Ekstrakt z kwiatków

Kubek ósmy


Przed sesją MG i Atok gawędzą sobie na GG

ATOK: Ale wpadłem z tym masowaniem po tyłku...
(...)
MG: Więc ewentualnie w poniedziałek mógłbyś grać?
ATOK: Tak, to dobry dzień.
MG: ...na śmierć gnoma.
ATOK: Sądzę, że gracze stwierdziliby, że na to każdy dzień jest dobry.
(...)
MG: Mam spory sentyment do Świerszcza. Jeżeli go nie powieszą, daleko zajdzie.
ATOK: Weź, weż... Bo mi sodówka uderzy do głowy.
MG: Jeżeli go nie powieszą.
(...)
ATOK: Zastanawiam się, czy gnom to był dobry wybór. (...) O ile drużynę można jakoś udobruchać, o tyle z MG tworzącym kolejnych rasistów w grze jest o wiele gorzej.
MG: Nie miej do mnie pretensji -- w info na WWW wyraźnie napisałem, że w świecie gry nieludzie są raczej niemile widziani i prześladowani. To nie Śródziemie. Tutaj to nie niziołki wrzucają Pierścienie do wulkanów. Tutaj niziołki wrzuca się do wulkanów.
ATOK: Realia tolkienowskie są ostatnimi, jakie bym do tego świata przyrównywał.
MG: E, dlaczego? Orki niziołków nie kochały. Wyobraź sobie, że Świerszcz żyje w świecie, w którym wszyscy są orkami.
(...)
ATOK: Z innej beczki: Powinieneś wszystkie swoje rozmowy na GG opatrywać komentarzem: Te słowa mogą zostać użyte przeciwko Tobie i ku uciesze czytelników działu PBIRC w Tabulatorze. Dziękujemy.
(...)

Dzień przed sesją Atok oznajmia na GG, że się spóźni.
MG: Ciesz się. Nie będzie Cię podczas pierwszej godziny sesji... Krytycznej godziny. Pojawisz się o 18:00, a tam już nikogo nie będzie. Tylko sześć drewnianych skrzynek znajdziesz. I smoka.
ATOK: Może będzie już najedzony.
MG: Najedzony będzie, ale gnomy to jego ulubiony deser.
ATOK: Mam jeszcze kiełbasę.
MG: Gnom nadziewany kiełbasą. To jest to.
(...)
ATOK: Będziemy kontynuować przygodę w przewodzie pokarmowym. Rozdział III: Jelito cienkie.
MG: Zgadnij, gdzie będzie miał miejsce epilog.
ATOK: Przy naszym tempie rozgrywki na Boże Narodzenie miniemy zwieracz i odzyskamy wolność.



Już właściwa sesja

MG: Czytam właśnie wyrąbistą minipowieść Dukaja pt. Zanim noc. Jest tam postać mordercy działającego na polecenie polskiego podziemia (akcja dzieje się w czasach nazistowskiej okupacji Polski). I śmiać mi się chce, bo ten morderca... nazywa się Siwy. Robercie, czym zajmował się Twój dziadek w czasie okupacji?

SIWY: Jaka szafa? Jaka paszcza? Ja czegoś nie widziałem?
MG: Siwy, jeśli nie czytałeś loga z poprzedniej sesji, to... wyślę do Ciebie Siwego.
LAWDOG: Loga się nie czytało...?
SIWY: Nie załapałem, że była jakaś sesja, na której mnie nie było.

MG: Paszcza nie porusza się, nie wydaje się, by mogła Wam w jakikolwiek sposób zagrozić. Przynajmniej dopóki nie włożycie do niej głów. Nie włożycie do niej głów... Szkoda, że Świerszcza nie ma...
MISIOŁAK: Thomas, włóż rękę.

