Ekstrakt z kwiatków

Kubek szesnasty


Przypominamy: Tę sesję prowadził Atok. MG będzie więc wyjątkowo oznaczać Atoka, nie Borysa.


Siwy oznajmia, że instaluje SP2 dla Windows XP.
KIRTAN: Nie! Nie SP2! Broń Bóg! Nie jest dopracowany.
SIWY: A co w Microsofcie jest dopracowane? Chyba logo tylko.


Borys zachęca Siwego do przejścia na Linuksa i opowiada przez chwilę o nowej dystrybucji, Ubuntu.
KIRTAN: Borys, przyznaj się. Ile Ci za reklamę płacą?


LAWDOG: Całkowicie zapomniałem o dzisiejszej sesji. (...) Wróciłem do domu o 7, wstałem o 12, a o sesji przeczytałem w opisie Scobina przed 13.
BORYS: Czy Tobie z początkiem roku uruchamia się skleroza? Wygodne... ale niepraktyczne.


BORYS: Czytałem o tym niedawno w kąciku poprawnej polszczyzny w Angorze.
ATOK: Czytasz Angorę?
BORYS: Tak, przez WAPa. Internet w komórce, jakby ktoś nie wiedział.


Borys ustawił topic kanału na "Revenge of Atoks". W pewnym momencie kilka osób niemalże jednocześnie opuściło IRC-a (z powodów technicznych).
SCOBIN: Wykruszają się chłopcy.
ATOK: Widzę właśnie. Topic ich wystraszył.
Borys zmienił topic na "Return of Atoks".


SCOBIN: Skoro nie ma muzyki [tzn. muzycznej paczki przygotowanej uprzednio przez MG], to może MG będzie dawał informacje na tym kanale: MUZYKA SZYBKA, MUZYKA POWAŻNA, itd.?
BORYS: MUZYKA POWAŻNA...
MISIOŁAK: Śmiertelnie poważna.


Atok mimo wszystko umieścił paczkę muzyczną na serwerze i podał link. Wszyscy zaczynają ściągać. Jedni narzekają na niską szybkość transferu, a inni...
BORYS: Szybkie łącze to podstawa. U mnie będzie za półtorej minuty (250 kB/s). To pewnie dlatego Wy macie tak wolno, cierpliwości...
SCOBIN: Sadysta.
(...)
BORYS: Ale ściąga się u Was z maksymalną szybkością?
KIRTAN: Co rozumiesz przez maksymalną?
BORYS: Maksymalną szybkość dozwoloną przez Twoje łącze.
KIRTAN: Przy moim adminie ja nie wiem, jaką mam maksymalną. Moje łącze ma 700-ileś.
BORYS: 700-ileś czego?
ATOK: Złotych.


Borys w tym semestrze ma historię filozofii z etyką. No i...
BORYS: Wiecie, że wszystkie teorie naukowe Arystotesa okazały się błędne? A sporo ich było... Tak sobie myślę, że gdyby się dowiedział, to przykro by mu było.
(...)
ATOK: I ten podział na ziemię, powietrze i ogień bodajże.
BORYS: Tak!
KIRTAN: Cztery żywioły? Ty... A kto zrobił podział na cztery humory?
MISIOŁAK: Akurat cztery żywioły są OK. Odpowiadają czterem stanom skupienia materii.
BORYS: Fakt. Ale Arystoteles myślał chyba o czymś innym.
KIRTAN: Szczegóły, szczegóły...
ATOK: Tak... O łaźni i niewolnicach...
KIRTAN: Głodnemu chleb na myśli.
MISIOŁAK (do BORYSA): A pytałeś go?


Dabroz zalogował się na serwer jako "dab6oz". Szybko zmienił ksywkę na właściwą, ale...
LAWDOG: Dabroz, co Ci się stało w klawiaturę?


wrz 04 16:30:04 * LawDog Zarzir
wrz 04 16:30:10 --- LawDog is now known as Zarzir
BORYS: Nie ta komenda. "/me Zarzir". LOL.
SCOBIN: To i tak lepiej niż moje "/quit", by wyjść z pojedynczego kanału.


MG: Co Wy na to, żeby dalej grać bez Kostka?
KIRTAN: Kirtan jest widzem, to się nie wysila.


