DABROZ: Mnie już tylko emerytura w zaświatach pozostała. Ale chętnie popatrzę, jak dołączacie do mnie.
LawDog ma problemy z połączeniem. Na kanale pojawia się kilku Zarzirów.
MISIOŁAK: Rozmnaża się przez pączkowanie.
SCOBIN: Ja nie rozumiem, skąd tutaj dwa Zarziry?
LAWDOG: Lubią, to są.
MG: Magdara i Anora na początku nie będzie, bo na poprzedniej sesji też ich nie było. Umówmy się, że poszli na rekonesans w okolice Ogrodowej.
MISIOŁAK: I nigdy nie wrócili.
Po dymisji Thomasa na wokandzie pojawia się kwestia wyboru nowego dowódcy.
MG: Na razie głosowały tylko dwie osoby, z czego jedna wstrzymała się od głosu.
SCOBIN: Czyli wszystko po staremu.
(...)
MG: Oddawajcie głosy teraz, ale gazem. Gra słów niezamierzona.
LAWDOG: No gazem, gazem.
MG: Thomas rozciągnięty jest na stole i nagi od pasa w dół.
SCOBIN: W dół? Dobrze przeczytałem?
MG: Tak.
LORD THOMAS: I've got a bad feeling about this.
TEVKA: Słynne Szpony... Lubię, gdy do mojej pracowni trafiają słynni awanturnicy.
SCOBIN: Jesteśmy już słynni. To miło. Zawsze jakieś pocieszenie. Będzie napis na nagrobkach.
Tevka zaczyna torturować Świerszcza zanurzając jego poranioną głowę w roztworze soli. Pozostali bohaterowie obserwują to w zupełnym milczeniu.
MISIOŁAK: Widzę, że wszyscy lubią Świerszcza. Nikt nie protestuje.
MG: LawDog nawet do mnie napisał przed chwilą na priva: "Jestem bardzo zdenerwowany na tego gnoma". [Chodziło oczywiście o Tevkę, nie o Świerszcza.]
SCOBIN: Hmm, ale czy reszta też jest aż tak wściekła? Ale właściwie za co? Rasiści!
THOMAS (DO TEVKI): Przestań.
TEVKA: Aaa... Zapomniałem o tobie, przyjacielu (i zaczyna torturować Thomasa).
LORD THOMAS: No i co dostałem za wstawienie się za gnoma? Teraz ktoś mógłby się za mną wstawić, to byśmy go zapętlili.
SIWY: Mnie tam podobno nie ma.
MG: Świerszcz jest nieprzytomny, Dethan nie może mówić, LawDoga wywaliło z kanału. Zostałeś sam, Thomas.
LORD THOMAS: Wiedziałem, żeby nie ufać gnomom i magom.
MG: Przypominam, że czekamy na powrót LawDoga.
SCOBIN: W międzyczasie możemy tutaj powymieniać wrażenia. "@#*^@#, co za psychol".
ANOR: Po prostu kat.
LORD THOMAS: Wszystko fajnie, ale to ja jestem na stole.
LawDog nadal nie ma.
OMBRE (GOŚĆ-OBSERWATOR): Dziś ma problem czy zawsze go disowało?
SCOBIN: "Disowało"?
OMBRE: A to taki slang przeniesiony z DC.
SCOBIN: "DC"?
OMBRE: Direct Connect.
SCOBIN: "Direct Connect"?
SCOBIN: Dobrze, że na sali jest lekarz. Można mu powiedzieć: "Hi, what's up, doc".
OMBRE: Lekarz, nie spodziewałem się lekarza na sali.
MG: Nikt nie spodziewał się lekarza na sali.
LORD THOMAS: "Nikt nie spodziewał się łódzkiego pogotowia."
SCOBIN: Robercie, Ty nie mieszkasz w Łodzi, prawda?
MG: Niebezpiecznie jest zadawać takie pytania.
SCOBIN: "Poczekajcie, już do Was jadę".
MG: Scobin, ani się obejrzysz, a pod Twój dom zajedzie ambulans.
SCOBIN: "Leżycie i stoicie sobie spokojnie, a tu nagle do pomieszczenia wpada Anor. Krzyczy: Nikt nie spodziewał się yrthiańskiego pogotowia".
MG: Nie, Tevka zdejmuje gumową maskę...
SCOBIN: I prostuje się. Do wymiarów, tfu, rozmiarów Anora.
W tym momencie pojawił się wreszcie z powrotem LawDog i głupawka została przerwana.
Tevka tortutuje dalej Thomasa.
