[17:07] - To moze miec zwiazek ze smiercia twego ojca -- powiedzial Cornwell. [17:07] Thomas zadrzal, wylewajac na stol krople wody. [17:08] - Ta ksiega? -- zapytal niepewnie. [17:08] - Tak. Ale nie wiem nic wiecej. [17:09] - Powiedzial ci o tym Lemene? [17:09] - Zgadza sie. [17:09] Przez chwile siedzieli w milczeniu, pijac wode z kubkow. [17:10] Profesor Lemene, opiekun naukowy przyszlego wykladowcy Uniwersytetu Yrthianskiego w Megalos, poprosil Flika Cornwella o pomoc. [17:11] Student ostatniego roku, Edward Elric, pisal rozprawe magisterska o pewnych rzadkich stworzeniach. [17:12] I udalo mu sie odnalezc zapomniany przez wszystkich manuskrypt, ktory sprawil, ze przez kilka minut z podniecenia drzaly mu rece. [17:13] Gdzies w pewnej starej swiatyni, cztery dni drogi na polnoc od Megalos, ukryto antyczna ksiega o istotach, ktorych zycie badal Elric. [17:14] Cornwell nie byl juz czynnym zolnierzem Legionow (jego sluzba skonczyla sie przed dwoma laty), ale wciaz pamietal, jak sie walczy. Mial rowniez duze doswiadczenie. [17:15] Lemene, stary przyjaciel ekskapitana, poprosil go o zorganizowanie eskorty dla Elrica. [17:15] W lasach na polnoc od stolicy mogli sie wszak czaic bandyci. [17:15] I inne, gorsze stwory. [17:16] Flik Cornwell odnalazl Thomasa, syna swego zmarlego przyjaciela. [17:17] Thomas odnalazl Magdara. [17:18] A Lemene, aby uczynic zadosc ciekawosci kaplanow, zgodzil sie na udzial w wyprawie wskazanego przez swiatynie najemnika. [17:20] --- [17:20] Jest ranek. Gdy wstaliscie, przywitalo was rzeskie powietrze wczesnej jesieni. [17:21] Przed polnocna brama stoja: [17:22] Flik Cornwell, Thomas Abarden , Magdar Mortimer, Edward Elric. [17:22] Najemnika nigdzie nie widac. [17:22] Cornwell odzywa sie, gdy jestescie juz wszyscy: [17:22] - Cos wisi w powietrzu. [17:23] - Najemnik, ktory mial nam towarzyszyc z ramienia swiatyni, wczoraj w nocy zostal zamordowany. [17:23] --- POCZATEK --- [17:24] [ ale ten zwiazek z ojcem to w ktorym miejscu? [17:24] [ to niespodzianka [17:25] O Boze, Cornwell byl gnomem? Nie wiedzialem :D [17:25] wiecej, byl TYM gnomem [17:26] - Panowie, co sie tak patrzycie ? [17:26] - Wiem, ze najpiekniejszy nie jestem, ale nie przesadzajcie [17:27] Zolnierze przy bramach przygladaja sie wam ciekawie. [17:27] - jeszcze sie nie pochorowalismy o co ci chodzi? [17:27] - Zatem nie ma co czekac. W droge. [17:27] [ jestesmy konno ? [17:28] - Dobre zarty.... [17:28] - Zdobyc dzis konia graniczy z cudem... [17:28] [ to zaczynalo sie od "[" -> pytanie do MG [17:29] [ To sie wytnie ] [17:29] [Ale MG nie odpowiedzial, a tak przynajmniej cos sie dzieje [17:29] [ Nie, nie jestescie [17:29] [JUPI, spacerek:] [17:29] [ a bestia Magdara? [17:30] [ bestia? [17:30] [ no, jego kon [17:30] [ Kon [17:30] [ Jesli chcesz, mozesz go miec [17:30] [ Ale po pierwszym dniu drogi trzeba bedzie i tak isc pieszo. [17:31] [ czyt. i tak niedlugo zginiecie [17:31] [ zatem w stajni zajada sie owsem [17:31] Wszyscy jestescie pieszo. [17:32] Niedaleko od wschodniego brzegu morza rozposciera sie gesty las. [17:32] Dotrzecie do niego za jakies osiem godzin. [17:33] Ponadto wiekszosc stolecznych wierzchowcow wraz z wlascicielami wyruszyla na zachod, na krucjate przeciw al-Wazif. [17:33] W droge? [17:34] Ruszamy.. [17:34] - Swiatynia nie chce nikogo przyslac w zastepstwie ? [17:35] [Macie zywnosc i ekwipunek. Kupiliscie przed podroza. [17:35] - Nie mamy czasu... [17:35] - Trudno bedzie znalexc zastepstwo [17:36] - Jakby swiatynnym zalezalo, to by kogos poslali. [17:36] - Mysle ze wypadek jaki spotkal pierwszego nie zacheca do wspoludzialu [17:36] - Moze zabraklo frajerow? [17:36] - No to chodzmy [17:37] Straznicy przepuszczaja was przez brame. [17:37] Jeden z nich klania sie Cornwellowi. [17:37] Odklaniam sie uprzejmie. [17:38] Widac, ze ekskapitan ma w stolicy powazanie. [17:38] Idziecie droga na polnoc. [17:39] Mijacie podgrodzie, chaty, pola, ludzi pracujacych przy zniwach. [17:39] - Wiesz cos wiecej na temat tego co mozemy spotkac ? - zwracam sie do Elrica [17:39] Docieracie do niewielkiego lasku. [17:39] - Nie wiecej niz ty [17:39] - Przez jakis czas bedzie jeszcze bezpiecznie.. [17:39] - Przynajmniej powinno [17:40] Wyciagam fajke i wykurze z funt tabaki w miedzyczasie :) [17:40] - Czyli nie bedzie [17:40] - W tym tempie, wieczorem podejdziemy pod lasy.. [17:40] - O ile dojdziemy. [17:40] Przejezdzacie przez lasek. Ptaszki cwierkaja, sloneczko swieci... [17:41] [ na drodze leza niewybuchy... [17:42] *Przechodzicie przez lasek. [17:42] - Hej, wy! [17:42] Ogladacie sie tam, skad dobiegl glos. Zza drzew wylania sie mezczyzna z lukiem w rekach. [17:43] [ jak wyglada ? [17:43] [ Czy to wazne? Mnie ten luk martwi [17:43] Za chwile pojawia sie takze nastepnych trzech. Staja przed wami w szerokim polkolu. [17:43] Wszyscy maja luki i strzaly. [17:43] - Ktoscie? [17:43] Wycelowane. [17:44] W was. [17:44] [ jacy wszyscy skoro byl jeden ? [17:44] - Ooo, wesola gromadka [17:44] [ "za chwile pojawia sie takze nastepnych trzech" [17:44] [ sorrt przegapilem [17:44] Mezczyzna, ktory przemowil, jest wysoki. Blondyn. Usmiecha sie zlosliwie. [17:44] [ jaka jest wartosc bojowa naszego teamu ? [17:45] [ Niska:) [17:45] [ Kto czym walczy, bo sie pogubliem .. [17:45] [Twoja, Thomasa i Magdara -- calkiem dobra. Ale nie ze strzala w piersi. [17:45] [ pewnie luk mam na plecach ? [17:45] [Pewnie tak... [17:46] - Czego chcecie ? [17:46] - ...Mili panowie [17:46] - Nie jestesmy milymi