACZA SIĘ NA DWIE MINUTY I MYŚLI INTENSYWNIE O ROZWIĄZANIU NIESPODZIEWANEGO PROBLEMU. MG: AHA, WIELKIE LITERY OZNACZAJĄ: "ŚMIERĆ MODE ON".
ATOK: Jak Scobin już umrze, to do nas wróci.
BORYS: CZYLI JAK BĘDĘ PISAŁ WIELKIMI, TO KAŻDEGO WROGA POWALĘ JEDNYM CIOSEM? TAKI CHEAT?
ATOK: CHUCHAM NA PRZECIWNIKA.
BORYS: Ciekawe, co się stanie, jak będę pisał tak?
BORYS: <fly mode on?>
ATOK: Ghost mode.
ATOK: Możesz przenikać przez drzewa.
BORYS: Dobre!
ATOK: Tylko nie wyleć poza mape.
BORYS: Spoko, polecę do góry i ogarnę wzrokiem sytuację.


Kolejny nocny wypoczyn (copyleft pojęcia zaczerpnięty z: Tytus, Romek i Atomek).
KIRTAN: Sugeruję spać na drzewach...
MG: Na drzewach? Elfy?
KIRTAN: Chciałbyś.
KIRTAN: Kirtan to NIE ELF.
KIRTAN: I NIE WOOKIE.


Dyskutujemy o tym, czy używać uśmieszków na głównym kanale sesji.
MG: Dyktatorsko postanowione: na głównym kanale nie używamy uśmieszków. Dziękuję.
MG: Albo inaczej: nie dyktatorsko, lecz jednogłośnie. Jednym głosem. Moim.
KIRTAN: Patrycjusz z Ankh Morpork.
KIRTAN: "Jeden człowiek — jeden głos".
KIRTAN: I patrycjusz był tym człowiekiem.
MISIOŁAK: To była demokracja w A-M.
DABROZ: E tam, nie znacie się.
DABROZ: Na Kubie też jest demokracja.
DABROZ: Obywatele, którzy są przeciw, są rozstrzeliwani.
DABROZ: I wtedy wszyscy są "za".
ATOK: Jak sobie zapaskudzę ziemniakami klawę, to wasza wina będzie.
BORYS: Fidel Ci ją wyczyści.


Drużynka nie wie, gdzie jest jej docelowa świątynia.
LORD THOMAS: Elric, to ty masz pisać na ten temat magisterkę.
CORNWELL: "Zdaje się, że ja powinienem wiedzieć".
KIRTAN: Ad hoc ci nie wymyślę, gdzie to jest.
LORD THOMAS: Kiepsko widze tę magisterkę.
ATOK: Kupił!
KIRTAN: Ja też. Kto wpadł na taki pomysł?
KIRTAN: Temat znaczy się?
MG: Wiecie, gdzie jest ta świątynia — ale tylko mniej wiecej.
KIRTAN: Mniej czy więcej? Mniieeeej!


Następna noc, i oto... American Dream.
MG: Thomas staje na warcie.
MG: Cornwell i Magdar zasypiają.
BORYS: Thomas także zasypia.
DABROZ: Śniła mu sie kielbasa.
BORYS: Śniły mu się gnomy i odcięte ręce.
BORYS: Obudził się nagle: "Ciekawe, co ten sen znaczył?".
ATOK: "Prostanol".
DABROZ: "Prozac".


American Dream II.
MG: Fliku, przez chwilę masz wrażenie, że drzewa się przybliżyły. Ale po chwili przywołujesz się do porządku.
CORNWELL: Przecieram oczy.
CORNWELL: — Cholerne zwidy...
BORYS: Pijus paskudny z tego Flika.
MG: Przecierasz. Nie jesteś już młody.
MG: Oni tego nie widzą.
MG: Przeszedłeś dobrą szkołę.
MG: Ale w głębi duszy wiesz, że taki żywot już nie dla ciebie.
MG: Coż, jeszcze to jedno zadanie. Nie mogłeś odmówić przyjacielowi.
MG: A potem — spokojne mieszkanie w Megalos. Zasłuzyłeś na nie.
ATOK: Spokojne... z mebelkami... kredensem...


Tej samej nocy Borys mocno wczuwa się w rolę.
WELUS: W międzyczasie wstałem, poszedłem się wysikać i śpię dalej.
KIRTAN: Welus: problemy z prostatą?
BORYS: Kirtan, uważaj, bo od sierpnia / września ja znowu jestem MG, a jak Ty chcesz z nami grać, to... powinieneś Welusowi masaż stóp raczej zrobic.
KIRTAN: Już ja sobie postać zrobię, że nie będziesz mógł jej nic odciąć.
DABROZ: Ojej, mamy przedstawicieli odmiennych orientacji w drużynie, ojej.
KIRTAN: Co ty znowu insynuujesz?
DABROZ: To o masażu stóp.
KIRTAN: Aaa... Fakt.
KIRTAN: Ale ty lepsze rzeczy wymyślasz.
BORYS: To nie ja wymyślilem Welusa. :)
DABROZ: Nie posikaj się ze śmiechu.


