Ekstrakt z kwiatków

Kubek pierwszy


MG: Własne przemyślenia umieszczajcie w cudzysłowach, wtedy unikniemy wstępów vide "zastanawiam się".
Siwy: Mnie tam takie zastanawianie się nie zajmuje dużo czasu.


Welus: "Czy my mamy jakiś szyk bojowy?"
Anor: "W mieście chyba niekoniecznie."
MG: Co to, telepatia?


Magdar: A mnie się nie podoba rola łowcy niewolników.
Elric: My tylko egzekwujemy prawo.
Welus: Magdar, za bardzo ci sakwa ciąży?


Karczmarz przed nalaniem piwa do kufli pluje w naczynia i przeciera je brudną szmatą.
MG: Nie miejcie do mnie pretensji, sami chcieliście, żeby było dark fantasy.


Drużynie przygląda się przez brudne okno karczmy garbus.
Welus: Może ten z zewnątrz chce, aby go zaprosić i piwem poczęstować?
Zarzir: Może ja mam z nim porozmawiać?
Anor: Może myśli, że garba też leczę... a garba to chyba tylko Zarzir może.
(...)
Elric: Ktoś powinien "porozmawiać" z garbulcem.
Anor: Może zapytamy go, czego chce?
Magdar: Może napoimy garbatego szpiega?
Zarzir: Może "zaproszę" go do środka?


Garbas zostaje "ucapiony".
Garbus: Ja nic nie wim, ja nic nie wim!
Anor: O! Jak już krzyczy, że nie wie, to trzeba go zapytać, czego konkretnie nie wie.


MG: Garbus kuli się wystraszony na krześle. Obraz nędzy i rozpaczy.
Siwy: Zaraz się popłaczę.


Garbus (ciągle ten sam) zostaje poczęstowany piwem. Bohaterowie chcą nakłonić go do mówienia.
Anor: Ja tam Zarzirowi wszystko bym jak na spowiedzi wyśpiewał.
Garbus (dopijając piwa): Mogę teraz dostać coś do zjedzenia?
Welus: Może jeszcze ubranie uprać?
Garbus: He he... No nie, ale jak macie co starego do oddania...


MG: Woda, którą zagotował barman, nie należała do najczyściejszych.
Siwy: Na "Staropolankę" nie liczyłem.


Garbus: Tylko nie bijcie mnie w garb!
Welus: Bicie w garb jest kuszącą propozycją.


MG: Do karczmy wchodzi dwóch osiłków. Wyglądają na dokerów.
Siwy: Czytaj: Śmierdzą rybą.


Pada propozycja puszczenia garbusa wolno i śledzenia go.
Welus: Gdyby to była ładna panna, to mógłbym ją śledzić. Ale jego...
Zarzir: Welus, tobie tylko grzeszne myśli w głowie.
Welus: Jeżeli Pan dał piękne kobiety i oczy do patrzenia na nie, to czy może to być grzechem?


Zarzir powoli podchodzi do garbusa. Błyskawicznie chwyta go za koszulę i unosi w powietrze.
Siwy: Kręgle?


Ktoś ukradł Zarzirowi sakiewkę.
Dabroz: A może on sam sobie ukradł i chce wyłudzić odszkodowanie?


MG: Po przekroczeniu progu garbus rusza biegiem w stronę najbliższego zaułka.
Dabroz: Przecież on jest KULAWY!
MG: Kulawym biegiem.


Garbus ulotnił się jak kamfora; osoba, która próbowała go śledzić, natychmiast zgubiła go z oczu.
MG: "You've been tricked by a smooth criminal."
Dabroz: Alien Ant Farm?
MG: Tak. W gruncie rzeczy Michael Jackson.


Karczmarz: Szukacie zbiegów czy osób, które się nimi interesują?
Elric: Jednych i drugich.
Welus: ...i krasnoludzkiego skarbu.


Drużyna wychodzi z karczmy.
Welus: Rozglądam się odtąd uważniej. Uważam zwłaszcza na garbusów.


Magdar: ":)"


Cubi: Sprawdzam, czy szable są na swoim miejscu. Dyskretnie... Ruch biodrem czy coś...
Misiołak: Dyskretnie kradnę mu szable.


Na kanale pojawia się Scobin.
Siwy: Chwała Wielkiemu Korektorowi!
(Dla niezorientowanych: Scobin jest korektorem w "Inkluzie".)


Scobin prosi o log. Dostaje go. Scobin: Dziękuję. Rozłączę się na chwilę.
>> Scobin has quit
Cubi: Chyba ma jednozadaniowy komputer.


Napotkane prostytutki mówią, że za opłatą mogą pokazać, gdzie mieszka alfons Rene. Pieniądze zostają przekazane.
Dabroz: Czyje pieniądze?
MG: Niech sobie ktoś odpisze sześć srebrników.
Siwy: MG, przekraczasz kompetencje!


Prostytutki: Chodźcie za nami.
MG: Idziecie za nimi?
Dabroz: A jak sądzisz?