ELRIC: Nie ma cieni, bo nie ma naturalnego światła. W takim razie nikłe światło tutaj musi być pochodzenia magicznego, podobnie jak cała komnata.
MG: Powiedz im coś, czego nie wiedzą.
DABROZ: To w swoim czasie. Póki co wystarczy, że poudaję mądralę.

MG: Język z głośnym ślurpnięciem oblizuje wargi.
SIWY: Komiksów się naczytał -- SLURP.
(...)
Anor zagląda do środka paszczy.
SIWY: Tylko nie mów, że ma anginę.
ANOR: Myślę, że to wejście... i już się wyjścia zaczynam bać.
DABROZ: Wejście w przełyku, wyjście w rzyci.
MISIOŁAK: Ale przedtem długa droga pełna atrakcji.
SIWY: Wy się módlcie, żeby nie miał zaparcia.
(...)
ELRIC: Mam złe wspomnienia w związku z wpadaniem w różne substancje, ale co mi tam...
(...)
Magdar daje się połknąć jako ostatni.
MAGDAR: No to hop.

MG: Znajdujecie się na wielkiej, pustej równinie. Jest tu jeszcze ciemniej niż w komnacie.
SIWY: Jak u Lyncha.
LORD THOMAS: Hm, jak jest tak ciemno, to skąd wiemy, że to równina?
LAWDOG: Bo to wielka równina.
LORD THOMAS: Aha.
(...)
DABROZ: Panowie, jesteśmy w dwunastnicy.
SIWY: To to miało usunięty żołądek?

MG: W Waszą stronę zbliżają się jakieś sylwetki.
SIWY: Drwale?
MG: Jakieś cienie, widzicie biały błyski.
SIWY: Białe błyski czyli japońska wycieczka.

MG wyjaśnia BG, że wynik kilku ataków następujących szybko po sobie będzie ustalany kolektywnie.
MG: Jeśli Anor wystrzeli 10 strzał...
SIWY: Ciężki łuk szybkostrzelny... Ze strzałami na taśmie...

Drużynę atakują stwory.
DABROZ: Może spróbuję ich zanudzić jakimś wykładem?

Thomas pada nieprzytomny na ziemię.
LORD THOMAS: Ciekawe, czy obudzę się bez ręki.

Na IRC-a dociera z opóźnieniem Atok, ale ponieważ właśnie trwa walka, MG nakazuje mu zaczekać z wchodzeniem na kanał sesyjny.
ATOK: Duże straty w ludziach?
LORD THOMAS: Zaczekaj z wchodzeniem...
(...) Atok wreszcie dołącza do pozostałych. MG usprawiedliwia jego nieobecność w świecie gry.
MG: Niby byłeś ze wszystkimi od początku. Po prostu przeczekałeś atak kotów.
DABROZ: Niby żyjesz.
LAWDOG: To była przewidziana nieobecność, Świerszcz? Specjalnie ze względu na walkę?
ATOK: Nieee...

Pojawia się Dethan. Wyjaśnia towarzyszom, że był na konwencie magów.
MG: Na konwencie... Misiołak, powiedz kolegom, jak to się naprawdę nazywa.
MISIOłAK: Sabat?
SCOBIN: Wypraszam sobie.
MISIOŁAK: Prawda w oczy kole?

MG: Ciała kotów zniknęły.
DABROZ: Kto był głodny?

Drużyna wyjaśnia Dethanowi, co i jak.
ANOR: Daliśmy się połknąć ścianie w szafie.
MAGDAR: To wszystko wina stolarza.

ATOK: Są tu kamienie?
LAWDOG: Strzelaj kiełbasą.
ATOK: No co Ty!!!
SIWY: Złe pytanie. Jak nie wiesz ile, to zawsze jest więcej.
ATOK: No tak... Zawsze mam jeszcze suchy chleb.
MG: To jak gołębie Was zaatakują.
ATOK: Cieniste Mroczne Ptactwo.

DETHAN: Nie wiem, jak wrócić.
MG: Zonk!
LAWDOG: W bramce numer jeden?
MG: Nie, w bramce z logo Dethana.