MG: Ktoś prócz Borysa doczekał się paczki?
SCOBIN: Ja mam jeszcze dwadzieścia parę minut.
MG: Będziesz znikał?
SCOBIN: Hmm?
BORYS: On się pyta, czy posiadasz jakieś czary iluzjonistyczne.
MG: "Ja mam jeszcze dwadzieścia parę minut".
KIRTAN: Na paczkę...
BORYS: Dwadzieścia parę minut do ściągnięcia paczki... Czy ja też jestem taki zakręcony, gdy mistrzuję?
LAWDOG: Nie, Ty jesteś odkręcony.


Wiedzieliście, że Borys studiuje fizykę?
BORYS: Dobrze, grajmy, czasu nie przybywa. Chyba że ktoś w czasie gry sprząta swój pokój. Bo wiecie, strzałka czasu wskazuje w kierunku zwiększającej się entropii.


Zaczynamy grę i Siwy w tej chwili zostaje wylogowany z kanału (ma kłopoty techniczne).
KIRTAN: Bywa.
ATOK: Doczyta sobie wstęp.


We wprowadzeniu MG wkleja uprzednio przygotowany tekst. Ale...
BORYS: Bez polskich znaków! Nic nie widzę! Trzeba było sobie ALT wymontować z klawiatury zanim zacząłeś pisać.
MG pospiesznie wyrzuca wszystkich z kanału sesyjnego, by w międzyczasie nanieść poprawki. Wszyscy dziwią się, że dostali kicka.
MG: Choas i porzoga.
BORYS: I literówki, i byki.
MISIOŁAK: To miało znaczyć, że wyrzucili nas z miasta.


MG: Pierwsze sygnaly zwiastujace zblizajacy sie kataklizm dotarly do uszu wladcy zaledwie kilka dni temu. Male szpitale charytatywne w najubozszych dzielnicach Megalos zapelnily sie nagle chorymi.
BORYS: Szpitale charytatywne nie są kompatybilne z tym światem. Myślałem, że przez rok zrozumiecie, co to znaczy dark fantasy.
MG: Charytatywne — płatne, ale nisko — w moim rozumieniu.
SCOBIN: Takie kapłanki Shallyi z Warhammera.


BORYS: Pytanie chronologiczne: Jaki mamy czas w grze?
DABROZ: Czas na śmierć.
(...)
MG: Zima 1987.
BORYS: Znaczy zima-koniec roku, czy zima-początek roku?
SCOBIN: Styczeń czy grudzień? Początek czy koniec 1987?
BORYS: Ale jesteśmy upierd...
SIWY: A Wy co? Pamiętniki piszecie?
SCOBIN: Może się przydać. Na przykład do ustalenia, jakie Dethan może znać czary. O ile w ogóle jakieś zna.
BORYS: Czaru Nowa Piątego Levelu nauczył się dopiero latem 1987.
SCOBIN: A potem zapomniał? Amnestia? To znaczy, amnezja.
BORYS: Nie, tego czaru można używać tylko once in a lifetime. Tak jak zaklęcia, które znał Rincewind.


SIWY: Tak na marginesie, z powodu problemów z kompem nie mam swojej listy zaklęć... Borysku, masz ją może jeszcze?
BORYS: Nie. Miałem format.
SIWY: Ja też miałem format. I nie pomyślałem, żeby zaklęcia na płytce zapisać. Będę musiał to odtworzyć.
BORYS: Nie, poczekaj. Mam te zaklęcia.
SIWY: Ekstra.
BORYS: Nie, jednak nie mam. Mam Twoją kartę postaci, ale tam o dziwo nie ma zaklęć.
SIWY: Tam o dziwo nic nie ma właściwie.
DABROZ: Ja je pamiętam! "Ratowanie Elrica", poziom 15-ty.
BORYS: Muszę przejść na inny profil linuksowy, te zaklęcia powinny być w starym katalogu pocztowym. Ale w tej chwili są poza moim zasięgiem.
SIWY: Jej, nie zrozumiałem ani słowa z tego o profilach.

WELUS: [W jakiej części miasta jest najwięcej zarażonych?]
BORYS: Odpowiedź defaultowa: W tej, w której my teraz jesteśmy.
SIWY: A ja się założę, że na Dołach... tyle, że pewnie właśnie tam będziemy.
SCOBIN: Nie, właśnie wyszliśmy, uprzednio zaraziwszy się dżumą.


