Ekstrakt z kwiatków

Kubek dwudziesty piąty


MG mrrrocznymi słowami opisuje, jak to Vincent stara się sięgnąć po energię
psychiczną pozostałych, by przełamać nekromantyczne zaklęcie Xandosa.
LORD THOMAS: Nie demonizuj mnie tak, bo jak tylko ich uratuję, to mnie zabiją.


Sprzed domu Azalgasa drużynę dochodzą pokrzykiwania. Alec uchyla drzwi i wygląda.
MG: Widzisz rozgorączkowany tłum przed drzwiami.
KIRTAN: Z kijami?
MG: Mieli kije i widły.
KIRTAN: Yeah, pod tym względem niczym się od Arabów nie różnimy.
[Podczas redakcji zorientowałem się, że kwiatek polega tu w zasadzie nie na komentarzu Kirtana, a na mojej informacji — no bo skąd u mieszkańców getta pustynnego miasta widły? — Przyp. Borysa]


Jak wydostać się z getta. Propozycja Dethana.
DETHAN: — Przekupstwo?
ALEC: — Próbowaliśmy.
DETHAN: — Może ze zwykłymi strażnikami poszłoby łatwiej. Nie wiem.
DETHAN: "Każdemu po trzydzieści srebrników".
KIRTAN: Jak hasło wyborcze.


Doktor Feyerabend trafił do "Ośmiu pochodni", gospody, w której zatrzymała się drużyna. Jego ludzie od razu zabierają się do wyważania drzwi.
JEREMIAH COVENANT: Ci templariusze nic nie wiedzą o kulturalnym pokonywaniu wrogów.


W getcie wybucha powstanie. Wkraczają ciężkozbrojni milicjanci, pacyfikują "protestujących".
ŁUKASZ (widz) do MG: Natchnęły cię trochę wydarzenia na Białorusi...


Po wydarzeniach w domu Azalgasa, Dethan dochodzi do wniosku, że medalion Świerszcza może pomóc mu odzyskać utraconą moc. Ale artefakt jest obecnie w posiadaniu Magdara. Dethan rzuca na towarzysza mroczne spojrzenia... a Scobin zastanawia się, jak daleko powinna posunąć się teraz jego postać.
SCOBIN: Darth Dethan?
SCOBIN: Brzmi aliteracyjnie.
BORYS: Zabijecie Magdara?
SCOBIN: Nie no, aż tak to chyba nie...
Ale po chwili:
SCOBIN: Magdar schował ten medalion, prawda?
BORYS: Tak.
SCOBIN: Hmm...
BORYS: Czyżby szykowała się Sztuczka Scobina?
BORYS: Jeden BG zagaduje drugiego, a trzeci wbija mu w tym czasie nóż między żebra?
BORYS: Ty to swojego czasu "opatentowałeś".
SCOBIN: "Magdarze, zobacz, samolot!".
BORYS: "Magdarze, zobacz, jakie wielkie kowadło!".
BORYS: BUM!
SCOBIN: Nie, raczej:
SCOBIN: CAK!
BORYS: "Kresomózgowie Magdara zapadło się z głuchym mlaśnięciem...".
BORYS: "Dethan podniósł medalion".
BORYS: "- Mój ssssskarb...".


Ale Magdar, grzecznie poproszony, oddał Dethanowi medalion bez zastrzeżeń (widocznie Misiołak coś przeczuwał). Scobin, zdziwiony:
SCOBIN: Myślałem, że będzie trudniej.
BORYS: Może dał ci fałszywkę?
SCOBIN: Apage!
Tymczasem, na privie z Misiołakiem i zupełnie niezależnie od poprzedniego kwiatka:
MISIOŁAK: Wychodzi na to, że medalion to jednak sssssskarb.
BORYS: Kiepski z ciebie Frodo, od razu go oddałeś.
MISIOŁAK: Jeżeli ja jestem Frodo, to kim był Świerszcz?
MISIOŁAK: "I'm your uncle".


