Kilka dni przed sesją Dabroz przegląda kwiatki z trzech poprzednich rozgrywek, które MG umieścił już na stronie, a w drugim oknie rozmawia z tymże przez Gadu-Gadu.
Dabroz: Czytam kwiatki. (...) Będziesz miał proces w sądzie za próbę uduszenia mnie z powodu śmiechawki. (...) Popłakałem się prawie. (...) Poprawka. Właśnie się popłakałem. (...) Sadysto. Piłem wodę i mam teraz mokrą klawiaturę.
Dabroz podchodzi nieufnie do możliwości oferowanych przez kostka.
Dabroz: 1-2: Graczy atakuje smok. 3-4: Graczy atakuje złoty smok. 5-6: Graczy atakuje potężny, wysokopoziomowy złoty smok.
Scobin również.
Scobin: Z powodu fałszerstw przy urnach wnioskuję do Sądu Najwyższego o powtórzenie losowania w dniu 26. grudnia.
Scobin zastanawia się, jakim cudem postać Lorda Thomasa, której przedtem przecież nie było, nagle pojawiła się wśród pozostałych.
Lord Thomas: Nowy jestm.
Misiołak: Summon back-up.
Elric: Kot.
Scobin: Tak, ale w jaki sposób zmaterializowałeś się tam na dole?
Lord Thomas: Tak po prostu.
MG: Mówiłem, żeby nie zwracać uwagi, że BG pojawiają się i znikają z sesji na sesję. Taki urok PBIRCa.
Misiołak: Mówię: summon back-up.
Dabroz deklaruje, że Elric coś robi.
Scobin: Zaraz, zaraz. Elric był podobno nieprzytomny.
Dabroz: Jestem lunatykiem.
Scobin: To chyba jakaś wyższa logika. Jednak nie jest dobrze mieć MG-studenta matematyki.
MG: Fizyki, if you mind.
Scobin: Ale de facto matematyki.
Dabroz: MG wgniotło w fotel.
Po spaleniu żywcem aligatora.
Dabroz: No to zabawiliśmy się własnie w małych hitlerowców.
Po szczegółowym opisie eksplozji metanu w tunelu.
Dabroz: MG jest piromanem.
Misiołak: Trzeba znaleźć tego inwalidę i kupić więcej flaszek. [O spirytusie, który znakomicie się palił.]
MG: MG był na wykładzie z chemii, na którym rzucili pochodnią w balon napełniony metanem.
Dabroz: Ile procent przeżyło?
MG: Niezapomniane przeżycie, jeśli siedziało się w pierwszym rzędzie. Balon był bowiem wysoko i ogień buchnął na tych, co siedzieli z tyłu, ale wyżej. Mnie nic się nie stało.
Dabroz: Wódka + pochodnia = Święty Granat Ręczny.
Przed walką.
MG: Proponuję, żebyście teraz włączyli sobie jakąś muzykę w tle. Najlepiej żywą.
Scobin: Dobrze, że nie martwą. Zawsze to lepiej wróży.
Magdar: Kto jest ranny?
MG (komentując wynik walki): Jef, wielkolud i mały człowieczek leżą nieruchomo. Jef przebity włócznią na wylot, wielkolud z bełtem sterczącym prosto z serca, człowieczek rozcięty na dwie mniej więcej równe części.
Misiołak: Nie pytałem o rany śmiertelne.
Scobin: One down, six to go.
Scobin: Two down, five to go.
Lord Thomas: To ilu ich było? Tych gladiatorów?
MG: There were eight to begin with.
Scobin: Aha. Czyli two down nevertheless, ale jeszcze six to go. Chociaż kto wie, może jedna three & five?
Lord Thomas: No i jeszcze Szymon.
Misiołak: Za chwilę.
Lord Thomas: To chyba siedmiu.
Po walce z gladiatorami.
Scobin: No to problem "Rozmawiamy, czy walczymy?" sam się rozwiązał.
Po kilku słabych wynikach losowań:
Scobin: Ten Kostek na pewno losuje liczby od 1 do 100? A nie od 1 do 30?
Scobin: Mistrzu Gry, ten Kostek to naprawdę świetny pomysł! (Dzień bez wazeliny dniem straconym.)
Dethan (ranny): Anorze!
MG wyjaśnia, że Anora "nie ma", bo nie ma na sesji Siwego.
Scobin: Ale teoretycznie chyba nadal tam jest?
MG: Nie ma, właśnie to usiłuję cały czas wytłumaczyć. Pisałem o tej zasadzie zanim jeszcze zaczęliśmy grać.
