Zaczynamy od kwiatka z poprzedniej sesji, o którym początkowo zapomniałem. Z otchłani niepamięci wyciągnął go Scobin. Sytuacja: Zarzir i Alec szykują się do starcia z bandytami w opuszczonej wieży.
ALEC: — Merde, nie cierpię czegoś takiego — szepcę i wyciągam sztylet.
ZARZIR: Odwracam się do Virtanena: — Masz coś jeszcze? — mówię, spoglądając na ostrze sztyletu.
ALEC: — Czy ja wyglądam za przeproszeniem, kurwa, na wojownika?
Przedsesyjny kwiatek z GG — Dabroz przeczytał raz jeszcze opis Milesa w logu.
DABROZ: "I życzliwy wyraz twarzy".
DABROZ: Na początku, jak graliśmy, przeczytałem "złośliwy".
DABROZ: I potem mi "coś" nie pasowało.
MG informuje poszczególnych graczy na GG, ile posiadają Punktów Przeznaczenia.
BORYS: PBIRC: Masz X Punktów Przeznaczenia.
LORD THOMAS: Po co napisałeś "PBIRC:"? Przecież w realu nie mam PP (albo już mi się wyczerpały).
I już sesja właściwa. Zaczęło się od problemu technicznego — Lord Thomas i Dabroz nie mogą wejść na IRC-a.
BORYS: Thomasowi zmienili ustawienia firewalla na uczelni.
BORYS: A Dabrozowi coś się schrzaniło z łączem.
SCOBIN: Xandos i Derrick, hmm, hmm...
SCOBIN: W razie czego możemy ich fabularnie zamordować?
MISIOŁAK: I to jest ta zapowiedziania niespodzianka?
Dabroz zdołał wbić się na serwer.
DABROZ: Dla Dethana nieważne kogo, ważne, żeby fabularnie zamordować.
Zjawia się również Lord Thomas.
BORYS: Lordowi gratuluję znajomości.
BORYS: W przeciągu pięciu minut załatwił odblokowanie odpowiednich portów w akademickim firewallu.
SCOBIN: Tak? Klikasz, Tomku, z pokoju dziekana?
SCOBIN: A rektor właśnie podaje kawę?
SCOBIN: Lord zapewne skorzystał z usług zaprzyjaźnionej jednostki R2-D2.
LORD THOMAS: Kawę? Przecież to alkoholu nie ma.
SCOBIN: Kawę z rumem.
SCOBIN: Kroplę kawy w beczce rumu.
Borys i Dabroz bawią się słowem. Jeśli nie potrafisz tego docenić, to coś z Tobą jest nie tak.
BORYS: Dabroz, give me your status.
DABROZ: Ready.
BORYS: Ping?
DABROZ: [16:15:13] {MGborys PING reply]: 1 sec
BORYS: Roger, Delta. You have green light. Over.
BORYS: Delta, Bravo. Do you copy?
DABROZ: Copy that, Commander!
BORYS: Fire at will, Delta.
BORYS: And may the God be with us all. Over and out.
DABROZ fires at BORYS.
BORYS has quit (nuked)
DABROZ: "I guess that wasn't the proper target".
Nadal nie ma LawDoga.
SCOBIN: Ja mogę wysłać Mateuszowi SMS-a.
BORYS: Wyślij.
SCOBIN: OK.
Po chwili...
LORD THOMAS: Scobinie, nie ślij do mnie SMS-ów, ja jestem tutaj.
LawDog wreszcie przybył i zaczynamy grać. Wkrótce MG funduje grającym małą retrospekcję, by wyjaśnić, w jakich okolicznościach elfy uprowadziły Świerszcza.
MG: Skończyła się msza Zarzira.
MG: Ludzie szybko rozchodzą się do domów.
MG: Zrywa się wicher, w lesie pojawiają się świetlne kule.
MG: Nad Saragrave rozlega się głośny grom.
MG: Świerszcz budzi się gwałtownie.
MG: Spał zagrzebany w sianie na poddaszu domu niedaleko kościoła.