MG: Drogę zachodzi Wam postać w wyświechtanym lekarskim kitlu. Glowę przykrytą ma białym kapturem, twarz zaslaniają bandaże.
BORYS: I teraz pojawi się Zarzir i zabije medyka. I to będzie początek pięknej przyjaźni.
SCOBIN: Zarzira z medykiem?


BORYS: Siwy, a Ty masz oryginalne Windowsy?
KIRTAN: Może ma OEM, jak ja.
SIWY: OEM?
BORYS: Bezpudełkowy, tak?
SCOBIN: Bezpudelkowy? Dzisiaj był Marsz Jamników w Krakowie. [Piszemy na kanale bez polskich znaków.]


MG: Prawą ręką sięga do kieszeni. Pochyla się dziwnie, jakby do skoku.
DABROZ: Skakanie z ręką w kieszeni to sposób na pozbycie się zębów.
KIRTAN: Podobnie jak skakanie na rowerze w klatce schodowej.


MG: (...) [medyk] wyciąga z kieszeni brzytwę używaną do puszczania krwi i rzuca się na Elrica.
SIWY: W moim świecie brzytwy to się do golenia używało... a tu, rzeczywiście dark.
DABROZ: W sumie... Początkujący mogą upuścić sobie trochę krwi brzytwą przy goleniu.
KIRTAN: Atok, jak tej brzytwy się używa do upuszczania krwi? Podcina się arterię szyjną?
BORYS: Atok, nie chcę byś złośliwy, ale fatalnie dobrałeś muzykę do tej sceny.
DABROZ: Brzytwa +3, "Pogromca brody".
BORYS: Profesja: Fryzjer. Czar ostatniego levelu: Wyłysienie. KIRTAN: To tak jak z tą reklamą.
(...)
Trwa walka z napastnikiem uzbrojonym w brzytwę. Welus próbuje mu wytrącić broń.
SIWY: Walczący brzytwy się chwyta?
BORYS: Spotkaliśmy Brzytwiarza z Dołów.
Welus uderza kolanem w krocze napastnika.
SIWY: Welus walczy nie fair.
DABROZ: OMFG.
KIRTAN: To do mnie czy do zachowania Welusa?
DABROZ: Do sytuacji. Na Ciebie "OMFG" to o wiele za mało.
KIRTAN: Dla Ciebie alfabetu by nie starczyło.
SCOBIN: Ktoś oglądał ten odcinek "13. Posterunku"? (...) Ten z Brzytwiarzem? Pazura pięknie wymówił "Brzytwiarz".
MAGDAR: Zachodzę lekarza od tyłu i próbuję chwycić.
SCOBIN: W uścisku Magdara.
KIRTAN: Hug me.
BORYS: A może ten chory to Dethan? [Drużyna jeszcze nie spotkała Dethana.]
SIWY: Może on był z Łodzi?
BORYS: Pazura? A. Zrozumiałem dowcip. [Chodziło o medyka.]


MG: Wyczuwam stagnację na kanale.
SCOBIN: Kiedy ja wejdę, to stagnacji nie będzie.
MISIOŁAK: Zrobi się gorąco?


Akcja przenosi się do Dethana.
MG: W tym samym czasie...
KIRTAN: "Dziesięć lat wcześniej..."
DABROZ: "...w niemieckiej toalecie."
BORYS: "Aby zrozumieć motywy działania Dethana, musicie najpierw poznać życiorys jego pradziada. A więc pradziad Dethana był drwalem..."
KIRTAN: "...i podobnie jak jego ojciec i dziadek zajmował się wyrębem lasu."
ATOK: Dobrze, że nie hodowlą kapusty.
BORYS: Kapusta była po kądzieli.
DABROZ: Na Dethana spadła 20-metrowa sosna i od tego czasu był magiem.
KIRTAN: Robił też kiełbasy.


Dethan spotyka chorego legionistę.
BORYS: Jeśli legionista też się rzuci z brzytwą na Dethana, to zacznę posądzać Atoka o brak wyobraźni.
KIRTAN: To będzie można uznać, że wdał się w Ciebie.
BORYS: W tym samym czasie Twoja postać, Kirtan, została uduszona pętem kiełbasy przez wściekłego gnoma. Wymyśl nowego bohatera. Dziękuję za współpracę.


