sty 08 16:29:31 25 stycznia Szpony wraz z Xandosem, Derrickiem i Alekiem wyruszyly w dalsza droge. sty 08 16:29:31 Szlak wiodl na zachod, a potem na poludniowy-zachod. sty 08 16:29:31 Nieuchronnie w kierunku Nowej Jerozolimy. sty 08 16:29:31 Przedtem jednak bohaterowie zamierzali skontaktowac sie z Azalgasem w miasteczku Bardevar. sty 08 16:29:40 Lezalo ono na trakcie pomiedzy Hyrnan a Nowa Jerozolima, wiec wyprawa nie miala ulec przedluzeniu z tego powodu. sty 08 16:29:40 Poczatkowo wedrowke druzyny spowalnialy warunki pogodowe. sty 08 16:29:40 W tej czesci krainy wciaz panowala sroga zima. sty 08 16:29:40 Lecz po przekroczeniu granicy Zachodniego Krolestwa sniegu bylo coraz mniej. sty 08 16:29:54 Bohaterowie wreszcie wjechali na tereny objete wiecznym latem. sty 08 16:29:54 Podrozowali coraz dalej na poludnie. sty 08 16:29:54 Zmienil sie typ roslinnosci, zmienil sie krajobraz. sty 08 16:29:54 Zima odeszla w niepamiec, coraz czesciej nekaly ich za to nieznosnie wysokie temperatury. sty 08 16:30:11 Po przekroczeniu granicy Zachodniego Krolestwa zmienilo sie cos jeszcze: sty 08 16:30:11 Znalezli sie w samym sercu wojennego zaplecza. sty 08 16:30:11 Na drogach czesto mijali wojskowe pulki -- tak swieckie jak i zakonne. sty 08 16:30:11 Zolnierze rowniez zmierzali na poludnie, by okryc sie wieczna chwala podczas walk z muzulmanami. sty 08 16:30:24 Pare razy doszlo do starc z bandami podobnymi do bandy Vita, tylko mniej licznymi. sty 08 16:30:24 Szpony niezmiennie wychodzily zwyciesko z potyczek. sty 08 16:30:24 Xandos i Derrick dobrze zainwestowali swoje pieniadze. sty 08 16:30:24 Druzyna w koncu dotarla do Bardevar i szybko odnalazla Azalgasa. sty 08 16:30:47 Wielki lekarz uzdrowil Dethana i przywrocil mu bez trudu magiczna moc. sty 08 16:30:47 Nie domagal sie zadnej zaplaty. sty 08 16:30:47 Bohaterowie dotarli do Nowej Jerozolimy, gdzie po otrzymaniu reszty wynagrodzenia, sty 08 16:30:47 rozstali sie ze swymi zleceniodawcami. sty 08 16:31:02 Szykowali sie do drogi powrotnej, gdy nieoczekiwanie sty 08 16:31:02 spotkali swych starych towarzyszy -- Elrica, Thomasa i Swierszcza. sty 08 16:31:02 Jak sie okazalo, zaden z nich tak naprawde nie zginal. sty 08 16:31:02 Po prostu schronili sie w Nowej Jerozolimie. sty 08 16:31:11 Wszyscy razem wyruszyli z powrotem do Megalos. sty 08 16:31:11 Podczas jednego z postojow dostrzezono nieobecnosc Aleca. sty 08 16:31:22 * * * sty 08 16:31:22 Potrzasniecie za ramie budzi Dethana z glebokiego snu. sty 08 16:31:22 Nastal swit. Pora wstawac, zwijac oboz i jechac dalej. sty 08 16:31:22 Dzis jest 7 lutego. Wazny dzien. sty 08 16:31:33 Okolo poludnia druzyna wjedzie do Bardevar. sty 08 16:31:33 Dethan czekal niecierpliwie na ten dzien przez ostatnie trzy tygodnie. sty 08 16:31:33 Ma nadzieje, ze dzisiaj znajdzie odpowiedzi na nekajace go pytania. sty 08 16:31:43 NADEJSCIE MROKU sty 08 16:31:43 ROZDZIAL 1 sty 08 16:32:52 Do Baldevar docieracie okolo poludnia. sty 08 16:33:05 Jest nieznosnie goraco. sty 08 16:33:10 W miescie panuje gwar. sty 08 16:33:18 Jest tu o wiele wiecej ludzi niz zazwyczaj. sty 08 16:33:27 - Nareszcie -- mowie cicho do siebie, prawie niedoslyszalnie dla pozostalych. sty 08 16:33:35 Powodem jest oczywiscie trwajaca wojna. sty 08 16:33:53 Nowiny z frontu nie nasycaja optymizmem... przynajmniej nie strone chrzescijanska. sty 08 16:34:15 Podobno wojska Imperium przegraly ostatnio pare waznych bitew i kilka potyczek. sty 08 16:34:45 Wojska arabskie rzekomo przerwaly w kilku miejscach linie frontowa na zachod od Nowej Jerozolimy i posuwaja sie powoli na polnoc. sty 08 16:35:02 W Baldevar bez trudu daje sie wyczuc napiety nastroj. sty 08 16:35:19 Anor odlaczyl sie od pozostalych, by znalezc zajazd ze stajnia. Zabral ze soba konie i woz. sty 08 16:35:46 Pozostali dotarli ciasnymi uliczkami do serca miasta -- na bazar. sty 08 16:36:03 Panuje to tlok i scisk, ale wy potzebujecie jakichs lzejszych ubran. sty 08 16:36:28 W swoich obecnych pocicie sie niemilosiernie, a poza tym wyrozniacie na tle pozostalych. sty 08 16:36:39 Kupcy przekrzykuja sie, zachwalajac swoje towary. sty 08 16:36:51 Klienci glosno sie targuja. sty 08 16:37:03 Pomiedzy ludzmi przechadzaja sie milicjanci i rycerze. sty 08 16:37:12 Rozgladam sie, jakbym w kazdym przechodniu dostrzegal Azalgasa. sty 08 16:37:39 Zakup ubran nie powinien sprawic wiekszych klopotow... sty 08 16:37:49 Zaczynam ogladac "przescieradla" na straganach sty 08 16:38:16 Ich wlasciciel szybko zauwaza zainteresowanie Magdara i zaczyna zachwalac sprzedawane wyroby. sty 08 16:38:24 Szukam porzadnej tuniki. I lzejszych butow. sty 08 16:38:26 - Paniczu... Toz to prawie jak jedwab, tylko bardziej wytrzymalsze. sty 08 16:38:42 - Prosze... Piekna tunika... Bez skazy... sty 08 16:38:46 - Co ty nie powiesz sty 08 16:38:51 Rowniez szukam lekkiego ubrania. sty 08 16:38:54 Zarzir oglada sandaly i lzejsze trzewiki. sty 08 16:39:19 - Potrzebuje lnianej tuniki i rzemiennych sandalow. sty 08 16:39:27 - Bardzo wytrzymale podeszwy -- dowiaduje sie od niskiego sprzedawcy zachwalajc swe sandaly. sty 08 16:39:31 - Oczywiscie, panie. sty 08 16:39:37 Przynosi towar Zarzirowi. sty 08 16:39:47 - 15 srebrnikow, panie. Prawie bezcen. sty 08 16:40:12 Sandaly i tunika wygladaja na solidne. sty 08 16:40:15 Rozkladam tunike, sprawdzajac rozmiar i jakosc. sty 08 16:40:24 - Szukam sandalow i dobrej tuniki -- mowie ktoremus kupcowi. sty 08 16:40:32 Tymczasem na drugim straganie sprzedawca przynosi Magdarowi kilka tunik. sty 08 16:40:48 Wszystkie wygladaja mniej wiecej tak samo, chociaz sprzedawca bardzo dlugo rozwodzi sie nad zaletami kazdej z nich. sty 08 16:40:56 -...przewiewnosc, paniczu, to najwazniejsza sprawa... sty 08 16:40:59 Pomimo upalu staram sie wybrac nieco cieplejsze ubranie niz reszta druzyny. sty 08 16:41:07 Przebieram w asortymencie na straganach szukajac rzeczy najlepszych i najkorzystniejszych cenowo sty 08 16:41:09 Tunika Zarzira sprawia wrazenie troche za malej. sty 08 16:41:17 [Alec? sty 08 16:41:19 - Szukam jakiejs lekkiej i wytrzymalej tuniki - mowie do najblizszego straganiarza. sty 08 16:41:27 [ Sorry, dorwal mnie rednacz sty 08 16:41:58 - Potrzebuje wiekszej - mowie, uwaznie spogladajac na sprzedawce. sty 08 16:42:05 [ A ubrania na noc? Nadaja sie te, ktore mamy teraz? sty 08 16:42:09 - Jak najbardziej, panie. sty 08 16:42:18 [ Noce sa tu rownie upalne, co dni] sty 08 16:42:45 Wreszcie wszyscy zaopatrzyliscie sie w nowe ubrania -- tuniki i sandaly. sty 08 16:42:47 - Chcialbym cos w kolorze nieba... sty 08 16:43:03 [ Czyli do pustyni