[19:11] Jest rok 1986, zima. [19:11] Magdar Mortimer opuscil swa siedzibe rodowa na dalekiej polnocy, by szukac szczescia w poludniowych rejonach panstwa. [19:11] Podrozuje konno. [19:12] Jak dotad nie napotkal na swej drodze zadnych przeszkod ani problemow. [19:12] Znajduje sie wlasnie na trakcie pomiedzy Teridar a Hidelban. [19:12] To odludna okolica. [19:12] Zapada zmierzch, znow zaczal sypac snieg. [19:12] Wedrowiec rozglada sie za miejscem na nocleg. [19:13] Szczesliwie udaje mu sie wypatrzec swiatla farmy badz zajazdu polozonego kilkaset metrow od glownej drogi. [19:13] [co robisz? [19:14] Podazam w strone swiatel [19:14] To przywzoity, pietrowy budynek z przybudowkami. Ogrodzony. [19:14] Sadzac po szyldzie wiszacym przy otwartej bramie, poszczescilo Ci sie. [19:14] "Sen wedrowca". [19:14] To zajazd. [19:14] Wjezdzasz na podworze. [19:15] Na wprost znajduje sie budynek i stajnia, obok -- szopa bez okien. [19:15] Gdzies zza domostw slychac gluche szczekanie psow. [19:15] -Wspaniale - mysle sobie. [19:15] Wygladam pacholka coby sie koniem zajal [19:15] Nieco po prawej znajduje sie studnia. [19:15] Podjezdzasz do stajni. [19:15] Drzwi sie otwieraja, wybiega skulony chlopak owiniety w derke. [19:16] - Psiamac, ale pogoda - klnie cicho pod nosem. [19:16] - Dostojny panie, zapraszamy do srodka. [19:16] -Ano [19:16] Zeskakujesz, on prowadzi zwierze do wnetrza stajni, macha reka, bys wszedl do zajazdu. [19:16] Zostawiam chlopaka z koniem i ide do karczmy [19:16] [zajazdu [19:17] Wchodzisz do cieplej, jasno oswietlonej sieni. Otrzepujesz ubranie ze sniegu, sciagasz kozuch. [19:17] [co za roznica? [19:17] [w karczmie sie nie nocuje, w zajezdzie -- owszem [19:17] Z bocznych drzwi wylania sie wysoki, chudy czlowiek. [19:17] [widac, ze w karczmie nie nocowales :) [19:17] - Witam goscia, widzialem pana przez okno. Nazywam sie Carl, wlasciciel. [19:18] - Magdar. Potrzebuje noclegu i dobrego jadla [19:18] - Oczywiscie. Pokoj zwykly, a moze apartament? Mamy wlasnie wolny... [19:19] - Moze byc i apartament. Cos w koncu nalezy sie od zycia - rzucam z usmiechem [19:20] Placisz. Apartament na jedna noc, obrok dla konia, kolacja i sniadanie. [19:20] Carl prowadzi cie na gore (schody sa w sieni). [19:20] Z hallu przechodzicie do korytarza, a stamtad -- do pokoju znajdujacego sie na koncu po lewej stronie. [19:20] - Prosze... [19:20] - Macie jakichs innych gosci? [19:21] Elegancko umeblowany pokoj, obrazy na scianach. [19:21] Porzadne lozko, stolik, fotele, mala "lazienka" w kacie (miednica z ciepla woda, wiadro). [19:21] Rzucam swoje graty na lozko [19:21] Wyglada porzadnie. [19:21] - Tak. Owszem. [19:21] - Kupiec z zona, bardka. [19:21] - Ach, jest jeszcze krasnolud, rzadki gosc w tych rejonach. [19:21] - Spotka ich pan na dole. [19:22] - Paluch zaraz przyniesie ciepla wode. [19:22] - Doskonale [19:22] - Na dole mamy co prawda wspolna laznie, ale tutaj bedzie panu wygodniej sie umyc. [19:22] - Po odswiezeniu sie zapraszam na dol, do jadalni. Kolacja bedzie czekac. [19:22] Carl wycofuje sie, klania grzecnie, zamyka drzwi. [19:23] Rozbieram sie i przygotowuje ubranie na zmiane [19:23] Po chwili Paluch - mlody chlopak - przynosi ciepla wode, recznik. [19:23] Potem bez slowa wychodzi. [19:24] To chyba zatrudniony pomocnik, nie wyglada na syna Carla. Zbyt sniady. [19:24] Nie zastanawiam sie nad tym. Myje sie, przebieram, schodze na dol. [19:25] W jadalni panuje przyjemny gwar. [19:25] Z kuchni dobiegaja gosci odglosy krzataniny. [19:25] W kacie siedzi mezczyzna wygladajacy na kupca z jakas kobieta (zona?), sa pograzona w cichej rozmowei. [19:26] Przygladam sie zgromadzonym w sali i pozdrawiam ich. [19:26] Przy sasiednim stole siedzi krasnolud z gesta, kudlata broda. [19:26] Pije piwo. [19:26] Krasnolud mruczy cos