Zarzir (niezorientowany, bo przez chwilę go nie było): Po co nam alfons?
Anor: Przejmujemy biznes.
Welus: Trzeba wykończyć konkurencję.
MG: Panowie, to jest PBIRC, a nie "Grand Theft Auto". W GTA będziemy grać później.
Siwy: A czy my auta kradniemy?


MG pomyłkowo użył polskich znaków, które niepoprawnie wyświetlają się u pozostałych.
LawDog: Mistrzu -- krzaczysz.
MG: Wybacz. Za każdego krzaka dostaniecie dodatkowe XP, obiecuję.
LawDog: Się wie.
Dabroz: Mistrzu, napisz: "żółw".
Siwy: To tu są XPki?


Alfons otwiera drzwi swojej rudery.
Alfons: Ty głupia dziwko, mówiłem ci przecież... Zjeżdżajcie stąd! (do bohaterów)
Magdar: Miła okolica, ciekawi mieszkańcy...
Anor: Szukamy informacji.
Alfons: Tu jej nie znajdziecie. (Zatrzaskuje drzwi.)
Magdar: Kto szuka, ten znajdzie... (Puka.) Kto puka, temu otworzą...


Welus zostaje postrzelony z kuszy przez alfonsa.
Cubi: Chciałem dark fantasy... Wybucha zamieszanie.
Zarzir: Po jaką cholerę w ogóle tu przychodziliśmy?!
MG: Przejąć biznes.
Anor: Bo on może wiedzieć to, co my chcemy wiedzieć.
Zarzir: ALFONS?


MG: Rana jest głeboka. Bełt wpił się prosto w uda.
Cubi: Czy taki bełt się wyciąga, czy zostawia?
MG: Jeśli chcesz mieć pamiątkę...


LawDog popełnia uroczą literówkę...
LawDog: Walusie, chodźmy. {do Welusa)


Pod pakamerą alfonsa wybucha chaos. Welus został zraniony strzałem z kuszy, Rene strzela do bohaterów nadal. Poszczuł ich tez wielkim psem, którego zdołał ogłuszyć Magdar. Nagle ruderę alfonsa ogarniają płomienie.
Welus: Ktoś nam chyba pomaga. Najpierw psa ktoś machnął, teraz dom.
MG: Jak to "ktoś"? Magdar go machnął. Misiołak -- czarna niewdzięczność Cię spotyka.


Welus (o swojej ranie): Chyba potrzebny mi medyk.
Z rudery wybiega Rene uzbrojony w widły.
Cubi: Przepraszam, powinienem powiedzieć: cudotwórca.
MG: Witaj w klubie. Nie wolno śmiać się z cudzych garbów.


Literówka:
Elric: Biegnijmy do "Szczura1"!
MG: To jest jakiś "Szczur2"?


Rozwścieczony tłum goni bohaterów. Mocno kulejący Welus powoli zostaje w tyle.
Cubi: Ciekawe, czy potrafię walczyć z ziemi?


Welus: Proponuję, aby ktoś inny łapał belty swoim udem.


Karczmarz: Dowiedzieliście się czegoś od Rene?
Elric: Tak. Że bełty szybko latają.


Podczas przerwy wyjaśnia się, kto podpalił Rene ruderę.
Dabroz: To ja w odwecie podpaliłem mu chatę.
Scobin: Podpaliłeś zaklęciem?
Dabroz: Nie, rzuciłem lampą naftową w ścianę.
Scobin (myśli, że to ironia): Nie wiedziałem, że Elric też jest magiem.
Dabroz: Ale ja nie jestem magiem!
Scobin: Cholerka. Mam rozumieć, że ta lampa naftowa to na poważnie? A może zapałka?
Dabroz: Użyłem granatu.


LawDog: To fałszywy trop, tak samo jak garbus.
Dabroz: Spiskowa teoria dziejów.


MG: Koniec przerwy, gramy dalej.
Scobin: Burn the gamemaster!
>>MG removes voice from Scobin
Scobin: Nie, w porządku. Już nic nie mówię.


Drużyna dyskutuje w karczmie, czy spalenie budy Rene było dobrym pomysłem.
Magdar: Wiecie co? Chodźmy napić się dobrego piwa, tu już nic dobrego nie zdziałamy. Że tak powiem -- jesteśmy spaleni.


W karczmie pojawia się inwalida. Oferuje wódkę i "złote" broszki.
Elric: Za 10 srebrników moge kupić dwie butelki wódki i ciekawe wieści.
Elric płaci i dostaje wódkę.
Elric; Czy możesz nam powiedzieć coś ciekawego na temat ostatnich wydarzeń?
Inwalida: Alfonsowi z doków ktoś spalił chatę.


Bohaterowie pytają inwalidę o gladiatorów, ale ten chce, żeby kupili jeszcze trochę gorzałki. Elric kupuje więc kolejne dwie butelki.
Elric: Więc co wiesz na ich temat?
Inwalida: Niewiele. Może broszkę?
Dabroz: Pie***, je*** wyzyskiwacz.