jeszcze dosc daleko? sty 08 16:43:11 Wszyscy kupili biale tuniki, tylko Magdar zdecydowal sie na material w kolorze jasnoblekitnym. sty 08 16:43:26 [ Tak, pustynie sa bardziej na poludniu. sty 08 16:43:49 Mogliscie przebrac sie za parawanem jednego ze straganow. sty 08 16:43:57 Targowanie sie zabralo prawie tyle samo czasu, co wybor towarow. sty 08 16:44:29 Stoicie na bazarze, zastanawiacie sie, co teraz powinniscie zrobic. sty 08 16:44:51 - Powinnismy znalezc Az... lekarza -- mowie do reszty. sty 08 16:45:02 - Xandos z Derrickiem znow gdzies polezli sty 08 16:45:16 - Zarazy jedne sty 08 16:45:38 Dokladnie tak. Xandos z Derrickiem znow odlaczyli sie od reszty, ale wszyscy znacie nazwe zajazdu, do ktorego skierowal sie Anor, by wynajac pokoje. sty 08 16:46:05 - Panie! Panowie! -- slychac donosny glos majacy swe zrodlo kilka metrow dalej. sty 08 16:46:10 - Chodzmy do Ano... sty 08 16:46:22 - Mozemy poszukac... sty 08 16:46:28 Odwracam sie. Co to za czlowiek? sty 08 16:46:28 - Oto Mistrz Boksu z Tajemniczego Poludnia! -- daje sie niemalze slyszec wielkie litery. sty 08 16:46:39 - Niepokonany Piesciarz, Silacz Nad Silacze! sty 08 16:46:49 Nie moge powstrzymac usmiechu. sty 08 16:46:55 - Kto sie odwazy? Komu sprzyja szczescie? Placisz jeden srebrnik, mozesz wygrac 50. sty 08 16:47:00 - Panie! Panowie!... sty 08 16:47:16 - Nie moze byc - mrucze pod nosem sty 08 16:47:21 - Chyba sprobuje -- z trudem powstrzymuje smiech. sty 08 16:47:40 - Chetnie to zobacze - usmiecham sie sty 08 16:47:48 -... sty 08 16:48:02 Przepychacie sie przez tlum. sty 08 16:48:36 DOchodzicie do prowizorycznego ringu. sty 08 16:48:46 ...po ktorym leniwie przechadza sie wytatuowany atleta. sty 08 16:48:58 Z zainteresowaniem przygladam sie jego tatuazom. sty 08 16:49:08 Jego asystent to karzel, ktory mowi zadziwiajaco donosnym glosem. sty 08 16:49:15 Caly czas ogladam sie uwaznie. sty 08 16:49:32 Wokol ringu zebral sie maly tlumek, ale nikt nie odwazy sie podjac wyzwania. sty 08 16:49:35 - Ha! Moze byc niezla zabawa sty 08 16:49:36 Spogladam na tlum, trzymam reke na sakiewce. sty 08 16:49:42 Zdaje sie, ze na chwile zapomnialem o Azalgasie. Stycznosc z obca kultura przypomina mi o nocach, ktore spedzalem kiedys nad ksiegami. sty 08 16:50:07 Karzelek zdzierajac sobie glos dalej nawoluje i zacheca. sty 08 16:50:12 Gdy jednak zauwazam ruch Zarzira, robie to samo co on. sty 08 16:50:21 Zauwaza was. sty 08 16:50:22 Upominam sie w duchu. sty 08 16:50:25 "Nie po to tu jestes". sty 08 16:50:27 - Szlachetni panowie! sty 08 16:50:49 - Dostrzegam w waszych oczach ten sam blysk, ktory widzialem w oczach Prastosa, zanim uczynilem go Mistrze nad Mistrze! sty 08 16:51:07 - Czy jest wsrod was ktos, kto odwazy sie podjac wyzwanie i odebrac mu tytul? sty 08 16:51:55 - Dzisiaj Baldevar, jutro Megalos, pojutrze Tajemnicze Poludnie. sty 08 16:51:55 - A co tam? Sprobuje! - wciskam swoje rzeczy Dethanowi i wchodze na ring sty 08 16:52:31 Ostroznie klade rzeczy Magdara, tak zeby caly czas miec je na oku. sty 08 16:52:39 Sa pewnie za ciezkie, zeby je ciagle trzymac. sty 08 16:52:44 Magdar wchodzi na "ring". sty 08 16:52:49 I zeby ktos je niepostrzezenie ukradl. sty 08 16:53:01 Karzelek jest wniebowziety, szybko podbiega do zawodnikow i cos do nich szepcze przez chwile. sty 08 16:53:11 - Licze na na owacje - usmiecham sie do swoich sty 08 16:53:25 Odwzajemniam usmiech. sty 08 16:53:25 Chyle glowe z usmiechem - Oczywiscie. sty 08 16:53:46 Prastos wpatruje sie dosc tepo w Magdara i swego konferansjera. sty 08 16:54:37 Robie mala rozgrzewke sty 08 16:54:43 - Panie! Panowie! Za chwile staniecie sie uczestnikami krwawej walki. sty 08 16:54:54 Z lekkim zdziwieniem patrze na rozentuzjazmowanego Magdara. sty 08 16:55:08 - Kto wygra? Tajemniczy rycerz z Zachodnich Krain czy Mistrz Tajemniczego Poludnia? sty 08 16:55:21 [ Zachodnich? sty 08 16:55:32 [ Tak powiedzial. sty 08 16:55:38 [ Magdar: Rozgrzewke? sty 08 16:55:39 Patrze czy sa w tlumie jakies damy sty 08 16:55:42 [ Rozumiem. sty 08 16:56:03 Jest tu sporo zarowno mezczyzn jak i kobiet. Obserwuja z zaciekawieniem rozwoj wydarzen. sty 08 16:56:04 [rozciaganie miesni i takie tam sty 08 16:56:09 - Magdar... Nigdy bym nie pomyslal. sty 08 16:56:35 - Przeciez on jest na to za stary. -- Kolejny usmiech. sty 08 16:56:40 "Bede sobie myslal, ze to Xandos" sty 08 16:56:43 - Jak malo wiemy o czlowieku, co? - usmiecham sie sty 08 16:57:06 -... sty 08 16:57:06 Jestem w dobrym humorze. Wszystko uklada sie nalezycie. sty 08 16:57:27 Obie strony szykuja sie do pojedynku. sty 08 16:57:46 - Nie powinienem tego mowic... ale moze sie z kims zalozymy? sty 08 16:58:12 Karzel gardluje na calego i przyciaga kolejnych widzow. sty 08 16:58:22 Stwierdzacie, ze jest nadzwyczaj efektywny w swej roli. sty 08 16:58:28 - Hmm, tamten nie wyglada na zbyt groznego. sty 08 16:58:37 [ Zaklad? sty 08 16:58:43 [ Zaproponujcie stawke. sty 08 16:58:55 50 srebrnikow z mojej strony. sty 08 16:59:12 Raz sie zyje. sty 08 16:59:37 [Virtanen? sty 08 17:00:12 - 50 srebrnikow sty 08 17:00:23 [ Ale na kogo? sty 08 17:00:35 [ Magdara... sty 08 17:01:20 [ Dethan? sty 08 17:01:52 [ Na Magdara, jak najbardziej. sty 08 17:01:54 100 srebrnikow, Magdar. sty 08 17:02:02 Uwaznie lustruje mojego przeciwnika sty 08 17:02:23 Zaklady przyjal jakis nieznajomy rycerz z herbem orla na piersi i wysoki, szczuply, ogorzaly mezczyzna. sty 08 17:02:37 Ten pierwszy -- zaklady Dethana i Aleca, ten drugi -- Zarzira. sty 08 17:02:52 Karzel natarl piers Prastosa oliwa, szepnal mu cos do ucha. sty 08 17:02:55 Walka sie rozpozczyna. sty 08 17:03:00 Atleta naciera na Magdara. sty 08 17:03:02 !wynik sty 08 17:03:04 Rezultat... Kiepsko sty 08 17:03:09 !wynik sty 08 17:03:10 Rezultat... Kiepsko sty 08 17:03:17 Ale Magdar bez trudu zdolal uniknac wrazych ciosow. sty 08 17:03:22 Probuje go wybadac sty 08 17:03:31 Obaj przeciwnicy przygladaja sie sobie nawzajem. sty 08 17:03:37 I nieoczekiwanie Prastos gwaltownie atakuje. sty 08 17:03:38 !wynik sty 08 17:03:39 Rezultat... Niezle sty 08 17:03:42 !wynik sty 08 17:03:43 Rezultat... Przecietnie sty 08 17:03:52 Magdar przyjal dwa mocne ciosy na twarz, zatoczyl sie na barierki. sty 08 17:03:56 Prastos naciera dalej. sty 08 17:03:58 !wynik sty 08 17:03:58 Szybko kontratakuje sty 08 17:03:59 Rezultat... Znakomicie sty 08 17:04:00 Sycze ze zlosci. sty 08 17:04:02 !wynik sty 08 17:04:03 Rezultat... Niezle sty 08 17:04:12 Obaj przeciwnicy trafili sie jednoczesnie. sty 08 17:04:14 - Cholera sty 08 17:04:21 Prastos zatoczyl sie, ale Magdar polecial z lomotem na