niewyraznie, "kupiec" pozdrawia cie uniesieniem reki. [19:26] Na jednym ze stolow stoi juz posilek. To pewnie dla ciebie. [19:26] Siadam przy stole i zajadam [19:27] Dostrzegasz, ze w przeciwleglym kacie siedzi jeszcze jeden mezczyzna. [19:27] Wyglada na mocno podbitego. [19:27] Ubrany jest w pozbawiony dystynkcji mundur Legionisty. [19:27] Nie ma broni, pewnie zostawil na gorze, w ktoryms z pokojow. [19:27] Pije wino z wielkiego dzbana. [19:28] Powoli jesz, cieszysz sie cieplem po calodniowej podrozy. [19:28] Potem zamawiasz piwo i leniwie je popijasz. [19:29] Jadlo bylo dobre, pikantne, takie jak lubisz. [19:29] Robi sie pozno, dochodzi dziesiata. [19:29] Krasnolud wyszedl na dluzej, ale potem wrocil i teraz siedzi pijac dalej piwo. [19:29] Wyglada na bardzo zamyslonego. [19:29] Wyciagam fajke i pykam sobie spokojnie. [19:29] Kupiec i jego zona siedza dalej, podobnie jak pijany zolnierz. [19:30] Na chwile w jadalni pojawila sie mloda, niezbyt ladna dziewczyna. Pokrecila sie po sali, wziela cos do jedzenia, wyszla. [19:30] To pewnie ta bardka... [19:30] Idziesz do kontuaru kuchennego po kolejny kufelek. [19:30] "Szkoda, ze nic nie zagrala" [19:31] "Ostatni. Trzeba sie wyspac przed podroza" [19:31] Wracajac, przechodzisz obok krasnoluda. [19:31] Ten niespodziewanie wstaje. [19:31] Zderzacie sie. [19:31] Piwo wylega sie na jego kaftan. [19:31] * zolnierz has joined #pbirc-inkluz-sesja [19:32] To nie bylo umyslne -- ty sie zagapiles, a krasnolud nie wiedzial, ze wlasnie przechodzisz. [19:32] - Najmocniej przepraszam [19:32] - Panie... [19:32] krasnolud jest zlt [19:32] - Kaftan... Co pan? [19:32] To nie jest twoja wina. Krasnolud nie powinien miec do ciebie pretensji. [19:32] Zolnierz siedzacy w kacie ozywia sie, podnosi wzrok. [19:32] - Kto za to bedzie placil? [19:33] - Spokojnie. Mowie przepraszam [19:33] - Co mi po twoich przeprosinach, czlowieku. [19:33] Krasnolud stoi tylem do drzwi. [19:33] - Nic skoro tak stawiasz sprawe - ale ja bynajmniej nie chce zwady [19:33] Katem oka dostrzegasz - ponad jego ramieniem - ze w drzwiach pojawil sie Carl. [19:34] Wyglada troche... inaczej? [19:34] W reku trzyma wielki, rzeznicki topor. [19:34] To smieszne, ale wydaje sie... wiekszy. [19:34] Rusza w wasza strone. [19:34] Przygladam sie ..temu osilkowi z toporem [19:34] - Panie Carl, nie trzeba [19:34] - Nalezy sie 15 srebrnikow. Nowy kaftan, swietna welna. [19:35] - Hej -- podnosi sie "kupiec". [19:35] - Panowie, co wy? Po co ten topor? [19:35] Staje pomiedzy wami a Carlem. [19:35] Carl unosi topor i roztraszkuje mu nim leb. [19:35] - Zalatwmy to po dobroci [19:35] Obryzguje was krew. [19:35] Rzucam sie na Carla [19:35] Dostrzegasz, ze w oczach Carla plonie nienaturalne, dzikie, czerwone swiatlo. [19:35] Carl robi unik, rzuca toba o lawe. [19:35] Jest niesamowicie silny. [19:36] Probuje wytracic mu topor [19:36] Krasnolud kopniakiem przewraca stol i wycofuje sie pod sciane. [19:36] Zona rzuca sie do lezacego nieruchomo na posadzce meza. [19:36] Chwiejnie wstaje z lawy. Probuje podejsc do wyjscia.. [19:36] Zolnierz zderza sie w drzwiach z drugim mezczyzna. Jest podobny do Carla. To moze jego syn? [19:36] W rekach trzyma identyczny topor, z jego gardla dobiega bulgot. [19:37] - COoo ?? [19:37] Magdar rzuca sie na Carla, a w tym samym momencie krasnolud ciska mu pod nogi (Carlowi) stolek. [19:37] Carl przewraca sie na ziemie razem z Magdarem, ale nie wypuszcza topora. [19:37] Wale na odlew. [19:37] "Twardy" [19:38] Drugi mezczyzna paruje cios i zaciska jedna dlon na gardle zolnierza. [19:38] Przyciskam go i uderzam glowa [19:38] Unosi go na ziemia na wysokosc kilku centymetrow. [19:38] Zolnierz charczy, probuje uwolnic sie z ucisku. [19:38] Kopie go "wolnymi" nogami. [19:38] Carl odrzuca Magdara jak szmaciana lalke