Ekstrakt z kwiatków

Kubek dwudziesty czwarty


MG "przedstawia" graczom Mukhtara Mehdiego i jego pomocników, potężnych Arabów uzbrojonych w scimitary.
LORD THOMAS: Czy "scimitary" to po polsku nie "sejmitary"?
BORYS: Nie wiem.
BORYS: Ja nie grałem w polską wersję Diablo.
Potem Borys sprawdził w słowniku i okazało się, że "scimitar" to po polsku "bułat".


Bohaterowie, ścigając złodzieja, nieumyślnie przewrócili czyjś stragan. Owoce rozsypały się po ziemi. Ich właściciel głośno domaga się pieniężnej rekompensaty. Podejrzanie wysokiej, jak na jakość i ilość tych owoców.
ZARZIR: Zbliżam się do handlarza.
ZARZIR: -- A ile NAPRAWDĘ ci za nie potrzeba?
SIWY: Zarzir będzie go nawracał?


Xandos staje się trochę podejrzany.
MAGDAR: Wbijam morderczy wzrok w Xandosa.
LAWDOG: Aż mnie zabolało.


Kwiatek sesji.
Anor, z rozbrajającą szczerością:
ANOR: -- Znajdziecie mi jakąś laskę? Byłoby wszystkim łatwiej...


MG: Zabieracie się za jedzenie.
DETHAN: Jem dość szybko, w milczeniu.
SIWY: "Jem dość szybko, w milczeniu" jakoś dziwnie mi się z pracą kojarzy. No, jesteśmy w pracy...


Oszołomiony Derrick zostaje wprowadzony do swojego pokoju.
XANDOS: Kładę go na kanapie.
ZARZIR: -- Mów, co się stało.
DERRICK: Leżę nieruchawo.
DERRICK: -- ... -- szepce tak, że nikt nie słyszy.
XANDOS: -- Zostawcie nas samych.
DABROZ: Tylko nie kwiatek z Xandosem!


Podczas wyjaśnień udzielanych drużynie przez Derricka, Scobina wyrzuciło z serwera. MG przesyła mu stosowne fragmenty przez GG, żeby, gdy w końcu wbije się ponownie, był na bieżąco. Scobin wreszcie powraca.
SCOBIN: MG przesłał mi mały fragment. Ale nie wiem z niego nic o powodzie, dla którego Xandos i Derrick wciąż żyją.


Koniec przerwy.
MG: Meldować się, pozostali.
MISIOŁAK: Pomilczę, żeby podbudować atmosferę grozy.


Po prostu.
MAGDAR: Pcham Dethana przodem.


Spotkanie z Azalgasem.
AZALGAS: -- Kto pyta?
DETHAN: -- Dethan z Megalos.
MAGDAR: -- I jego towarzysze.
AZALGAS: -- Dethan?
DETHAN: -- Tak.
DABROZ: "Dethan... Dethan... Dethan... TATO!"


W ramach retrospekcji MG opisuje okoliczności, w jakich Zarzir stracił oko.
MG: Grot strzały tkwi w oczodole, zmiażdżył prawą gałkę oczną, zatrzymał się na samym skraju mózgu.
DABROZ: Którym skraju mózgu? Przednim czy tylnym?


Azalgas opowiada o wielkim dokonaniu naukowym Elrica.
AZALGAS: -- Ale Elric... Elric jako pierwszy połączył [hipotezy heliocentryczne] w spójną całość, przedstawił szereg niezbitych argumentów.
AZALGAS: -- Na dodatek skonstruował aparat algebraiczno-geometryczny i oparł o niego [wszystko].
LORD THOMAS: Wymyślił całki i różniczki jak Newton?
LORD THOMAS: Niech wie, że studenci za kilkaset lat będą chcieli go rozstrzelać.


MG, niby doświadczony wyga, a popełnia klasyczny błąd. Przy stole kuchennym siedzi już osiem osób, w pomieszczeniu pojawiają się następne. Pierwsza, druga, trzecia...
MISIOŁAK: Strasznie duża ta kuchnia.


Sesja kończy się sceną, w której bohaterowie zostają uwięzieni w przemienionym zaklęciem pomieszczeniu, a sufit najeżony kolcami zaczyna się powoli obniżać. Scobin wyobraża sobie początek następnej sesji.
SCOBIN: "Zarzir poczuł, jak pęka mu krąg potyliczny".
SCOBIN: "W tym samym czasie kresomózgowie Magdara ustąpiło z głośnym mlaśnięciem".
LAWDOG: Ja tam i tak przeczytałem na początku "krąg polityczny".


Podsumowanie sesji.
SCOBIN: Hm, to była taka highowa bezradność.
SCOBIN: Czyli to samo co dark fantasy.
BORYS: Welcome To The Borys World.
BORYS: Muszę odreagować codzienny znój na uczelni.
KIRTAN: Ciekawy sposób odreagowywania.
BORYS: A na wysokości następnej sesji będę miał połówkowy egzamin, więc będzie się działo, oj, będzie.
SCOBIN: Przepraszam, "welcome to" czy "goodbye from"?


Jako outro posłużyła nam tym razem piosenka Kazika Komu bije dzwon z onomatopeją "bim bom" w refrenie. Misiołakowi przypomniało się dzieciństwo i Miś O Małym Rozumku.
MISIOŁAK: "Im bardziej pada śnieg, BIM BOM".


Najlepiej ostatni akt sesji -- spotkanie drużyny z Mukhtarem i jego ludźmi -- podsumował Siwy.
SIWY: Darkowi bohaterowie spotkali heroicznych przeciwników.