deski. sty 08 17:04:22 Pluje krwia sty 08 17:04:24 Chwila wyczekiwania... sty 08 17:04:30 ...ale Magdar wstaje. Ma jednak rozbity nos. sty 08 17:04:38 Atakuje sty 08 17:04:39 Prastos unosi piesci. sty 08 17:04:40 - Nie daj sie! sty 08 17:04:43 !wynik sty 08 17:04:43 Rezultat... Krytyczny sukces sty 08 17:04:46 BUM! sty 08 17:04:53 - Czy wzielismy w zakladach koszty leczenia?... sty 08 17:04:59 Pieknym prawym sierpowym Magdar trafil przeciwnika prosto w skron. sty 08 17:05:00 Ogladam przedstawienie z beznamietnym wyrazem twarzy. sty 08 17:05:14 Pod Prastosem uginaja sie kolana, leci na ziemie. sty 08 17:05:19 Upada z lomotem, nie rusza sie. sty 08 17:05:26 Nie rusza sie przez 5 sekund... sty 08 17:05:29 -HAAA! sty 08 17:05:30 ...i tlum zaczyna wiwatowac. sty 08 17:05:31 - Odwoluje pytanie... To musialo bolec. sty 08 17:05:53 Karzel podbiega do Magdara, wskakuje na jakis stolek, podnosi jego prawice. sty 08 17:05:54 Przyjmuje wszystkie wyrazy uznania sty 08 17:05:56 Ryczy na caly glos. sty 08 17:06:03 - NOWY MISTRZ! NOWY MISTRZ! sty 08 17:06:19 Nie zdradzam emocji... jedynie usmiecham sie lekko pod nosem. sty 08 17:06:25 Wszyscy jeszcze przez chwile wiwatuja, a potem sie rozchodza. sty 08 17:06:34 Alec, Dethan i Zarzir odbieraja wygrane. sty 08 17:06:45 Karzel przekazuje nagrode Magdarowi -- 50 srebrnikow. sty 08 17:06:49 Probuje nastawic sobie nos sty 08 17:07:06 Nastawiasz, ale to dosc bolesne. Masz twarz w zaschnietej krwi, musisz sie umyc. sty 08 17:07:07 - Ojciec Zarzir zrobil widze najlepszy interes sty 08 17:07:27 - Dawno tak sie nie bawilem sty 08 17:07:30 - Niezle, niezle -- mowi z nieklamanym podziwem karzel. sty 08 17:07:46 - Gratulacje! sty 08 17:07:53 - Miales troszke szczescia, ale... wiecej ciebie ani twoich kamratow na ring do pojedynku nie wezme -- usmiecha sie chytrze. sty 08 17:08:34 - Gdybys jednak chcial zastapic Prastosa, daj znac -- mruga i odchodzi. sty 08 17:08:39 Zabiera sie za cucenie atlety. sty 08 17:09:11 - Chodzmy, Magdarze. Zasluzyles na to, zeby Anor nastawil ci nos. sty 08 17:09:12 - Ostatni raz taki lomot mialem chyba na festynie u krasnoludow Karlsa - starego druha mojego ojca sty 08 17:09:25 Zblizam sie do Virtanena: - Wiara. sty 08 17:09:31 Ubieram sie sty 08 17:09:39 - Wiara, nie wiara. Ale szczescie napewno. sty 08 17:10:10 Przechodzac kolo Magdara, rzucam: - Dobrze. sty 08 17:10:23 Magdar sie ubral, umyl twarz przy znalezionej nieopodal studzience. sty 08 17:10:34 - Czyzby Zarzir zmienil obiekt wiary? - mrugam do Aleca sty 08 17:10:44 Parskam, slyszac slowa Magdara. sty 08 17:11:18 Usmiecham sie w duchu na te slowa. sty 08 17:11:24 - Czy mozemy juz isc? sty 08 17:11:38 - Naturalnie sty 08 17:11:52 [ Dokad? sty 08 17:12:26 [ Do gospody. sty 08 17:12:44 - Mielismy poszukac lekarza sty 08 17:12:51 - Bedzie tam Anor. sty 08 17:13:13 - Uzgodnimy z nim, co dalej. sty 08 17:13:24 Udaliscie sie do gospody "Osiem pochodni". sty 08 17:13:41 Anor wynajal juz pokoje dla calej grupy na jeden dzien, konie znalazly sie w stajni. sty 08 17:13:47 Opatrzono nos Magdara. sty 08 17:13:50 [ Na poczatku pomyslalem, ze Magdarowi chodzilo o szukanie lekarza dla siebie, a nie Azalgasa. sty 08 17:14:03 Gospoda jest dwupietrowa, bardzo przyzwoita. Jedna z lepszych w miescie. sty 08 17:14:17 Znajduje sie dziesiec minut drogi od bazaru. sty 08 17:14:31 We wschodniej czesci miasta. sty 08 17:15:22 [ Zbieramy sie na rozmowe? sty 08 17:15:39 - Hmm, co sie stalo z waszymi mocodawcami? sty 08 17:15:58 [ Mozecie oczywiscie w spokoju uzgodnic kilka rzeczy, ale nie zdobyliscie zadnych informacji o Azalgasie. sty 08 17:16:05 - A co sie mialo stac? sty 08 17:16:10 - Znaczy... zauwazylem, ze chodza jak chca, ale macie ich chyba ochraniac, nie? sty 08 17:16:11 - Nie ma ich tutaj? sty 08 17:16:25 [ Zrozumialem ze gdzies se poszli sty 08 17:16:34 - Jesli nie, to na pewno za chwile tu wroca. sty 08 17:16:38 [ Nie ma, Derrick i Xandos sobie poszli. sty 08 17:16:45 [ Znaja nazwe i adres gospody. sty 08 17:16:54 - Chodza sami, jesli maja na to ochote. sty 08 17:16:58 [ Plan na razie jest taki, ze nastepnego dnia rano macie wyruszyc w dalsza droge. sty 08 17:16:59 - Jakos sie przyzwyczailem sty 08 17:17:06 - Juz dawno przestalem sie tym przejmowac. Tobie tez radze. sty 08 17:17:15 [ Teraz minela godzina pierwsza po poludniu. sty 08 17:17:26 - A co mnie oni - pytam zdziwiony. - Z ciekawosci pytam. sty 08 17:17:46 [ Czyli jezeli chce znalezc Azalgasa, to musze to zrobic dzisiaj. sty 08 17:18:44 [ Albo uzgodnic przedluzenie pobytu w miescie sty 08 17:19:09 [ Zacznijmy od czegos prostrzego sty 08 17:19:16 - Sluchajcie... Chcialbym sie wybrac na poszukiwania Azalgasa. sty 08 17:19:23 - Z ciekawosci... - powtarzam, zdejmujac z siebie plaszcz. sty 08 17:19:46 - Nie mam nic przeciwko sty 08 17:19:49 - Tak, Z CIEKAWOSCI - klade nacisk na ostatnie slowo sty 08 17:20:02 - A moze po prostu... kogos zapytac? sty 08 17:20:36 - Na pewno warto zaczac od karczmarza. -- Usmiecham sie znowu, nie wiadomo dlaczego. sty 08 17:20:54 - To zaczynaj sty 08 17:20:59 Karczmarz, czy raczej wlasciciel gospody, nigdy nie slyszal o zadnym Azalgasie. sty 08 17:21:22 Polecil wam natomiast wizyte w zamtuzie "Klejnot pustyni" na poludniowo-wschodnim krancu miasta. sty 08 17:21:44 Jest cos, co trzeba o nim wiedziec? sty 08 17:21:45 - Raczej nie o takie medykamenty nam chodzilo sty 08 17:21:47 I dlaczego wlasnie tam? sty 08 17:21:58 [ Pytasz o zamtuz? sty 08 17:22:02 Mhm. sty 08 17:22:11 - Wracam niebawem - mowie i kieruje sie w strone swojego pokoju. sty 08 17:22:15 - Najlepszy w calym miescie -- mruga z szelmowskim usmiechem wlasciciel. sty 08 17:22:31 - A najlepszy lekarz w miescie? sty 08 17:22:32 Macie dziwne wrazenie, ze czerpie jakies profity z wysylania tam przybylych do miasta mezczyzn. sty 08 17:22:43 - To mile, ale... sty 08 17:22:59 - Lekarz...? - drapie sie po glowie wlasciciel. sty 08 17:23:09 - Wlasnie. Na razie szukamy tylko informacji. sty 08 17:23:37 - Moze tutaj nikt nie choruje. Kraina szczesliwosci sty 08 17:23:57 - Moze byc tez jeden z najlepszych. sty 08 17:24:02 - Powinniscie isc do szpitala rycerzy sw. Jana. sty 08 17:24:05 - Jestes zdrowy albo nie zyjesz... no, no. sty 08 17:24:08 - Maly, ale cieszy sie dobra renoma. sty 08 17:24:10 - Jesli nie znasz Azalgasa. sty 08 17:24:17 Podaje wam adres. Szpital ten jest podejrzanie blisko zamtuza. sty 08 17:24:52 Bebnie palcami po blacie szynkwasu. sty 08 17:25:04 - Ciekawe jakie choroby tam kroluja - usmiecham sie sty 08 17:25:29 - A medycy prywatni? Tacy, ktorzy lecza na zyczenie? sty 