ANOR: Chodźmy w stronę światła...
(Wbrew pozorom słowa te zostały wypowiedziane jeszcze przed śmiercią graczy.)

DETHAN: Powinno tu istnieć przejście. Ale go nie ma. Coś się musiało stać.
DABROZ: Brzmi jak SOA.
SCOBIN: SO-co?
DABROZ: Standardowa Odpowiedź Administratora.

MG: W jakim szyku idziecie? Kto z tyłu, kto flankuje, kto w awangardzie?
ATOK: Jak się idzie w awangardzie?
MG: Awangarda = Przednia straż. Czyli ci co z przodu.
ATOK: Dobrze wiedzieć. Bo myślałem, że na rękach co najmniej.
SCOBIN: Skojarzyli mi się futuryści w literaturze.
Drużyna rozwija szyk.
MG: Lewym napastnikiem jest Świerszcz, w pomocy gra Zarzir, a na bramce -- Dethan. Ale oto pojawia się drużyna z Azerbejdżanu...
ATOK: GO-LA! GO-LA! GO-LA!

Drużyna dociera do "szklanych" gór.
ATOK: ...i widziałem raz osła, którego mrówka niosła..."
LAWDOG: ?
ATOK: Tak mi się ze szklaną gorą skojarzyło.

Drużyna próbuje obejść góry, ale...
MG: Nie dostrzegacie nigdzie żadnych przełęczy, pod tym względem są jednorodne.
ATOK: Kiepską wyobraźnię miał ten mag.
SCOBIN: Słabo znał HTML.
MG: Swoją drogą ciekawe, czy rzucanie zaklęć przypomina programowanie? Pewnie trochę tak.
ATOK: Może są ich dwa rodzaje -- humanistyczne i mat/inf.
LAWDOG: Mam nadzieję, że nie.
MG: Humanistyczni układają wiersze? A ściśli wzory?
SCOBIN: Humanistyczni to kapłani.
ATOK: Wiesz, inkantacje na sześć stron.
MG: Litwo, ojczyzno moja... Po przeczytaniu całego Pana Tadeusza wywołujesz trzęsienie ziemi o zasięgu czterech kilometrów.
ATOK: Wow. A jak ktoś umie na pamięć?
DABROZ: To może szybciej rzucić. Zamiast dwóch tygodni wystarczy mu 10 dni.

Anor, Świerszcz i Zarzir postanawiają wspiąć się na szczyt gór. Mija kilkadziesiąt minut. BG, którzy pozostali na dole, zaczynają się niecierpliwić.
SCOBIN: Jak w amerykańskim filmie. Wait here, I'll check what's going on. I'll be right back.
MG: Proszę o chwilę cierpliwości. Uśmiercenie Zarzira nie jest takie proste.
DABROZ: Teraz obu grupom MG może wkręcać, że zajmuje się tą drugą.

SCOBIN: Jaki jest Wasz stan zdrowia? Możecie przypomnieć?
ATOK: Zdrowy.
SIWY: OK.
LAWDOG: W pełni sił.
SCOBIN: Zdrowy.
MISIOŁAK: Status: full.
MG: Anor: 46/50 HP. Rana dłoni.
SIWY: Ależ ja ją sobie opatrzyłem.
MG: Opatrzyłeś, ale HP i tak straciłeś.
SCOBIN: No dobra, niech Ci będzie. 47/50.
SIWY: No.

Anor, Świerszcz i Zarzir wspięli się na szczyt góry i patrzą na rozciągającą się przed nimi Krainę Cieni. Źrodło mglistej poświaty znajduje się w samym środku kolistego świata.
SCOBIN: Czuję się jak Frodo i Sam patrzący na Mordor pod koniec Dwóch wież.
MG: Mordor to pestka.
ATOK: A Balrog to pryszcz w porównaniu z tym, co nas tam czeka.
SCOBIN: A to w środku to Sauron-latarnia.