Dabroz: He's disconnected from the Matrix.
Scobin: Palec mnie świerzbi, co dowodzi, że jakiś potwór tu nadchodzi.
Na kanale pojawia się jakiś nieznany nikomu człowiek.
Dabroz: Właśnie nadszedł.
MG: Właśnie widzę.
Dabroz: NPC wynajęty przez MG.
MG: Z Czech. [Host przybysza kończy się na .cz]
Drużyna dzieli się na dwójki.
MG: Dwie pary ostrożnie obchodzą pomieszczenie.
Scobin: Pary. Wypraszam sobie.
Literówka.
MG: Filar jest przyśrubowany zardzewiałymi drzwiami do kamiennych bloków.
Scobin: Zauważyliście, że nikt nie obszukał ciała Jefa? Moi gracze natychmiast by to zrobili. Oni wyrośli na "Baldur's Gate", są przyzwyczajeni do ograbiania trupów.
MG: Moi w realu też.
Scobin: W realu też by ograbili? Hm, ciekawe.
MG: Tak. Ja miałem ciężkie dzieciństwo.
Lord Thomas: Kostek oszukuje!
Scobin: Teraz to zauważyłeś?
Podczas wyrywania filaru, Scobin prowadzący słabeuszowatego Dethana uzyskał znacznie lepszy wynik niż pozostali.
MG: Zastanawiacie się, z kim macie właściwie do czynienia. Może to jeden z gladiatorów w przebraniu?
Dabroz: Ja wiem, że Dethan to przywódca gladiatorów, a rzuty Kostka są centralnie ustalane.
Lord Thomas: Pewnie śruby były z jego strony najsłabsze.
Dethan przeszukuje trupa i wraca do drużyny z 24 srebrnikami, kuszą i 20 bełtami.
MG: Oho, zaczyna się "Baldur's Gate".
Dabroz: OK, ja biorę długie miecze, a Wy kolczugi.
Lord Thomas: Ja tylko przedmioty +1 i więcej.
Dabroz: Dostałem Miecz Mrozu +12,42?
MG: Odlicz sobie od udźwigu 87 funtów.
Dabroz: Mam Kieszeń Czarnej Dziury, daje 666 funtów udźwigu postaci, która go nosi.
Thomas wchodzi do pomieszczenia jako pierwszy.
MG: Wchodzicie za Thomasem? Czy tylko wpychacie go głębiej do środku?
W krytycznym momencie walki:
> Magdar has quit (Read error: Connection reset by peer)
Scobin się nie poddaje:
Scobin: Five down, three to go. Albo raczej three plus one...
Lord Thomas: Miecz raczej mam, ale pewnie by mnie zabił, zanim bym umarł.
Na kanale w krytycznym momencie walki pojawia się wreszcie Siwy. Jego postać wkracza do sali, posyła strzałę w plecy jednemu gladiatorowi i Anor krzyczy:
Anor: KTOŚ POTRZEBUJE LECZENIA?
Scobin: To będzie kwiatek roku.
Siwy: Może i kwiatek, ale nie mam pojęcia, co się dzieje.
Dabroz: Znowu "Baldur's Gate" i leczenie w czasie walki kontratakują.
Siwy: Ktoś jest poważniej ranny?
Dabroz: Thomas nie ma dłoni.
Lord Thomas: Czy magią można zwrócić mi dłoń?
MG: To nie "Star Wars", tylko dark fantasy.
Magdar: Przeszukam i rozbroję Cenga.
Scobin: Ja bym najpierw rozbroił, a potem przeszukał.
Scobin: Robercie, nie wyślę Ci tego loga, bo nie umiem tego zrobić. A miałem nadzieję, że to łatwe i że intuicyjnie się z tym uporam.
Gracze szybko tłumaczą Siwemu, co się wydarzyło.
Dabroz: Akcja palenia aligatora była piękna.
(...)
Scobin: W tamtej sali z rurami zginęli: Urien, Jann i Czacha.
Misiołak: I Jef.
Lord Thomas: I obyło się jeszcze bez strat w dłoniach.
(...)
Scobin: Ceng jest więźniem.
MG: Ceng uciekł, jak gadaliście z Anorem.
Scobin: Serio?
MG: Nie.
Scobin: Ufff.
(...)
Siwy: I co daje rzut? [O Kostka.]
Dabroz: To ilość HP, którą tracisz.
MG: Używaliśmy go podczas walki, żeby nie było, że to ja o wszystkim arbitralnie decyduję.
