Ekstrakt z kwiatków

Kubek szósty


Przed sesją MG i Atok uzgadniają na GG szczegóły dotyczące postaci tego ostatniego...

ATOK: Najchętniej niziołek kleptoman. (...) Doczytałem na stronie. Odgrywanie gnoma-rolnika średnio mi się uśmiecha.
MG: Tutaj chodzi o pochodzenie. Nie będziesz musiał latać z pługiem.
ATOK: Ale gnoma-arystokraty to jeszcze nie widziałem.

ATOK: A może kleptomania jest u niziołków normalna?
MG: W moim świecie -- nie.

ATOK: Mam! Gnom-rolnik wyrzucony z wioski za uprawianie "sztuk tajemnych". Ojciec wręczył mi trzy kilogramy rzepy i rzekł: "Idź w cholerę". No i poszedłem.

MG: Taki niziołek nie będzie mógł mieć zbyt wielu dobrze rozwiniętych umiejętności. Trochę nie pasuje. Więc może będzie bardzo rozwinięty fizycznie?
ATOK: Od ciągnięcia pługu?
MG: Taki pornokarzeł.
ATOK: ...i lubi cudze rzeczy.

ATOK: A czarować nie potrafi. Po prostu facet, którego uznali za ożywionego nieboszczyka, miał ostrego kaca.

MG: Może mieć jakiś wyjątkowy talent. Ruchome stawy? Potrafi przeciskać się przez bardzo wąskie tunele, itd.
ATOK: Zdejmować kajdanki policyjne i blokady z kół. "Stojąc na lewej ręce, mówię..."

MG: Wracając do Twojego karła...
ATOK: Bo się obrażę.

Uzgodniono, że Świerszcz będzie mistrzem procy.
MG: Teraz będziesz miał postać jak z filmu akcji. Poczwórne salto, dwa koziołki i seryjka z procy prosto w klatę.
ATOK: Sześć kamieni. Każdy paker się złoży.

Już właściwa sesja...

THOMAS: W zasadzie to co się właściwie stało?
MISIOŁAK: Kubełek z lodami gwizdnęli, zbóje.

Drużyna została obrabowana. LORD Thomas podsumowuje sytuację:
LORD THOMAS: Ale zrobiliśmy wrażenie na pracodawcy.

MG: Nagle dostrzegacie, że zza pobliskich skałek wyłania się jakaś przysadzista sylwetka i dziarsko maszeruje w Waszym kierunku.
DABROZ: Z bliska sylwetka okazuje się trollem.
(...)
ŚWIERSZCZ: Zwą mnie Świerszczem.
DABROZ: Przeczytałem "Świerzbem".
SIWY: Też miłe zwierzątko... i lubi ludzi.
MG: Proszę nie kocić nowej postaci.
SIWY: Borysie, nikt się nie okocił jeszcze.

SIWY: Strajk.
ELRIC: Głodowy? Będzie taniej utrzymać drużynę.

Bohaterowie są sceptycznie nastawieni względem Świerszcza.
MAGDAR: Gadaj, bo jak ci... (Grożę pięścią pokurczowi.)
MG: Czuję, że to początek pięknej przyjaźni.

Hipotetyczna sytuacja:
ELRIC: Nigdy nie lubiłem Świerszcza.
MAGDAR: Jak nie lubisz, to nie jedz.

MISIOŁAK: Zaraz zdepczę Świerszcza czy jak go zwał...

SIWY: Gnomy widzą w ciemności?
MG: Zależy co, kiełbasę na przykład tak.
ATOK: Baaardzo śmieszne.
MG: Atok, musisz się przyzwyczaić, na sesjach sporo takich tekstów pada.
DABROZ: Tak, chociaż bez Czarnego Rycerza już nieco mniej.
MG: Widzisz, Cubi się obraził i dlatego zrezygnował. Zafundowałeś mu niezłą jazdę na pierwszej sesji, dowcipnisiu.
DABROZ: Co ja poradzę, że naoglądałem się Pythonów za młodu.

Świerszcz wyciąga kawałek kiełbasy i pajdę chleba z plecaka. Magdar bierze go za frak. Kiełbasa i chleb upada na trawę.
MG: Ciekawe, kto podniesie...
Wkrótce puszczony Świerszcz podnosi z ziemi swoją wałówkę.
DABROZ: No i podniósł ten, który był najgłodniejszy. Albo ten, którego nie karmili.
MG: Atok, nie zrażaj się. Dabroz zawsze tak. My tu mieliśmy jednego delikwenta, co się chyba obraził po zabójczej wprost wiązance Dabroza na temat jego rannej nogi.
DABROZ: Będzie mógł dostać rolę garbusa, jak będą kręcili tego PBIRCa.

MG: Słyszycie ponownie pohukiwania sowy.
SIWY: Czy ta sowa pohukuje jak sowa?
DABROZ: Czy sowa może pohukiwać jak np. słowik?

MG: Słyszycie tylko świerszcze.
DABROZ: Świerszcz się sklonował?
MG: Magdar, depczesz?
MISIOŁAK: Zaraz.

MG: Przypominam wszystkim o Punktach Przeznaczenia.
MISIOŁAK: Ja mam amnezję.

Oinet (sceptycznie): Czy panowie na pewno zajmowali się wcześniej podobnymi sprawami? Bo jak na razie nie dotarliśmy nawet do Cynowa, a już nas okradziono i obrzucano kamieniami...
ANOR: Tropieniem własnego wozu jeszcze nie... Ale nieźle nam idzie.
THOMAS: Nie, sam sobie dłoń obciąłem. (Macham mu przed nosem hakiem.)
MISIOŁAK: Thomas, to nie jest dobra reklama.