Złudne nadzieje Welusa. Dark fantasy to dark fantasy!
WELUS: — Mam szczerą nadzieję, że nie zginę w budynku, ale gdzieś na łonie przyrody.


MG pospiesznie klaruje Kirtanowi, o jakich to stworzeniach Elric pisze pracę magisterską. Trwa to chwilę i na głównym kanale przez jakiś czas nic się nie dzieje.
ATOK: Na co czekamy?
ATOK: Wywaliło mnie?
KIRTAN: Na to, aż MG raczy mi powiedzieć, o czym mam pisać.
MISIOŁAK: Elric dowiaduje się u promotora, o czym pisze magisterkę.
ATOK: Tyle czasu minęło, a ty nawet planu nie napisałeś.
BORYS: Jak zawsze wszystko na ostatnią chwilę.
MISIOŁAK: Ba, tematu nawet nie zna.
BORYS: A potem waruneczek, kampania wrześniowa, ech.
ATOK: Ja w twoim wieku byłem lepiej zorganizowany.
[...]
KIRTAN: Czy jest coś jeszcze, o czym nie wiem, a o co zostanę zapytany?
BORYS: Masz garba i jesteś kobietą.
BORYS: Jak Yennefer przed transformacją.
ATOK: Ale ona została kobietą.


Trochę kosmicznego absurdu.
LORD THOMAS: Ja muszę już kończyć na dzisiaj.
BORYS: I Thomas powrócił na USS Enterprise orbitujący dookoła planety.
MG: Do zobaczenia!


Chwila relaksu.
MAGDAR: Skoro idziemy wolniej, to rozglądam się za grzybami. Serio.
WELUS: — O. Grzyby.
WELUS: Pomagam Magdarowi.
ELRIC: — Ale mam wypas eskortę — chichoczę.
CORNWELL: Poszukujemy zaginionej księgi... A wam się grzybów zachciewa!
WELUS: — O. Maślaczek. Jaki duży...
LORD THOMAS: Mam kolczugę, możemy zrobić zupę rybną.
MG: Ale przedtem się tę Twoją kolczugę wypłucze. Inaczej oni tej zupy jeść nie będą.
MISIOŁAK: Brak ryb — niestety.
MG: To co, najważniejsza jest kolczuga.


Jak to zwykle bywa, niewiele brakowało, aby chwila relaksu okazała się zgubna.
MG: Nie wszyscy mają mocne żołądki.
MG: Albo inaczej: nie wszyscy są przyzwyczajeni do pieczarek.
MISIOŁAK: Ja zbierałem prawdziwki.
BORYS: Ja maślaki.


Ponieważ gracze zaczynają się nudzić, MG postanawia jednym krótkim zdaniem popchnąć akcję do przodu.
MG: Wędrujecie, zajmując sobie czas rozmową.


Na scenę wkracza (to znaczy na kanał wchodzi) nowy użytkownik: Astafaer.
BORYS: Nie podoba mi się imię nowego usera.
MG: Nie?


MG z właściwym sobie urokiem zaczyna liczyć czas do końca sesji.
[20:29] MG: Pięć minutek.
[20:31] MG: Cztery minutki.
[20:41] MG: Dwie minutki.
[20:41] MG: Wolno ten czas leci.


Borys przejrzał knowania swojego MG.
BORYS: Szykuje się nam cliffhanger.
BORYS: Inaczej Scobinowi nie zależałoby na kilku dodatkowych minutkach.
BORYS: Jestem MG, wiem, co mówię.
BORYS: Teraz się wreszcie suspens zrobił.


Już po grze zastanawiamy się, na czym zakończyć log z sesji. MG z uwagą przysłuchuje się propozycjom graczy i uwzględnia je w ostatecznej decyzji.
MG: Aha, jeżeli nie macie przeciwskazań, to zakonczę log na "O kurwa" Welusa.
BORYS: Zakończ na moim "Mam prorocze sny".
MG: Zakończę na oparach dymu.


I na koniec prezentujemy autentyczny dialog z sesji.
CORNWELL: — Śniło mi się, że byłem zupełnie łysy...
WELUS: — W kościele?
CORNWELL: — Nie.. w jakiejś piwnicy.
CORNWELL: — Było ciemno, ale.. widziałem kiełbasę!
(Bez żartów! To było na kanale sesyjnym? A ja myślałem, że na technicznym... Chyba się trochę zagalopowaliśmy. — Przyp. Borysa)


Ekstraktu z kwiatków dokonał on, Jarząbek, czyli Scobin.