08 17:25:50 - I oczywiscie za odpowiednia sume. -- Usmiech. sty 08 17:25:57 - Panie, czy ja wygladam na przewodnika? - prycha wlasciciel i wraca do swoich zajec. sty 08 17:26:18 - A za ile bedzie pan wygladal na przewodnika... - pytam znuzony sty 08 17:26:22 Wzdycham. sty 08 17:27:46 Zamawiam wino i czekam na decyzje Dethana sty 08 17:28:30 [ Jak karczmarz reaguje na oferte Aleca? sty 08 17:28:47 [ Wynioslym milczeniem? sty 08 17:28:51 Karczmarz nie reaguje wcale, wiec widocznie nie ma pojecia o "medykach prywatnych". sty 08 17:28:56 Zniknal gdzies na zapleczu. sty 08 17:29:00 [ Jego strata. sty 08 17:29:24 - Poszedl po straz. Wiejmy - mowie ironicznie. sty 08 17:29:25 Wrocil Zarzir. sty 08 17:29:30 Przebral sie dopiero teraz w nowe ubranie. sty 08 17:29:58 - Niech bedzie szpital sw. Jana. sty 08 17:30:11 - Chociaz... sty 08 17:30:41 - Nie, tamten karzel raczej nie bedzie niczego wiedzial. sty 08 17:30:56 - Jezeli chcesz zostac zawodnikiem... sty 08 17:31:10 - Tak, caly czas mnie to nurtuje. sty 08 17:31:15 - Chodzmy. sty 08 17:31:46 Przed wyjsciem dogadamy sie pewnie z Zarzirem (i Anorem), ze wieczorem wszyscy wracamy do karczmy. sty 08 17:31:57 [ Zarzir: Idziesz z nimi? sty 08 17:32:11 [ Ide. sty 08 17:32:20 Po drodze zaczepiam jakiegos kupca na ulicy. sty 08 17:32:31 Udaje, ze interesuja mnie jego wisiorki. sty 08 17:32:43 Natychmiast stara ci sie sprzedac przynajmniej dziesiec. sty 08 17:33:15 - Chyba beda dobre... A tak swoja droga, nie znacie tutaj jakichs lekarzy? Szpitali? sty 08 17:33:26 - Znajomy ma klopot ze zdrowiem. sty 08 17:33:29 - Najemnik. sty 08 17:33:39 Kupiec z silnym akcentem udziela ci wyczerpujacych wskazowek, jak dojsc do szpitala sw. Jana. sty 08 17:33:48 Wzdycham. sty 08 17:33:57 - Panie, za ten z perla, tylko dziesiec srebrnikow. sty 08 17:34:08 "Perla" nie wyglada na perle. sty 08 17:34:11 - Cos mi sie zdaje, ze nasz medyk sam wybiera pacjentow sty 08 17:34:25 - A jakis lepszy szpital? -- mowie, przygladajac sie ciekawie straganowi sasiedniego kupca. sty 08 17:34:51 Kupiec usiluje stanac pomiedzy toba a konkurencyjnym straganem sty 08 17:34:52 - Czy to jedyny w miescie? sty 08 17:35:08 - ...te perly wylawiane sa z Morza Sztormow i slyna na calym kontynencie... sty 08 17:35:20 - Panie, niech ja strace. Dziewiec srebrnikow. sty 08 17:35:22 Rece mi opadly, wszystko mi opadlo. sty 08 17:35:55 Czy kupujesz naszyjnik? sty 08 17:36:10 Nie. sty 08 17:36:24 Zakrywam usta piescia, zeby nie parsknac sty 08 17:36:27 - Te "perly" to nigdy morza nie zaznaly sty 08 17:36:36 Wedrujecie zatem dalej do szpitala sw. Jana. Kupiec przez chwile nawoluje za Dethanem. Obnizyl cene do osmiu srebrnikow... sty 08 17:36:36 - Dziekuje. Piekny, ale zbyt drogi. sty 08 17:37:22 Jest jesien 1989 roku, mniej wiecej poltora roku wczesniej. sty 08 17:37:29 Zmrok zapadl dawno temu. sty 08 17:37:50 Edward Elric siedzi w swoim uniwersyteckim gabinecie i pisze przy blasku kilku swiec. sty 08 17:38:08 Rozlega sie ciche pukanie do drzwi. sty 08 17:38:21 - Prosze. sty 08 17:38:28 *Jesien 1988 sty 08 17:38:40 Drzwi uchylaja sie, do srodka wchodzi profesor Lemene. sty 08 17:38:46 - Witaj, Edwardzie. sty 08 17:38:54 - Moge usiasc? sty 08 17:38:57 - Witaj, Wiktorze. sty 08 17:39:03 - Prosze. - pokazuje na zydel sty 08 17:39:21 Profesor siada na zydlu, lustruje wzrokiem gabinet, choc byl to wczesniej niezliczona ilosc razy. sty 08 17:39:34 Spoglada na papiery Elrica. sty 08 17:39:41 Usmiecha sie lekko. sty 08 17:39:57 - Ostatnim razem udzieliles mi nader mglistych wyjasnien, gdy spytalem, czemu poswiecona jest twa praca doktorska. sty 08 17:40:14 - Czy jej tematyka sie wyklarowala? - przez twarz Lemenego przebiega cien ironii. sty 08 17:40:25 - Nie mglistych, a naukowych. - odpowiadam z usmiechem sty 08 17:41:08 - Konkretow jednak bylo niewiele, a to, czego sie domyslilem, wielce mnie zaniepokoilo - twarz profesora powaznieje. sty 08 17:41:57 Spoglada wyczekujaco na Elrica. sty 08 17:41:59 - Alez do konca nikt nie jest pewien, jaki tor obiora jego badania... - mowie coraz wolniej i ciszej sty 08 17:42:31 - Slyszalem jednak, ze rozpytywales o pewne... ksiazki - Lemene robi staranna pauze. sty 08 17:42:37 - Kontrowersyjne ksiazki. sty 08 17:42:59 - Zadna praca nie moze obejsc sie bez zrodel, nawet tych najbardziej dyskusyjnych. - mowie powaznie sty 08 17:43:24 Profesor Lemene nachyla sie nad biurkiem. sty 08 17:43:28 Scisza glos. sty 08 17:43:35 - Elriku... Tych spraw nie nalezy rozgrzebywac. sty 08 17:43:38 - Moga zaczac cuchnac. sty 08 17:43:50 Spoglada uwaznie na ciebie. sty 08 17:43:51 - Rozumiesz? sty 08 17:44:20 - Czy ja wygladam na kogos, kto wyleci na srodek uniwersyteckiego dziedzinca i zacznie krzyczec wokol, na jaki temat pisze? - pytam poblazliwie sty 08 17:44:40 - Nie wygladasz, ale... Nie wierze tez, ze piszesz dla samego siebie. sty 08 17:44:42 - Przemysl to. sty 08 17:44:46 Lemene wstaje i wychodzi. sty 08 17:44:53 Elric wraca do pisania. sty 08 17:45:38 Dotarliscie bocznymi uliczkami do szpitala sw. Jana. sty 08 17:45:42 Panuje tu ruch. sty 08 17:45:47 Szpital nie narzeka na brak pacjentow. sty 08 17:46:12 - A podobno mial byc maly... - krece glowa sty 08 17:46:12 Znajduje sie w budynku, ktory wyglada na wpol zrujnowany meczet. sty 08 17:46:44 Przystaje na chwile przed wejsciem. sty 08 17:46:51 Obok rozbito tez kilka namiotow z godlem rycerzy sw. Jana -- czlowiekiem w plaszczu nachylajacym sie nad kims lezacym na ziemi. sty 08 17:48:03 Rozgladam sie wokolo. sty 08 17:48:11 Wchodze do srodka. sty 08 17:48:15 Do wejscia ustawila sie kolejka ludzi. Wiekszosc wyglada na chorych, niektorzy na powaznie chorych. sty 08 17:48:19 Ach. sty 08 17:48:30 - Hej! Do kolejki! - krzyczy jakis groznie wygladajacy starzec ze zlamana reka. sty 08 17:48:37 Pozostaje w bezpiecznej odleglosci od chorych sty 08 17:48:40 Ja rowniez. sty 08 17:48:54 Obok kreca sie zakonnicy-medycy. Mozna by ktoregos zapytac... sty 08 17:48:54 I ja takze. sty 08 17:49:02 To dobry pomysl. sty 08 17:49:20 - Ojcze... sty 08 17:49:36 - Tak...? - mlody mezczyzna o przyjaznej twarzy przystaje i spoglada na wasza gromadke. sty 08 17:49:43 Wyglada na zabieganego. sty 08 17:49:55 Ma na sobie uniform polowy rycerza sw. Jana. sty 08 17:50:01 - Jeden z nas jest ciezko chory. Dowiedzielismy sie o medyku, ktory moze mu pomoc. sty 08 17:50:26 - Ma on ponoc na imie Azalgas. sty 08 17:50:34 Rycerz odpowiada natychmiast. sty 08 17:50:39 - Nie znam nikogo takiego. sty 08 17:50:44 - Ale pomagamy wszystkim chorym. sty 08 17:50:48 - Oczywiscie sty 08 17:50:49 - A