SCOBIN: Czy dopuszczalne są delikatne opisy narracyjne? W stylu: "Odbite płomyki tańczą mi po oczach"?
MG: Tak. Ale nie skupiaj się tylko na sobie.
SCOBIN: A na czym?
MG: Na problemie Thomasa.
SCOBIN: "Odbite płomyki tańczą im po oczach".
Tevka zbliża się do Thomasa z rozgrzanym do czerwoności pogrzebaczem.
LORD THOMAS: Dmucham w kierunku pogrzebacza.
Na kanale pojawił się wreszcie Atok. W tym samym momencie Zarzir rozprawiał się właśnie brutalnie z Tevką (przypominamy: też gnomem) i pierwsze zdanie, jakie Atok przeczytał na kanale sesyjnym brzmiało: "Zakonnik złapał go za glowę i z niewiarygodną siłą uderzył gnomią twarzą o mur. Jeszcze raz. I jeszcze. Zarzir wpadł w niszczycielską furię."
Komentarz niepotrzebny.
MG ponagla.
MG: Panowie, z życiem, czterech Was tu jest, a odzywacie się z częstotliwością godną jednej połowy.
Dethan, Thomas, Świerszcz i Zarzir docierają na Plac Wschodni i spotykają się z towarzyszami. MG mówi o zdziwieniu Anora i Magdara.
SCOBIN: Zdziwieni, nie zdziwieni. Pierwszy raz nas widzą?
MG: Pierwszy raz widzą Zarzira z dziurą zamiast szkła w twarzy. Pierwszy raz widzą Świerszcza bez włosów. Pierwszy raz widzą Thomasa bez spodni.
SCOBIN: A nie było ich w skrzyni?
MG: Były, były, joke.
SCOBIN: I pierwszy raz Dethana bez nowych siniaków.
ŚWIERSZCZ: Próbuję zakryć głowę przed deszczem.
MG: Deszcz nie jest słony.
ATOK: Ale bolesny.
Drużyna unieszkodliwia patrol pilnujący magazynu.
MG: Wszystko udało się przeprowadzić błyskawicznie i bezgłośnie. Chyba pierwszy raz w historii Szponów.
SCOBIN: "Chociaż raz nie dawszy ciała, szybko ukrywamy ciała".
SIWY: Powinniśmy się nazywać "Harry Potter Team — masa szczęścia, zero rozumu".
MG: Po chwili wyłaniacie się zza drzwi... i martwiejecie.
SIWY: Bazyliszek tam był?
Kilkudziesięciu kuszników Mezuka mierzy w bohaterów.
ATOK: Ustawmy się w kółeczko, będą celowali w środek grupy.
LAWDOG: Chcesz być w środku?
LORD THOMAS: Gnom to w sumie mały cel.
ATOK: Jak dla mnie to dużo za duży.
SCOBIN: Czekamy na deux ex machina.
MG: Machina zjadła Deusa.
Atok wraca na serwer jako "ssswierszcz".
LAWDOG: Co tak syczysz?
MAGDAR (DO MEZUKA): Czas nam się kończy.
SCOBIN: Ostatnia kwestia Magdara zabrzmiała dosyć złowieszczo.
LORD THOMAS: Terminy nas gonią.
LAWDOG: Mamy jeszcze pięć minut, a potem jesteśmy umówieni na egzorcyzmy.
DETHAN: Rzucam kulę ognistą w kuszników za nami.
LAWDOG: Upiekł dwie pieczenie na jednym ruszcie.
Drużyna ucieka przed ognistym potworem.
MISIOŁAK: Na most Khazad-Dum. You shall not pass!
SCOBIN: Tylko Gandalfa nie mamy.
ATOK: Kto się poświęci?
W dzielnicy rozpętała się bitwa z ognistym potworem.
LORD THOMAS: Nic dziwnego, że Szpony są słynne.
SIWY: Macie numer do Ghostbustersów?
OMBRE: Piankowy Ludzik!
ATOK: Krzyżujcie strumienie.
Wybuchają pożary, magowie rzucają zaklęcia starając się poskromić potwora.
MG: To chyba rekord Szponów.
ATOK: Chyba w biegach przełajowych.
LORD THOMAS: Teraz to dopiero sławni będziemy.
ATOK: "Patrzcie, to ci, którzy ściągneli tego wielkiego..."
LAWDOG: Jasne, a skąd oni mają to niby wiedzieć?
ATOK: Któryś z kuszników puści plotę. Może przeżył chociaż jeden.
LAWDOG: Pff...
