Ekstrakt z kwiatków

Kubek dwudziesty trzeci


Wyszła na jaw smutna prawda: Dabroz to flower junkie (nie mylić z flower power). Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że część kwiatków przygotował on sam i to jeszcze przed końcem sesji?


Bukiet Dabroza


Niektórzy gracze (a raczej ich postacie) od dawna mają problemy z psychiką, ale to już wiadomo.
DETHAN: — Słuchajcie... Wydaje mi się, że ktoś za nami idzie. — Mówię jak gdyby nigdy nic, nie zwalniając (ani nie przyspieszając) kroku.
DETHAN: — Ciemnoskóry, ma przy boku scimitar.
MG: Nie widzieliście go jednak wcześniej... Dethan może się mylić.
DABROZ: Dethan widzi ludzi, ktorych nigdy nie widzial, a byc moze ktorych nawet nigdy nie bylo.
DABROZ: W moich stronach to sie nazywa schizofrenia.


Gracze zastanawiają się dalej nad szpiegiem.
MG: Oglądacie się dyskretnie.
KIRTAN: O 180 stopni.


Gracze zachowują się wśród gorących piasków Wschodu jak nasi rodzimi dresiarze z blokowisk.
ANOR: — Chodźmy na wino.


Co najlepsze w upał? Woda czy wino? Prawdziwym telepatom nie powinno to jednak robić różnicy.
MAGDAR: "Wodę piją... jak zwierzęta".
VIRTANEN: "Wino w taką pogodę... Co za obyczaje".
DETHAN: "Nie chciałbym wam przerywać, ale chyba mamy coś do omówienia".


Upał robi swoje, jednak MG stopuje zapędy Graczy.
VIRTANEN: — A więc — podrzucam klucz — chodźmy sie [przespać]. — Mówię to dość głośno.
MAGDAR: — Skoro nalegacie...
DETHAN: — Idziemy na górę?
MG: Każdy z was ma osobny pokój.
(...)
DETHAN: — W każdym razie ja czekać nie będę.
ANOR: — No dobrze... idę z tobą... ale tylnym wejściem.


Alec nie lubi kulturystów.
MILICJANT: — Kim jesteście?
DETHAN: — Pielgrzymami.
MILICJANT: — Pielgrzymami, tak? Wasze miana?
ANOR: — A kto pyta?
VIRTANEN: "Wielki tępy mięśniak".


Co więcej, nie ufa milicji (i vice versa).
MILICJANT: — Jak się nazywasz, mędrku? — zwraca sie do Aleca.
VIRTANEN: — Alec.
MILICJANT: — A-l-e-c — zapisuje powoli.
VIRTANEN: "I tak zrobisz błąd..."


Telepatia postaciowo-graczowa.
VIRTANEN: - Ech, a kto zrozumie chrześcijan - mowię bardzo cicho.
DETHAN: "Na pewno nie ty".
KIRTAN: "A skąd wiesz?"


Dabrozowa niechęć do muzyki na sesji przeniosła się nawet na Derricka.
MG: Włączcie utwór 01.mp3 [W tym przypadku arabskie zawodzenie i dudy — przyp. Dabroza] [Jedno wyklucza drugie — przyp. Borysa]
DERRICK: Wykrzywiam się, słysząc grających na kobzach nędzarzy pod biblioteką.
(...)
MG: Możecie swobodnie przełączać pomiędzy 01, 02 a 03. [Mowa o utworach muzycznych]
DERRICK: "Przeklęci kobziarze...".



Bukiet Borysa


Alec dowiedział się, że Derrick węszył w jego bagażach. Nie kryje więc swej odrazy do towarzysza podróży.
ALEC: — Niepokoi mnie, co ten pokurcz chciał znaleźć w moim pokoju...
Dabrozowi nie podoba się jednak nazywanie jego postaci pokurczem.
DABROZ: Mam nadzieję, że nie lubił tej książki.
DABROZ: Derrick dostał napadu... biegunki... a nie miał pod ręką liścia.
BORYS: To była jego ulubiona. Z dedykacją od rodziców.
DABROZ: No, była taka... dosyć szorstka.


Bohaterowie wypytują Aleca, czy miał coś cennego w pokoju.
DETHAN: — Miałeś tam coś ważnego?
ALEC: — Moją torbę.
MAGDAR: — A w niej?
ANOR: — Zwoje?
BORYS: Mózgowe.


Borys swobodnie spekuluje na temat tego, czego Alec nie znajdzie w swoim pokoju.
BORYS: Alec wszedł do pokoju.
BORYS: "— Olaboga, gdzie moja peruka i majtki akademickie?"


MG: W małym pomieszczeniu, będącym jednocześnie kuchnią i sypialnią, widzicie kobietę w jakichś łachach.
MG: Coś gotuje w szczerbatym garnku.
MG: Sądząc po zapachu — wodę.
SCOBIN: Ta woda ma zapach?
SCOBIN: Pewnie nie jest za czysta.
(Miało być "sądząc po braku zapachu").


W ramach retrospekcji, Borys z przejęciem opisuje niespodziewane pojawienie się Xandosa w klasztorze na odludziu. W sali jadalnej miała miejsce eksplozja: Mnisi przybiegli i zobaczyli, że wśród gruzów leży nieznajomy, na wpół nieprzytomny, w poszarpanym i nadpalonym ubraniu.
MG: [Przeor] nie wiedział oczywiście, co się stało, ale wiedział, że trzeba pomóc Przybyszowi, kimkolwiek by nie był.
MG: I usłyszał słowo, jakie Przybysz w kółko powtarzał.
MISIOŁAK: "E.T., go home?"


MG: I usłyszał słowo, jakie Przybysz w kółko powtarzał.
XANDOS: — Xandos.
MG: Xandos.
MG: "Xandos" w starożytnym języku maghrab oznacza...
MG: ..."śmierć".
LORD THOMAS: Tak jakby współgracze za bardzo mi ufali.
LORD THOMAS: Teraz to dopiero będę wzbudzał zaufanie.