panami. [17:46] - Czego chcemy? Waszego zlota, oczywiscie. Wszystkiego, co macie. [17:46] - Ech nawet byc milym nie mozna [17:47] - Rzuccie bron, zalozcie rece na glowy. [17:47] - Albo naszpikujemy was strzalami. [17:47] [ jak ocenia ich moje wycwiczone zolnierskie oko ? [17:47] [ dobrzy sa czy amatorzy ? [17:47] - A skad mamy wiedziec ze i tak tego nie zrobicie? [17:47] - Jezeli nie rzucicie, zrobimy na pewno. -- Usmiecha sie jeszcze szkaradniej. [17:48] [ Thomas - z paru metrow, to chyba nawet jak krotkowidze to trafia;P [17:48] - A moze wolelibyscie uczciwie zarobic? [17:48] [ Chyba sredni. Ale strzelac raczej umieja. [17:48] - To by za dlugo trwalo. [17:48] - Rzucac bronie! Juz! [17:48] [ daleko do jakiejs oslony? drzewa na przyklad ? [17:48] - W drodze jestesmy to i kasa mala. [17:48] [ dobre pytanie [17:48] Blondyn chwieje sie nagle. [17:48] Dostal kamieniem w glowe. [17:49] - Ale w koncu natraficie na kogos silniejszego i co wtedy? [17:49] To byl spory kamien. [17:49] - Najmiecie sie nam. Bedzie co wiecej. [17:49] - Z emerytury nici [17:49] !losuj [17:49] 93 [17:49] Przewraca sie na ziemie. [17:49] Jego kompani na chwile odwracaja od was wzrok. [17:50] chwytam za miecz i atakuje [17:50] [ spier*** ? [17:50] szyko wyjmuje miecz i atakuje [17:50] [ :) eech bohater sie znalazl [17:50] !losuj (Cornwell) [17:50] [ nasladuje tych powyzej [17:50] 05 [17:50] [Aj. [17:50] [ chyba mi !losuj nie kazesz pisac [17:50] !losuj (Thomas) [17:50] 80 [17:50] Z zarosli wylania sie chuderlawy wyrostek. Ma nie wiecej niz 16 lat. [17:51] [Nie, bede tak symulowal. [17:51] Przeciwnik Cornwella najszybciej doszedl do siebie. [17:51] Staje czesciowo za drzewem i spoglada zadziornie w strone pozostalych. [17:51] Podnosi znowu luk i strzela. [17:51] !losuj (bandyta) [17:51] [szukam drzewa [17:51] 79 [17:51] - Wiec tutaj nie wolno zbierac grzybow? - usmiecha sie z lekka drwina obserwujac przebieg walki. [17:51] Strzala wbija ci sie w bok. Gdyby to byl lepszy lucznik, byloby juz po tobie. [17:51] Ale nie jest. [17:52] Atakuje go i tak [17:52] [Magdar? [17:52] [Elric: znajdujesz. Jest ich tu pare. [17:52] - Pomoc? - zauwazacie, ze przy pasie ma krotki miecz. [17:52] - Dajesz.. - wolam [17:52] [moze !losuj ? bo tez atakuje [17:52] [ Ciekawe, w lesie drzewa? Chowa sie za najblizszym [17:53] !losuj (Magdar) [17:53] 70 [17:53] Thomas i Magdar dobiegli do bandytow, zanim ci podniesli luki. [17:53] [ rzuca z ukrycia w najbliszego bandyte sztyletem [17:53] !losuj (bandyta) [17:54] - Wy jestescie ci dobrzy, tak? - pytam Elrica, ktory stoi gdzies za drzewem nieopodal. [17:54] 30 [17:54] !losuj (bandyta) [17:54] 98 [17:54] Ten, na ktorego biegl Thomas, spanikowal i odwrocil sie do ucieczki. Ale potknal sie o korzen i legl jak dlugi na ziemi. [17:54] - Wiesz synku, to zalezy jak na to patrzysz [17:54] - Z punktu widzenia tych bandytow, nie [17:54] [Mozesz go dobic, Thomas. Jesli chcesz. [17:55] dobijam [17:55] [ Kill him, kill him now:) [17:55] Drugi zdazyl odskoczyc przed mieczem Magdara. [17:55] [ przypominam, ze atakowalem ponownie [17:55] Dobijany banita krzyczy rozpaczliwie, gdy miecz wbija mu sie w plecy. [17:55] Jest jeszcze jeden. [17:55] Wychodze zza drzewa. [17:55] Wyjmuje swoje dwa krotkie miecze i atakuje go, jezeli jest blisko mnie. [17:55] !losuj (nieatakowany bandyta) [17:55] 19 [17:55] Jestes blisko. [17:55] Wyrostek porusza sie zaskakujaco szybko jak na swoja chuderlawosc. [17:55] !losuj (Welus) [17:56] !losuj [17:56] 15 [17:57] Bandyta cofa sie i strzela. [17:57] 81 [17:57] [Niedobrze. [17:57] - Chryste... [17:57] [ zakladam, ze dostalem [17:57] [ jesli nie dostalem, przewirowalem za drzewo [17:57] Strzala wbija sie chlopakowi w ramie. [17:57] biegne na pomoc [17:57] wysoki zamach [17:58] Puszcza miecze z szoku i bolu i koziolkuje za drzewo. [17:58] Upadlem na mech, bluzniac glosno. [17:58] Magdar naciera na bandyte, ktory zdazyl rzucic luk i wyciagnac miecz. [17:58] [ podbiega do malego i odciaga [17:58] pomagam magdarowi [17:58] [zostal ktos jeszcze ? [17:58] [ ilu ich jeszcze jest ? [17:58] !losuj (Cornwell) [17:58] 42 [17:58] [Stan na teraz: [17:58] [Thomas zabil jednego bandyte. [17:59] [Blondyn lezy na ziemi. [17:59] [Jednego atakuja Cornwell i Magdar. [17:59] !losuj (Magdar) [17:59] 28 [17:59] [Nie, za duza roznica sil. [17:59] Bandyta atakowany przez Cornwella i Magdara po krotkiej chwili pada na ziemie, ciety przez obojczyk. [18:00] Thomas doskakuje do ostatniego. [18:00] !losuj (Thomas) [18:00] 22 [18:00] !losuj (bandyta) [18:00] 80 [18:00] [Argh. [18:00] [reset [18:00] Banita rzuca w ciebie lukiem, odwraca sie i zaczyna uciekac. [18:00] Biegnie blyskawicznie. [18:00] Adrenalina dodaje mu sil. [18:00] strzelam z luku [18:01] !losuj (Thomas) [18:01] [pozostali? [18:01] zdejmuje kusze z plecow i naciagam [18:01] [Elric pomaga. [18:01] [ pozwalam mu uciec [18:01] [ Magdar? Cornwell? [18:01] Ogladam rane Wyrostka [18:01] - niech biegnie... [18:01] - Trzy lekcje na dzis - mowie donosnym glosem, a znaki interpunkcyjne zastepuje sykami z bolu. [18:01] 90 [18:01] [ i obejrze mlodego [18:01] Nie powinien byl rzucac tego luku. [18:02] - Raz: Nie zbierac grzybow tak daleko za miastem. [18:02] Ale uciekal szybko. [18:02] - Dwa: Nie rzucac kamieniami w hersztow bandy. [18:02] - Trzy: Nie bawic sie w bezinteresowna pomoc. [18:02] Strzala trafia go w bark. Zatrzymuje sie na chwile. [18:02] wyjmuje strzale z napiersnika. [18:02] [Cornwell: strzelasz? [18:02] [ nie [18:03] Trafiony