Siwy: Rozumiem, że to procent powodzenia akcji?
MG: Tak mniej więcej. Szczegółów jeszcze nie ustaliliśmy. To ja na razie o nich decyduję. Arbitralnie.
MG: Rozumiem, że nikt z Was nie pilnuje tamtych drzwi prowadzących do schodów?
Siwy: Pytanie o drzwi jest tendencyjne.
Thomas idzie poszukać swojej odciętej dłoni.
Scobin: Co za maniacy. Dłonie też chcą sprzedać. Pewnie na organy.
Dabroz: Możesz od dzisiaj używać nicka "Revolver Ocelot".
MG: Robi się "Strefa mroku". Thomas zniknął...
Dabroz: Brakuje tylko cthulghetti...
MG: Przypominam, że aby otrzymać nagrodę, musicie albo holować trupy na górę, albo poobcinać im głowy.
Scobin: Wszystkie?
Siwy: Nie wystarczą uszy?
MG: Nie wiem. Może przekonasz Arcadiusa, że to uszy gladiatorów, a nie jakiegoś lumpa z doków.
Lord Thomas: Jestem za głowami.
Ceng po upadku na ziemię i skrępowaniu go przestał być w ogóle skłonnym do rozmowy.
Scobin: Ten Ceng to robot jakiś, czy co? Może jak upadał na ziemię, to przełączył mu się jakiś przycisk z ON na OFF?
(...)
Scobin: On chyba nie ma mechanizmu samozniszczenia, jak Predator?
MG: "Samo-" nie. Ma mechanizm cudzozniszczenia.
Dabroz: Przypomniała mi się rzeź Szczurów.
MG: Do pokoju wchodzi wiedźmin...
Dabroz: Przychodzi wiedźmin... do Rywina.
O spętanym Cengu:
Anor: Nie potraficie zmusić niewolnika do tego, żeby szedł?
MG: O, Anor, jaki ostry się zrobił! My slave...
Elric: Jak posiedzi w worze w towarzystwie sześciu głów, zmieni stosunek do nas.
MG: W głowie macie siedem głów.
Misiołak: ?
MG: W worku macie siedem głów.
Thomas zarzuca na plecy wór z obciętymi głowami.
Scobin: Jednoręki niesie worek. Ot, paradoks.
Anor: Jednoręki, ale za to ma siedem głów.
Misiołak: Osiem.
MG: Nie, siedem.
Thomas: Siedem i swoją.
MG: Siwy, ile waży ludzka głowa?
Siwy: Może z pięć kilo. Nigdy nie ważyłem żadnej. Choć miałem parę w rękach.
MG: Ja jeszcze obiadu nie jadłem.
Siwy: Ja w sumie też zaraz pójdę coś zjeść.
Scobin: Kogoś.
Dabroz: Skoro kulawy może biec, to jednoręki może nieść worek, proste.
Xeno: A gdzie Jef?
Dabroz: Jef's dead
Scobin: Nie wierzę, że to już koniec.
Dabroz: Wychodząc od Arcadiusa, na Wasze głowy spada balkon. Giniecie na miejscu. Finito.
Scobin: Balkon wychodzi od Arcadiusa?
Scobin: Ciekawe, jak na nas patrzyli ludzie w Megalos.
Siwy: Czuli nas zanim zobaczyli.
O nagrodzie.
Scobin: Jak dzielimy te srebrniki?
Dabroz: Pięć dla mnie, jeden dla Was, pięć dla mnie, jeden dla Was, pięć dla mnie...
Misiołak: Ja biorę 6999.
Scobin: Zabijam ich obu i zabieram ich pieniądze.
MG: I będziesz uciekał przez resztę życia przed Zarzirem?
Misiołak: I moim wkurzonym duchem?
Dabroz: I ręką Thomasa?
MG: I szpiegiem, Magdar, nie zapominaj o swoim szpiegu.
Misiołak: Ale o tym sza.
Lord Thomas: Ręka (sprawiedliwości) Cię dosięgnie.
Dzielenia pieniędzy ciąg dalszy.
MG: 7000 / 6?
Dabroz: A tak w ogóle, to jesteście okrutni, każąc wykonywać tak skomplikowane obliczenia. Wyszło mi jakieś 150, muszę wziąć kalkulator.
Misiołak: Za mało wyszło, zabijmy kogoś.
Dabroz: Zabijmy MG. Ups, on tu ciągle jest.
Misiołak: A miałem się zgodzić.
Lord Thomas: No to ile zostało dla kaleki?
Scobin: 6 * 4/6 = 4.