na bok i w tym momencie krasnolud odrabuje mu ramie toporem. [19:39] Carl ryczy, z kikuta sika krew, zataczajac sie wpada do kuchni. [19:39] Z glebi domu dochodzi was tupot nog i dzikie ryki. [19:39] Zbieram sie z ziemi [19:39] Ruszam do drzwi [19:39] Zolnierzowi udaje sie cudem uwolnic z uscisku drugiego mezczyzny -- kopnal go celnie w krocze i odepchnal do sieni. [19:40] Ktos zbiega z pierwszego pietra, jedna, dwie osoby. [19:40] - Szybko! - wrzeszczy krasnolud. - Tutaj! [19:40] Stoi w jakichs drzwiach w glebi sali i macha reka. [19:40] - Tutaj! [19:40] Opieram sie o sciane i patrze na krasnoluda. [19:40] Jestescie odcieci od wyjscia - te schody, z ktorych ktos zbiega, znajduja sie wlasnie w sieni. [19:41] Nie zwracam uwagi na krasnala. Co z synem Carla? [19:41] Stoicie zdezorientowani posrodku sali jadalnej. [19:41] - Tutaj, do kurwy nedzy! - drze sie krasnolud. [19:41] W drzwiach kuchni pojawia sie ponownie Carl. [19:41] Ma odciete ramie, w drugiej dloni trzyma tasak. [19:41] Dyszy. [19:41] Zaczynam zataczac sie w kierunku krasnoluda [19:41] "Jeszcze zyje?!!" [19:41] Z drugiej strony, do pomieszczenia wchodzi drugi mezczyzna. [19:41] Ma nadal w reku topor, za nim jeszcze sie ktos tloczy. [19:42] Jedyna droga odwrotu wiedzie przez drzwi, w ktorych stoi krasnolud. [19:42] - Was kur.. [19:42] Chwytam lawe jak taran i biore rozbieg na Carla [19:42] Zatrzymuje sie - staram sie za wszelka cene zorientowac co tu sie dzieje. [19:42] Zmiatasz Carla z progu, wgniatajac go w sciane kuchni i rozpruwajac bruzch. [19:43] "Teraz chyba juz nie wstanie..." [19:43] Rozgladasz sie szybko, to kuchnia, chyba pusta. [19:43] W glebi widzisz nastepne drzwi, prawdpodobnie spizarnia. [19:43] - Szybko!!! - wrzeszczy krasnolud. [19:43] Do sali jadalnej wchodza od strony sieni ludzie. [19:43] Uzbrojeni w widly, topory, paly. [19:43] - Co ty tu.. ? [19:43] Chwytam jakis noz - na razie musi wystarczyc [19:43] W oczach wszystkich plonie nienaturalne, szkarlatne swiatlo. [19:44] Magdar: Bierzesz duzy noz do krojenia miesa. [19:44] - Cholera... [19:44] Podnosze jakis kufel. [19:44] Biegne do krasnala [19:44] Ci ludzie to: Dwaj mezczyzni, jakas kobieta, Paluch... [19:44] Zauwazacie, ze zona "kupca" kleczy nieruchomo obok ciala meza. [19:45] Napastnicy rozwijaja szyk i w ponurym milczeniu ruszaja w wasza strone, unoszac do gory swoj orez. [19:45] Chwytam ja w biegu i ciagne za soba [19:45] Kobieta wyrywa ci sie z zaskakujaca sila i biegnie w strone oprawcow. [19:45] Wreszczy cos niezrozumiale. [19:45] Po chwili zostaje nabita na widly Palucha. [19:45] Jej cialem wstrzasaja agonalne drgawki., [19:46] - Zle, zle, zle... [19:46] - Wlazic... - krzyczy krasnolud. - Ty - krzyczy do Magdara. - Szybciej! [19:46] Zbieram sie w sobie. [19:46] Zolnierz juz jest w srodku, obok krasnala. [19:46] - Ide, ide... [19:46] - Kim ty do cholery.. jestes wogole ? [19:47] Wbiegacie do srodka, krasnolud zatrzaskuje drzwi i zamyka je na zasuwe. [19:47] Potem jeszcze barykaduje jakims meblem i zipie ciezko. [19:47] - Wnioskujac z okolicznosci - cholernym pechowcem [19:47] Po chwili drzwiami od tamtej strony wstrzasaja gluche, rytmiczne uderzenia. [19:47] - Co tu.. moja glowa.. sie dzialo ? [19:47] Poza tym -- zadnego glosu. [19:47] Rozgladacie sie po pomieszczeniu. [19:47] - Dlugo nie wytrzyma [19:47] To chyba sypialnia sluzby. [19:48] Trzy lozka, niedbale zascielone, komoda, jakies ubrania rozsypane na krzesle. [19:48] - Porzadna karczma... phi - szukam czegos do siedzienia. [19:48] Wszystko wyglada bardzo normalnie. [19:48] LUP LUP. [19:48] Siadam na luzku. [19:48] Dudnia uderzenia w drzwi. [19:48] [wyjscia? [19:48] Tylko jedno. Drzwi wygladajace na zewnetrzne. [19:48] Sprawdzam je [19:49] Otwarte. [19:49] Wygladasz na zewnatrz. [19:49] Widzisz tylna