Na początek, dwie uwagi.
1. Przygotowania do nowego sezonu PBIRC-owej kampanii to nie w kaszę dmuchał. Przed 9 października Borys prowadził rozliczne rozmowy ze swoimi graczami via GG. Przede wszystkim z Dabrozem, Kirtanem i Lordem Thomasem nt. ich nowych postaci — ale nie tylko. Nic dziwnego, że w trakcie owych rozmów wyrósł niejeden kwiatek. Przedstawiamy je poniżej.
2. Począwszy od pierwszej sesji drugiego sezonu postanowiliśmy dążyć do ograniczenia kwiatków (które ostatnio rozpleniły nam się niemiłosiernie) i rozmów pozasesyjnych w ogóle. Po pierwsze, niszczą klimat. Po drugie, rozpraszają wszystkich, bo zmuszają do skakania pomiędzy dwoma kanałami. Kwiatki będziemy odtąd starać się uprawiać na privie (na indywidualnych kanałach Gracz-MG). Oczywiście, wszystkie te, które tam wyrosną, zostaną uwiecznione na Tabulatorze. Niemniej jednak kwiatków będzie prawdopodobnie od tej pory mniej. Będą też krótsze.
Dlaczego nowa postać Lorda Thomasa nie ma nazwiska?
LORD THOMAS: Imię: Xandos Genas.
BORYS: Trochę jak ze Space Hulka.
BORYS: Zastanów się jeszcze nad nazwiskiem.
BORYS: Kojarzy mi się z "Gienas".
Długa chwila cisza po drugiej strony...
LORD THOMAS: Klawiaturę sobie prawie zaplułem przez "Gienasa".
LORD THOMAS: A musi być nazwisko?
BORYS: Niekoniecznie.
LORD THOMAS: Dobra, to nie ma nazwiska.
Kwestia wizerunku Derricka była bardzo problematyczna...
DABROZ: http://www.stormy.net/fantasy/ma-neko.jpg
DABROZ: Tylko walczę z nim, żeby nie wyglądał tak gejowsko.
BORYS: Ale pedał.
BORYS: Ta róża...
DABROZ: Widzę, że mamy podobne skojarzenia.
BORYS: Popłakałem się...
DABROZ: Róża zniknęła jako pierwsza.
BORYS: I CO ON TRZYMA W PRAWEJ DŁONI?
DABROZ: Parasol.
DABROZ: To jest niefart.
DABROZ: Całkiem porządny rysunek, i taki pedalski.
BORYS: Jedno wyklucza drugie.
DABROZ: Poddaję się.
DABROZ: Szukam następnych obrazów.
DABROZ: (Ale mam chociaż nową tapetę z tej strony, od razu dodam, że nie jest to ów "gayish" gość).
DABROZ: http://www.silvestris.net/images/archive/arttrades/carrot-jasper.jpg
DABROZ: (Na znalezienie wizerunku CAŁEJ postaci szans nie ma).
DABROZ: Wpadło mi w oko.
BORYS: To ma niby być wizerunek Twojej postaci?
DABROZ: A co?
BORYS: Szukaj dalej, MG nie lubi mangi.
DABROZ: Mangi?
DABROZ: Gdzie Ty tu widzisz mangę?...
BORYS: Anime, mangi, jak zwał, tak zwał.
BORYS: Echm. Niebieskie, kanciaste włosy, na przykład?
BORYS: Duże podobieństwo rysów twarzy do Sephirotha?
BORYS: Skośne oczy?
DABROZ: MG lubi przypieprzać się do szczegółów.
BORYS: Shut up and keep looking.
Kilka dni później.
DABROZ: Dobra, jeszcze myślę nad imieniem.
DABROZ: Bo mam wizerunek.
DABROZ: http://www.jamesryman.com/fantasy/gallery/angel%20hunter.jpg
BORYS: Dabroz...
DABROZ: Nom?
BORYS: Twoja postać nie może tak wyglądać...
BORYS: Wizerunek jest zbyt demoniczny...
DABROZ: Ech. Ta za mangowa. Ta za demoniczna.
DABROZ: Najlepsze byłoby zdjęcie Britney.
BORYS: No, skoro sam nie masz wyczucia.
DABROZ: Ona nie jest mangowa, ani demoniczna.
BORYS: A te pazury?
BORYS: Ta czacha? Te kolce?
DABROZ: No tak, Britnej to szatan.
BORYS: Ty być może tak się ubierasz na co dzień, ale...
