Spuścizna

Prolog


Minęło kilka miesięcy. Po upalnym czerwcu i lipcu nadszedł sierpień -- początkowo równie gorący, lecz w ostatnim jego tygodniu przez ulice Megalos przetoczył się jesienny chłód. Coraz krótsze dni dawały wyraźnie do zrozumienia, że lato się kończy.

Od czasu rozprawienia się z gladiatorami nie spędzaliście razem zbyt wiele czasu. Każdy z Was miał własne zajęcia. Magdar spędzał wiele czasu w kuźni, doskonaląc swoje rzemiosło i szkoląc młodych terminatorów. Dethan dokształcał się w dziedzinie magicznej, a Elric spędzał sporo czasu na stołecznym uniwersytecie. Thomas spędzał całe godziny na treningu, ćwicząc walkę mieczem przymocowanym do haka, substytutu odciętej dłoni, a także ucząc się niejako na nowo posługiwania się łukiem. Anor oferował ludności miejskiej swoje usługi w zakresie leczenia, a Zarzir spędzał czas na żarliwych modlitwach i wlewaniu w siebie dużych ilości trunków. Zarobione dzięki ostatniemu zleceniu pieniądze pozwoliły Wam przynajmniej do końca roku nie przejmować się kwestią dochodów, więc nie rozglądaliście się zbytnio za nowymi zadaniami. Jesteście łowcami przygód, ale bez przesady; żywot najemnika to Wasz sposób na życie, a nie pasja.

Ostatniego dnia sierpnia spotkaliście się we czwórkę w porządnej karczmie "Cień i Światło", by napić się razem piwa, zjeść coś, pogawędzić i rozerwać się. We czwórkę, gdyż Anora i Dethana nie było w Megalos; ten pierwszy pojechał odwiedzić rodziców, ten drugi pojechał na północ państwa na konwent magiczny. Obaj mieli wrócić niebawem.

Początek nowej przygody należy właśnie datować na tenże wieczór.