Uciekająca przed milicją drużyna chce zabarykadować drzwi.
MG: Obok drzwi widzicie jakieś stare deski i pękniętą na pół szafę.
SCOBIN: Wchodzimy do szafy. Już raz się sprawdziło.
SCOBIN: W środku zapewne Narnia.


A teraz drużyna schodzi włazem do kanałów. Scobina nie opuszcza dobry humor.
SCOBIN: W środku był metan. Losujcie nowe postacie.


Bohaterowie uciekają wąskim zaułkiem. Przed nimi, na dachach, czekają już templariusze gotowi do zrzucenia sieci.
MG: Możecie albo biec prosto, pod sieci, albo do klatki schodowej nieopodal.
MAGDAR: Do klatki.
DETHAN: Ja skręcam w stronę klatki schodowej.
VINCENT: Klatka!
ZARZIR: Do klatki.
MG: Wpadacie do środka.
FEYERABEND: — Za nimi! Do klatki!
SCOBIN: Jakże symboliczne.


Ucieczki ciąg dalszy. Bohaterowie wydostali się na dach.
SIWY: A już w piątek po wbiegnięciu na dach będę mógł powiedzieć, że zamieniam się w orła.
(Siwy gra również w kampanii osadzonej w świecie Forgotten Realms).


Bohaterowie odzyskują przytomność na pogorzelisku. Przygląda im się usmarkany, sześcioletni chłopczyk. Zarzir go przepędza.
MG: Chłopczyk uciekł pospiesznie i posłusznie.
SCOBIN: Nazywał się Fett. Boba Fett.


Drużyna powraca do "Ośmiu pochodni".
MG: Karczmarz [który myślał, że bohaterowie zginęli w pożarze] na wasz widok aż upuszcza miotłę.
KARCZMARZ: — Wy... Wy...
DETHAN: — My?
MAGDAR: — My.
SCOBIN: To nie była najbardziej inteligentna wymiana zdań w dziejach gier fabularnych.


Dethan w końcówce sesji wygłosił kilka klimatycznych zdań. Ale ponieważ MG zaskoczył Scobina, przywracając jego bohaterowi utraconą moc, to...
SCOBIN: Przez drugą cześć sesji szykowałem Mroczny Spicz. Trzeba była go szybko przerobić na Jasny.


Zakończenie owego Spiczu:
DETHAN: — Thomasowi nie pomogłem. — Gorzka nuta w moim głosie. — Może Anorowi zdołam.
I późniejsza chwila autorefleksji ze strony gracza:
SCOBIN: Jakie to egoistyczne. Dobry chrześcijanin wymieniłby też Aleca.


Inkwizytorzy schwytali Anora i Aleca, skrępowali ich i powieźli do lochu.
SIWY: Jedno musicie przyznać, w pewnym sensie dr Feyerabend [prefekt Świętego Oficjum] nawrócił Anora.
SIWY: Nigdy nie myślał tyle o wierze i tak nie gardził inkwizycją.


Kiedy znowu gramy?
BORYS: Możemy grać albo za dwa w Palmową, albo za cztery w pierwszą powielkanocną. KIRTAN: Palmowa... Hmm, będzie trzeba do kościoła iść.
MISIOŁAK: Na cały dzień?
JEREMIAH COVENANT: Religijny jest, nie czepiaj się.
JEREMIAH COVENANT: Będzie tych palm pilnował.
KIRTAN: Nie na cały...
SIWY: Zarzir da nam rozgrzeszenie?
SIWY: Ja ze swoim chodzeniem do kościoła już dawno powinienem doktora Feyerabenda spotkać.
JEREMIAH COVENANT: Już spotkałeś.
JEREMIAH COVENANT: Wezmę to pod uwagę, gdy już cię będę przesłuchiwał.
KIRTAN: Muszę sobie przypomnieć, gdzie mam najbliższy kościół.
DABROZ: Jadwigę...
KIRTAN: Ooo, jaki religijny się odezwał.