Legionista się przewrócił, Dethan wędruje dalej.
MG: Słyszysz [za sobą] odgłosy czołgania, chrobot zbroi.
BORYS: Słyszysz odgłosy czołgania i chrobot pancerza chitynowego.


MG: Znajdujecie się przed wejściem na pałacowy dziedziniec. W bramie ktoś ustawił skrzynię.
SCOBIN: Jak przy wejściu na konwent. Przy skrzyni stoją orgowie i sprawdzają akredytację.
BORYS: Do wrzucania głosów na Zajdla.
MG: Przy skrzyni stoi człowiek w zbroi i obdziela wchodzących jakimiś woreczkami.
SCOBIN: Te woreczki to taka ichnia wersja identyfikatorów.
DABROZ: Worki na wymioty.
MISIOŁAK: W środku są plakietki, informator...
SCOBIN: Jungle Speedy.
BORYS: Maestro. [Kto nie był na Dracoolu 2005 w Inkluz Roomie, ten nie zrozumie.]


DETHAN: — Co to za woreczki? — pytam kogoś w tłumie.
MG: Jeden z wojowników odwraca się w stronę Dethana.
SCOBIN: Teraz przebije mnie szpadą. O ile już zjadł śniadanie, that is. "Gdzie jest pana teczka?".
BORYS: "Dawaj kasę".
WOJOWNIK: — Ponoć to pomaga.
KIRTAN: "Pomaga" czyt. "przyspiesza". W końcu dark fantasy.
BORYS: Pomaga, ale bakterii.
KIRTAN: Toć mówię.
SCOBIN: Żywe kultury bakterii w jogurcie.
DETHAN: "Pewnie jakiś przesąd, ale skoro w to wierzą...". Też biorę [woreczek].
SCOBIN: Jesteśmy przesądni. Nawet Wykształceni Magowie.

Bohaterowie pojawiają się na dziedzińcu, gdzie ma się odbyć narada. To sesja prequleowa, nie wszyscy jeszcze się znają.
SCOBIN: Pewnie teraz wszyscy usiądziemy przy jedynym wolnym stoliku.


BORYS: Kiedy pojawi się Zarzir i urządzi krwawą łaźnię? Swoją drogą, dlaczego to się nazywa właśnie "krwawa łaźnia", a nie np. "kuchnia"?
SIWY: Bo można się wykąpać we krwi?
BORYS: Ktoś miał chyba traumatyczne doświadczenia. [Chodzi mu o Siwego.]
KIRTAN: Tak, Rzymianie.
BORYS: Więc jednak traumatyczne doświadczenia.


MG: Ubrany jest dziwacznie. Bogato, ale z "dodatkami".
BORYS: Dodatki = trzy paski.
KIRTAN: I szeleszczące spodnie.
SCOBIN: Z bandaży.
BORYS: I wbudowane automatyczne mówienie "Yo" (tribute goes to Dabroz).


SIWY: Ja przez pół życia pisałem "ksiąrzka".
BORYS: Przez które pół?


Welus pokazuje strażnikowi Elrica mówiąc, że to ich towarzysz i że on też musi wejść do środka.
DABROZ: Nie pokazuje się ludzi palcami.


SCOBIN: Anora tu nie ma, right? Jeszcze?
BORYS: Mamy chyba tego nie wiedzieć.
DABROZ: W tym pomieszczeniu czeka psychopatyczny seryjny morderca brzytwą, ale nie możecie tego jeszcze wiedzieć.


MISIOŁAK: Teraz nas zagazują i wytną wątroby.