inni lekarze w tym miescie? sty 08 17:50:59 - Zalezy nam na czasie. sty 08 17:51:13 - I co wiecej, boimy sie wystawic go na stycznosc z innymi chorymi. sty 08 17:51:22 Stojac nieco z boku, przypatruje sie pracujacym zakonnikom. sty 08 17:51:24 - Hm, hm, przykro mi, ale nic o tym nie wiem. sty 08 17:51:24 - Nie wiemy, czy jego choroba nie jest zakazna. sty 08 17:51:36 - Dziekujemy ci Ojcze. sty 08 17:51:38 - Szpital otworzylismy tu wlasnie dlatego, gdyz uznalismy, ze w Baldevar jest zbyt malo dobrych lekarzy. sty 08 17:51:55 - Nie boimy sie zakaznych chorob, synu - odpowiada lagodnie rycerz. - Po to tu jestesmy. sty 08 17:51:58 - A teraz wybaczcie... sty 08 17:52:01 Oddala sie pospiesznie. sty 08 17:52:06 - Dziekuje. sty 08 17:52:18 - I co teraz? sty 08 17:52:22 - Hmm, mysle, ze powinnismy byc od tej chwili ostrozniejsi sty 08 17:52:38 - Nie tedy droga, Dethanie. sty 08 17:52:59 - Co proponujesz? - odwracam sie zaciekawiony. sty 08 17:53:01 - Troche za szybko odpowiedzial... -- przygryzam wargi. sty 08 17:53:31 - Nie szukamy lekarza. sty 08 17:53:48 - Nie pytajmy o lekarza. sty 08 17:54:04 - Moze masz racje. sty 08 17:54:24 - O kogo zatem? sty 08 17:54:27 - O maga? sty 08 17:54:46 - To moze byc nawet bardziej nietrafiony pomysl sty 08 17:55:01 - Nie dziwi was to, jak szybko odpowiedzial ze nie zna nikogo takiego? sty 08 17:55:06 - Byc moze. sty 08 17:55:08 - Owszem. sty 08 17:55:25 - Mam wrazenie, ze w tym miescie dzieja sie ciekawe rzeczy... sty 08 17:55:27 - Co wiemy o Azalgasie? sty 08 17:55:46 - Ze jest przyjacielem Lesnych Ludzi? sty 08 17:57:38 - Wiemy niewiele. sty 08 17:57:39 - ... - Odwracam sie i ponownie obserwuje zakonnikow. Chorych. Szpital. sty 08 17:57:56 - "To wielki mag, chociaz bardzo niewiele osob o tym wie." - patrze zamyslony - Malbeth mowil prawde sty 08 17:58:43 Kolejka powoli posuwa sie do przodu. sty 08 17:58:57 Niektorzy z pacjentow wylaniaja sie z potem z budynku, inni nie. sty 08 17:59:35 - Moglbym wejsc do srodka, ale musze przyznac, ze troche sie tego obawiam -- mowie, patrzac na chorych. sty 08 17:59:42 - Poza tym nie wiadomo, czy czegokolwiek bysmy sie dowiedzieli. sty 08 18:00:07 [ Rozmawiamy w pewnym oddaleniu od innych ludzi, jak mniemam. sty 08 18:00:35 Znudzony patrze tu i tam sty 08 18:01:16 - Czy mamy jakis kontakt z polswiatkiem? sty 08 18:01:21 - Tacy ludzie zazwyczaj wiedza duzo. sty 08 18:01:26 - Moze jednak tamten karzel? sty 08 18:01:48 - Mysle, ze nie zaszkodzi sprobowac. sty 08 18:01:55 - Nie tedy droga... sty 08 18:02:21 - A ktoredy? -- w moim glosie pierwszy raz slychac nute irytacji. sty 08 18:02:35 Patrze prosto na Aleca. sty 08 18:02:46 - Zastanowmy sie. Kto mogl korzystac z uslug naszego maga-lekarza? sty 08 18:03:50 Odwrocony plecami do towarzyszy, mrucze: - Nie. sty 08 18:03:55 Kraze po okolicy czasami przysluchujac sie rozmowie sty 08 18:04:04 - Co "nie"? -- pytam zaintrygowany. sty 08 18:04:06 Odwracam sie, wyraz twarzy zdradza skupienie. sty 08 18:04:10 - Alecu... sty 08 18:04:15 - Slucham? sty 08 18:04:28 skladam rece w piramidke i przygladam sie Zarzirowi sty 08 18:04:29 -... z jakiego jezyka pochodzi imie Azalgas? sty 08 18:05:13 - Hmm... prawie napewno arabski. sty 08 18:05:27 - Choc to dosc rzadkie imie. sty 08 18:05:44 - Arab. sty 08 18:05:59 - No tak! - lapie sie za glowe. sty 08 18:06:10 - Szukamy Araba. - mowie przez zacisniete zeby. sty 08 18:06:42 - To moze byc pseudonim. Te ewentualnosc tez trzeba rozwazyc. Jaka wartosc numeryczna ma odwrotnosc tego imienia? -- mowie z udawana powaga. sty 08 18:06:43 - Nic dziwnego ze "nikt" go nie zna. To tak, jakbysmy szukali w Al-Wazif kogos o imieniu Jezus. sty 08 18:07:09 - Wtedy powiedzieliby nam raczej, ze znaja trzydziestu Azalgasow, ale zaden nie jest lekarzem. sty 08 18:07:24 - Sprobuje u tamtego karla. sty 08 18:07:29 - Nie bede mu podawal imienia. sty 08 18:07:30 Widzicie, ze Magdar pospiesznym krokiem oddala sie od Was w kierunku jakichs kamienic. sty 08 18:07:42 - Dethanie... sty 08 18:08:00 Patrze zdziwiony za odchodzacym Magdarem. Wciaz jednak jestem oszolomiony swoja glupota. sty 08 18:08:23 Ide za Magdarem. Moze cos zauwazyl. sty 08 18:08:26 Doganiam go, ale nie biegiem. sty 08 18:08:32 Szybszym krokiem. sty 08 18:08:37 - Masz jakis pomysl? sty 08 18:09:07 - Zarzirze... Pomijajac twoja osobista niechec do Arabow: masz jakies pomysly? Bo widze ze masz. sty 08 18:09:18 - Magdarze? sty 08 18:10:02 - Domyslam sie... sty 08 18:10:23 -... gdzie nasz "lekarz" moze sie znajdowac. sty 08 18:10:27 Dethan pobiegl za Magdarem w kierunku jakichs kamienic. sty 08 18:10:35 Obaj znikneli Wam z oczu. sty 08 18:10:36 Poszedl szybkim krokiem. sty 08 18:10:41 - Podobnie jak reszta arabow z tego miasta? sty 08 19:01:05 Grudzien 1988. Mniej wiecej miesiac pod dwuznacznej rozmowie z profesorem. sty 08 19:01:15 Elric znajduje sie w podziemiach uniwersytetu. sty 08 19:01:24 Wie, ze nie powinno go tu byc... sty 08 19:01:31 Stoi przed drzwiami magazynu bibliotecznego. sty 08 19:01:41 Drzwi sa zamkniete, ale Elric wykradl klucz. sty 08 19:01:49 Stoisz, zastanawiasz sie. Mozesz jeszcze zrezygnowac. sty 08 19:02:06 Stoje jeszcze chwile. Nadal sie boje, ale otwieram drzwi. sty 08 19:03:15 Elric przekreca klucz w zamku. Slychac gluchy zgrzyt. sty 08 19:03:28 Wchodzi do srodka, zapala przyniesiona lampke. sty 08 19:03:46 Bez trudu odnajduje to, po co tu przyszedl. sty 08 19:04:03 Kilka kopii ksiag, znajdujacych sie na Indeksie, stoi na polce w rogu. sty 08 19:04:08 Pokrywa je gruba warstwa kurzu. sty 08 19:04:36 Przecieram skrajem rekawa okladke. sty 08 19:04:58 Usta Elrica poruszaja sie bezglosnie, gdy odczytuje tytul. sty 08 19:05:13 Otwiera ksiege, wertuje ja, znajduje odpowiednie fragmenty. Wie, czego szuka. sty 08 19:07:05 Jestem pod wrazeniem tego, co znalazlem. sty 08 19:07:17 Przegladam strony, co jakis czas wydajac niemy okrzyk zachwytu. sty 08 19:07:28 Czuje, ze mialem racje, piszac moja prace. sty 08 19:07:49 Wyjmuje moj stary, zzolknialy notes z brudnopisem pracy i na marginesach dopisuje adnotacje z Ksiegi. sty 08 19:09:48 Ksiega -- a potem nastepna -- calkowicie pochlaniaja uwage Elrica. sty 08 19:09:52 Mija godzina, potem druga. sty 08 19:09:58 Elric zajety jest czytaniem i przepisywaniem. sty 08 19:10:08 Od niewygodnej pozycji bola go plecy, ale nie zwraca na to uwagi. sty 08 19:10:11 Lampka powoli sie dopala. sty 08 19:10:17 Nagle slychac czyjes kroki przed drzwiami. sty 08 19:10:23 Ktos wklada klucz w zamek. sty 08 19:10:26 Chowam ksiegi na miejsce. sty 08 19:10:28 Gasze lampke. sty 08 19:10:33 