Świerszcz sugeruje towarzyszom, że nieźle strzela z procy. Ci są sceptyczni, a MG próbuje dodatkowo podgrzać atmosferę (podjudzacz wstrętny).
ANOR: Ty, gnomie, podobno dobrze się skradasz...
ŚWIERSZCZ: Tak, lecz generalnie wolę korzystać z moich umiejętności... strzeleckich.
MAGDAR: Tchórz.
MG: Umiejętności strzeleckie, śmiech na sali.
DABROZ: Ta... Strzał do drewnianej chaty z odległości dziesięciu metrów.
MG: A ile pięter ma chata?
DABROZ: Dziesięć wzwyż, pięć wszerz.
MG: I jeszcze korzysta z satelitarnego naprowadzania.
ATOK: W całej wiosce mnie z tego znali.
MG: Magiczne słowo brzmi "GPS".
ŚWIERSZCZ: Lubię swoją procę. I sądzę, że umiem się nią posługiwać.
DABROZ: Proca +3, Pogromca Wiewiórek.
ATOK: Nie śmiej się, nie wiesz, jakie my mamy wiewiórki.

Drużyna planuje szturm na obozowisko bandytów.
MISIOŁAK: Przypomina mi się atak na alfonsa.
MG: Miejmy nadzieję, że tym razem sobie lepiej poradzicie.
DABROZ: Bez lampy naftowej? W życiu nie wyjdzie.

THOMAS: Strzelam do wszystkiego, co się rusza.
DABROZ: Ja też się ruszam!!! "Headshot!!! Headshot!!! Killing spree!"

Świerszcz został bezpardonowo zrzucony z dziesięciometrowego urwiska.
ATOK: Faaajnie. To może pójdę coś zjeść.

LORD THOMAS: Nowy Kostek też mnie nie lubi.
SIWY: Powinien być wynik dla umiejących wykonywać daną czynność i dla nieumiejących.
ATOK: Tobie nie wypadło 3 na k100.
DABROZ: Jeszcze się powinno wprowadzić skille procentowe, modyfikatory środowiskowe i wpływ psychologii.
LORD THOMAS: I pogody, nie zapomnijcie o pogodzie.
SIWY (SZEŚĆ SEKUND PÓŹNIEJ): I pogody, nie zapominaj o pogodzie. (...) Jej... Jedność myśli...

MG: Wchodzisz do namiotu. Ktoś siedzi na Elricu i próbuje mu poderżnąć gardło.
MAGDAR: Miecz w plecy temu komuś.
SIWY: Jak niehonorowo...

Magdar i Elric uciekają z obozowiska, ale w ich stronę rzuca się cała zgraja bandytów.
Magdar (niosący kobietę): Trudno, baba z wozu i OGNIA.
MG: Ognia? W jakim sensie?
MISIOŁAK: Magicznym.
MG: Bandyci idą w rozsypkę.
MAGDAR: Baba na wóz i w nogi.
DABROZ: Żaden z nas nie może nazywać się Solid Snake.

Zrzucony Świersz jakoś dokuśtykał do wejścia do obozu.
ATOK: Czuję się jak żywy trup.
(...)
MG: I jak, Atok, podoba Ci się u nas?
ATOK: Jak by to ująć... Czuję, że dużym sukcesem było samo przeżycie.
DABROZ: Lepszy niecałkowity skręt karku niż wpadnięcie do szamba.
MG: Albo niż utrata ręki.
DABROZ: Lub nogi.
ATOK: Były takie przypadki?
DABROZ: Tak. Jeden z nas zechciał grać Czarnego Rycerza w MP.
MG: Spytaj się Thomasa, co mu się stało na jego pierwszej sesji.
LORD THOMAS: No. Należy uważać na swoje ręce. Mają tendencję do odpadania.

BG odkrywają, że kobieta "ogłuszona" przez Magdara nie żyje.
SIWY: To upraszcza kwestię koni.

MG: Widzicie, że Elric nad czymś się zastanawia.
SIWY: A ma na głowie piłeczkę jak Pomysłowy Dobromir?

Anor próbuje wina wyniesionego z obozu.
MG (żartobliwie): Zatrute.
SIWY: Wiem. Alkohol to trucizna.

MG: Myślałem, że wykorzystacie Punkty Przeznaczenia.
SIWY: My nie są rozrzutne. Wykorzystamy, jak się gorąco zrobi.
ATOK: Właściwie nie pamiętam, o co chodziło z tymi Punktami Przeznaczenia.
MG: I tak ich nie masz, więc się nie przejmuj.
ATOK: Ale dobrze by było wiedzieć.
MG: Jak jakieś znajdziesz, to mi powiedz.

BG wychodzą na plac Cynowa i zauważają, że wisi na nim morderca, którego wczoraj ścigano. MG żartobliwie oznajmia:
MG: Zdziwieni zauważacie, że ten kto wisi to... Świerszcz. Przypominacie sobie, że w nocy z jego pokoju dobiegały jakieś wrzaski.
ATOK: Ty mi chyba nie za dobrze życzysz.
LORD THOMAS: Przynajmniej Ci ręki nie odcięli.
ATOK: Jak tak dalej pójdzie, to się przed tym nie uchronię.

THOMAS: Gnomie, gdzie ty właściwie wędrujesz?
MG: I wyszło szydła z worka.
(...)
ŚWIERSZCZ: To wasza decyzja, a pieniądze mnie nie interesują.
MG (podjudzacz paskudny): Nie interesują, jaaasne.

MAGDAR: Nie mąć, gnomie-wichrzycielu.

ATOK: W porównaniu z tym Oj-net'em-rasistą to ja jestem czysty jak szkło.
MG: Oinetem, do cholery!