Dabroz (zupełnie na poważnie): A więc mam już... trzy flaszki wódki.
MG: Nie, łącznie cztery, dwie plus dwie.
Dabroz: Fakt.


Inwalida wyjeżdża z karczmy na swoim wózku.
Welus: Muszę sobie taki wózek sprawić...


Zarzir: On mówił o wynajęciu nas w sprawie podpalenia i ucapaniu sprawców.
Elric: A może zgłosimy się?
Zarzir: Jasne...
MG: Pieniądze leżą na ulicy. Trzeba się po nie tylko schylić.
Dabroz: Elric schyla się po pieniądze.


Welus: Właśnie się zastanawiam, czy będę mógł się wam do czegoś przydać. To znaczy, z tą nogą niesprawną...
Elric: Welus! Mylisz się! Z twoją pomocą łatwiej będzie nam przeniknąć w środowisko lokalnych garbusów i kulawców.
Welus: Mogę sprzedawać wódkę i broszki.
MG: I w takich właśnie okolicznościach Welus Kulawy został superszpiegiem.
(...)
MG: Jak będzie się poruszał Welus?
Dabroz: Będzie pełzł.
MG: ...pił wódkę i znęcał się nad kompanami...
Welus: Gdzie idziemy tak właściwie?
MG: Kto idzie, ten idzie.
(...)
MG: Cubi, jak Ty właściwie się poruszasz?
Scobin: Pewnie ktoś go podtrzymuje.
MG: Kto? To dość istotne, gdyby tego kogoś nagle zabili.
Dabroz: On porusza się jak Black Knight z Monty Pythona.
Cubi: Proszę się nie naśmiewać z mojej postaci.


Drużyna dociera do Śródmieścia.
MG: Po drugiej stronie ulicy mały chłopiec sprzedaje owoce.
Dabroz: Ten chłopiec jest osobą, której szukamy.
MG: Przejrzałeś mnie, koniec sesji. Pozostali, możecie podziękować koledze.
Dabroz: He he, 99% XP dla mnie.
MG: Jeżeli uda Ci się zabić rozwścieczonego Zarzira -- tak.
Scobin: No, these aren't the droids you are looking for.


Welus (do chłopaka sprzedającego owoce): Ile?
Chłopiec: Pięć miedziaków za kilogram.
Welus: Cztery.
MG: Chłopiec odsypuje cztery kilogramy owoców i bierze od Welusa dwa srebrniki.
Cubi: Miało być, że się targuję...
Dabroz: "You yellow bastards! Come back here and take what's coming to you!"
(...)
Elric: Na co nam te owoce?
Welus: Do jedzenia. Chcesz gruszkę?


Scobin: Ta moja karczma jest w Śródmieściu?
MG: Tak.
Dabroz: Ty masz karczmę? Drużyna barmanów, czy jak?
MG: Normalnie Monty Python.
Dabroz: Tak, czarnego rycerza już mamy.
MG: Welus Cię zaraz zabije... i ja go nie powstrzymam.
Dabroz: Wiem nawet, co usłyszę przed śmiercią.


Znowu o nieszczęsnej nodze Welusa:
Elric (sentencjonalnie): Zostaje tylko amputacja.
Okazuje się, że Gildia Magów może wyleczyć ranę, ale to będzie sporo kosztowało. Drużyna się składa.
MG: Wyreperowanie uda Uda... Przepraszam, uda Welusa będzie kosztowało 400 srebrników.
Elric: Ja mogę dać... hmmm... 150. Za te ciągłe złośliwości w kierunku kulaw... Welusa.
Welus postanawia zapłacić całość.
Zarzir (do Welusa): Stać cię?
Cubi: Tak. MG rozdając pieniądze uznał, że mnie trafi bełtem.
Dabroz: A starczy na trumnę i pogrzeb?


Zarzir: Kto nie ryzykuje, ten nie łapie zbiegłych gladiatorów.


Po udanym wyleczeniu nogi.
Cubi: Gdzie można kupić jakieś ochrony na nogi przeciw bełtom?
(...)
Cubi: Przeszczepię sobie skórę krokodyla.


MG: Kupujesz łuk czy kuszę?
Welus: Czym będzie mi się łatwiej posługiwać?
MG: Nie umiesz strzelać ani z tego, ani z tego.


Mały łuk, strzały i sztylety do rzucania kosztują osiem srebrników.
Dabroz: A ja kupowałem butelkę wódki pięć srebrników sztuka.
MG: You've been tricked by a smooth criminal. Nie, fakt. Sztylety trochę droższe. 16 srebrników.
Dabroz: O shit, chyba wpłynąłem negatywnie na MG. Chyba nie powinienem nic był mówić.
Cubi: Bo to dobra wódka była.


Welus: Ja się chowam za większymi członkami zespołu, tak aby uniknąć bliskich kontaktów z bełtami.
Zarzir: Wystarczy odrobina ostrożności.
MG: Łatwo to mówić Tobie. Masz kolczy habit.