lis 13 17:08:49 Stoicie pod dzwonnica. lis 13 17:09:03 ruszam w kierunku schodow lis 13 17:09:12 Jest mi zimno. Predko wkraczam do srodka. lis 13 17:09:14 Wspinacie sie powoli na gore. lis 13 17:09:14 [ zakladam ze sa takowe lis 13 17:10:00 Po chwili docieracie na najwyzsze pietro. Sa tu drzwi i cos w rodzaju kolatki. W szparach widac swiatlo. lis 13 17:10:36 pukam lekko w drzwi lis 13 17:11:03 [ chyab sie mowi do drzwi lis 13 17:11:22 Jest odpowiedz? lis 13 17:11:29 Slyszycie szczek rygla. lis 13 17:11:30 Stoje blisko wejscia, nasluchujac. lis 13 17:11:32 Drzwi sie otwieraja. lis 13 17:11:54 Widzicie mezczyzne odzianego w gruby kozuch. Ma lysa glowe i zyczliwy wyraz twarzy. Wyglada na okolo 40 lat. lis 13 17:12:03 Spoglada na Was z lekkim usmiechem, ale nic nie mowi. Czeka. lis 13 17:13:21 - Mozemy wejsc, panie...? lis 13 17:13:29 - Miles. lis 13 17:13:35 - Owszem, tylko u mnie dosc ciasno. lis 13 17:13:43 Odsuwa sie, zaprasza Was gestem reki do srodka. lis 13 17:14:04 Wchodze, a przechodzac, patrze uwaznie na Milesa. lis 13 17:14:52 Rowniez wchodze. lis 13 17:14:53 wchodze lis 13 17:14:56 Jak wyglada pomieszczenie? lis 13 17:15:08 To pomieszczenie, w ktorym kiedys znajdowaly sie dzwony. lis 13 17:15:30 Zaslonieto dziure w podlodze, ktora biegly sznury do dzwonow i zamieniono pomieszczenie w cos w rodzaju malego pokoju. lis 13 17:15:40 Lozko, kilka kagankow, biurko, stol. lis 13 17:15:45 Jest tutaj zimno, nie ma ogrzewania. lis 13 17:15:50 Okna zasloniete sa jakimis pledami. lis 13 17:15:57 Wzdragam sie. lis 13 17:15:59 Z zimna. lis 13 17:16:10 - Jest ppan medykiem, panie Milesie? lis 13 17:16:52 [ nie patrzcie na kanal glowny lis 13 17:16:56 - Znachorem. lis 13 17:16:58 - Usiadzcie. lis 13 17:17:02 Pokazuje Wam male zydelki. lis 13 17:17:06 - Herbaty? lis 13 17:17:38 - Chetnie. -- Staram sie mowic zyczliwie. Zaintrygowal mnie ten czlowiek. lis 13 17:17:43 - Wody, jezeli to nie klopot. lis 13 17:17:53 Nie spodziewalem sie znalexc tutaj kogos tak uprzejmego. lis 13 17:17:57 *znalezc. lis 13 17:18:03 Rozlewa zagotowana niedawno wode do malych kubkow. lis 13 17:18:18 Podaje Dethanowi i Xandosowi herbate, a Derrickowi -- ciepla wode. lis 13 17:18:21 - Ciekawi mnie co robi znachor na szczycie dzwonicy spalonego kosciola lis 13 17:18:26 - A z kim ja mam przyjemnosc? -- nadal sie usmiecha. lis 13 17:18:52 - Dethan. -- Podaje mu dlon. -- Prosze wybaczyc, ze nie zdejme rekawicy... Strasznie u pana zimno. lis 13 17:18:54 - Przepraszam za moje maniery, jestem Xandos lis 13 17:19:03 - Derrick Araya. lis 13 17:19:41 - Eskorta ojca Zarzira, zgadza sie? lis 13 17:19:53 - Tak. lis 13 17:20:42 Jest tutaj ciasno i zimno, ale zupelnie paradoksalnie -- dosc przytulnie. lis 13 17:20:51 Miles roztacza wokol siebie pozytywna aure. lis 13 17:20:54 - Wiec jak moge pomoc? lis 13 17:20:59 - Ktos zachorowal? lis 13 17:21:31 - Jeden z naszych towarzyszy jest ranny. Ale pozostali zabrali go do pana Hretnera. lis 13 17:21:52 - Ach. lis 13 17:22:00 Miles wstaje, wklada jakies rzeczy do