DABROZ: Odczep się, nietolerancyjny jesteś.
DABROZ: http://www.jamesryman.com/fantasy/gallery/first%20vampire.jpg
DABROZ: Tu mi się zbroja nie podoba.
BORYS: Zrób mi przysługę.
BORYS: Nie szukaj wizerunków na www.jamesryman.com.
DABROZ: ...............................
DABROZ: Idę się wypłakać w poduszkę.
DABROZ: Mam MG sadystę.
BORYS: Młody jesteś, ale kiedyś jeszcze docenisz moją surowość.
BORYS: Sięgniesz pamięcią wstecz i powiesz:
BORYS: "Owszem, był surowy. Ale sprawiedliwy i mądry".
DABROZ: Wiesz jak ciężko jest znaleść wizerunek postaci, który
a) chociaż trochę pasuje do postaci
b) chociaż trochę pasuje do settingu
c) jest w "odpowiednim" stylu
d) podoba się graczowi
e) akceptuje go jego MG
BORYS: Udało się to:
a) Scobinowi
b) Misiołakowi
c) Thomasowi
d) drugi raz Thomasowi
e) Kirtanowi (!)
DABROZ: Oni mają marny gust.
LORD THOMAS: Właśnie przeczytałem kwiatki dla dorosłych.
[Kwiatki dla dorosłych: kliknij tutaj i przewiń na sam dół].
LORD THOMAS: Popłakałem się.
LORD THOMAS: Mam teraz wody po kostki w pokoju.
Borys wypytuje Atoka o szczegóły z przeszłości Świerszcza mając nadzieję, że dowie się o czymś, co będzie można wpleść w fabułę drugiego sezonu. I dowiedział się...
BORYS: KOCHAM CIĘ.
BORYS: WPADŁEM WŁAŚNIE NA GENIALNY POMYSŁ.
ATOK: Cieszę się, ale wyższe uczucia zostaw dla kogoś innego.
Scobin po lekturze prologu.
SCOBIN: Dethan zachował sobie hak Thomasa jako pamiątkę? Interesting.
SCOBIN: Nie grałem jeszcze postaci z zaczątkami choroby psychicznej.
BORYS: Myślisz, że głupie?
SCOBIN: Nie, podoba mi się.
SCOBIN: Teraz mogę zacząć odgrywać egzystencjalistę.
BORYS: A może ten hak za nim poszedł? Tak jak Bagaż u Pratchetta.
Jak Misiołak wymyślał nazwę dla swego rodzinnego grodu...
BORYS: Hej, wymyśl nazwę dla grodu Mortimerów.
BORYS: Pilne i ważne.
BORYS: Byle nie Mortimerowo.
BORYS: Ani Mortoville.
MISIOŁAK: Skalne Huty?
BORYS: Hm. Brzmi jak kopalnia. A to gród. Może jakaś inna propozycja?
MISIOŁAK: Sarnia Skała?
BORYS: Już lepiej, ale to jest daleka północ, tam raczej nie ma saren.
BORYS: A chyba nie chcemy, żeby gród nazywał się Skała Łosi.
MISIOŁAK: Strasznie wybredny jesteś.
BORYS: To samo mówili mi już inni PBIRCowicze.
BORYS: Szczególnie Dabroz, gdy wysyłał kolejne propozycje na wizerunek swojej postaci.
Długa chwila ciszy...
BORYS: Myślisz czy się obraziłeś?
MISIOŁAK: To może Szara Przystań.
BORYS: Hm, z czymś mi się to kojarzy.
Chwila namysłu.
BORYS: A, już wiem. Nie, odpada. Nie chcemy mieć kłopotów z powodu prawa autorskiego.
BORYS: Jak mogłeś o tym [o nazwie grodu] nie pomyśleć przez cały rok?
MISIOŁAK: Gawra pod Rohaczem.
BORYS: No, lepiej, ale dlaczego pod Rohaczem? Brzmi jak jakaś strasznie zapadła wieś.
MISIOŁAK: Rohacz to szczyt, baranie!
BORYS: Proponuję zostawić samą Gawrę, albo samego Rohacza, co Ty na to?
MISIOŁAK: Ostatecznie może zostać Rohacz.
BORYS: Hm... A może jeszcze jakoś inaczej? Rohacz tak się dziwnie kojarzy.
MISIOŁAK: Zaraz rzucę w Ciebie ciastkiem...
BORYS: Może Cold Springs?