MG: Zakradł się tam bez zgody i wiedzy właściciela, by odpocząć w ustronnym miejscu.
MG: Ale nie wiedział, że śledziły go czujne oczy.
SCOBIN: Mam złe przeczucia.
DABROZ: [*]
KIRTAN: Przypominają mi się te opowiadania o elfach... Biedny Świerszcz...
DABROZ: Te slashowe.
KIRTAN: Oui, dokładnie.
W rolę herszta bandytów, Vita don Lucci, wcielił się Rasgan. Spisał się znakomicie, ale w pewnym momencie przeszarżował ze stylizacją wypowiedzi i zapachniało dzikopolowo.
VITO: Podchodzę do młodzika, co mi Arsana śniegiem traktował i uderzam w twarz.
(Dethan usiłował ocucić pijanego Arsana nacierając go śniegiem.)
Bohaterowie są otoczeni przez bandytów. Nagle na GG pojawia się spóźniony Siwy i mówi Borysowi, że właśnie wbija się na serwer IRC-owy.
BORYS: Momencik.
BORYS: Mam Roberta na linii, zaraz do nas dołączy.
BORYS: Założymy, że po prostu jest wśród Was, cały czas był.
SCOBIN: Szkoda. Mógłby znowu kogoś z zaskoczenia zastrzelić.
KIRTAN: Super, zginiemy w komplecie.
MG podsumowuje sytuację.
MG: Wszyscy stoicie na trakcie, nieopodal szynku Kapitana...
SCOBIN: No, nie wszyscy.
SCOBIN: Jeden [Dethan] leży.
SCOBIN: Ale to wyjątek, który potwierdza regułę.
KIRTAN: Pożyjesz sekundę dłużej niż stojący. Taki bonus.
DABROZ: Z racji braku paczki muzycznej (problemy techniczne), włączyłem sobie utwór zespołu Vader pt. This is the war i muszę powiedzieć, że chyba będzie świetnie pasował.
SIWY: Dobrze, że nie The end, Doorsów chyba.
Walka wydaje się nieunikniona, ale...
MAGDAR has quit (connection reset by peer)
BORYS: Magdar uciekł.
LORD THOMAS: Tchórz.
BORYS: Beam me up, Scotty.
W Magdara celuje z kuszy Millie.
MG: Magdar nie przeżyje spotkania z bełtem z tej odległości.
KIRTAN: Zrobimy matriksa.
MISIOŁAK: Czuję się taki przybity (przebity?).
MG: Macie przeciwko sobie 20 ludzi.
SIWY: To tylko 3 i 1/3 na osobę. Jak Zarzir weźmie moje trzy, to z resztą sobie poradzę.
Podsumowanie sytuacji zmierza ku końcowi.
MG: Jeszcze jakieś pytania?
KIRTAN: Tak. Ładny będę miał nagrobek?
BORYS: Podoba się Wam jak dotąd [sesja]?
RASGAN: Mnie się aż ciepło zrobiło.
KIRTAN: Ciepło? Mam ręce jak u nieboszczyka.
RASGAN: He he... Przewidujący jesteś...
MISIOŁAK: Widzę, że zgłosiłeś się na ochotnika jako strzałochwyt.
BORYS: Nie ma już Welusa, który łapał bełty udem.
LORD THOMAS: Czy jednym PP [Punktem Przeznaczenia] jestem w stanie uniknąć jednej strzały/bełtu?
BORYS: Zaraz się przekonamy.
BORYS: Jednej unikniesz, ale co z drugą i trzecią?
LORD THOMAS: Możemy ich wziąć na przetrzymanie, jak będziemy mieli odpowiednio dużo PP to im się strzały skończą.
RASGAN: Heh... Mamy jeszcze pałki i zęby.
BORYS: No wiesz, ich jest 40, Was 66.
BORYS: Was 6 + 60 PP.
LORD THOMAS: Ha, no to mamy plan.
BORYS: Misiołak: Wszyscy rzucamy w nich swoimi PP.