sciane stajni i male drzwi do niej prowadzace. [19:49] W rogu posesji, za ogrodzeniem, biegaja cztery monstrualnej wielkosci psy. [19:49] ZA ogrodzeniem wewnetrznym, w swojej zagrodzie. [19:49] Wstaje ciezko z luzka. [19:49] Sa zapewno zamkniete. [19:49] BUM BUM BUM [19:49] *zapewne [19:50] - Co teraz? Niech to szlag, mam na gorze swoje graty - syczy krasnolud. [19:50] [gdzie jest okno do mojego pokoju? [19:50] - Kartar - mruczy. [19:50] - Nie ty jeden... [19:50] Okno pokoju Magdara jest po drugiej stronie domu. [19:51] Z loskotem peka jeden z zawiasow drzwi. [19:51] - Czyje pokoje sa z tej strony? [19:51] - Nie moj - burczy krasnolud. [19:51] - Mam mala klitke bez okien. [19:51] - Moze moj ? [19:51] [dam rade sie wspiac? [19:51] [marnie oceniam twoje szanse [19:52] [to murowana, gladka sciana, na dodatek w wielu miejscach oblodzona [19:52] [warto sprobowac [19:52] LUP LUP [19:52] Widze, ze patrzy na sciane. [19:52] - Nie warto.. [19:52] Za chwile pusci drugi zawias. [19:52] Zasuwa wydaje sie pekac po srodku. [19:52] - Masz cos.. cokolwiek ostrego ? [19:52] - Podsadz mnie i nie marudz [19:53] - Krasnal nie moze ?? - spogladam na niego ironicznie [19:53] - Zatem podeprzyj drzwi - rzucam zlosliwie [19:53] - Kurwa, panowie, z zyciem. [19:53] Mowi krasnolud. [19:54] - Dobra, niech krasnal trzyma a ja cie podsadzie - tylko nie wiem - po co [19:54] - Tam jest chyba stajnia, a ta dzicz jest w jadalni. [19:54] - Proponuje przejsc naokolo, wejsc z powrotem do domu i po schodach na gore. [19:54] [gdzie wy sie chcecie podsadzac? nadal jestescie w sypialni sluzby... [19:55] [ Nie wyszlismy ????? [19:55] [na zewnatrz do okna, ale jak nikt nie chce wspolpracowac [19:55] [to pedem na okolo budynku [19:55] Biegne za Magdarem. [19:55] - Tam tez moje rzeczy... [19:56] Wybiegacie z budynku w momencie, gdy peka drugi zawias. [19:56] Szukam po kieszeniach sztylety czy czegos... [19:56] *sztyletu [19:56] Swiatlo ksiezycowe odbijajace sie od sniegu was na moment oslepia. [19:57] Gdy odzyskujecie - po kilku sekundach - sprawnosc wzrokowa, ku waszemu przerazeniu dostrzegacie, ze z zagrody wybiegaja cztery wielkie psy. [19:57] NIE BYLY ZAMKNIETE [19:57] [ To jak z tym sztyletem ? [19:57] Tymczasem do pomieszczenia za wami wchodza napastnicy. [19:57] Przyspieszam jesli to mozliwe [19:57] [nie masz [19:57] - Ehh... [19:58] Wasze opcje: 1) uciekac przed psami naokolo budynku (sa duzo szybsze), 2) wrocic i stawic czolo tamtym, 3) biec do stajni przez tylne drzwi (oby byly otwarte) [19:58] - Bedziemy sobie tak w kolko biegac... [19:58] - Na to wyglada - do stajni [19:59] Biegniecie do stajni, wpadacie do srodka. [19:59] [konie? [19:59] Zatrzaskujecie drzwi, gdy psy sa kilka metrow od nich, a tamci -- niewiele dalej. [19:59] Problem: Tych drzwi nie da sie zamknac od srodka. [19:59] W boksach dostrzegacie trzy konie, jeden z nich to kon Magdara, drugi -- zolnierza. [20:00] Widzicie drabiny prowadzace na gore. [20:00] Wsiadam na konia i jazda [20:00] W rogu pod sufitem jest chyba jakies male przejscie z powrotem do budynku. [20:00] Wsiadam na moja szkape.. :D [20:00] Glowne wrota stajni po chwili sie uchylaja. [20:00] [ o przepraszam [20:01] Do srodka wslizguja sie dwie, trzy sylwetki. [20:01] Trzej mezczyzni z siekierami. [20:01] - To nie bedzie bolalo - szepcze jeden z nich i ruszaja w wasza strone. [20:01] [ Jestesmy na koniach, tak ? [20:01] Ktos szarpie za klamke drzwi, przez ktore weszliscie, krasnolud blokuje je cialem. [20:01] Nie, konie sa nadal w boksach. [20:01] -Szarza?! [20:01] Nie zdazyliscie wiele zrobic. [20:01] To wsiadamy! [20:02] [ehh [20:02] Mezczyzni odcinaja was od koni. [20:02] -Na gore [20:02] Jeden z nich skacze... o wiele za wysoko i za daleko jak na czlowieka. [20:02] Z impetem scina z nog