Na GG przed sesją obdarzony talentem plastycznym Misiołak zwierza się Borysowi, że może narysuje kiedyś "portret rodzinny" całej drużyny.
BORYS: No, nie może, tylko jakoś wiosną, zaraz przed albo po wielkim finale.
MISIOŁAK: Wolę po — martwa natura lepiej mi wychodzi (jakiś kurhanik albo las krzyży).
BORYS: Hm, zwracam uwagę, że niepoświęconą ziemię jest jeszcze prościej narysować.
BORYS: Kurhaników się zachciewa.
BORYS: Niemniej jednak pochwalam określenie MARTWA natura.
I już na sesji... Milczenie graczy się przedłuża.
BORYS: Nie mówcie mi, że mnie znowu rozłączyło.
LORD THOMAS: Nie, po prostu Cię ignorujemy.
* Dabroz has quit (Netsplit irc.efnet.net - irc.efnet.pl)
BORYS: Nice try, Dabroz.
MG: Jest jesień 1982.
MG: Las o tej porze roku mieni się pięknymi kolorami.
MG: Leśną ścieżką wędruje Anor, jak zwykle uzbrojony w nieodłączny łuk.
MG: Rozgląda się po ziemi, zbiera zioła.
SIWY: Zaczyna się jak Czerwony Kapturek, tyle, że bez koszyka.
MISIOŁAK: Jest koszyczek ziół.
Ciąg dalszy tej samej sceny. Anor natrafił na żywego jeszcze wilka, który wpadł we wnyki. Zamiast uwalniać, Anor dobija zwierzę.
MISIOŁAK: Anor nie zasłużył na Tatrę.
Ciąg dalszy tej samej sceny. Pojawiają się właściciele sideł — para kłusowników. Jeden z nich ma na policzku charakterystyczną bliznę.
SCOBIN: Ta blizna będzie znacząca.
DABROZ: Borys się naoglądał Harry'ego Pottera.
BORYS: Borys nie oglądał ani nie czytał żadnego HP.
DABROZ: To był taki żart. Ale i tak czuję, że po raz kolejny podpalem. [Literówka]
BORYS: Owszem, "podpalem" Cię.
SCOBIN: Ważna kwestia techniczna, o której zapomniałem... Jak działają Punkty Przeznaczenia, jeśli nie korzystamy z Kostka?
MG: Na razie nie działają.
XANDOS: — Pamiętacie notatkę, którą wam przekazałem?
XANDOS: — O tym, że grozi nam tutaj niebezpieczeństwo.
MAGDAR: — Tak.
XANDOS: (Chwilka, bo mnie tam nie ma).
Drużyna idzie do piwnicy opuszczonego magazynu, by zbadać tajemniczy szkielet.
MG do DETHANA: Dziwi Cię nieobecność Świerszcza.
MG do DETHANA: Zwykle się pojawiał w takich chwilach.
SCOBIN: Mam tylko nadzieję, że to nie jego szkielet.
Scobin zastanawia się na głos, co dzieje się ze Świerszczem.
SCOBIN: Idę coś zjeść, a później odpocznę sobie w jakimś spokojniejszym miejscu.
SCOBIN: Poprzednia sesja.
SCOBIN: Fakt, nie mówił, gdzie.
SCOBIN: "Spokojniejsze miejsce". Hmm.
DABROZ: Kibel?
BORYS: Trumna.
DABROZ: Obmyśliłem plan!
DABROZ: To już trzeci, po ataku lampą naftową na dom alfonsa i "wspomożonym" ataku na krokodyla.
DERRICK: — Ktoś musi zostać i pilnować, czy Miles nie wraca.
BORYS: Derrick zakopuje w śniegu minę przeciwpiechotną.
Xandosowi nie daje spokoju fakt, że w pokoju zajmowanym przez Milesa wszystkie okna są szczelnie zasłonięte kocami.
BORYS: Z okien można pewnie zobaczyć, że domy ułożone są w kształt pentagramu.
SCOBIN: Wracam za minutę, nagła potrzeba.
SCOBIN: Tzn. idę po jabłko.
Kirtan na sesję przybył z opóźnieniem, ponieważ był na CorusConie, konwencie starwarsowym. Podczas przerwy doszło do dłuższej rozmowy na ten temat. Nie ma ona najmniejszego związku z sesją, ale i tak przytaczamy ją tutaj, bo przypomina zapachem, nawet jeśli nie wyglądem, kwiatek.
DABROZ (szydzi): Jak tam WookieCon?
LORD THOMAS: WookieCon?
LORD THOMAS: Co to WookieCon?
KIRTAN (odgryza się): A dobrze. Mogę śmiało stwierdzić, że większość metali to brudasy.
LORD THOMAS: Co innego wookie.
LAWDOG: Metale były?
LAWDOG: Takie szatańskie?
LORD THOMAS: Te to są czyściochy.
KIRTAN: No ba, większość fanów to metal.
DABROZ: Chcieli się dostosować i wczuć w klimat wookie.
KIRTAN: Hmm.
KIRTAN: Wątpię.
KIRTAN: A co do wookie, to z Zagubionym byś się mógł dogadać, on jest zafascynowany misiowatymi.
DABROZ: A ma pluszową Chewbaccę?
KIRTAN: Chewbacca to rodzaj męski... Nie wiem, nie pytałem.
KIRTAN: Ty nie masz.