bandyta znow zaczyna biec. [18:03] ja strzelam rz jeszcze [18:03] [Thomas: strzelasz znowu? [18:03] !losuj (Thomas) [18:03] 27 [18:03] Chybiasz. [18:03] Banita znika miedzy drzewami. [18:03] - Mysle ze nei powinienes tyle gadac mlodziencze [18:03] - Welus. Jestem Welus. [18:03] - i wiecej myslec zanim cos zrobisz [18:03] - Welus? [18:04] - A ty, kochaneczku, nie wydajesz sie duzo starszy ode mnie. [18:04] - Wlasciwie co tu robisz? [18:04] - Sezon grzybowy - dociskam reke do krwawiacej rany. [18:04] - Dziwne miejsce na grzybki... [18:05] - Ktos mi to wyciagnie czy mam poudawac medyka? - tracam palcami szaropiora strzale. [18:05] zabieram sie za opatrywanie [18:06] - Auuuu! Kur...!! [18:06] - Masz lapy kowala. [18:06] - A czego sie spodziewales? [18:06] - Spokojnie Welus, poradzi sobie. [18:07] - Tak czy inaczej [18:07] - Nie mozemy tu zostac [18:07] - Koledzy tez na grzybki? Bo oni na gajowych nie wygladali. Gajowi sa zwykle niedofinansowani, a tamci mieli przyzwoite luki. [18:08] - Dzieki za pomoc. [18:08] - Raczej na wedrowke po okolicy [18:08] - Ruszajmy.. nie ma co czekac [18:09] - Pokaze wam prawdziwki... Nigdy tyle nie widzieliscie... [18:09] - Mozemy tez wrocic do miasta na dziwki, wasza wola. [18:09] Strzala wbila sie Cornwellowi nie w cialo, ale w skorzany napiersnik. [18:09] Nie jest ranny. [18:09] Podnosze sie, krzywiac lekko z bolu. [18:09] Choc na to wygladalo. [18:09] [Tamta strzala. [18:10] [Z poczatku walki. [18:10] Podnosze swoje szable -- jednak to nie krotkie miecze -- i przytwierdzam je do pasa. [18:10] - Hmm z takim ekwipunkiem na grzyby? [18:11] - Co z nim? - pytam wskazujac na blondyna [18:11] -Tutejsze to jakies miesozerne czy co? [18:11] - W lesie mozna spotkac rozne rzeczy. [18:11] [ zakladam ze zyje [18:11] - Celnie rzucilem tym kamieniem - zamyslilem sie. [18:11] - Taa.. grztuluje rzutu [18:11] [ Zyje. [18:12] [ Szkoda [18:12] - Decydujcie panie Cornwell [18:12] Podchodze [18:12] [ do-bic, do-bic [18:12] - Oskalpowac i na szalik - rzucam drwiaco. - Ma ladna czupryne. [18:12] podnosze glowe lapiac za wlosy [18:13] !losuj (przytomnosc) [18:13] 87 [18:13] Banita budzi sie. [18:13] Krzyczy z bolu, gdy szarpiesz za wlosy. [18:13] - Witam.. [18:13] podkaldam miecz pod gardlo [18:13] Patrzy na miecz, przerazony. [18:13] - Hmm gilotyna wersja lite [18:13] - Wuju ? [18:14] spogladam na druzyne - Po co nam on ? [18:14] [Banita czy Welus? [18:14] [ Jedna cholera;P [18:14] [W lasach jest niebezpiecznie... [18:14] [Puscicie samego, jeszcze ktos go znajdzie i zastrzeli. [18:14] - Po co zabijac? [18:14] - Jak go poscimy to napadnie kogos innego... [18:15] [Ale jak chcecie, MG sie nie wtraca. [18:15] - Odjac reke to juz nikogo nie ustrzeli. [18:15] - I zginie na zakarzenie. [18:15] - To moze jednak litosciwie sztych w serce?:> [18:15] - Moze tak moze nie [18:16] Blondyn belkocze cos niezrozumialego. [18:16] !losuj (odwaga blondyna) [18:16] 60 [18:16] Wyciagam mizerikordial zza pasa. [18:16] Zwieracze na razie trzymaja, ale kto wie, jak dlugo. [18:16] Wbijam mu w piers. [18:16] - Nie mamy czasu. [18:16] - Przyda wam sie pomocna para szabli? [18:16] puszczam glowe i wstaje [18:16] - ... Nie chcialbym z toba prowadzic dyskusji... [18:16] - Jak widzicie, obijam sie z nudow. [18:17] Wycieram sztylet o trawe i chowam. [18:17] - Stracilismy dosc czasu powinnismy ruszac [18:17] - Musi ci sie bardzo nudzic... [18:17] - I to wartko, bo dluga droga przed nami [18:17] Cialo bandyty po chwili nieruchomieje. [18:17] - Jesli chcesz isc z nami to idz. [18:17] [ Robaki [18:18] Ramie boli Welusa, nawet dosc dotkliwie. Ale moze nie wda sie zakazenie. [18:18] Strzaly nie byly bardzo brudne. [18:18] Z kusza w reku ide. [18:18] - Ale chodzenie z nami moze byc niebezpieczne ... - spogladam znaczaco na ciala bandytow [18:18] - Znam ten las... Moze pomoge? [18:18] Pozostali sa w pelni sprawni. [18:18] To idziemy. [18:18] - Aha. Nie doslyszalem imion... - skrzywiam twarz w usmiechu. [18:18] - Dlugo bedziemy tak gadac ze idziemy? [18:19] [ Az MG nie potwierdzi :D [18:19] Ruszam z lukiem w reku [18:19] [ po raz 2 [18:19] [ :) [18:19] Idziecie. [18:19] Ide wolno droga [18:19] Wkrotce lasek przerzedza sie. [18:19] Znow idziecie droga na otwartej przestrzeni. [18:19] Ruszam za pozostalymi. [18:19] [ Tosmy go os... zignorowali [18:20] - Imion nie doslyszalem... Ech, i tak bym nie zapamietal - macham reka. [18:20] (Ta zdrowa) [18:20] [To jeszcze raz: Flik ma skórzany napier�nik, płytowe naramienniki i nogawice? [18:20] [ A Thomas? [18:20] Welus rzeczywiscie idzie za wami. Co z tym zrobicie? [18:20] [ ja mam kolczuge [18:21] Niech sie wlecze. Byle pod nogi nie wlazil [18:21] [ naramiennkiow i nagolennikow jeszcze wtedy nie mialem [18:21] [ plus helm [18:21] [ Cos w tym guscie :P [18:21] [ ja mam zwyczajne ubranie - spodnie i koszule [18:22] [ Masz spodnie:O? [18:22] [ Flik bez helmu? [18:22] Wleczecie sie zatem razem. [18:22] Reszta dnia mija spokojnie. [18:22] Dowlekliscie sie w koncu do lasu. [18:22] [ Helm mam w toblolach [18:22] - Czemu sie nie ciesze na ten widok? [18:23] - Jak daleko jest ta swiatynia ? [18:23] - Swiatynia? - ozywilem sie. [18:23] - Ekhem... [18:23] [ Welus szedl z tylu [18:31] [ Ma dobry sluch. [18:32] [ Zreszta trzeba bylo napisac, ze mowisz to polglosem, a nie teraz znajdowac smieszne wytlumaczenia. :) [18:58] - Mowiles cos o jakiejs swiatyni? [18:58] Welus szedl troszke z tylu. Ale nie bardzo, bo nikt go specjalnie nie wyrzucal. Dlatego uslyszal