Chowam sie za regalami. sty 08 19:10:35 Probuje go przekrecic, ale nie moze, bo drzwi sa juz otwarte. sty 08 19:10:51 Drzwi otwieraja sie, do srodka wbiega przejety bibliotekarz. sty 08 19:11:09 Elric obserwuje go zza regalow. sty 08 19:11:34 Bibliotekarz podbiega do polki z Zakazanymi Ksiegami i szybko orientuje sie, ze ktos je przed chwila wertowal -- pokrywa kurzu zostala nieksztalcona. sty 08 19:11:55 Wybiega z magazynu, wolajac straz. sty 08 19:12:13 Wybiegam za nim. sty 08 19:12:17 Tak, aby mnie nie slyszal. sty 08 19:12:22 Skrecam w inny korytarz. sty 08 19:12:28 Elric oddala sie pospiesznie korytarzem, idac w strone drugich schodow. sty 08 19:13:10 Dethan powraca do pozostalych, po chwili pojawia sie takze Magdar. sty 08 19:13:17 Jest zadumany, zafrasowany. sty 08 19:13:23 Przylacza sie bez slowa do reszty. sty 08 19:13:39 [ Co sie stalo? sty 08 19:13:40 - Cos postanowiliscie? sty 08 19:13:59 - Dowiedzmy sie, gdzie trzymaja arabskich jencow - rzucam i ruszam przed siebie. sty 08 19:14:14 [ Dokad? sty 08 19:14:18 - Jencow? sty 08 19:14:29 - Nasz lekarz jest arabem. sty 08 19:14:49 - Widziales w tym miescie jakiegos araba? Bo ja nie. sty 08 19:15:04 [ Spotykalismy na naszej drodze straznikow, prawda? sty 08 19:15:19 [ Nie tyle straznikow, co rycerzy i milicjantow. sty 08 19:15:29 Doganiam Zarzira. sty 08 19:15:32 - Co zamierzasz? sty 08 19:15:35 - Kolo bazaru widzialem cos co wygladalo na garnizon sty 08 19:16:14 - I czemu sadzisz, ze Azal... ze on mialby byc jencem? sty 08 19:16:26 - Chce ci pomoc. Moge go odnalezc... Ale nie wymagaj ode mnie niczego... wiecej. - mowie, idac. sty 08 19:16:26 - Bo jest arabem - odpowiadam smutno sty 08 19:16:50 - Wiesz cos, czego nie wiemy my? -- pytam, tkniety naglym przeczuciem. sty 08 19:17:02 - Slyszales cos o nim? sty 08 19:17:40 - Prowadz zatem, Magdarze - mowie, zatrzymujac sie i spogladajac wyczekujaco na Magdara. sty 08 19:17:56 Magdar prowadzi was w strone bazaru. sty 08 19:17:59 Prawie wpadam na Zarzira. sty 08 19:18:27 - Ty cos wiesz, prawda? sty 08 19:18:47 Minela druga po poludniu. Jest goraco, ale wasze nowe ubrania spisuja sie nalezycie. sty 08 19:18:52 - Wiem... - mrucze. sty 08 19:19:10 - Co? -- dopytuje sie goraczkowo. sty 08 19:19:23 Tlok od poludnia nie zelzal. Slyszeliscie, ze mieszkancy poludniowych krain zwykli udawac sie na sjeste, ale baldevarczycy chyba nie znaja tego slowa. sty 08 19:20:04 [ Jestesmy pod garnizonem. sty 08 19:20:17 -...ze najpewniej szukamy... Araba - krzywie sie, wymawiajac ostatnie slowo i nieco przyspieszam. sty 08 19:20:37 Wylaniacie sie z waskiej uliczki. Jestescie na bazarze, na jego poludniowym krancu. sty 08 19:20:40 Biore kilka glebokich wdechow i wydechow. sty 08 19:20:51 - Zarzir, wiesz ze twoje zachowanie przypomina fobie? - krece glowa. sty 08 19:20:54 Bynajmniej nie dlatego, ze zmeczyl mnie marsz w strone bazaru. sty 08 19:21:00 Na skraju bazaru dostrzegacie garnizon (?), o ktorym wspomnial Magdar. sty 08 19:21:12 To wysokie ogrodzenie z wiezami strazniczymi. Wzdluz niego spaceruja ogrodzenie. sty 08 19:21:17 W tym momencie maja miejsce dwie rzeczy. sty 08 19:21:22 Nie odpowiadam na zaczepke Aleca. sty 08 19:21:28 Po pierwsze slyszycie nieco dalej, pod ogrodzeniem, jakas wrzawe. sty 08 19:21:42 Po drugie widzicie, ze nieopodal jakis stary kramarz szamocze sie z czworka wyrostkow. sty 08 19:21:59 Jego stragan jest wcisniety pomiedzy dwa budynki, przechodnie wydaja sie nie zauwazac rabunku. sty 08 19:22:05 Spiesze do karczmarza. sty 08 19:22:11 [Wrzawa nie ma zwiazku z szamotanina sty 08 19:22:14 Wyciagam miecz. sty 08 19:22:20 [Do karczmarza? sty 08 19:22:27 Podchodze do miejsca, z ktorego dobiega wrzawa. sty 08 19:22:29 [ Kramarza. sty 08 19:22:30 Tez tam ide sty 08 19:22:31 [ *kramarza sty 08 19:22:40 Zarzir da sobie rade. sty 08 19:22:43 Sam. sty 08 19:23:40 Po dobrym humorze nie ma juz ani sladu. sty 08 19:23:46 Zarzir i Magdar udaja sie w kierunku kramarza. sty 08 19:23:58 Dethan i Alec podazaja w kierunku zrodla wrzawy. sty 08 19:26:02 Siwy staruszek szamocze sie z czworka wyrostkow. sty 08 19:26:15 Dwoch go trzyma, pozostala dwojka pladruje zawartosc straganu. sty 08 19:26:24 - Cicho, dziadzie! - krzyczy jeden z nastolatkow. sty 08 19:26:30 - Czolem panowie! Nie przeszkadzamy! sty 08 19:26:31 Podbiegam do dwojki. sty 08 19:26:32 Ludzie przyspieszaja kroku, udaja, ze nie widza, co sie dzieje. sty 08 19:26:41 Jak zwykle w takich sytuacjach, w poblizu nie ma zadnych milicjantow. sty 08 19:26:54 Staruszek klnie i wzywa slabym glosem pomocy. sty 08 19:27:12 Wykonuje spory zamach mieczem. sty 08 19:27:54 - Hejze... - patrze na Zarzira sty 08 19:28:37 - Zostawcie tego czlowieka i odejdzcie w pokoju! - wolam, gotujac sie do zadania ciosu. sty 08 19:29:17 - Spokojnie, zaraz sobie pojda. Nie musisz juz mordowac. sty 08 19:29:24 Wyrostkowie odstepuja. sty 08 19:29:33 Widza, ze nie maja najmniejszych szans. sty 08 19:29:39 Rzucaja kilka przeklenstw i uciekaja. sty 08 19:29:50 JEden z nich na odchodnym przewraca stragan jednym kopniakiem. sty 08 19:30:00 Pomagam dziadkowi sty 08 19:30:00 - Nie wazcie sie wracac! sty 08 19:30:05 Towary -- koraliki, jakies rzemienie -- rozsypuja sie po bruku. sty 08 19:30:10 Znikaja w tlumie. sty 08 19:30:46 - Nie musze. - mowie, pomagajac Magdarowi przy stawianiu straganu. sty 08 19:31:26 Milcze sty 08 19:32:31 Dziadek mamrocze podziekowania. sty 08 19:32:45 Jest stary, chyba polslepy, bo jego oczy pokrywa bielmo. sty 08 19:33:39 - Podziekujesz Bogu w czasie najblizszej mszy. sty 08 19:33:55 - Magdar, mozemy dolaczyc do reszty? sty 08 19:34:11 - Oczywiscie sty 08 19:35:21 Idziecie w kierunku zbiegowiska, gdzie podazyli Dethan i Alec. sty 08 19:35:27 Odchodze od straganu, kierujac sie w strone wrzawy. sty 08 19:24:40 Oddalacie sie od pozostalych, zmierzacie w kierunku zrodla wrzawy. sty 08 19:24:47 Przebijacie przez tlum. sty 08 19:24:57 - Powiesic! Powiesic! -- skanduja niektorzy. sty 08 19:25:09 Serce podchodzi mi do gardla. sty 08 19:25:23 Przepycham sie tak, zeby widziec. sty 08 19:25:33 Jakis wartownik przewiesza przez belke pomiedzy domami sznur z petla, dwoch innych podprowadza malego, dziesiecioletniego moze chlopaka. sty 08 19:25:47 Czuje ulge i smutek zarazem. sty 08 19:25:52 Ma ciemna skore, to chyba pierwszy Arab, jakiego widzieliscie w Baldevar. sty 08 19:26:12 - Co to za... malpa? -- pytam jakiegos gapia. sty 08 19:26:42 - Za co go wieszaja? sty 08 19:27:47 - Probowal przemycic zywnosc do getta - odpowiada zafrasowany mezczyzna. sty 08 19:28:02 - Wymknal sie jakos i