SIWY: http://www.drakkan.com/phoenix/wizards/78.jpg.
SCOBIN: Mówisz, że tak wygląda Twoja postać?

Drużyna dotarła na szczyt gór i odpoczywa przed dalszą wędrówką. Scobin pyta, czy mają jakąś żywność.
ŚWIERSZCZ: Mam trochę kiełbasy.
MAGDAR: Pewnie zwinął jeszcze z kuchni.
ŚWIERSZCZ: Jak? Skoro mnie do szafy wrzuciliście?
SCOBIN: Patrzę głodnym wzrokiem na kiełbasę Świerszcza.
LAWDOG: Patrzę głodnym wzrokiem na Świerszcza.
ATOK: Wiejska.
MISIOŁAK: Z wieśniaka, znaczy się.
ATOK: Znając Zarzira, wolę mu dać kiełbasy.
MG: A wiecie, na norweskich puszkach pasztetu jest zdjęcie uśmiechniętego dziecka. Nie mogę zrozumieć dlaczego.
SIWY: U nas są takie parówki. Nazywają się "Bobaski". I jest zdjęcie bobasków.
ATOK: Tak, tak. Kojarzę.
LAWDOG: W dziwnych stronach mieszkacie, panowie.
ATOK: To tak jak ten pasztet: "Dobry pies, do ostatniego kęsa".

MG: Jaszczurki biegają wokół Was, jest ich tu naprawdę bardzo dużo. Mają swoje nory w tych wszystkich pęknięciach i szczelinach w gruncie. Zastanawiacie sie, czym wlaściwie się żywią. Wokół nie widać ani jednej rośliny.
ATOK: Tylko my...
MG: Widzę, że Cię niewesołe myśli ogarniają.
ATOK: Co to za różnica -- węże czy jaszczurki. Grałem kiedyś w D&D, to się boję.

MG: Mijacie sporo ogryzionych do czysta, dość starych kości.
SIWY: Zwierzęcych kości?
MG: Najprawdopodobniej tak.
SCOBIN: Tak, tak, zwierzęcych. Już to widzę.

Drużynę zaatakował wielki nietoperz. Porwał Dethana w swe szpony...
SCOBIN: To ja idę na herbatę.
...i wrzucił go do pobliskiej rzeczki.
SCOBIN: Bul bul bul.

MG: Z czarnego, bezgwiezdnego nieba spadło coś wielkiego. Prosto na nietoperza. I razem z nim poleciało jak kamień na ziemię. Stwór został zmiażdżony.
SIWY: Skrzynia?
ATOK: Second impact?
LAWDOG: Kowadło?
SCOBIN: Piłeczka golfowa?
ATOK: Ciekawe czyja.
SIWY: Pomoc żywnościowa z USA.

Anor i Magdar dobiegają do rzeki, by pomóc topiącemu się Dethanowi.
ATOK: "Pokonamy fale..."

Mar 28 19:15:16 csab2 (~csab2@193.225.153.254) has joined #pbirc-inkluz
Mar 28 19:15:36 Dethan: - Grhflelbhtgl...
Mar 28 19:15:39 csab2 has quit ("")

Przeklawiaturzenie.
MG: Dethan odzyskuje nieprzytomność.
SCOBIN: Co odzyskuję?
SIWY: To taki eufemizm mówiący, że znów przytomność tracisz.
MISIOŁAK: Wiadomo. Jest tylko marionetką w rękach MG.

Kilku BG podbiega do miejsca "zderzenia". Okazuje się, że to co spadło z nieba, było... słoniem.
MISIOŁAK: Słoń? Powinien być wieloryb.
SCOBIN: Jak ten, no, wieloryb w Falloucie.