MG: Drzwi prowadzą do sporego pomieszczenia. W środku znajdują się już dwie osoby.
SCOBIN: Dwa Zarziry?
MG: Siedzą przy dużym okrągłym stole.
BORYS: Wiosna '89.
SCOBIN: "Który to Kiszczak?"
LAWDOG: Ciekawe, jak na razie nie pojawia się ani jeden.
MG: Jeden z nich ubrany jest jak medyk.
SIWY: Nie ubieram się jak medyk. No, może troszkę.
BORYS: Ubierasz się jak ranger.
SCOBIN: Ten w stroju medyka to Zarzir. Dla niepoznaki. Żeby trudniej było zgadnąć.
DABROZ: Jeszcze Wałęsa.
BORYS: Michnik obserwuje wszystko przez lustro weneckie.
KIRTAN: I nagrywa?
BORYS: Nie, zaciera ręce. Everything is going according to the plan. Nie czytałeś Łysiaka, więc nie wiesz, o co chodzi.
SCOBIN: Michnik = Lord Sithów? Everything is going as planned.
BORYS: Nie zdziwiłbym się.
SCOBIN: A ten wojskowy to pewnie hrabia Dooku. Łysiak jest Obi-Wanem.
DABROZ: Kirtan to Chewbacca.
SCOBIN: Careful you must be. Joined the Dark Side, Dooku has. Lie, deceit, treachery are his ways now.
BORYS: A Zbigniew Herbert to Yoda.
DABROZ: A kim jest Mandaryna?
BORYS: Ziemkiewicz to Han Solo. A Miłosz to Anakin.
SCOBIN: Za stary.
BORYS: Kiedyś był młody.
SCOBIN: Tja. Dawno temu, w odległej galaktyce. Miłosz mógłby w sumie grać Imperatora.
BORYS: Nie. Michnik jest Imperatorem. Ale kto jest Anakinem? Rywin?
SCOBIN: Czarzasty? Żeberka w sosie czarzastym.


MG: Drugim człowiekiem jest ten z mównicy: - Możecie uznać, że dziwnie się zachowuję, ale...
SIWY: No, dziwnie się zachowuje, równocześnie gada na mównicy i siedzi z nami.
MG: - Najpierw chcę opowiedzieć wam historię.
SIWY: I do tego ma talent bajarza.


DABROZ: Mam paczkę z muzyką! Który kawałek?
MG: Nrazie rzaden. Zraz będzie.
DABROZ: Scobinie, oddychaj głęboko. To tylko ortograf.
BORYS: I trzy literówki.
ATOK: Nie zapomnij o oddychaniu.
BORYS: "O oddychanió".
SCOBIN: Oddycham.


Welus zerka na Zarzira, ale Zarzir tak właściwie się jeszcze nie pojawił w pomieszczeniu.
SCOBIN: Welus widzi kogoś, kogo my nie widzimy?
KIRTAN: Schizofrenia.
BORYS: Myślałem, że wszyscy tam jesteśmy. Nie spodziewałem się nieobecności Zarzira.


MG: Do pomieszczenia wkracza jakiś wojownik. Pod pachą niesie czarny prostokąt.
DABROZ: Cenzura?
BORYS: No ale chyba nie ma tego prostokąta na oczach?
SCOBIN: Na oczach, ustach i uszach.
LAWDOG: Na mieczach.
BORYS: Cały jest rozpikselowany. Przecież tego PBIRC-a małe dzieci oglądają.


ZARZIR: - Chwytam oba miecze.
ZARZIR: [Bez "-".]
BORYS: A dlaczego niby Zarzir miałby na głos nie mówić, co robi? W końcu to fanatyk. Nie trafisz za nim.


Kirtan_w (~kirtanloo@m074.c149.petrotel.pl) has left #pbirc-inkluz
DABROZ: /quit?


Ktoś traci przytomność.
BORYS: Czy na sali jest lekarz?
SIWY: Ja nie widziałem.


KIRTAN: Dab, ostro Cię ignoruje MG.
SCOBIN: Ale Elrica też coś za dużo na kanale nie słychać.
DABROZ: Jestem ponad wszystko. Nawet MG boi się mnie tknąć.
SCOBIN: "Elric lewituje po pomieszczeniu".


MG: Zanurzacie się w miękkiej mazi bezmyślności.
SIWY: To ten wspomniany wcześniej jogurt?
ATOK: Nie, ale konsystencja pasuje.


Na polecenie MG uruchamiamy kolejny utwór z paczki muzycznej.
LAWDOG: Jakieś .midi chyba?
BORYS (który rozpoznał utwór): Nie. Muzyka z gier na PlayStation ma właśnie taką jakość.


Drużyna budzi się w lochu.
MG: Nie macie przy sobie nic prócz ubrań.
DABROZ: Ja bym swoje ubranie wolał mieć na sobie, a nie przy sobie.
LAWDOG: Humorek się wyostrzył.