zolnierza. [20:02] Obaj przewracaja sie na wilgotne siano. [20:02] - Kuur.. [20:02] Stram sie go chwycic za szyje [20:03] Biegne do drabiny [20:03] Krasnolud nie czeka. [20:03] Ucieka po drabinie na gore. [20:03] Magdar wspina sie w slad za nim. [20:04] Krasnolud i Magdar przelaza na druga strone na poddaszu stajni i... sa z powrotem w hallu. [20:04] Po chwili dolacza do nich zolnierz. [20:05] Wspina sie szybko, ale zostal trafiony siekiera pod zebro. [20:05] Powierzchownie, ale mocno krwawi. [20:05] Robi jednak dobra mine do zlej gry. [20:05] Jestescie w hallu na pietrze zajazdu. Jest tu cicho, nikogo nie ma. [20:05] Zatrzaskujecie za soba drzwiczki prowadzace na poddasze stajni. [20:06] - Panowie, co dalej ? [20:07] Patrzcie na schody prowadzace na dol, do sieni, ale nikt sie na nich nie pojawia. [20:07] W calym domostwie zapanowala absolutna cisza. [20:07] - Chyba mamy troche spokoju [20:07] Biegne do pokoju [20:07] Okazuje sie, ze wszyscy macie pokoje przy tym samym korytarzu. [20:08] *w tym samym korytarzu [20:08] Kazdy wbiega do swojego i... [20:08] ...po chwili spotykacie sie na korytarzu. Magdar i zolnierz w rynsztunku bojowym. [20:08] Krasnolud nie jest chyba wojem... nie ma zadnej broni, tylko plecak i cieple ubranie. [20:09] Zauwazyliscie, ze we wszystkich oknach pozamykano okiennice. [20:09] Ciemnosci rozswietlaja kaganki. [20:09] -Dobra, teraz czekamy na ich ruch [20:09] - Jak sie zwiecie ? - spogladam na towarzyszy [20:10] - Magdar [20:10] - Kartar. [20:11] - Dzieki wam za ratunek z opresji... w koncu jeszcze zyjemy [20:11] - Jak z tego wyjdziemy Kartarze to z przyjemnoscia zaplace za twoj kaftan [20:11] - Jak z tego wyjdziemy... - usmiecha sie ponuro krasnolud. [20:11] - Ilu ich jest? Naliczylem szesciu, a wy? [20:12] - Nie mam pojecia... [20:12] - Jeszcze mi w glowie dzwoni [20:12] - A ty sie nie przedstawisz? [20:12] - Chcecie tu czekac? - pyta niechetnie Kartar czujnie sie rozgladajac. [20:14] - Dobra, zobaczmy co te dziady nam szykuja - probuje wyjrzec przez okna [20:14] Solidne okiennice. Niewiele zobaczysz, poza czarnym drewnem wzmacnianym metalem. [20:14] - Proponuje... Schodzimy po schodach na dol i... [20:15] Tu urywa, chyba nie ma zadnego pomyslu. [20:16] [ nie mozna ich otworzyc? [20:17] Sa zamkniete na klodke. Mozesz oczywiscie probowac je rozwalic. [20:18] - Nie podoba mi sie to... [20:19] - Ide na dol - decyduje Kartar. [20:19] - Sprawdze, co i jak. Zaraz wroce. [20:19] I opuszcza korytarz. [20:19] * Kirtan_Loor is now known as ~Thomas [20:21] Mija dlugie piec minut. [20:21] Wreszcie Kartar wraca. [20:21] Jest przejety. [20:21] - Na dole pusto, ani zywej duszy. W jadalni pelno krwi. [20:21] - Drzwi wyjsciowe sa zamkniete na cztery spusty. [20:21] - Nie oddalalem sie od schodow, ale znalazlem chyba zejscie do piwnicy. [20:22] - Moze piwnica dostaniemy sie do stajni i uciekniemy konno? - pyta z powatpiewaniem. [20:23] <~Thomas> - Eee, z piwnicy? [20:54] [ Dobra. Krasnolud poszedl na parter sie rozejrzec. O dziwo, wrocil caly i zdrowy. Na dole spokoj i cisza. Proponuje, byscie przeszli przez piwnice (znalazl zejscie) raz jeszcze do stajni i sprobowali ponownie ucieczki konno. [20:54] [ to juz 3 raz [20:55] - To co? Idziemy ? [20:55] -Dlaczego przez piwnice? Nie lepiej gora? [20:55] - Gora ? [20:55] - Tak jak tu przyszlismy [20:55] - Moga spodziewac sie, ze wrocimy tamtedy... [20:56] - Nie dowiemy sie jak nie sprobujemy [20:56] - Hehe [20:56] - Rownie dobrze mogli sie zaczaic gdzie indziej [20:56] - Dobra. - wyjmuje miecz. [20:57] - Wiec? - pyta krasnolud. [20:57] - Moze zamiast kombinowac pojdziemy najprostsza droga - przez podworze [20:58] - Drzwi wyjsciowe zamkniete. [20:58] - Na cztery spusty. [20:58] -Wszystkie? [20:59] - Wyjsciowe sa tylko jedne - burczy Kartar. [20:59] - A te