SCOBIN: Trzeba zredefiniować ustawienia "Health" w drużynie. HP: 45%. Albo i mniej.
MG: Dethan wygląda jak obraz nędzy i rozpaczy. Rana łydki, poszarpane barki od pazurów nietoperza, zniszczone ubranie, ciało pokryte ukąszeniami...
SCOBIN: Kurna, nowa szata od Armaniego. Dobrze, dobrze. Zrozumiałem. HP=25%.

Dabroz przestał się odzywać na IRC-u.
MG: Jest pod... no, pod słoniem.
SIWY: Raczej wśród słonia.
MG: Ze słoniem?

MG zarządza kwadrans przerwy.
SCOBIN: Idę do toalety.
ATOK: Aż tak daleko masz?
MG: Za siedmioma górami...
SCOBIN: Szklanymi. Zanim się wespnę, minie trochę czasu. Ale nie bójcie się nic, tam czas inaczej płynie.

Scobin ma kłopoty ze znalezieniem w Internecie wizerunku Dethana.
SCOBIN: Wszędzie jak jakiś ciekawy mag, to zawsze z brodą.
ATOK: Niech Twoja postać zapuści.

Podczas przerwy Gracze i MG dyskutowali na temat wyglądu Świerszcza. Graficzne przedstawienie ich wyobrażeń znaleźć możecie tutaj.

SCOBIN: Mordor, naprawdę! We're going in circles!
ATOK: A ja pewnie za Golluma będę robił?

Coś wielkiego zbliża się w kierunku drużyny.
LAWDOG: Słonie?
SCOBIN: Olifanty.
MG: Mameluki.
SCOBIN: Wszystko naraz.
MISOŁAK: Hefalumpy i hohonie.
LORD THOMAS: Hefalumpy.
SCOBIN: I jeszcze tylko Bromba.
MG: Co to jest Bromba?
SCOBIN: Skin. Bromba i filozofia. Cykl pogadanek o filozofii nie tylko dla dzieci. Maciej Wojtyszko.
MG: Kto?

Zza wzgórza wyłania się pięciometrowy, łysy olbrzym przyodziany w zwierzęce skóry.
LAWDOG: Łysy, skóra... Pięknie.
ATOK: Dresiarz?
LAWDOG: Gorzej, jak to będzie skin. Masz przerąbane, Świerszcz.
(...)
SCOBIN: Ten olbrzym jest inteligentniejszy niż my. W każdym razie mówi więcej. Jak Samson z Narrenturmu.

Olbrzym Grun chce, by BG coś mu zaśpiewali.
MG: Zarzir zaśpiewa pieśń religijną.
MISIOŁAK: Bogurodzicę.
MG: Rotę.
ATOK: Może wpleć w tekst pytanie o skrzynię?
SCOBIN: MG-sadysta. Albo i masochista, bo zaraz każe nam nagrać się na komputer i przesłać plik dźwiękowy.
MG: Siwy, Ty masz mikrofon.
SIWY: Mam, mam. Ale nie chcecie słyszeć, jak śpiewam.

Dethan tłumaczy Grunowi, kim są BG.
DETHAN: My. Przyjaciele przyjaciela Riyana.
Grun długo myśli nad skomplikowanymi słowami Dethana.
SCOBIN: Ha. Czyli jednak nie taki inteligentny. Sprawdziłem go.

Drużyna dociera do mostów wiodących na drugą stronę przepaści. Na straży każdego mostu stoi czarny posąg.
LORD THOMAS: Dojdziemy do posągów, a one zapytają nas o ulubiony kolor.

SCOBIN: Wpatruję się w dół. Tam, gdzie pajęczyna schodzi w przepaść. Legolas! What do your elf's eyes see?

Jeden z posągów ożył i strącił Zarzira do przepaści.
SCOBIN: I znowu Władca Pierścieni, Zarzir jak Gandalf spadł z mostu w Morii.

Strzała Thomasa trafiła wcześniej przypadkowo w łydkę Dethana. Obecnie do pająka strzela z łuku Anor... a Dethan stoi nieopodal.
SCOBIN: Druga łydka... Trzecia łydka...