MG: Panuje tu absolutna cisza.
SIWY: Poprośmy tę ciszę, żeby nas wypuściła.


Borys pomylił kanały i zaczął poruszać kwestie techniczne na sesjnym?
WELUS: - Czy to jest początek, czy koniec 1987? Chcę wiedzieć, ile mam jeszcze przed sobą lat życia. Półtora czy dwa i pół.
MG (zbulwersowany): Może nie na głównym?
SCOBIN: Welus się zdenerwował. To znaczy Borys. I wszedł na kanał sesyjny.
BORYS: Najmocniej przepraszam. To było nieumyślnie.
SIWY: Nagana. Siadaj.
ATOK: Po pierwszym stycznia, jeśli o to Ci chodzi.
DABROZ: Po pierwszym stycznia to może być i 31 grudnia.
BORYS: Swoją drogą, Welus mógł zapytać o datę w świecie gry? Niby czemu nie?


Literówka.
MG: Detchan, macasz w ciemności (...)
BORYS: Detchan...
ATOK: Mam problemy z tą ksywką.
SCOBIN: Skojarz z "death".
BORYS: Deatcham.
SCOBIN: No no no!
BORYS: Deathmatch.
LAWDOG: A mi się z Auchan skojarzyło.
DABROZ: Dead Cam.


Nieszczęścia chodzą parami. Borys myli się po raz drugi i używa smajla na sesyjnym — w dość dziwnym kontekście.
WELUS: Siadam pod ścianą. :)
BORYS: Kurczę, przepraszam. Zaraz dostanę czerwoną kartkę.
LAWDOG: Oj, Borys, Borys.
ATOK: Taa, devoice'a.
LAWDOG: Chyba Cię musimy zawiesić w prawach gracza.
BORYS: Jestem jakiś taki rozkojarzony dzisiaj.
LAWDOG: Nie tylko Ty.
DABROZ: Nie tylko...
SIWY: To przez te runy. [Drużyna przed chwilą padła ofiarą magii runów.]
BORYS (ściemnia): U mnie w pokoju jest strasznie gorąco, mam okno na południe. To chyba dlatego.
KIRTAN (przejrzał ściemę): Tia...
LAWDOG (też przejrzał): Gorąco? W Norwegii? Wow.
BORYS: Ale przyznajcie: Ten smajl na głównym Was rozbroił.
LAWDOG: Faktycznie, broni nie mamy.


Drużyna, jak już powiedzieliśmy, trafiła do lochu.
SIWY: Mistrzowie Gry to bez lochów i krat się chyba nigdy nie obejdą.


Do drzwi celi, w której znaleźli się bohaterowie, podchodzi (od drugiej strony) jakiś szubrawiec. Drużyna chce, żeby się pokazał w zakratowanym okienku.
?: Po co? Wystarczy, że mam to (brzdąka kluczami). No co... malusie? Źle wam tam?
LAWDOG: Malusie?
BORYS: ROTFL. Popłakałem się. Kir nas uwięził. [Kirtan-gracz ma w realu 200 cm wzrostu.]
KIRTAN (obrażony): Po czym wnioskujesz?
BORYS: No bo kto inny powiedziałby do Zarzira "malusi"? [Zarzir-postać ma "tylko" 191 cm.]
KIRTAN: Borys, Tobie coś powiedzieć...
BORYS: Najważniejsze, że wszyscy zdrowi jesteśmy.


NIEZNAJOMY: Uwolnię was w zamian za przysługę.
DABROZ: Przysługę — ustawcie się w pięciu i mnie zmierzcie.


Bohaterowie zostają wypuszczeni z celi przez nieznajomego. W zamian mają dla niego znaleźć jakąś nieokreśloną bliżej rzecz.
SIWY: Jakiej rzeczy szukamy?
KIRTAN: Kluczy.


MG: Dethan trzyma w łapie coś w rodzaju medalionu.
KIRTAN: "W łapie"...
MG: Z dużym klejnotem.
DABROZ: Trzyma klejnoty w łapie.


Welus rzuca w niezidentyfikowanego napastnika pochodnią.
SIWY: Co on taki niegościnny?
BORYS: Kto?
SIWY: Ty. Rzucasz pochodnią w gościa.
BORYS: Gościa? Ja nie mieszkam w tych lochach.