swojej torby. lis 13 17:22:08 - Wiec chodzmy. lis 13 17:22:16 - U Hretnera nie znaja sie na medycynie. lis 13 17:22:54 Gdy sie pakuje, zadaje mu pytanie. lis 13 17:22:59 Wstaje. lis 13 17:23:13 - Xandos spytal, czym sie pan tu zajmuje, panie Milesie. lis 13 17:23:20 - Czemu wlasnie tutaj, w dzwonnicy? lis 13 17:23:21 - Jestem znachorem. lis 13 17:23:32 - A czemu nie? - odpowiada z lekka nutka drwiny. lis 13 17:23:42 - Pokoj z najladniejszym widokiem w calej wiosce. lis 13 17:23:44 - Zimno tu u pana -- powtarzam z lekkim usmiechem. lis 13 17:23:56 Chyba rzeczywiscie ujal mnie swoja uprzejmoscia. lis 13 17:24:27 - Z tym ze okna sa zakryte - odpowiadam lis 13 17:24:31 - Przyzwyczailem sie w ciagu pierwszej zimy. lis 13 17:25:17 - Wiosna je odkrywam - smieje sie nieglosno Miles. lis 13 17:25:22 - Wiec chodzmy do chorego. lis 13 17:25:27 Wychodze lis 13 17:25:33 - Zimno? - mowie lekko zdziwionym tonem, jakby do siebie lis 13 17:25:34 Miles jednak zatrzymuje sie w drzwiach. lis 13 17:25:42 - Pozwolcie, ze ja tez o cos zapytam... lis 13 17:25:57 - Jesli to nie Inkwizycja was przyslala, to co tutaj robicie? lis 13 17:26:32 - Podrozujemy lis 13 17:26:41 - Do...? lis 13 17:26:57 - Celu - mowie z usmiechem lis 13 17:27:43 Miles schodzi na dol. lis 13 17:27:52 "Tak czyncie, a osiagniecie cel waszej wedrowki: zbawienie dusz" -- parafraza slow Pisma, nie wiadomo czemu, przychodzi mi nagle do glowy. lis 13 17:28:17 Ale cos mi mowi, ze tu wcale nie chodzi o czyjekolwiek zbawienie. lis 13 17:28:50 Opuszczacie dzwonnice, ruszacie w strone domu Hreterow. lis 13 17:29:11 *Hretnerow. lis 13 17:29:18 [ Przepraszam. lis 13 17:29:33 Przechodzicie obok budynku wygladajacego na opustoszaly. lis 13 17:29:45 Drzwi sa zabite deskami, ale okno nie... I pod nim leza porozrzucane, polamane deski. lis 13 17:30:00 Jakies slady? lis 13 17:30:04 Zadnych. lis 13 17:30:13 Wyraznie zaaferowany Miles podchodzi do okna. lis 13 17:30:17 - A co tutaj sie stalo? lis 13 17:30:27 - Chodzmy dalej lis 13 17:30:33 - Pacjent czeka lis 13 17:30:36 - Nie. Zaraz... lis 13 17:30:42 Podchodze do Milesa. lis 13 17:30:42 - Ktos sie wlamal do magazynu? lis 13 17:30:49 Zaglada przez okno do srodka. lis 13 17:30:55 - Magazyn? Co sie tutaj znajdowalo? lis 13 17:31:10 - Kiedys miala w Saragrave siedzibe pewna placowka handlowa. Magazyn nalezal do niej. lis 13 17:31:27 - Wyniesli sie dziesiec lat temu, gdy zbankrutowali. Ale magazyn pozostal. lis 13 17:31:33 - Nikt go nie zagospodarowal... lis 13 17:31:36 - Czym handlowali? lis 13 17:31:45 - Czy cos moglo zostac w srodku? lis 13 17:31:53 - Ach, juz nie pamietam. Roznosciami. lis 13 17:32:03 - Nie, wszystko zabrali, widze tylko, ze pare polamanych skrzyn tu jest... lis 13 17:32:14 - Wiecie cos o tym? - Miles obrzuca Was podejrzliwym spojrzeniem. lis 13 17:32:25 Stoje przez chwile obok niego. Potem nagle otrzasam sie z zamyslenia. lis 13 17:32:37 - Nie, panie Milesie. On ma racje -- wskazuje na Xandosa. -- Pacjent czeka. lis 13 17:32:54 Wedrujecie dalej do domu Hretnerow.