zlapali go, gdy wracal z zywnoscia. sty 08 19:28:07 - Getta? sty 08 19:28:09 Chlopiec jest otumaniony. sty 08 19:28:14 Zakladaja mu petle na szyje. sty 08 19:28:27 - Chrzescijanie... - moj glos wibruje z gniewu. sty 08 19:28:27 - Nie mozna go... wykupic? sty 08 19:28:35 - Tak, getta - spoglada na ciebie zdziwiony, pokazuje glowa w kierunku ogrodzenia. sty 08 19:29:00 - Tam, gdzie trzymaja arabskie psy... Niby ochrzczone, ale... - spluwa. sty 08 19:29:14 Ludzie milkna, nieprzyjazne spojrzenia kieruja sie w strone Aleca. sty 08 19:29:24 - Od kiedy istnieje getto? sty 08 19:29:36 Nie zwracam uwagi na ludzi. sty 08 19:29:59 [ Nie mowilem tego glosno jak cos... Troche wiecej niz szept. sty 08 19:30:30 Szepcze do Aleca: sty 08 19:30:39 - Nie mozemy go wykupic? sty 08 19:30:47 - Moze on moglby nas doprowadzic do Azalgasa. sty 08 19:30:57 - Mozemy... nawet powinnismy. sty 08 19:30:59 "Przedstawienie" trwa dalej. sty 08 19:31:03 - Ale jak to zrobic, zeby NAS nie powiesili? sty 08 19:31:06 - Wykupic? - parska mezczyzna stojacy obok. sty 08 19:31:09 - Mozesz wymyslic jakas wymowke? sty 08 19:31:12 - I tu zaczyna sie problem. sty 08 19:31:13 (caly czas szeptem). sty 08 19:31:17 Milicjant staje przed tlumem. sty 08 19:31:19 - Hmm sty 08 19:31:30 - Za przemycanie zywnosci do getta w stanie wojennym grozi smierc przez powieszenia. sty 08 19:31:36 - Nie w tak krotkim czasie... chyba, ze... sty 08 19:31:37 Daje znak pozostalym milicjantom. sty 08 19:31:50 Podciagaja sznur, petla sie zaciska, po chwili nogi chlopaka dyndaja kilka metrow na ziemie. sty 08 19:31:53 - Czekajcie! -- wolam. sty 08 19:31:56 Nie umiera od razu, dusi sie, jego twarz sinieje. sty 08 19:32:09 [ Spoznilem sie? sty 08 19:32:12 Ktos popycha Dethana, przewracasz sie, twoj glos niknie. sty 08 19:32:21 Ludzie skanduja, klna na Arabow. sty 08 19:32:25 Wstaje wsciekly. sty 08 19:32:29 Patrze prosto w twarz chlopca sty 08 19:32:39 Potem na twarze straznikow sty 08 19:32:53 Zaamietuje sty 08 19:32:55 Gdybym tylko mial swoja dawna moc... sty 08 19:33:00 Zapamietuje* sty 08 19:33:23 - I tak bysmy nic nie wskorali - bardziej probuje pocieszyc siebie niz maga sty 08 19:33:59 Chlopiec nieruchomieje. sty 08 19:34:04 Tlum powoli sie rozchodzi. sty 08 19:34:16 Podchodze do straznikow. sty 08 19:34:22 Staram sie, by moj glos brzmial spokojnie. sty 08 19:34:23 Widzicie, jak jeden z milicjantow wyciaga suszone mieso z jakiegos malego zawiniatka i czestuje nim towarzyszy. sty 08 19:34:34 Spogladaja na ciebie obojetnie. sty 08 19:34:35 Udaje, ze tego nie widze. sty 08 19:34:41 - Deth stoj. sty 08 19:36:12 - Witam. sty 08 19:36:14 Do Aleca i Dethana dolaczaja pozostali. sty 08 19:36:26 Widzicie, ze pomiedzy budynkami, na belce, powieszno jakiegos malego chlopca. sty 08 19:36:30 Tlum powoli sie rozchodzi. sty 08 19:36:44 -Co to ma znaczyc? sty 08 19:36:49 ...a Dethan ze zdeterminowanym wyrazem twarzy zatrzymal milicjantow palaszujacych zawartosc jakiegos zawiniatka. sty 08 19:37:06 - Dethan? sty 08 19:37:06 - To jest... moj drogi... chrzescijanstwo... sty 08 19:37:06 - Czesto ich tutaj wieszacie? -- zagajam. sty 08 19:37:24 Usmiecham sie jak do przyjacielskiej pogawedki. sty 08 19:37:38 - Za opuszczenie getta grozi kara smierci - odpowiada obojetnie jeden z milicjantow. sty 08 19:37:44 Lustruje uwaznie wasza gromadke. sty 08 19:37:51 - Nie mowiac juz o przemycaniu niebezpiecznych towarow do srodka. sty 08 19:38:00 Przelyka kawalek miesa, oblizuje wargi z tluszczu. sty 08 19:38:08 - Takich jak jedzenie? sty 08 19:38:15 - Ma pan racje. To straszna bron. sty 08 19:38:20 - Trwa wojna - odpowiada ostro milicjant. sty 08 19:38:23 Wsciekle spgladam na milicjantow. sty 08 19:38:30 - A ty, chlyscie, zaciagnij sie lepiej do wojska zamiast nas pouczac. sty 08 19:38:41 Rece same zaciskaja sie w piesci sty 08 19:38:43 - Powalczysz z tymi poludniowymi skurwielami kilka tygodni, to zrozumiesz. sty 08 19:38:51 Stoje niewzruszony. sty 08 19:38:52 - Tak, oczywiscie sty 08 19:38:59 - Skonczyl pan ten wywod? sty 08 19:39:32 - Moge cie jeszcze ocwiczyc... - mruzy oczy milicjant. sty 08 19:39:43 - Za podburzanie ludzi grozi chlosta. sty 08 19:39:43 - Ilu... ich... jest w getcie? - zaczepiam milicjanta. sty 08 19:39:48 - Wy wspinacie sie na wyzyny bohaterstwa mordujac dzieci - prycham sty 08 19:39:53 Prycham z pogarda - A co, brakuje ci argumentow? sty 08 19:40:04 - Mordujac arabskie dzieci lamiace prawo - mowi drugi milicjant. sty 08 19:40:12 A ten pierwszy popycha Aleca. Mocno. sty 08 19:40:15 - A jesli ktorys z mieszkancow wszedlby do srodka? sty 08 19:40:35 - MORDUJAC dokladnie tak sty 08 19:40:40 Odtaczam sie o dwa kroki sty 08 19:40:56 - Ilu jest w srodku? sty 08 19:41:02 - Brakuje ci argumentow... zolnierzu - ostatnie slowo wymawiam z pogarda. sty 08 19:41:18 - Bo ja wiem? Z tysiac pewnie -- odpowiada drugi milicjant Zarzirowi. sty 08 19:41:29 - Bylo ich wiecej, ale nie wszyscy zgodzili sie na chrzest. sty 08 19:41:49 Pierwszy milicjant spluwa Alecowi pod nogi i odchodzi, dalej zajadajac sie zawartoscia paczki. sty 08 19:41:51 - Wiec wszyscy tam sa ochrzczeni? sty 08 19:41:54 - A wylapaliscie wszystkich? -- pytam, starajac sie brzmiec obojetnie. sty 08 19:41:58 Zarzir rozmawia na uboczu z drugim. sty 08 19:42:04 Dolaczyl do niego Dethan. sty 08 19:42:13 - Wszyscy - potakuje milicjant. sty 08 19:42:39 - Wszyscy muzulmanie mieszkajacy w Baldevar zostali ochrzczeni lub wypedzeni. sty 08 19:42:48 - Wypedzeni. sty 08 19:42:54 Biore kilka glebokich wdechow by opanowac gniew. Nie zamierzam dac sie zabic. sty 08 19:43:07 Wykrzywiam twarz w grymasie. Rozczarowanie? sty 08 19:43:17 - No, wypedzeni. Wyslani do obozow pracy w Yibyorak. sty 08 19:43:39 - Yibyorak? -- nie musze udawac zainteresowania. -- Gdzie to jest? sty 08 19:43:41 - A getto utworzno, bo przeciez wiadomo, ze chrzest nie wygnal diabla imieniem Allah z serc ich wszystkich. sty 08 19:43:52 - Moze dolaczylibysmy do ochrony obozu. Nigdy za duzo straznikow. sty 08 19:43:54 Milicjant spoglada na Dethana zdziwiony. sty 08 19:44:08 - Nie jestesmy stad. sty 08 19:44:14 - A przed chwila wydawalo mi sie, ze chcieliscie walczyc w obronie tego dzieciaka. sty 08 19:44:24 Spoglada pogardliwie i odchodzi, dolacza do swoich kompanow. sty 08 19:44:24 - Trzeba... umiec sie maskowac. sty 08 19:44:25 - ? sty 08 19:44:39 - Ja nadal chce... sty 08 19:44:56 "Yibyorak". sty 08 19:45:11 Nie tylko Magdar zacisnal piesci. sty 08 19:45:25 Wartownicy wracaja do patrolowania ogrodzenia. sty 08 19:45:29 Getto wyglada na dobrze strzezone. sty 08 19:45:33 Wszystkie