LORD THOMAS: "...powiedział ktoś z tłumu wskazując kilka sylwetek ludzkich palących się na stosie".
ATOK: Musieliby nas najpierw złapać — a w ucieczkach jesteśmy całkiem nieźli.
SCOBIN: Zapewne modlitwa Zarzira będzie w języku heavymetalowym.
Niestety, nie możemy wyjaśnić dokładniej, o co chodzi, ze strachu przed ZAiKS-em.
Do kościoła zaraz przybędzie Bel'al.
LORD THOMAS: Niech Świerszcz się zgłosi do walki.
ATOK: Musielibyście go siłą zmusić.
SCOBIN: Nie, bo stracił włosy i stracił moc.
MG: Musielibyście w Łowcę Świerszczem rzucić. "Walcz!".
MAGDAR: Rzucam miecz Bel'ala na środek sali.
SCOBIN: Miecz Bel'ala?
MISIOŁAK: Zabrałem ze sobą.
ATOK: Kolejny NPC, którego nie kojarzę.
LAWDOG: Kolejny ważny NPC, którego nie kojarzysz.
Dethan goni Sabristusa.
LAWDOG: Dorwij go! Rozwal złodzieja! De-than! De-than!
SCOBIN: Dziękujem, dziękuję. Nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy.
LAWDOG: Dużo?
SCOBIN: Tfu.
OMBRE: XD.
SCOBIN: "Dziękujem". Ach, ta bliskość przecinka i litery "m".
SCOBIN: "XD"?
OMBRE: Myślałem, że na pytanie czy dużo, odpowiedziałeś splunięciem.
SCOBIN: Nie, jestem za dobrze wychowany.
LAWDOG: Gnomy homoseksualnymi innowiercami?
OMBRE: Ja czekam na 'krytyczny sukces'.
SCOBIN: Czyj?
OMBRE: No, kogoś z "naszych".
SCOBIN: A już myślałem.
MG: Bel'al jest właśnie "ich".
Theron obezwładnia Dethana i wygłasza "mowę wyjaśniającą".
ATOK: Monolog...
MG: Dialogu nie będzie, bo jedna strona nie może mówić.
ATOK: Pamiętam o tym.
SCOBIN: Druga strona tylko myśli.
Zarzir dostał ataku epilepsji. Piana na ustach, drgawki...
MG: Wściekł się?
ATOK: Co go ugryzło?
ANOR: Jestem przytomny?
MG: Defaultowa odpowiedź na pytanie "Czy jestem przytomny?" brzmi: "Nie".
LAWDOG: A opcjonalna?
MISIOŁAK: "Nie". "Nadal nie". "Nie żyjesz".
Świerszcz kolejno eliminuje przeciwników.
ATOK: Ale z tego Świerszcza maszyna do zabijania.
SCOBIN: Hamował się do tej pory.
LORD THOMAS: Dawał im fory.
SCOBIN: A teraz, dzięki gnomiej adrenalinie...
ATOK: Ciężko pozbyć się przyzwyczajeń... z domu rodzinnego.
Theron razi Dethana piorunami.
ATOK: Force drain.
SCOBIN: Theron is the Sith Lord.
LAWDOG: Dethan, use the power. A nawet: The Power.
MISIOŁAK: Raczej THE FORCE.
LAWDOG: Może być. Byle jej użył.
SCOBIN: Łatwo powiedziane.
ATOK: Niech Szmoc będzie z Tobą.
MG: Po Thomasie została tylko kupka popiołu.
ATOK: Tego już chyba żaden mag nie wyleczy.
Na scenie pojawia się Welus.
SCOBIN: Rany, ta sesja nie przestaje mnie zaskakiwać.
ATOK: Nie podlizuj się.
Ale Welus zakłócił równowagę i Bel'al odzyskał swoje moce.
ATOK: Nie przyszło nam do głowy zamknąć drzwi.
SCOBIN: Tak jak wtedy podczas ucieczki z karczmy. To znaczy kontrolowanego wybiegu.
MISIOŁAK: A ja mogę tylko leżeć i się przyglądać.
SCOBIN: Ty przynajmniej leżysz sobie wygodnie, a nie unosisz się metr nad ziemią.
LORD THOMAS: Wy chociaż macie jeszcze ciała.
MG: Kurde, ale z Was zespół zgrany. Gnom Morderca. Fanatyk Epileptyk. Mag z Przeszłością.
SCOBIN: Ale Bez Przyszłości. Rincewind.
ATOK: Tylko walizki brakuje.
DABROZ: Bagażu!
LORD THOMAS: Aż dziw, że król chce mieszkać w takim mieście.