KIRTAN: Dabroz jest AFK...
SCOBIN: AFK? "A F***ing" rozumiem, ale to trzecie? "Coward" nie pasuje, bo to przez "c".
BORYS: Nie, nie. No wiesz... Away From Keyboard.
KIRTAN: Scobin, spokojnie.
SCOBIN: Generuję kwiatki.


Drużyna znajduje się w ciemnym korytarzu. Nie ma jednomyślności co do kierunku, w którym powinna się udać. Jedni chcą iść w lewo, inni w prawo.
SCOBIN: Oho, tworzą się grupy interesów.


KIRTAN: Uwaga, podpadnę za chwilę, ale przypomniało mi się, z czym mi się Zarzir kojarzy.
BORYS: Zarzir-imię czy Zarzir-postać?
KIRTAN: Imię. Jest taki sos grecki "Zaziki".
ATOK: Zarazil.


ANOR: Patrzę na ogień [pochodni]. Jest jakiś ruch powietrza?
MG: Lekki... Bardzo lekki...
SCOBIN: Nasze oddechy.


BORYS: Wieczorem w telewizji norweskiej dadzą Dwa wieże. Na niekodowanym kanale bez reklam, taka ichnia TVP2.
KIRTAN: Na HBO przedwczoraj chyba leciały.
BORYS: Burżuj.
KIRTAN: Wiem. Dab mi zapomnieć nie daje.
BORYS: U nas w Łodzi tacy jak Ty nie mają lekkiego życia. Gęstość dresów na metr kwadratowy jest bardzo wysoka.
SCOBIN: Welus jest z Łodzi? Mam nadzieję, że nie z pogotowia?
KIRTAN: A na moim podwórku to niska. Dab się wypowiedzieć może.


Anor wcześniej oznajmił, że idzie za Zarzirem. Chwilę później Zarzir stwierdza jednak, że to on "zamyka pochód".
SIWY: Jak on zamknie pochód, jak ja się za nim powlokę...?


MG: Słyszycie płacz dziecka.
DETHAN: Spieszę naprzód.
SCOBIN: Naiwny głupiec, Dethan is. Ale życie go wyszkoli. Jeszcze dwa i pół roku.


WELUS (do ZARZIRA): A gdybym ci powiedział, że jestem ateistą?
SCOBIN: Welus podpada Zarzirowi po raz pierwszy.


MG się zaplątał.
MG: Siedzi na schodach. Nad nim stoi Dethan. Między nimi siedzi mała dziewczynka.
MISIOŁAK: Nie pamiętam, żebym siadał.
ATOK: Kucnąłaś [literówka], żeby porozumieć się z dzieckiem.
KIRTAN: Taa, "porozmawiać"...
SCOBIN: Usiadłeś z wrażenia. (...) "Kucnęłaś" czy "kucnąłeś"? "Cześć, jestem Wojtek. Też mam 12 lat".


Znowu literówka.
MG: Dziewczynka półpłakuje.
DABROZ: "Półpłakuje"? Tzn. w połowie płacze, a w połowie nie?
MISIOŁAK: Śmiech wewnątrz, płacz na zewnątrz — czy jak to tam szło.



Uwaga! Reszta kwiatków jest przeznaczona tylko dla osób, które ukończyły 18 lat. Jeśli nie ukończyłeś 18 lat, kliknij tutaj. You have been warned. Proceed on your own responsibility.






MAGDAR: Biorę dziewczynkę za rękę i prowadzę dalej. (...)
MAGDAR: - Chodź, mała.


MG: Dziewczynka zaczyna płakać. Coraz głośniej. (...)
DETHAN: - Nie płacz... Chcesz? Spójrz.


MG: [Dziewczynka] sięga rączkami. (...) Łapie końcami palców. (...) Nagle sięga całą dłonią. (...) Chwyta całą dłonią i ciągnie.
DETHAN: Wydaję okrzyk zaskoczenia.


MAGDAR: Biorę dziewczę.
MG: Szamocze się.
ANOR: Pomagam Magdarowi.


MG: Dziewczynka bierze go do rączek. Dziecko, jak dziecko, wkłada je sobie do buzi. Ale przy tym zaczyna rosnąć. Nieznacznie, ale widocznie.


MISIOŁAK: Zamiast pchać — pociągnijcie.