wieze sa obsadzone. sty 08 19:45:52 Drewniana palisada ma okolo szesciu metrow wysokosci. sty 08 19:45:54 - Obrzydzenie bierze - podsumowuje cala rozmowe sty 08 19:45:57 - Azalgas moze byc albo w srodku, albo w obozie w Yibyorak -- mowie do pozostalych. sty 08 19:46:16 - Albo mogl sie gdzies ukryc. sty 08 19:46:20 - Albo... - mrucze. sty 08 19:46:37 Zauwazacie, ze karzel i atleta zwineli swoj pseudoring i znikneli z bazaru. sty 08 19:47:02 W tej chwili czy wczesniej? sty 08 19:47:15 Teraz dostrzegacie, ze nie ma ich tam, gdzie byli wczesniej. sty 08 19:47:35 - Co z tamtym kupcem, Magdarze? sty 08 19:47:43 Przygladam sie jego straganowi. sty 08 19:48:16 Staruszek krzata sie wokol straganu. sty 08 19:48:16 - I co teraz? sty 08 19:48:22 Ustawia na powrot swoje towary. sty 08 19:48:27 - Chyba sobie poradzi sty 08 19:48:44 - Poradzi. sty 08 19:49:19 - Niestety nie moge tego powiedziec o ludziach za murem sty 08 19:49:42 Spogladam jeszcze raz na chlopca sty 08 19:50:45 Stojac, schylam glowe i szepcze cos do siebie. sty 08 19:51:29 - I co TERAZ? sty 08 19:52:17 - Trzeba by dostac sie do srodka sty 08 19:52:19 Pojawia sie obok was dziadek-kramarz. sty 08 19:52:36 - Nie podziekowalem, nie podziekowalem - mamrocze. sty 08 19:52:48 Patrze na niego obojetnie. sty 08 19:52:54 - Podziekujesz, mowilem. sty 08 19:52:55 Zwracacie uwage, ze pozostawil swoj stragan -- znajdujacy sie kilkanascie metrow dalej -- samemu sobie. sty 08 19:52:58 - Nie trzeba sty 08 19:53:14 Wciska w dlon Magdar (bo to Magdar stoi najblizej) jakis tandetny naszyjnik z koralikami. sty 08 19:53:25 Zblizam sie nieco do tamtego straganu. sty 08 19:53:35 Kramarz wyglada na tak starego, jakby stal juz jedna noga w grobie. sty 08 19:53:58 Skora twarazy jak cienka, pomarszczona bibulka, zasnute bielmem oczy, siwa, rzadka broda. sty 08 19:54:06 - To ja ci dziekuje - sklaniam mu sie przyjmujac koraliki sty 08 19:54:16 - Handlujesz blisko getta. sty 08 19:54:25 Ja w tym czasie patrze, czy ktos nie podchodzi do straganu. sty 08 19:54:26 - Duzo wiesz. sty 08 19:54:41 - To moje miejsce -- mamrocze dziadek mielac jezykiem w bezzebnych ustach i oblizujac sie co chwila. sty 08 19:54:55 - Od lat... Od lat tu stoje... Getto jest od niedawna. sty 08 19:55:09 - Od kiedy? sty 08 19:55:12 Straganu *na razie* nikt okrasc nie probuje. sty 08 19:55:17 - I co o nim wiesz? sty 08 19:55:24 - Nie pamietam - zastanawia sie. - Od kilku miesiecy. sty 08 19:55:38 - Zblizmy sie do twojego straganu... Tam porozmawiamy. sty 08 19:55:48 Kontynuujecie rozmowe przy straganie. sty 08 19:55:53 - Nic nie wiem - wzrusza ramionami dziadek. sty 08 19:56:13 - Jak czesto ktos probuje sie stamtad wydostac? sty 08 19:56:22 Wyglada na bardzo zadowolonego, ze ma z kim pogadac, ale najwyrazniej nie ma za wiele do powiedzenia na zadany temat. sty 08 19:56:27 - Jak czesto koncza na stryczkach? sty 08 19:56:41 - Wydostac? No, chyba nigdy. Nigdy nie widzialem, w kazdym razie -- mruga oczami zasnutymi niby mlekiem. sty 08 19:56:53 - A wejsc do srodka? sty 08 19:57:02 - Na stryczkach? - spoglada na Zarzira jak na glupiego, ale patrzy troche w bok, jak niewidomy. sty 08 19:57:03 - Zdarzalo sie? sty 08 19:57:20 - Zaden z nich nie prosil cie nigdy o pomoc? sty 08 19:57:31 - Hm, hm -- charcha przez chwile, spluwa gdzies na bok. - Ja tam do srodka nigdy nie musialem wejsc. Handluje tutaj, zawsze. sty 08 19:57:52 - O pomoc? - zachnal sie dziadek. - A niech Bog milosciwy strzeze! Gdzie by tam stary Alonzo mial sie mieszac w nieswoje sprawy. sty 08 19:58:49 - Niech Bog ma cie w swojej opiece. - odwracam sie, gotowy do dalszej drogi. sty 08 19:59:16 - Ale... slyszalem... - dziadek zamysla sie przez chwile. sty 08 19:59:25 - Tak tylko slyszalem - zastrzega sie. sty 08 19:59:32 - Pewnie plotki. sty 08 19:59:32 Przygladam mu sie z nieco wiekszym zainteresowaniem. sty 08 19:59:35 - Tak, dobry czlowieku? sty 08 19:59:44 Spoglada zdzwiony na Aleca. sty 08 19:59:46 - Tak...? sty 08 19:59:56 - Slyszales, ze...? sty 08 20:00:05 - Jakie plotki? - mowie, nie odwracajac sie. sty 08 20:00:50 - A! O getcie. Ze dlugo tu nie postoi. sty 08 20:01:19 - Poniewaz...? sty 08 20:01:27 - No bo ludzie sie burza... Jak to tak? Niby Araby chrzest przyjely, ale i tak ich zamkneli? sty 08 20:01:38 - Wiec ludzie sobie mysla, ze skoro zamkneli, to Araby pewno cos zlego planuja. sty 08 20:01:41 Dziadek sie rozgadal. sty 08 20:01:47 - I sie niepokoja. sty 08 20:01:55 - I szykuja sie zamieszki? sty 08 20:02:04 - Wiec aby uspokoic ludzi... Tak slyszalem... - zastrzega sie - Moga wkrotce zlikwidowac getto. sty 08 20:02:04 - Boja sie? sty 08 20:02:32 - Co za swiat - narzeka kramarz. - Ochrzcisz takiego, a diabel w nim dalej siedzi. sty 08 20:02:33 - A oboz w Yibyorak nie potrzebuje az tylu dodatkowych rak do pracy? -- obojetnym tonem ciagne dalej. sty 08 20:03:29 - A moze... Moze... Co z nimi zrobia, to ja nie wiem. Ale getto podobno niedlugo ma tu juz stac. sty 08 20:03:39 - Ale to tylko plotki. sty 08 20:03:59 - Zapewne. -- Prawie slyszalnie zgrzytam zebami. sty 08 20:05:07 - Wracamy do karczmy? sty 08 20:05:35 - Tak. - ruszam. sty 08 20:05:46 Wracamy. sty 08 20:05:54 - Mysle, ze warto... przemyslec pewne sprawy i uzyskac na inne odpowiedzi - spogladam znaczaca na Zarzira. sty 08 20:06:02 Anor, Derrick i Xandos juz tam sa? sty 08 20:07:07 Styczen 1989. Elric wraca pozna pora do domu. Do rodziny -- do zony i dzieci. sty 08 20:07:15 Nie wiem, ze zostalo im wszystkim niecale 10 miesiecy zycia. sty 08 20:07:33 Nieopodal kamienicy, w ktorej mieszka, zostaje zaczepiony przez dwoch oprychow. sty 08 20:07:36 - Hej! sty 08 20:07:48 Ignoruje ich, ide dalej. sty 08 20:07:54 Zastepuja mu droge. sty 08 20:08:02 - O co chodzi? sty 08 20:08:08 - Slyszelismy, ze lubisz babrac sie w gownie - odpowiada jeden z nich. sty 08 20:08:27 Spogladam na niego zdziwiony. sty 08 20:08:41 - ...a niektorzy nie lubia smrodu - dokancza drugi. sty 08 20:08:52 Elric pada na mokra od sniegu ziemie powalony silnym ciosem w twarz. sty 08 20:09:19 Jeden z opryszkow unosi go i podtrzymuje w zelaznym uscisku, podczas gdy drugi dwa razy silnie uderza go w brzuch. sty 08 20:09:28 Z ust Elrica mimowolnie puszcza sie strumien wymiocin. sty 08 20:09:49 - Odpusc sobie, rozumiesz? - syczy jeden z oprychow. sty 08 20:10:05 Puszczaja go, Elric zatacza sie, upada w bloto, traci na kilka minut przytomnosc. sty 08 20:10:10 Gdy sie budzi, jego opracow juz nie ma. sty 08 20:10:29 - Lemene... Nauki nie da sie oszukac... - mowie bardzo cicho, bardzo do siebie sty 08 20:10:39 CIAG DALSZY NASTAPI