MISIOŁAK: Może Studnia Potencjału?
BORYS: Nie, ja serio pytam.
BORYS: Ardage?
BORYS: Nie, bez sensu.
BORYS: Najlepsza byłaby taka, żeby nazwisko Mortimer się wywodziło etymologicznie od niej...
MISIOŁAK: Etymologia: Mort-i-mer.
MISIOŁAK: Miasto Śmierci...
BORYS: Mortimer West End.
MISIOŁAK: Pacanów — tylko tutaj kują Morty!
BORYS: OK. Żarty na bok.
BORYS: Wymyśl nazwę. One shot.
MISIOŁAK: Kamieniec?
BORYS: OK.
MISIOŁAK: Będę mógł się bohatersko wysadzić.
BORYS: Potrzebny mi taki krótki opis, żebym wiedział, jak opisać Xandosa, jak wejdzie [do karczmy].
LORD THOMAS: Hmm, a linka do obrazka nie możesz wtedy zapodać?
BORYS: Niby mogę, ale tak trudno Ci sklecić dwa zdania opisu?
BORYS: Wygląd... Ubrany jest...
LORD THOMAS: No właśnie rzecz w tym, że obrazek wyraża wszystko, ciężko coś dodać.
BORYS: Nie dodawaj.
BORYS: Opisz, co przedstawia obrazek.
BORYS: Wyobraź sobie, że znów jesteś w 4. klasie podstawówki i że dostałeś takie zadanie na polaku.
LORD THOMAS: A to będzie test moich umiejętności językowych.
LORD THOMAS: A one wysokie specjalnie nie są.
BORYS: Proponuję wspomaganie alkoholowe. [Lord Thomas przyznał się wcześniej, że wspomógł się alkoholem pisząc o przeszłości Xandosa.]
LORD THOMAS: Ale to nie jest za darmo.
BORYS: Weekend idzie, połącz przyjemne z pożytecznym.
LORD THOMAS: Hmm, faktycznie.
LORD THOMAS: Jak spojrzeć z tej strony, to głupie to nie jest.
BORYS: Podobno założyli jakąś przychodnię dla studentów z problemami alkoholowymi.
BORYS: Możesz napisać o wyglądzie Xandosa w poczekalni, tam pewno jest kolejka.
LORD THOMAS: Tam to ludzie w kolejce będą dawali takie popisy lingwistyczne, że ja się zawstydzę...
Ponieważ Lord Thomas nie wysłał na czas opisu swojej postaci przeznaczonego do upublicznienia (wygląd etc.). Borys musi indagować go już w trakcie sesji, bo nie wiem, jak przedstawić Xandosa pozostałym.
BORYS: Sympatyczny, antypatyczny, tajemniczy?
LORD THOMAS: Tego chyba z wyglądu nie widać.
BORYS: Wyobraż sobie, że do karczmy wchodzi Św. Mikołaj.
BORYS: Sympatyczny?
BORYS: A teraz wyobraź sobie, że wchodzi Hitler.
BORYS: Sympatyczny?
SIWY: Ave, Borys, PeBeIRCari te salutant.
BORYS: Dokładnie dzisiaj mija rocznia (gwoli ścisłości: 52 tyg.) naszego PBIRC-a.
BORYS: Pierwszą sesję rozegraliśmy 10 października 2004.
SIWY: Oooo... kupa czasu.
BORYS: Cieszę się, że ze mną wytrzymaliście i cieszę się, że zabawa nam się ładnie rozwinęła.
LORD THOMAS: Klap, klap, klap, klap...
DABROZ: "Połowy z Was nie znam tak dobrze, jak chciałbym znać..."
KIRTAN: "...a połowy nie znam nawet w połowie tak bardzo, jak na to zasługuje".
BORYS: Szczerze mówiąc, sądziłem, że pomysł [PBIRC] po kilku miesiącach spali na panewce.
KIRTAN: Pewnie dlatego się udał.
BORYS: Pliz, ograniczaj uśmieszki.
KIRTAN: OK, OK.
KIRTAN: Nawet na priv nie mogę?
BORYS: Unikaj.
KIRTAN: Dobrze.
KIRTAN: (Płacze). Jak ja bez uśmieszków wyrobię...
BORYS: Otwórz sobie w drugim oknie jakiś inny kanał i tam nawalaj uśmieszkami.
KIRTAN: Spoko.
KIRTAN: Otworzyłem Worda.
ANOR: Śmierć może mi przynieść nawet niemowlę, które leczę za kopę jaj.