Dethan wpadł w pajęczynę.
SCOBIN: Co ja mogę robić? Pewnie będę się szamotać i jeszcze bardziej zaplątywać. Tak jak na filmach. Ale kiedy zobaczę, że spadam w przepaść, to przestanę.
SIWY: Machaj wtedy skrzydłami.
SCOBIN: Tja. Ich kann skrzydłami machen.

SCOBIN: Coś mi tutaj cały czas nie pasuje. Pamiętacie wstęp do "Spuścizny"?
LAWDOG: Nie.
SIWY: A powinniśmy coś pamiętać?
SCOBIN: We were being followed. Potem Wam powiem.
LAWDOG: Ech.

SCOBIN: Dethan z przestrzelonymi trzema łydkami i odciętą czwartą wychodzi na most. To znaczy na brzeg.
SIWY: Dobrze, że reszta łydek sprawna... ośmiornico.
LORD THOMAS: Ja jestem winien tylko dwóch przestrzelonych i jednej odciętej.

SCOBIN: I'm your father.
MG: I'm your uncle.
SCOBIN: It can't be! Leoncio?
MG: Maksymilianie!
SCOBIN: Ojcze! Pinokio!

MG: W kufrze spoczywa zwój papieru przewiązany aksamitną książką.
SIWY: Nieznane przygody wiedźmina.

ŚWIERSZCZ: Jak podzielić Krainę?
MG: Świerszcz, krainy nie trzeba dzielić. Ty tu zostaniesz... na zawsze.
ATOK: Będę tańczył z Grunem i żywił się jaszczurkami... Fajnie.
MG: I uważał na spadające słonie i wielkie nietoperze. No i nie kąp się lepiej w tej rzeczce.
SCOBIN: Chyba że w stroju płetwonurka.
MG: Chyba, że w ołowianym akwalungu.
LAWDOG: Masz jeszcze polowanie na pająki... Tfu! Na pająka.

SCOBIN: No. To znaczy yes.

SCOBIN: I have a bad feeling about this.
LAWDOG: Shut up, my young padawan!

BG próbują odgadnąć hasła aktywujące pierścień, którego magia przeniesie ich z powrotem do zwykłego świata.
SCOBIN: Mellon.
(...)
SCOBIN: Jak w Narrenturm: Hau! Hau! Hau!
ATOK: Chyba nie miał hasła a'la Linux: 12hpujkz.
SCOBIN: Świerszcz.
MG: Riyan raczej go nie znał.
SCOBIN: Co Ty powiesz?

ZARZIR: Dajcie pierścień i złapcie się za ręce.
ATOK: Łapię się za ręce.

Z listu Riyana okazuje się, że Kraina Cieni jest "prezentem" dla Oineta.
MISIOŁAK: Prezent, który go zje w pięć minut.

SIWY: Borys na prezydenta.
SCOBIN: Żeby stał się obiektem działań komisji śledczej.
SIWY: Skąd pan zna Oineta?
SCOBIN: Nie pamiętam.

MG: Macie w ogóle sporo wrogów. Tajemniczy łowca. Ocalały gladiator. Szymon.
LORD THOMAS: Jaki łowca?
SCOBIN: Ten, o którym nie wiemy.
LORD THOMAS: Aha.
MG: Herszt bandytów-iluzjonista. Tajemniczy Sabristus. Tuzin drwali.
SCOBIN: I Nrinca, nie zapomnij o Nrince.
MG: Właściciel-kamienicy-któremu-nie-zapłaciliście-czynszu. I Nrinca.
SCOBIN: I Theron jest niewyjaśniony.
MG: Theron. MG.
LAWDOG: Zarzir.
SCOBIN: A jakichś przyjaciół mamy?
MG: Świerszcz. Oinet. Świerszcza już wymieniałem...?
SCOBIN: Saminota i tysiąc słoni.
SIWY: I karmiliśmy węgorze.