MISIOŁAK: Z ust mi to wyjąłeś.
LAWDOG: Czy mogę zamienić 1 PP na łuk i 1 PP na 10 strzał?
RASGAN: Zauważcie, że moi też mają PP.
RASGAN: I to nie po jednym.
KIRTAN: 0,5.
LAWDOG: Nasze lepsze jakościowo.
RASGAN: Chcesz się przekonać?
LAWDOG: Prędzej czy później się przekonam.
SIWY: Ile PP kosztuje czar Przywołanie Wielkiego Smoka?
BORYS: 666.
RASGAN: Number of the Beast!
SIWY: To ja poproszę na raty.
BORYS: Ale z odsetkami zero procent?
SIWY: Oczywiście. Nie dla idiotów.
MISIOŁAK: My jesteśmy bohaterami tej sagi — nie możemy zginąć.
RASGAN: To jest dark / doom fantasy... Tutaj wszyscy giną.
MISIOŁAK: Bandyci też.
BORYS: Więc chyba jednak będzie "The End" Doorsów.
BORYS: Inkwizycja zrzuci na Saragrave napalm.
BORYS: Dwie pieczenie na jednym OGNIU.
MISIOŁAK: Pragnę przypomnieć, że ja głosowałem za heroikiem.
SIWY: W "Baldursie" to od pewnego poziomu się koło bandytów przechodziło, a zabijali się sami jakoś przy okazji tego przejścia.
RASGAN: Heh... To nie "Baldur".
BORYS: ...i Xandos chyba chce sprawdzić, czy jest już na tym poziomie.
LORD THOMAS: A jestem?
Rasgan jest na razie anonimowy, więc Borys sonduje graczy.
BORYS: A Wy w ogóle wiecie, kim jest Vito?
LAWDOG: Rasgan?
SIWY: Pewnie bandytą spod wyjątkowo ciemnej gwiazdy, dlatego został Hersztem.
RASGAN: Heh, nie obrażajcie mnie.
RASGAN: Nie jestem jakiś tam Rasgan.
RASGAN: Kto to w ogóle jest?
ZARZIR: — Rozróba już się rozpoczęła. Nie masz jednak pojęcia, jak może się skończyć.
VITO: — Mówisz do mnie, chłopcze? — pytam z ironią.
SIWY: Odważny, ja się Zarzira boję nawet, gdy jest po naszej stronie.
KIRTAN: Tia... Ja się boję z nim rozmawiać.
DABROZ: KU***.
DABROZ: Prąd mi wyłączyli.
BORYS: A komputer masz na korbę?
BORYS: Dobry jesteś, mnie jak prąd wyłączą, to nie mam też internetu.
DABROZ: Shell mam na telefonie.
DABROZ: Bajer, co?
Drużyna schroniła się do szynku.
MAGDAR: — Zamykać.
DERRICK: Po kilku krokach cofam się parę kroków do tyłu i wbiegam z rozpędu w tłum bandytów, tnąc, potem odbiega od zdezorientowanego tłumu i wbiegam do budynku.
MISIOŁAK: ...i całujesz klamkę.
MG: Vito przewraca się na plecy i spogląda na Derricka.
LAWDOG: "Przewraca się na plecy... a strzała, która w nich sterczała, przebija jego klatkę piersiową na wylot".
MG: Strzała się złamała.
VITO: Widać, że Zarzir nie strzelał nigdy z łuku.
Do Dabroza dobrali się moraliści z PiS-u i kwiatków dla dorosłych na razie nie będzie. Prezentujemy za to kilka dowcipów o Zarzirze.
Jak mają na imię bracia Zarzira?
Zirzir, Zarzar i Zirzar.
Co zrobić, gdy Zarzir dostanie ataku epilepsji podczas kąpieli?
Wrzucić mydło i pranie.
Czym różni się hak od Zarzira?
Jeśli zawiesisz na haku krzyż, to nie zacznie zabijać heretyków.
Przychodzi Zarzir do Anora.
— Panie doktorze, mam problemy z krzyżem.