BORYS: Nie wiedziałem, że Anor leczy niemowlęcia za kopy jaj.
Anor "podpuszcza" Zarzira w sprawach wiary.
SIWY: Spalą mnie na stosie, zobaczysz...
BORYS: E tam, od razu liczba mnoga. Zarzir spali.
Chwilę później...
SIWY: Słowo "ekumenizm" byłoby neologizmem w tamtych czasach...?
Anor zadaje Dethanowi ważne pytanie. Magdar patrzy na Dethana wyczekująco. Czekają na odpowiedź, czekają, czekają, czekają i...
pazd 09 17:11:52 Dethan has quit (Operation timed out)
SIWY: Mój rozmówca wyparował.
KIRTAN: Pewnie nie zgadzał się z Twoim zdaniem.
MISIOŁAK: I pewnie mogę sobie tak patrzeć...
BORYS: Jesteś uparty jak osioł.
BORYS: Co doskonale zgadza się z opisem Twojej postaci...
MISIOŁAK: Ano.
BORYS: Czy wiesz, że "ano" to po hiszpańsku "odbyt"?
MISIOŁAK: Na szczęście mówię w narzeczach słowiańskich.
BORYS: Kto Cię tam wie...
ZARZIR: Panowie! — wołam w stronę baru.
BORYS: W stronę szynku.
BORYS: Tfu, szynkwasu.
BORYS: Barów jeszcze nie wynaleziono.
SIWY: Świat dark bez McDonald's?
pazd 09 17:48:04 Derrick has quit (Excess Flood)
pazd 09 17:48:31 Derrick (Derrick@cig220.neoplus.adsl.tpnet.pl) has joined #pbirc-inkluz
DABROZ: Przepraszam, wysyłałem Scobinowi loga i wywaliło mnie za flood.
KIRTAN: Ludu, tak pozasesyjnie, ja mam jeszcze iść dziś głosować.
BORYS: Mówiłem, że dzisiaj głosujecie przed 16.
DABROZ: Trzeba było iść rano.
BORYS: Poza tym powinieneś wiedzieć, że gramy zawsze do ósmej.
SIWY: Ja już zagłosowałem.
KIRTAN: Ja nie.
KIRTAN: Najwyżej nie zagłosuję.
SIWY: Doktor Pyszko Twoim prezydentem!
Szpony targują się zaciekle z Xandosem i Derrickiem. Żadna ze stron nie chce ustąpić.
LORD THOMAS: Zajęcia praktyczne z targowania normalnie.
SIWY: Dużym plusem było określenie zarysu motywacji.
Dyskusja pomiędzy Szponami a Xandosem i Derrickiem przeciąga się.
BORYS: Coś czuję, że do tej karczmy zaraz wkroczy świeżo wskrzeszony Bel'al.
SIWY: Ja już się nie odzywam, ale robi się groteskowo. Męczą się chłopaki, oj, męczą.
Derrick wyciąga spod pazuchy i kładzie na stole worki z 15.000 srebrników.
MISIOŁAK: Ma kieszenie bez dna i grawitacji.
SIWY: To będzie jakieś... 300 kilo monet.
MG: Pozostałe 3000 podzieliliście między siebie ("nieoczekiwane wydatki"), po 600 na osobę (zakładamy, że Świerszcz jest razem z Wami)...
MISIOŁAK: Tych, których nie ma, miało nie być — niedobry MG.
BORYS: Nigdy tego nie mówiłem.
MISIOŁAK: To lepiej szybko wykasuj logi ze strony.
BORYS: A gdzie tak mówiłem?
MISIOŁAK: Gracza nie ma = nie ma jego postaci. Czyżbyś zapomniał?
BORYS: No tak, ale Świerszcz jest członkiem drużyny.
BORYS: Nie ma go w grze, ale tak naprawdę jest.
MISIOŁAK: Jakieś chińskie te układy.
BORYS: Coś się taki chciwy zrobił? Wolisz mu wypłacać potem kieszonkowe?
MISIOŁAK: Nic nie robi, a żre.
BORYS: Jest znakomitym procarzem.
MISIOŁAK: Tak? To niech mnie teraz trafi.
Siwy zapowiada, że na dłuższą chwilę zniknie z kanału. Udziela MG treściwych instrukcji "co-robić-w-razie-czego":
SIWY: Leczę wszystkich, także spoza drużyny.
DABROZ: Na jakiej zasadzie działają obecnie Punkty Przeznaczenia?