przez ktore ucieklismy to jakie? Wejsciowe? [20:59] - Mialem sam lazic po calym parterze? - rozzloscil sie krasnolud. [20:59] - Tamte sa po drugiej stronie domu. [20:59] - Poza tym na zewnatrz szaleja te psy. [21:00] [ Cisza ? [21:00] - Zatem trzeba je zwabic pojedynczo do domu i w czape [21:00] - Chodzmy na parter [21:01] Schodzicie ostroznie na dol. [21:01] Stoicie po chwili w sieni. [21:01] Przez polotwarte drzwi do jadalni widzicie zbrukana krwia posadzke. [21:01] Krasnolud pokazuje reka na inne drzwi. [21:01] - Tam jest spizarnia i zejscie do piwnicy. [21:01] Zajrze do kuchni - jest jakies mieso dla psow? moze sie skusza [21:03] Magdar wola z glebi kuchni: - Carl zniknal! [21:03] Zagladam do kuchni. [21:03] - Jaki Carl ? [21:04] - Ten martwy Carl [21:04] - AAaaa.. [21:04] Usmiecham sie krzywo. [21:04] - Ten. taki polowiczny ? [21:05] Z pomieszczenia dla sluzby wychodza... oni. [21:05] - Mniejsza o szczegoly [21:05] Trzy osoby. [21:05] Na schodach zabebnily rowniez czyjes kroki. [21:06] Jest wsrod nich Carl? [21:06] Nie. [21:06] "Uffff" [21:06] Na razie nie. [21:06] Znowu jestescie odcieci z dwoch stron. Schodzicie do piwnicy czy walczycie? [21:06] - Nie bede wiecej ciekac! [21:06] "wytrzeziwalem?" [21:07] -W piwnicy tez nie bedzie za wesolo. [21:07] Siedmiu napastnikow. [21:07] Ida na was z dwoch stron. [21:07] Wsrod nich - Carl. [21:07] "to chyba nie do konca" [21:07] [jak szybcy sa? [21:07] Z brzucha wylewaja mu sie flaki, ale nie robi to na nim wielkiego wrazenia. [21:07] Ida powoli, zlowieszczo, sadza, ze maja was w garsci. [21:07] Ale udowodnili, ze potrafia sie poruszac szybciej. [21:07] Szesciu mezczyzn, jedna kobieta. Wsrod nich rozpoznajecie Carla i Palucha. [21:08] - Przebijemy sie do wyjscia ? [21:08] - Wycofajmy sie [21:08] [Jest okno w kuchni? [21:08] Jest, ale... okiennice. [21:08] Ach tak... [21:09] Do piwnicy skoro krasnal zaprasza [21:09] Zbiegacie we trojke do piwnicy. [21:09] Zatrzaskujecie za soba wlaz... Odetchneliscie z ulga. Dalo sie go zaryglowac od wewnatrz. [21:09] Jestescie w podziemnej czesci spizarni. [21:10] Na hakach wisza tu wielkie kawaly miesa. [21:10] Panuje tu chlod. [21:10] Na scianach plona kaganki. [21:10] Widzicie bezposrednio obok was jedne drzwi. Mozecie rowniez zbadac reszte pomieszczenia. [21:10] - Mam zle przeczucia [21:10] Do krasnala - Prowadziles.. Co dalej ? [21:11] Ostroznie rozgladam sie [21:11] - A tutaj to ja juz nie schodzilem - kreci glowa Kartar. [21:12] [co robicie? [21:12] Wokol was znowu zapanowala cisza. [21:12] [Dumamy. [21:13] Przeszukuje [21:13] Na hakach wisza wielkie kawaly miesa. [21:13] Nasluchujac odglosow z gory [21:13] W glebi spizarni znajduja sie kolejne drzwi. [21:14] Dobra - zajrzyjmy tam [21:14] Korytarz. [21:14] Dobrze - teraz drugie drzwi [21:15] Drugi korytarz. Tym razem - dluzszy. [21:16] - Dwa korytarze. Ktory wybieramy? [21:16] - Ten od lewej reki [21:17] - To bedzie ten. [21:17] - Zawsze mmozemy sprawdzic oba .. [21:17] Ten z dluzszym czy krotszym korytarzem? [21:17] [mozecie sie tez rozdzielic... rozdzielicie sie? [21:17] [ NIE! [21:17] Ten z lewej [21:18] Ten krotszy. [21:18] Wchodzicie do srodka. [21:19] Mniej wiecej w polowie korytarza mijacie solidne drzwi. Korytarz wiedzie dalej... [21:19] ...i na jego drugim koncu dostrzegacie inne drzwi. [21:19] ZAmkniete? [21:19] Tak. [21:19] [ Jest dzwignia ? [21:19] [ nie [21:19] Drzwi na koncu tez? [21:19] Nie. [21:20] Uchylacie je i zagladacie do srodka... [21:20] Pralnia. [21:20] Szukam kanalu [21:20] "Co mi tam.." [21:20] Wyjscia? [21:21] Nie ma. [21:21] Wielkie balie sluzace do prania i suszarki z ubraniami. [21:22] -Wracajmy [21:22] Jestescie z powrotem w spizarni. [21:23] Drugi korytarz [21:23] Po lewej stronie mijacie dwie male cele. Puste. [21:23] Nastepnie