slowo "swiatynia". [18:58] - On nic nie mowi. [18:58] - Chyba nie o tej, w ktorej kiedys bylem? [18:58] Usmiecham sie kwasno. [18:59] - A w jakich to bywales swiatyniach? [18:59] - Zrujnowanych. [18:59] - Jestem ateista. [18:59] [ A do jakich my idziemy :D ? [18:59] - Okradasz resztki swiatyn.. tak ? [18:59] - Nie - krece glowa. [19:00] - Nie ma sie co wstydzic chlopcze [19:00] - Tam sie nie da nic ukrasc, trzeba byc naprawde szybkim. [19:00] - Ale w takich zacienionych miejscach mozna czesto grzyby znalezc. [19:00] Spogladam na Flika spode lba. [19:00] - Serio. [19:00] - Niewazne. Nic nie slyszales. [19:01] - Slyszec nie slyszalem, ale czy wy wiecie, gdzie wlasciwie IDZIECIE? - klade nacisk na ostatnie slowo. [19:01] [wiemy, prwada :D ? [19:02] [ wiemy ? [19:02] [ WIEMY? [19:02] [ To cudownie [19:02] [ Podzielisz sie wiedza? [19:02] [ja nie wiem [19:02] [ Elric to ty masz pisac na ten temat magisterke [19:02] [zdaje sie, ze ja powinienem wiedziec [19:02] [ At hoc ci nie wymysle gdzie to jest:P [19:03] [ kiepsko widze ta magisterke :) [19:03] [ Kupil! [19:03] [ Ja tez:p Kto wpadl na taki pomysl [19:03] [ Temat znaczy sie [19:03] [ Wiecie -- ale tylko mniej wiecej. [19:03] - Narazie sobie poradzimy. [19:03] [ Znalezlibyscie i tak, jednak obecnosc Welusa moze skrocic poszukiwania. [19:03] [mniej czy wiecej? Mniieeeej:) [19:04] - A jest cos co powinnismy wiedziec ? [19:04] [ kogo pytasz ? [19:04] - No, jest tu taka opuszczona swiatynia. [19:04] - Chyba pamietam droge, ale bylem tu tylko raz i to dawno temu. [19:04] [ Kazdego kto wie cos co powinnsmy wiedziec :) [19:04] [ Welusa konkretnie [19:05] Zmierzcha sie. [19:05] - Hmm [19:05] Jesli chcecie, mozecie rozbic oboz wlasnie tutaj, pod lasem. [19:05] Nie wchodzac jeszcze miedzy drzewa. [19:05] - Podstawowa decyzja, idzemy czi rozbijamy sie tutaj ? [19:05] - To chyba bedzie tam - macham reka w kierunku najwiekszej gestwy lesnej. [19:05] - To robimy postoj czy wloczymy sie po ciemku? [19:05] [ Pamietacie Fangorn z filmu? Ten las wyglada prawie tak samo. [19:06] [ Fangorn zaraz pod miastem? [19:06] [ JEst duzy, mroczny, ryczy i mozna zostac zjedzonym przez drzewo? [19:06] [ "burrarrrum" [19:06] [ Dzien drogi na polnoc. [19:06] [ szlismy pare godzin [19:06] [ latac umiemy [19:06] [ Tereny na zachod i poludnie sa bardziej dostosowane do potrzeb rolnictwa. [19:06] [ Okolo osmiu. [19:06] [czy mamy motorki w d... [19:07] [ W sumie racja, moze nie Fangorn. Troche mniejszy. Fangorn bedzie potem. [19:07] - Dobra [19:07] - Welusie, potrafilbys nas tam zaprowadzic [19:07] - W nocy [19:07] ? [19:07] [ Nie powiem z czym mi sie slowo Welus kojarzy... [19:07] - Chyba tak, bakalarzu. [19:08] - Co wam tak spieszno - papiery nie uciekna? [19:08] - Papiery? - podchwycilem. [19:08] - Jakie papiery? [19:08] - Uczone [19:08] - NIe uciekna? [19:08] - A kiedy ja to napisze hmm? [19:09] - Wiecie, magisterke mozna kupic w miescie - usmiecham sie zlosliwie. - Nie trzeba isc po nia az w najwieksza knieje. [19:09] - Cale zycie przed wami [19:09] - Ino taki zakup to ciut dyshonor dla bakalarza [19:09] - Jak chcecie, mozemy sie tam pchac chocby i w nocy - wzruszam ramionami. [19:10] - Ale w nocy, wiadomo. Trudniej. Ciemniej. Niebezpieczniej. Latwiej droge zgubic. Wasza wola. [19:10] - Ja tam nie chce [19:10] - Wole wypoczac [19:10] - Radzilbym zostac [19:10] Zmierzcha sie coraz bardziej. [19:10] - Wiec postanowione [19:10] [ "To ja juz nie jestem glodny" XD [19:10] - Zostajemy [19:10] Las staje sie jak gdyby mniej przyjazny. [19:10] - Ech niech bedzie [19:10] Ale to z pewnoscia tylko wasze wrazenie. [19:10] [ Albo moje komenty:P [19:11] Rozkladam poslanie pod drzewem [19:11] Rozbijacie oboz? [19:11] Warty? [19:11] [ to taka delikatna sugestia? [19:11] - Mysle, ze wypadaloby kogos zostawic na czatach [19:11] [ bo inaczej MG bedzie mial za latwo [19:11] [sugeruje spac na drzewach... [19:11] - Tak, podobno widziano zbojow w okolicy ;) [19:12] - Tych co po drodze spotkalismy?:> [19:12] - [19:12] - Moglo ich byc wiecej... [19:12] - Moge stanac na pierwszej warcie [19:12] - Jaki zmyslny [19:12] - Jaki uczynny [19:13] [ reka sie juz znudzila? [19:13] - Rozpalamy ognisko ? [19:13] - A co? Cieplej strwy wypadaloby pojesc [19:14] - Przeciez przed nikim sie ukrywac nie musimy [19:14] - A noce bywaja zimne [19:14] - Ja tam chrustu w tym zagajniku zbierac nie bede. [19:14] - Zreszta jak cos ma nas zezrec, to i tak to zrobi:P [19:14] (sorka za usmieszek) [19:14] Sadowie sie na trawie, dotykam opatrunku rany. [19:15] Ustalcie kolejnosc wart. [19:15] Najpierw Thomas. Potem? [19:15] Ze dwie jeszcze by sie przydaly. [19:15] - Wezme ostatnia [19:15] - Nikt sie nie rwie... wezme druga [19:16] - Uff - mowie cichutko do siebie. [19:16] Thomas, Elric, Magdar. [19:16] W porzadku. [19:16] [ wypas warta nie ma co... [19:16] Spicie? [19:16] [ ja proponuje Flika na druga wstawic [19:17] Ja spie. [19:17] [ Chyba by sie zgodzil. [19:17] Thomas, Flik, Magdar. [19:17] Welus zasypia. [19:17] Elric takze sadowi sie do snu. [19:17] Thomas staje na warcie. [19:17] Cornwell i Magdar zasypiaja. [19:17] [ Wszyscy na warcie w zbroi i z bronmi u pasa? [19:18] [ ja tak [19:18] [ ja sciagam kolczuge - bo pozniej bede zalowal :P [19:18] [ ocziwscie, z naladowana kusza [19:18] [ Ale na warcie zakladasz? [19:19] Mijaja godziny. [19:19] Warta Thomasa sie konczy. [19:19] Budzisz Cornwella. [19:19] - Mhmmm [19:19] - Twoja kolei [19:19] -Cos ciekawego ? [19:19] - Nic [19:19] Ekskapitan