DABROZ: Zawsze chciałem poznać kogoś, kto ma.
KIRTAN: Zastanawiałem się, czy Tobie nie kupić figurki z tarfuurem...
MISIOŁAK: A Hana Solo na śnieżnym kangurze?
LORD THOMAS: Śnieżnym kangurze...
KIRTAN: Na tantuanie? Było.
DABROZ: Mogę śmiało stwierdzić, że większość SW'owiczów to psychole.
KIRTAN: Mogę śmiało stwierdzić, że wszyscy fani mangi to psychole.
DABROZ: Idę się wypłakać w pluszową Rei.
KIRTAN: W tą plastykową, co masz na monitorze?
TEMPLARIUSZ: — Szlag, szlag...
SIWY: Templariusz z Niemiec... Klnie po niemiecku.
LAWDOG: Ej, nie spojleruj.
SIWY: Nie będzie dzieci nam germanił... Czy jakoś tak.
DABROZ: Cholera. Poszedłem odebrać telefon i kot zajął mi miejsce.
SIWY: Krzesło?
KIRTAN: Przy kompie.
DABROZ: Raczej kanapa to to nie jest.
LORD THOMAS: Spal go!
LORD THOMAS: Benzyna co prawda droga.
DABROZ: Kompa czy kota?
LORD THOMAS: W sumie jedno i drugie możesz.
SIWY: Do mojego laptopa nikt się nie zbliża.
Trwa pościg prze śnieg za uciekającym.
MG: Magdar pierwszy, za nim Derrick, potem Anor, a na końcu Xandos z Dethanem.
MG: Odległość do boru zmniejsza się, ale odległość pomiędzy Wami a postacią również.
MG: Anor wywala się jak długi w śniegu, Xandos z Dethanem potykają się o niego i wszyscy trzej znikają pod białym puchem.
LORD THOMAS: Idę do urzędu, może sobie jakąś grupę inwalidzką załatwię.
LORD THOMAS: Będę miał tanie bilety.
DABROZ: E, Świerszcz mnie obroni.
BORYS: Świerszcz... Hm, jakby Ci to...
BORYS: Nie zastanawiałeś się nigdy, co ta ekspedycja znajdzie tak właściwie w tej trumnie?
DABROZ: Jakiej trumnie?
BORYS: W tej, którą wykopują na cmentarzu.
Magdar niesie skrępowanego i nieprzytomnego elfa.
MISIOŁAK: Powinienem dostać odpowiedniego perka jako tragarz.
Gracze na różne sposoby komentują walory ścieżki dźwiękowej rozsyłanej przez Borysa przed sesją.
SIWY: Przez tę muzykę zaraz wyciągnę łuk...
(...)
DABROZ: Od tej szatańskiej muzyki aż mi się WinAmp zawiesił.
Władca Światła rzuca na ziemię naszyjnik Świerszcza.
DABROZ: Ucięli Świerszczowi medalion?
Bohaterowie przybywają na spotkanie z Władcami Światła.
MG: (...) Sześć postaci odzianych w długie płaszcze i kaptury.
DABROZ: Długie kaptury?
BORYS: Ku Klux Klan.
DABROZ: A Zarzir jest Murzynem!
(...)
MG: Jedna z nich wysuwa się przed pozostałych.
MG: Zrzuca kaptur. Widzicie siwe, długie włosy, ale trudno Wam ocenić jego wiek. Nie znacie się na elfach.
SCOBIN: Olbrychski z "Wiedźmina".
(...)
MALBETH: (...) ale teraz muszę zmienić nieco warunki.
SCOBIN: I am altering the deal.
SCOBIN: Pray that I do not alter it any further.
SCOBIN: Vader w Empire Strikes Back.
Zwiastun dla ubogich, czyli spekulacje Scobina dotyczące następnej sesji.
SCOBIN: W samym środku przybędzie Inkwizycja.
SCOBIN: Władcy Światła zostaną jednak zmuszeni do wyjścia z lasu.
SCOBIN: Morgad dołoży swoją cegiełkę.
SCOBIN: I dopiero się zrobi zawierucha.
SCOBIN: A my będziemy głównie się chować za kamieniami.
Bez urazy, Scobin. ;)
Tradycyjnie kończymy kilkoma kwiatkami tylko dla dorosłych. Znamienne jest to, że kwiatki te preparuje nie pełnoletni Borys, a niepełnoletni Dabroz. Ach, well. Teraz już wiecie, kogo przekazać w ręce kaczystów, którzy założą zboczonemu zbrodniarzowi kwaganiec i kwajdanki.
MISIOŁAK: Swego czasu myślałem, żeby machnąć zbiorówkę.
MG: Magdar rzuca się na uciekającego, zakreśla łuk w powietrzu... i obaj zwalają się na ziemię.
MAGDAR: — Jesteś mój!
DETHAN: Ja zostanę przy elfie.
DETHAN: Ktoś musi.
DETHAN: Sprawdzę, czy jest dobrze związany.
MG: Na pierwszym zauważyliście kilka materaców i rozgrzebaną pościel.
MG: Natomiast drugie... to istne pobjowisko.
ALEC: — Nawet nie ważcie się tego komentować — szepcę do wchodzących.
ZARZIR: Wracam się na chwilę do pomieszczenia z łóżkami.
DETHAN: Idę za nim.
MG: Czy elf zostaje sam? Ciągle kleczy przy nim Alec.