Wyszła na jaw smutna prawda: Dabroz to flower junkie (nie mylić z flower power). Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że część kwiatków przygotował on sam i to jeszcze przed końcem sesji?
Bukiet Dabroza
Niektórzy gracze (a raczej ich postacie) od dawna mają problemy z psychiką, ale to już wiadomo.
DETHAN: — Słuchajcie... Wydaje mi się, że ktoś za nami idzie. — Mówię jak gdyby nigdy nic, nie zwalniając (ani nie przyspieszając) kroku.
DETHAN: — Ciemnoskóry, ma przy boku scimitar.
MG: Nie widzieliście go jednak wcześniej... Dethan może się mylić.
DABROZ: Dethan widzi ludzi, ktorych nigdy nie widzial, a byc moze ktorych nawet nigdy nie bylo.
DABROZ: W moich stronach to sie nazywa schizofrenia.
Gracze zastanawiają się dalej nad szpiegiem.
MG: Oglądacie się dyskretnie.
KIRTAN: O 180 stopni.
Bukiet Borysa
Alec dowiedział się, że Derrick węszył w jego bagażach. Nie kryje więc swej odrazy do towarzysza podróży.
ALEC: — Niepokoi mnie, co ten pokurcz chciał znaleźć w moim pokoju...
Dabrozowi nie podoba się jednak nazywanie jego postaci pokurczem.
DABROZ: Mam nadzieję, że nie lubił tej książki.
DABROZ: Derrick dostał napadu... biegunki... a nie miał pod ręką liścia.
BORYS: To była jego ulubiona. Z dedykacją od rodziców.
DABROZ: No, była taka... dosyć szorstka.
Bohaterowie wypytują Aleca, czy miał coś cennego w pokoju.
DETHAN: — Miałeś tam coś ważnego?
ALEC: — Moją torbę.
MAGDAR: — A w niej?
ANOR: — Zwoje?
BORYS: Mózgowe.
Borys swobodnie spekuluje na temat tego, czego Alec nie znajdzie w swoim pokoju.
BORYS: Alec wszedł do pokoju.
BORYS: "— Olaboga, gdzie moja peruka i majtki akademickie?"
MG: W małym pomieszczeniu, będącym jednocześnie kuchnią i sypialnią, widzicie kobietę w jakichś łachach.
MG: Coś gotuje w szczerbatym garnku.
MG: Sądząc po zapachu — wodę.
SCOBIN: Ta woda ma zapach?
SCOBIN: Pewnie nie jest za czysta.
(Miało być "sądząc po braku zapachu").
W ramach retrospekcji, Borys z przejęciem opisuje niespodziewane pojawienie się Xandosa w klasztorze na odludziu. W sali jadalnej miała miejsce eksplozja: Mnisi przybiegli i zobaczyli, że wśród gruzów leży nieznajomy, na wpół nieprzytomny, w poszarpanym i nadpalonym ubraniu.
MG: [Przeor] nie wiedział oczywiście, co się stało, ale wiedział, że trzeba pomóc Przybyszowi, kimkolwiek by nie był.
MG: I usłyszał słowo, jakie Przybysz w kółko powtarzał.
MISIOŁAK: "E.T., go home?"
MG: I usłyszał słowo, jakie Przybysz w kółko powtarzał.
XANDOS: — Xandos.
MG: Xandos.
MG: "Xandos" w starożytnym języku maghrab oznacza...
MG: ..."śmierć".
LORD THOMAS: Tak jakby współgracze za bardzo mi ufali.
LORD THOMAS: Teraz to dopiero będę wzbudzał zaufanie.