wstaje, ziewajac lekko. [19:19] W miedzyczasie wstalem, poszedlem sie wysikac i spie dalej. [19:19] Wartuje :D [19:19] zrzucam pancerz i kalde sie spac [19:20] Flicku, przez chwile masz wrazenie, ze drzewa sie przyblizyly. Ale po chwili przywolujesz sie do porzadku. [19:20] przecieram oczy [19:20] -Cholerne zwidy... [19:20] Przecierasz. Nie jestes juz mlody. [19:21] Oni tego nie widza. [19:21] Przeszedles dobra szkole. [19:21] Ale w glebi duszy wiesz, ze taki zywot juz nie dla ciebie. [19:21] Coz, jeszcze to jedno zadanie. Nie mogles odmowic przyjacielowi. [19:21] A potem -- spokojne mieszkanie w Megalos. Zasluzyles na nie. [19:21] [Spokojne.,.. z mebelkami... kredensem [19:22] Tam nie odnajda Cie juz trudy najemniczego zycia. [19:22] [...pokojowka [19:22] [ ile do konca warty ? [19:22] Reszta druzyny chyba sni o tym samym. [19:22] Godzina. [19:23] Pol godziny. [19:23] Czekam cierpliwie.. [19:23] Slyszysz szelest. [19:23] Cichy szelest. [19:23] - La. [19:23] Budze sie gwaltownie. [19:23] Cos poruszylo sie w lesie. [19:23] Celuje w tym kierunku z kuszy [19:23] - Ale mialem sen... - przecieram oczy. [19:23] Dostrzegasz zrywajacego sie ze snu Welusa. [19:23] _ ufff [19:23] Widze, ze cos sie dzieje i szybko wytrzasam z siebie resztki snu. [19:24] Po chwili znowu poruszenie. [19:24] ocieram pot z czola [19:24] - nie strasz mnie wiecej [19:24] Liscie ruszaja sie cicho. [19:24] [ jest wiatr ? [19:24] Nie. [19:24] [ Budzicie pozostalych? [19:25] [ ajuz cas ? [19:25] [ Dongaranskie swiszczace krzewy? [19:25] [ Powoli tak. [19:25] [ Na zmiane warty. [19:25] [ Ale pytam, czy budzicie, czy czekacie na rozwoj wypadkow. [19:25] Ja nie budze nikogo. [19:25] Ja w sumie tez nie [19:25] Siedze opierajac sie na kamien i rozgladam sie czujnie. [19:25] - Czy widzisz to co ja ? [19:25] - Nie... Ale mialem sen. [19:25] - Straszny. [19:26] - Moze zostawimy go na potem [19:26] - Bylem w kosciele... ale wiesz, ja nigdy nie chodze do kosciola. [19:26] - No i dach sie zawalil, prosto na mnie - mowie polglosem. [19:26] Budzi siw [19:26] e* [19:26] - Koscioly sie nie wala [19:26] - Rzadko miewam koszmary. Ciekawe, co to znaczy? [19:26] - Ech. Niewazne. [19:27] - Serio szukales grzybow - usmiecham sie [19:27] - To zalezy [19:27] - Tak. [19:27] - Tak czy owak, mam szczera nadzieje, ze nie zgine w budynku, ale gdzies na lonie przyrody. [19:28] - Lubisz nature? [19:28] Z lasu wybiega jakis ciemny, dlugi ksztalt. [19:28] Podrywam sie energicznie. [19:28] TEz. [19:28] Wbiega w sam srodek obozowiska. [19:28] tez... [19:28] Strzelam w niego [19:28] Warczy. [19:28] !losuj (Cornwell) [19:28] 43 [19:28] Belt wbija sie w ziemie tuz za nim. [19:29] rzucam kusze i wycigam miecz krzyczac UWAGAAA! [19:29] [ Co to jest? [19:29] Wszyscy sie budza. [19:29] Odskakuje w bok wyciagajac szable. [19:29] Chyba wilk. [19:29] [Znaczy, co widzimy [19:29] [Chyba;> [19:29] RZucam sie na niego [19:29] - Co do cholery? [19:29] Atakuje wilka - besite [19:29] - Mamy goscia w obozowisku [19:30] [ ognisko plonie? widac cos? [19:30] Rozgladam sie, spodziewajac sie kolegow napastnika. [19:30] Widzicie wilka, ktory na chwile przystanal przed Elrikiem. [19:30] Warczy, chyba zbiera sie do skoku. [19:30] [Dzieki [19:30] Cornwell rzuca sie na niego z mieczem. [19:30] strzelam z luku [19:30] Szykuje sie do odskoczenia [19:30] Pozostali? [19:30] spia (usmieszek) [19:30] Stoje na uboczu, wyczekujac nastepnych napastnikow. Wpatruje sie w las. [19:31] !losuj (Cornwell) [19:31] 82 [19:31] [ "Wszyscy sie budza" [19:31] [ Oj wiem (jezor) [19:31] Tniesz stwora prosto przez leb. [19:31] Rozgladam sie i zastanawiam o co chodzi [19:31] Wilk nawet nie zdazyl zaskomlec. [19:31] Rozplatales mu cala czaszke. [19:31] Dokladam do ogniska. [19:32] [ Wilka? [19:32] Stajecie wszyscy nad zakrwawionym zewlokiem. [19:32] To jest wilk. [19:32] Ale... [19:32] Wracam po kusze. [19:32] ...ale duzy. Wiekszy niz zwykly. [19:32] Zakladam kolejny beut. [19:32] *belt [19:32] Z pyska jeszcze leci mu piana, glowa drga konwulsyjnie. [19:33] - Co to jest? [19:33] - Moze wsciekl sie? Cholera wie? [19:33] - W tym kosciele byl ktos jeszcze... - dodaje sciszonym glosem. [19:33] - Co ty mowisz? [19:33] - Czlowiek, zmienial sie w potwora. Gdy przemiana sie dokonala, kosciol sie zawalil, a ja sie obudzilem - koncze. [19:34] Tracam wilka czubkiem buta. [19:34] W lesie na moment blyskaja zlowieszcze oczy. [19:34] Para. [19:34] Po chwili znikaja. [19:34] - Nie. Nie lubie natury - wyszczerzam sie do Elrica. [19:34] - Zgadnij dlaczego. [19:34] - Trzaby zabrac to scierwo albo sie przeniesc [19:34] - Uwaga Nastepne [19:34] A wy musicie tam wejsc. [19:34] Slychac wycie wilka. Gdzies w oddali. [19:34] - To po kiego chcesz umrzec na jej lonie, co - pytam sarkastycznie [19:34] - Ale podobno, gdy bylem maly, wywrozono mi, ze zgine w budynku z rak jakiegos mysliwego czy jakos tak. [19:35] - Wierzysz w to? [19:35] - A ja, tak na przekor, nie chcialbym, zeby ta przepowiednia sie sprawdzila - koncze z usmiechem. [19:35] Rozpalam ogien [19:35] - Ani to wazne, ani ciekawe.. [19:35] [ile do rana ? [19:35] Dwie godziny. [19:35] Wlasciwie mozecie juz nie zasypiac. Chyba ze chcecie. [19:35] Cale 2 godziny aby nas cos zjadlo [19:35] - Pewnie masz racje. [19:36] Klade sie znowu na trawie. [19:36] - Lepiej chodzmy juz dalej [19:36] - Nie wierze w przepowiednie. [19:36] Nad ogniem zawieszam kociolek z woda [19:36] Spicie? Czekacie? Idziecie? [19:36] czekamy [19:37] - Popieram Thomasa [19:37] Ja leze i spogladam od niechcenia na reszte kompanii. [19:37] Czekacie do switu. [19:37] - Spieszy wam sie? [19:37] Spogladajac z niepokojem na drzewa. [19:37] (Chyba ze nie czekacie). [19:37] - Tak zjemy spokojnie.. odpoczniemy. [19:37] Potem wyrzucam wilcze scierwo za oboz [19:37] wlasnie... my tu gadu gadu a wilk stygnie [19:37] ktos glodny? [19:38] Wkrotce nad cialo wilka nadlatuje jakas mucha. Albo inny owad. Odganiacie ja i ucieka. [19:38] - Magdar go rozkielbasil... [19:38] - Wilczyne? Dziekuje, poleze. Mam suchary. [19:38] [ Nie, Cornwell. [19:38] [ Jezeli chodzi o wilka. [19:38] [ ok [19:38] - Jaka wilczyne? Dziczyzne chyba [19:39] Przezuwam dziwne, aromatyczne ziarna co je kupilem u pewnego zamorskiego kupca - wypluwam je do kubka i zalewam wrzatkiem [19:39] Zerkam z ciekawoscia, ale nic nie mowie. [19:39] Pomagaja ci zebrac mysli. [19:40] Czujesz ich cierpki smak. [19:40] Czekacie do switu. [19:41] Wstaje slonce, rzucajac krwawy blask na drzewa i pola. [19:41] - Idziemy? - podnosze sie rozespany z ziemi. Godziny przedswitu przedrzemalem niespokojnym snem. [19:41] i na krwawy slad na polanie [19:41] Owszem. [19:41] Idziecie? [19:41] Tak [19:42] tak [19:42] - Wiec chodzmy. [19:42] [ wypowiedzi od myslnika [19:42] Gasicie ognisko, zbieracie manatki i ruszacie w glab lasu. [19:42] Ja prowadze. [19:42] [ To byly raczej deklaracje dzialan niz wypowiedzi. [19:42] Idziemy na polnoc-polnocny zachod. [19:42] Idziecie przez las. [19:42] Wkrotce slonce jest juz wysoko na niebie. [19:42] - To trzy dni drogi - rzucam przez ramie. [19:42] - A ja nadal nie wiem, jak sie nazywacie. [19:43] Ale nie caly jego blask przedziera sie przez drzewa. [19:43] - Taak.. to daleko.. [19:43] Pocieszacie sie, ze jesli zacznie padac, to deszcze rowniez nie tak szybko zsieknie i pochyli te potezne galezie. [19:44] - Mozesz mi mowic Magdar [19:44] - Uf. Wreszcie. Juz sie balem, ze w babcinych opowiesciach o Bezimiennych krylo sie ziarnko prawdy. [19:45] [ jest tu jakas sciezka czy ot tak sobie idziemy ? [19:45] Tutaj ptaszki juz nie cwierkaja. [19:45] Sa sciezki. [19:45] Czasem troche zatarte. [19:45] _ Jestem Thomas Abarden [19:45] Niekiedy rozwidlajace sie na wiele odnog. [19:45] Ale Welus prowadzi was dosyc pewnie. [19:45] Przynajmniej w tej czesci lasu. [19:45] - A ja Edward Elric [19:45] [ Cornwell chce pozostac incognito? [19:45] - Pewnosc z jaka nas prowadzisz, jest dosyc podejzana [19:46] - A o czym, panie Elircu, traktat piszecie? [19:46] [ narazie sie nie narzucam [19:47] - Pewnych rzadkich stworzeniach [19:47] - Bobolakach? [19:47] - Podobno mozna je tu spotkac. [19:47] - Wedrowalem tymi sciezkami kilka razy, ale ja tego szczescia na szczescie nie mialem. [19:48] - Wiele jest takowych - moze jakies konkrety [19:54] - A o sobowtorniakach slyszales? [19:54] - Ino legendy jakies [19:54] [ jakbym mial czym to bym sie zakrztusil [19:55] Patrze na Elrica zdzwiony [19:55] - Uczeni bajami sie zajmuja? [19:55] - To nie baje [19:56] - Zaobserwowano kilka przypadkow [19:56] - ale nie w ostatnich czasach [19:56] - Tutaj? - pytam drwiaco. [19:56] - Czy tutaj? Trudno powiedziec [19:56] - Ale to czego szukamy, bedzie wydatna pomoca naukowa [19:57] - Lemene mowil, ze to powazna sprawa [19:57] - A nie jakies.. sobowtorniaki [19:57] - Bo to jest wazna sprawa [19:58] - Moge wam pare historii opowiedzie i bysmy zaoszczedzili wloczegi po lesie [19:58] - A gdybys np w tej chwili rozmawial wlasnie z takim sobowtorniakiem a nie z prawdziwym elrikiem? [19:59] - To moze cie zabijemy i sprawdzimy ? [19:59] - Mnie tam jedno - a bo to ja znam Elrica? [19:59] - Nie wiemy czy zabicie spowoduje zmiane ksztaltu [19:59] - No tak.. ale problem zniknie [19:59] - Mozemy to sprawdzic. Naukowo. [19:59] - Glupio gadacie [19:59] - I stracic powod wedrowki? [20:00] - Lemene prosil, to ide. [20:00] - Mnie wedrowka na nic potrzebna [20:00] Ech no dobrze... [20:00] - Trzy dni bedziecie tak strzepic jezyki po proznicy? [20:00] slyszeliscie o ostatnich "wypadkach" skrytobojczych? [20:00] - Obyscie mieli spory zapas wody, bo inaczej w gardlach wam pozasycha... [20:00] - Najbardziej gadatliwy to ty jestes [20:01] - Zawsze dobrze miec gebe do kogo otworzyc [20:01] - Wracajac... [20:01] - Ja? [20:01] - Mielismy ostatnio dwa, jezeli moge to powiedziec, wazne mordestwa [20:01] * Welus: you're not channel operator [20:02] - I, coz... podejrzewamy zmiennoksztaltnych [20:02] Nadstawiam ucha. [20:03] - Nasze podejrzenia zaprowadzily nas na wysokie szczeble drabiny spolecznej [20:03] - Malo to asasynow muzulmanskich? [20:03] - Polityka.. - mowie z niesmakiem [20:03] - Duzo [20:03] - Malo zabojcow maja mozni? [20:03] - Duzo. Ale zwykle nieoficjalnie, w towarzystwie, wiadomo kto kogo zabil [20:03] - Po co mieszac w to legendy? [20:04] - Widzicie. Wyzsze sfery uwazaja ze niehonorowo zabic kogos skrycie i ukrywac to. [20:04] - W kazdej legendzie -- ziarnko prawdy - wtracam. [20:05] - A do ostatnich morderstw... a chocby ministra handlu... nikt sie nie przyznaje [20:05] - Slusznie gadacie - ziarnko. Nie, glazy jak bakalarz sugeruje [20:05] - Znacie nowego ministra handlu? [20:06] - Eliasa [20:06] - Pfff [20:06] - Niebardzo - tak czesto sie zmieniaja - mowie z ironia [20:07] - Podobno straszny dusigrosz [20:07] - Prawda [20:07] - Na chce wycofac podatek wojenny [20:07] - Ale widzice... Nic o nim nie wiemy [20:07] - Za duzo przydusi, to i jego przydusza [20:08] - Wiec krucjata szybko sie skonczy. [20:08] - Nawet Lemene