drzwi i... korytarz konczy sie innymi drzwiami. [21:23] Jak zwykle zagladam [21:24] Za te boczne czy koncowe? [21:24] Po kolei [21:24] Wchodzicie do bocznego pomieszczenia. [21:24] Jest tu bardzo jasno. [21:24] Na niewielkim, marmurowym podwyzszeniu, leza dwa ciala. [21:24] Kupca i jego zony. [21:25] Zmasakrowane, okrwawione. [21:25] Na scianie wyryty jest symbol przypominajacy podwojna spirale. [21:25] To wszystko. [21:25] - Boze... [21:25] - Niezle... [21:25] - Kurwa... [21:25] [same trzykropki [21:26] - Spieprzajmy stad, panowie - mowi Kartar tlumiac obrzydzenie w glosie. [21:26] - To nie "Sen wedrowca", a "Sen psychola". [21:26] - Popieram [21:26] Podchodze do zwlok. [21:26] [ Jak sa poranione? [21:27] Kupiec ma rozwalona glowa uderzeniem topora. Kobieta zostala przebita widlami. [21:27] Wychodze na korytarz. [21:27] Nastepne drzwi [21:27] Pusto, cicho. [21:28] Teraz znalezliscie sie chyba pod stajnia. Jest tu duzo siana i owsa. Oraz drabina prowadzaca na gore. [21:28] - Sprobujmy wyjrzec [21:29] Stajnia jest pusta, tylne i glowne drzwi zamkniete. [21:29] W boksach niespokojnie parskaja trzy konie. [21:29] Otwieram boks i zakladam siodlo [21:29] Podchodze do swojego konia. [21:30] - Zapomnialem sie przedstawic... [21:30] - Jestem Thomas [21:30] - Panowie... Kto mnie wezmie na siodlo? - pyta Kartar z glupia frant. [21:30] Spogladam na Kartara. [21:30] - 15 srebrnikow - usmiecham sie i wyciagam dlon [21:31] - Nie bede psol interesu.. [21:32] Kartar usmiecha sie kwasno. [21:32] - Wolalbym przejechac sie tych kilka mil. [21:32] - Dobra, wsiadaj. [21:32] Kto otwiera drzwi stajni? [21:32] - Ale najpierw otworz [21:32] - Jasne. [21:32] - Chwila [21:33] Kartar zatrzymuje sie. [21:33] - Kartar, na konia. [21:33] - Ja otworze [21:33] - Trzeba bedzie sie spieszyc [21:33] Kartar wlazi na konia. [21:33] [Magdar, otwierasz drzwi? [21:33] Tak [21:33] wycigam miecz [21:34] Magdar otwiera kopniakiem wrota stajni. [21:34] Oni juz na was czekaja. [21:34] Na zewnatrz, w polowie drogi pomiedzy stajnia a brama. [21:34] Cala siodemka. [21:34] "Jasnowidzacy czy jak?" [21:34] Topory, widly, paly. [21:34] Biegne do konia [21:34] Ruszaja leniwie w wasza strone. [21:34] - SZYBKO!! [21:34] Slyszacie narastajace szczekanie psa. [21:34] *psow [21:35] Wszyscy jestescie juz w siodle. [21:35] Dzkam konia. [21:35] -JAZDA!!! [21:35] *Dzgam [21:35] Ruszamy pedem. [21:35] Ruszacie z kopyta. [21:35] Najpierw Magdar i Kartar, potem Thomas. [21:35] Magdar i Kartar roztracaja przeciwnikow i podazaja w kierunku bramy. [21:35] Kon Thomasa nie mial tyle szczescia. [21:36] Dzgniety widlami przewraca sie i przygniata swego wlasciciela. [21:36] - Niech to. [21:36] Magdar zatrzymuje sie, odwraca konia juz przy bramie. [21:36] Cala siodemka powoli okraza powalonego Thomasa. [21:36] Zwracam i nacieram na przeciwnikow [21:36] -Probuje sie wyczolgac. [21:36] Z domu wybiega jakas postac. [21:37] To tamta kobieta, bardka. [21:37] - Co tu sie dzieje, do cholery? - wrzeszczy. [21:37] Na koszule nocna narzucila gruba kurte. [21:37] - Uciekaj! [21:37] Siodemka zostawia Thomasa w spokoju i rusza w kierunku kobiety. [21:37] - To jakies zarty? - pyta bardka. [21:37] Magdar i Kartar sa juz przy Thomasie. Kon grzebie kopytami w sniegu, zdycha. [21:37] (Kon Thomasa) [21:38] -Pomoz mu Kartar [21:38] - Ruszaj sie! [21:38] A ja ruszam na przeciwnikow [21:38] Kartar zeskakuje, wyciaga Thomasa spod konia i pomaga mu wsiasc na siodlo. [21:38] ??? [21:39] Ale Magdar juz zeskoczyl z konia i biegnie w kierunku napastnikow. [21:39] Na koniu jade [21:39] [przepraszam [21:39] Magdar obrocil konia i rusza pedem w strone napastnikow. [21:40] Staram sie go dogonic [21:40] [ Zakladam, ze nie zgubilem miecza [21:40] Stratowal dwoch z nich, stanal pomiedzy kobieta i pozostala