BORYS: Na jakiej zasadzie? Tak samo jak zawsze.
DABROZ: Aha.
DABROZ: Czyli w ogóle.
ALEC: Oj, jeżeli chodzi o demony, to nie do mnie, drodzy panowie.
ALEC: Mamy tu do czynienia z ożywieniem legendy.
ZARZIR: Strasznie pan gmatwasz.
ALEC: Wiem i przepraszam.
MAGDAR: Nie strzęp, waść, języka po próżnicy, jeśli łaska.
BORYS: Robi nam się Sienkiewicz...
ZARZIR: Wyglądam zza miski.
RENN HRETER: Ojciec Zarzir zgodził się nam pomóc, nieszczęśnikom.
MISIOŁAK: Ja mu dam ojca.
LAWDOG: Nie mogłem pozbyć się wrażenia, że mamy w wiosce późny wieczór. [W istocie było wczesne popołudnie.]
BORYS: Bo widzisz, obaliłem schemat, wedle którego do wiosek zawsze przybywa się wieczorami w RPG.
DABROZ: Ale i tak przygoda zawiązała się w karczmie.
DABROZ: Klasyka podtrzymana.
Scobin o sesji.
SCOBIN: Ja mam wrażenia generalnie negatywne. Ale nie z powodu sesji, tylko jakości połączenia.
Scobin dalej o sesji.
SCOBIN: Trochę mi brakuje jakiegoś cliffhangera na koniec.
SCOBIN: Fabularnego takiego.
SCOBIN: "I am your father" było, ale nie do końca w tej wersji, o której myślałem.
SCOBIN: Kapitan odwraca się i mówi: "Magdarze, to ja zabiłem twojego kota".
SCOBIN: O, takiego czegoś mi brakowało.
BORYS: Cliffhanger jest taki, że nie wiecie dokładnie, o co chodzi i nie wiecie, co naopowiadał temu człowiekowi [Rennowi Hretnerowi] Zarzir.
SCOBIN: Naopowiadał pewnie, że jest księdzem.
SCOBIN: Rydzykiem.
SCOBIN: Podszył się.
MISIOŁAK: Pewnie od razu został świętym.
LAWDOG: Wystarczyło pokazać tego Maybacha na podjeździe szynku.
BORYS: Koń rasy Maybach.
BORYS: Złote frędzelki na grzywie.
DABROZ: Nie zostawajcie z nim sam na sam w konfesjonale.
SCOBIN: O, może Zarzir powiedział, że jednak jesteśmy z inkwizycji?
MISIOŁAK: "Ja jestem wielki inkwizytor, a to wielcy grzesznicy — złóżcie ich w ofierze, będzie OK".
BORYS: Miałem kaszlnąć właśnie, a przez Misiołaka się zadławiłem.
Scobin o sobie.
SCOBIN: Ja chyba mam w RPG dość znaczną potrzebę dziania się.
SIWY: Mój pies patrzy mi głęboko w oczy... myślicie, że chce iść na spacer?
BORYS: Przyjemnie mnie zaskoczyliście, myślałem, że dając Wam wolną rękę w dialogach, gorzko pożałuję.
BORYS: Wybaczcie zwątpienie, teraz już będę Wierzył.
BORYS: Co prawda Misiołak był trochę zbyt uparty, a Kirtan trochę się zaplątał...
MISIOŁAK: Jak to "zbyt"?
BORYS: ...ale Magdar ma upór wpisany w charakterystykę postaci, a dla Kirtana (jako indywidualnej postaci) to był debiut, więc jest OK.
MISIOŁAK: Powinienem spakować manatki i jechać do domu.
LORD THOMAS: O, zaczyna się.
BORYS: E tam, nie skusiły Cię te klejnoty?
BORYS: Teraz Ty też możesz trzymać je w łapie!!! [Por. kwiatków kubek szesnasty.]
SIWY: Ja bym Cię w tym wyjeździe poparł, gdyby nie sakramentalne "tak" Dethana.
SCOBIN: "Tak" przez komórkę siostry. [Scobina akurat rozłączyło i odpowiedział SMS-em.]
LORD THOMAS: Widać, że Magdar ma dość słabą motywację.
MISIOŁAK: Jak Xandos będzie mnie wkurzał, to moje [klejnoty] oddam.
LORD THOMAS: Zwroty przyjmuję tylko z paragonem.
MISIOŁAK: Wolałbyś bez paragonu, uwierz mi.