nic nie wiedzial o Eliasie... A chyba sami przyznacie ze on jest najlepiej zorientowany co sie w miescie dziej? [20:08] - Ale wiesz.. rzeczywiscie.. [20:08] - Choc tyle z tego dobrego [20:08] - Skad on sie wogole wzial ? [20:08] - Wlasnie.... [20:08] - Nie wiemy nawet skad ta dziwna nominacja [20:09] To wszystko bardzo... dziwne [20:09] Wedrujecie, zajmujac sobie czas rozmowa. [20:09] - Jak to mowia - gdy nie wiesz o co chodzi, chodzi o polityke [20:09] - Ja tam na wysokiej polityce sie nie wyznaje [20:09] - Nie moja to rzecz [20:09] - A jezeli wladze beda chcialy sprawe zatuszowac - mowie coraz ciszej... [20:10] - Co nas to rusza ? [20:10] Minelo poludnie. [20:10] Znow ma sie ku wieczorowi. [20:10] - Tak po prawdzie... nie nasza to rzecz [20:10] Welus prowadzi was juz mniej pewnie. [20:10] - Teraz juz ma Cornwell... Teraz wszyscy wiecie o podejrzeniach... [20:11] Skoro idziemy wolniej, to rozgladam sie a grzybami. Serio. [20:11] - I, jezeli nie uda nam sie tego rozwiazac, coz... staniecie sie razem ze mna niewygodnymi swiadkami [20:11] ["Ma Cornwell"? [20:11] [ wlasnie ? [20:11] Sa grzyby. [20:12] [sorka;) Teraz to ma znaczenie. Zmien sobie teraz to juz wasza rzecz [20:12] [znowu mordka... [20:12] Zbieram te dorodne i jadalne. [20:12] - O. Grzyby. [20:12] Pomagam Magdarowi. [20:12] - Ludzie... Co z was za wojownicy! [20:13] - Ale mam wypas eskorte - chichocze [20:13] Zbieracie je. [20:13] Cala grupa staje. [20:13] - Na kolacje bedzie zupa grzybowa. Inaczej bedziecie gadac [20:13] - Poszukujemy zaginionej ksiegi... a wam sie grzybow zachciewa! [20:13] - Jak wam zapachnie [20:13] - O. Maslaczek. Jaki duzy... [20:14] No wlasnie. Powoli rzeczywiscie przychodzi czas na kolacje. [20:14] Jeszcze troche powedrujecie, a potem zapewne postoj i kolejne warty. [20:14] Zebralem cale narecze grzybow i jestem gotow do dalszej drogi. [20:15] Magdar rowniez. [20:15] Znowu ruszacie w droge. [20:15] Zmierzch. [20:15] Polana. [20:15] Oboz. [20:15] Na kolacje jest zupa grzybowa. [20:16] Mniam. Mniam. [20:16] A nastepnego dnia... [20:16] !losuj (jadalnosc grzybow) [20:16] 23 [20:16] [20:16] [ Wypraszam sobie, ja sie na tym znam. [20:16] [ Magdar dostal sraczki [20:16] [ Dobra, dodam wam troche za umiejetnosci. [20:16] [ Ja tez [20:16] [ Glownie Welusowi. [20:16] [ Wiec niech bedzie: przezyliscie noc. [20:17] [ ale mamy halucynacje i widzimy elfy [20:17] [ No nie... [20:17] Rankiem jecie sniadanie, przeciagacie sie po dluzszym i nieprzerwanym (tym razem) snie. [20:18] Wyjawszy srodkowego wartownika. [20:18] [ Mniejsza o to, kto nim byl. [20:18] - Snilo mi sie, ze bylem zupelnie lysy... [20:18] I znowu naprzod. [20:18] - W kosciele? [20:18] - Nie.. w jakiejs piwnicy [20:19] - Bylo ciemno ale.. widzialem kielbase ! [20:19] - Ach. No, zostaly jeszcze dwa dni drogi, wiec moze cos ciekawego sie nam przysni. [20:19] - Sny... wrota madrosci... lub glupoty - mowie do siebie [20:19] - To musial byc sen autobiograficzny. [20:19] - Pod tytulem "Trudne dziecinstwo w piwinicy i kielbasa" [20:19] [ To raczej na drugim kanale. [20:20] [Z ta kielbasa. [20:20] Usmiecham sie krzywo.. [20:20] - Nie ma co gadac.. [20:20] [ Jestem uczulony na grzyby. Nie jadlem ] [20:20] W droge? [20:20] tak [20:21] Trzeci dzien, co zaskakujace, rowniez mija bez wydarzen. [20:21] W nocy kolejne warty. [20:21] W jakiej kolejnosci? [20:21] [ moge wziac pierwsza [20:21] - Thomas moze ustrzelisz troche dziczyzny? [20:21] - Jestem zmeczony.. dzis nie moge [20:22] [ja ostatni [20:22] [ Mozesz sprobowac, ale raczej nastepnego dnia rano. [20:22] Thomas, Magdar, Welus? [20:22] [ jutro rano zapoluje na cos [20:22] - W porzadku [20:22] [ Chociaz mysl o polowaniu w tym lesie -- ktory coraz bardziej przypomina Fangorn -- ma w sobie cos niepokojacego. [20:23] Spicie. [20:23] I znowu nic. [20:23] Rankiem Thomas wybiera sie na polowanie. [20:23] Czy ktos z nim idzie? [20:23] [ I nie wraca [20:24] - Ja pojde. [20:24] Ja oczywiscie nie. [20:24] Polujecie w dwojke? [20:24] [ tak [20:24] !losuj (Thomas) [20:24] 31 [20:24] !losuj (Flik) [20:24] 36 [20:24] Nie udalo wam sie zlowic zadnej zwierzyny. [20:25] - Moze grywa ktos z was w smoczego pokera? Tak dla zabicia czasu? [20:25] Dostrzegliscie jakiegos jelenia, ale poruszyl sie w ostatniej chwili. [20:25] I uciekl na wschod. [20:25] - O, ja grywam. [20:25] Macham wytarta talia kart. [20:25] - Masz karty? [20:26] Zgodnie z szacunkami Welusa i Flika powinniscie byc na miejscu na dwie godziny przed zmierzchem. [20:26] Oczy Welusa rozblysly. [20:26] - Ale w to najlepiej gra sie w trojke? Bakalarzu? [20:26] - Ba. Pan bakalarz sie przylaczy? [20:27] Gracie w karty. [20:27] - Hmm Nie za bardzo umiem w to grac [20:27] Na postojach. [20:27] A wieczorem docieracie w koncu do swiatyni. [20:27] - Co wam zapewne nie przeszkadza - dodaje ze zlosliwym usmiechem [20:27] - Zasady latwe. [20:27] O poltorej godziny pozniej niz przypuszczaliscie. [20:27] - No i jestesmy. [20:28] Jeden budynek, nie za duzy. [20:28] - I co teraaz ? [20:28] - Nie lazilem w srodku... Zajrzalem tylko do glownej nawy... Dawno temu. [20:28] Kosciol. [20:28] - I tak musimy wejsc... [20:28] Zagladam do srodka [20:28] Glowna izba, potem zapewne pokoje boczne. [20:29] Troje drzwi z izby glownej. [20:29] [ ktorej religii to swiatynia [20:29] Chrzescijanska. [20:29] - Wzdryga sie [20:29] - Gorzej nie moglo byc... [20:30] - Co wlasciwie w takiej gluszy robi swiatynia? - zastanawiam sie na glos. [20:30] Magdar: wchodzisz