piatka. [21:40] [co teraz? [21:40] Z prawej strony wybiegaja na was cztery psy. [21:40] Kieruja sie w strone Thomasa i Kartara. [21:40] Wciagam ja na konia i do bramy [21:40] Cztery _wielkie_ psy. [21:41] Magdar szczesliwie dotarl do bramy. [21:41] Tymczasem Thomas i Kartar pozostali sami na podworzu otoczeni przez cztery psy. [21:41] [ A ja zostalem gdzies posrodku [21:41] Krasnolud rusza biegiem w strone bramy. [21:41] [hint: w stajni byl trzeci kon [21:41] Jeden z basiorow wskakuje go na plecy i powala na snieg. [21:41] - Aaaa! - ryczy Kartan. [21:42] Atakuje go. [21:42] Drugi skacze na Thomasa, ale zolnierz tnie go mieczem przez leb. [21:42] Pomaga okrwawionemu Kartanowi stac. [21:42] *wstac [21:42] Pozostale dwa psy trzymaja sie na razie z dala (Thomas zabil dwa). [21:42] Tymczasem tamta siodemka rusza w wasza strone. [21:43] Macie do wyboru: Biec do bramy na pieszo (i dalej na pieszo), albo wrocic do stajni po konia. [21:43] [ Jak daleko do stajni ? [21:43] Blisko, ale przeciwnicy rownie blisko. [21:44] "no,nic" [21:44] Oszalaly ze strachu Kartar biegnie w strone bramy, do Magdara i bardki siedzacej w siodle. [21:44] Sprint w kierunku stajni [21:44] Poytka sie, przewraca, wstaje, biegnie dalej. [21:44] Thomas wpada do stajni slyszac za soba psie warkoty. [21:44] Wskakuje na konia. [21:45] Czekam przy bramie [21:45] Thomas wypada i cwaluje do bramy. [21:45] Do krasnala [21:45] Teraz jestescie w komplecie. Thomas, bierzesz Kartara na siodlo? [21:46] Teraz jestescie w komplecie. Thomas, bierzesz Kartara na siodlo? [21:46] Teraz jestescie w komplecie. Thomas, bierzesz Kartara na siodlo? [21:46] TAAK [21:47] Odjezdzacie, pozostawiajac za soba "Sen wedrowca". [21:47] ... [21:47] W najblizszym miasteczku doniesliscie o wszystkim wladzom. [21:47] -Jazda [21:47] "Co za spotkanie" [21:47] Patrzyli na was... dziwnie, ale powrociliscie do zajazdu z dwudziestoosobowym oddzialem zolnierzy. [21:48] Zajazd byl... pusty. [21:48] ??Jak bardzo pusty?? [21:48] W piwnicy nie bylo cial, ale jadalnia nadal byla zachlapana krwia. [21:48] Bardka Adela skorzystala z okazji i zabrala ze swojego pokoju swoje rzeczy. [21:49] Gospodarze najwyrazniej sie wyniesli. [21:49] Zolnierze nie mieli pretensji, bo zrozumieli, ze faktycznie dzialo sie tu cos zlego. [21:50] - Nie wiecie do kogo nalezy ten zajazd? [21:50] Wrociliscie do miasteczka, gdzie rozstaliscie sie z Kartarem i Adela. [21:50] (Nie wiedzieli. [21:50] Thomas zdecydowal, ze rowniez uda sie do stolicy. [21:50] Magdar i Thomas postanowili wiec podrozowac razem. [21:50] * * * [21:50] Jonathan byl zmeczony dluga podroza. [21:51] Ucieszyl sie, gdy dostrzegl na horyzoncie swiatla odleglego zajazdu. [21:51] Chwila chcialem puscic zajzd z dymem :P [21:51] Zima juz sie skonczyla, ale tej wiosny wyjatkowo dlugo przymrozki nie chcialy ustapic. [21:51] Pusciles. [21:52] (pusciles [21:52] Zima juz sie skonczyla, ale tej wiosny wyjatkowo dlugo przymrozki nie chcialy ustapic. [21:52] Jonatan przekroczyl brame zerkajac na szyld. "Samotny pielgrzym". [21:52] Nie mial konia, wiec skierowal sie bezposrednio do budynku. [21:52] Wewnatrz zastalo go przyjemne cieplo. [21:52] Na spotkanie wyszedl wlasciciel przybytku. [21:52] Niewysoki, z dlugimi wasami. [21:53] Usmiechal sie sympatycznie. [21:53] - Witam dostojnego goscia. Nazywam sie Wilhelm. Witamy w "Samotnym pielgrzymie". [21:53] - Witam... - odparl niepewnie Jonatan. [21:53] Nie patrzyl Wilhelmowi w twarz. [21:53] Wilhelm natychmiast zorientowal sie o co chodzi. Rozesmial sie rubasznie. [21:54] Dotknal bandaza, ktorym mial grubo przewiazany brzuch. [21:54] - Ach, to? [21:54] - Prosze sie nie przejmowac. [21:54] - W gospodarstwie zdarzaja sie rozne wypadki. [21:54] - Dla szanownego pana pokoj zwykly czy apartament? [21:54] KONIEC