dalej? [20:30] - Stoi? [20:30] - Jak w jakims miernym powiescidle przygodowym. [20:30] Wchodze do swiatyni [20:30] - Tak samotnie stoi? [20:30] Flik i Magdar sa juz w srodku. [20:30] Wchodze za Corwellem [20:30] [ nie podoba mi sie imie nowego usera [20:30] [ Nie? [20:30] Wchodze za Elrikiem. [20:30] - Wies tu powinna lezec przynajmniej [20:30] [ brzmi... demonicznie [20:31] - Badzcie pozdrowienie, w imie Boze. Czegoz szukacie w tym skromnym przybytku? - pyta postac, ktora wlasnie zblizyla sie do swiatyni. [20:31] [ to samo mialem powiedziec [20:31] [Opisz postac. [20:31] [ jak wyglada [20:31] [chyba ze toto wyglada na jakis erem czy inna pustelnie [20:32] Postac z wygladu wyglada na podstarzalego pustelnika, ogolona glowa, stary, wyniszczony habit, z narzuconym na niego innym ubraniem, blizej nieokreslonego ksztaltu. [20:32] - Szczesc Boze [20:32] - Gadajcie, bakalarzu, wy tu macie sprawe [20:32] Nic nie mowie. [20:32] - Witaj ojcze. [20:32] Glowna izba swiatyni jest stara, prawie pusta (nie ma nawet oltarza, jest tylko krzyz), ale czysta. [20:33] Wymieciono pajeczyny, wymyto posadzke. [20:33] - Szukamy pewnej ksiegi [20:33] - A dokladniej ja szukam [20:33] - Do pracy, ktora pisze [20:33] "Gdy patrze na krzyz, czuje mrowienie w kolanach" [20:34] - Coz za ksiega moze poszerzyc Wasze horyzonty, poza Pismem Swietym, rzecz jasna? - mowi pustelnik, wchodzac do budynku swiatyni, klekajac przy tym przed oltarzem [20:34] "Dziwne uczucie" [20:34] [ Wszyscy jestescie w srodku? [20:34] - Wielebny... [20:34] - Co robicie na takim odludziu? [20:34] Spogladam niepewnie na pozostalych. [20:34] "Czy oni nie widza, ze cos tu nie gra?" [20:35] - Szukamy "Cieni Ludzi" [20:35] - Ojcze [20:35] Oddaje sie modlitwie. Po kilku minutach wstaje i zwracam sie w strone przybylych. [20:35] Modli sie dlugo. [20:35] * Looking up ThomasA user info... [20:36] * Looking up Astafaer user info... [20:36] Klade dlon na rekojesci szabli. Dyskretnie. [20:36] - Ojcze wielebny? [20:37] - Moze jednak zerkniemy najpierw do Pisma? - mowie powatpiewajaco. [20:37] - Znalazlem ten opusczczony przybytek Bozy w dzikich stronach, i staralem sie utrzymac go w dobrym stanie, by mogl dalej sluzyc... [20:37] - Cienie, jako wymysl poganski i heretycki, moga poczekac. [20:37] - Tak uwazam ja, Welus, bogobojny chrzescijanin. [20:38] Mowie polglosem, ale nie na tyle cicho, zebyscie mnie nie slyszeli. [20:38] Usmiecham sie polgebkiem [20:38] Odwracam sie do niego ze zdziwienim [20:38] Spogladam na Elrika znaczaco. [20:38] Krece glow [20:38] a [20:38] - Slowo Boze? Zaraz przyniose... - pustelnik idzie do wschodniej izby [20:38] Pokazuje glowa duchownego, robiac przy tym wymowna mine. [20:38] - Nie podoba mi sie to - rzucam do pozostalych. [20:39] Kiwa glowa, ale nadal srednio przekonany [20:39] Tobie tez [20:39] ? [20:39] - Mam nadzieje, ze wariat, ale po tych wszystkich opowiesciach o demonach i sobowtorniakach, ktorymi sie raczylismy. [20:39] - Sluchajcie, on powinnien miec ta ksiege... [20:39] - ktorymi sie raczylismy... [20:39] - Alescie narwani... [20:39] - K... - klne cicho i spogladam na strop. [20:39] - Sen. [20:40] - Nawet jezeli ten pustelnik nie jest tym za kogo sie podaje, to nie ma znaczenia [20:40] Czy mowilem juz, ze kosciol jest drewniany? [20:40] - Jestesmy w samym srodku Nigdzie i proponowalbym zachowanie wiekszej ostroznosci. [20:40] Mimowolnie podazam za wzrokiem Welusa [20:40] Pustelnik wraca i pograza sie w lekturze, nie zwracajac na was uwagi. [20:40] Podchodze do Welusa [20:40] - Jak myslicie, co on je? - pytam cicho pozostalych. [20:41] - Bo na mysliwego nie wyglada... [20:41] - co widziales dokladnie we snie? - pytam szeptem [20:41] - Kosciol. Czlowiek zmieniajacy sie w potwora. Kosciol sie zawalil. [20:41] - Grzyby? Owoce lasu? Kroliki? [20:41] - Szczegoly [20:41] - Ale to byl tylko sen... Mnie bardziej niepokoi on - pokazuje glowa mnicha. [20:41] - To co je czlowiek w lesie [20:41] pielgrzymow? [20:41] Ktos wchodzi do swiatyni. [20:41] - Przybyszow szukajacych ksiag - dorzucam drwiaco. [20:42] Obdarty, zmeczony podrozny w kapturze. [20:42] Spoglada na was i zamiera. [20:42] Zrzuca kaptur. [20:42] - Czesc. [20:42] To drugi Astafaer. [20:42] Miecze! [20:42] - A nie mowilem... - jecze. [20:42] Wyciagam szable. [20:42] Szczeka mi opadla [20:42] Chwytacie wszyscy za bronie. [20:42] - Masz swoje kroliki, idioto - rzucam do Magdara. [20:42] - Ki diabel [20:42] Niech to [20:43] wciaga gleboko powietrze [20:43] [Elric, pamietaj o myslnikach [20:43] [ok, pardon [20:43] Pustelnik, ktory czytal Pismo Swiete, wstaje z usmiechem. [20:43] - Wiec jednak to prawda? [20:43] - Nie pamietam, zeby zmienniaki jadly ludzi - odpowiadam [20:43] Rzuca ksiega z wielka sila w slabo umocowany krzyz, przewracajac go na ziemie. [20:43] - Zaraz sie przekonamy - wzdycham cofajac sie do sciany. [20:43] Przyklekuje na chwile i patrze posepnym wzrokiem na izbe. Dostrzegam eremite. Pozdrawiam go, znanym gestem. [20:44] - Hm... [20:44] Gdy przewracaja sie karty ksiegi, widzicie jakis rysunek. [20:44] - Jesli ma to jakies znaczenie, to ja jestem ateista. [20:44] To z pewnoscia nie jest Biblia. [20:44] - Zagorzalym ateista. [20:44] W Biblii takich ilustracji po prostu nie ma. [20:44] - To ci nie pomoze... [20:44] Pierwszy Astafaer zaczyna sie zmieniac. [20:44] - Sprobowac zawsze warto, bakalarzu. [20:44] I rosnac. [20:45] - Welus... [20:45] - O kurwa. [20:45] - Panowi [20:45] - Mam prorocze sny. [20:45] --- TO BE CONTINUED ---