mar 12 16:29:01 "Xandos... Xandos..." mar 12 16:29:01 "Szybko! Nosze, medykamenty! Odwalic te kamienie!" mar 12 16:29:01 (...) mar 12 16:29:08 "Wiec nadal nic nie pamietasz?" mar 12 16:29:08 "Niestety". mar 12 16:29:08 "I co teraz?" mar 12 16:29:14 "To miejsce daje mi jakis... spokoj". mar 12 16:29:14 "Zastanawiam sie, czy nie moglbym tu zostac... jako zakonnik". mar 12 16:29:14 "Pomyslimy nad tym". mar 12 16:29:44 mar 12 16:29:48 Od niespodziewanego pojawienia sie czlowieka zwanego Xandosem minelo osiem dni. mar 12 16:29:48 W dolinach konczyla sie dopiero jesien, ale tu, w Przeleczy Lodowej mar 12 16:29:48 padal juz pierwszy snieg. mar 12 16:30:00 Dziewiatego dnia do Klasztoru Sw. Ludwika zawitalo dwoch podroznych. mar 12 16:30:00 Byli to traperzy, przed zima powracali z gor, gdzie jak zwykle spedzili lato mar 12 16:30:00 polujac i szukajac zlota. mar 12 16:30:14 Wedrowali pieszo, towarzyszyl im osiolek ciagnacy wozek pelen skor. mar 12 16:30:14 Jak co roku chcieli zatrzymac sie na nocleg w klasztorze. mar 12 16:30:14 Mnisi zawsze ich goscinnie witali. mar 12 16:30:20 Ale w tym roku na klasztornym podworzu przywitala ich grobowa cisza. mar 12 16:30:27 mar 12 16:30:30 - Nie podoba mi sie to - mruknal cicho Zemken. - Ani zywej duszy. mar 12 16:30:30 Bruno bez slowa pokazal reka w kat podworza. mar 12 16:30:30 Pod zadaszeniem suszylo sie tam pranie, wiatr potrzasal habitami i kocami. mar 12 16:30:42 Traperzy popatrzyli po sobie. mar 12 16:30:42 - Zostan tutaj. Sprawdze. mar 12 16:30:42 Zemken zniknal w klasztorze. mar 12 16:30:56 Wybiegl stamtad po kilku minutach. mar 12 16:30:56 Drzal, zaslanial usta reka. mar 12 16:30:56 Schylil sie, skurczyl, zwymiotowal. mar 12 16:31:09 - Wszyscy... Wszyscy... Jezu przenajswietszy... - wymamrotal. mar 12 16:31:26 mar 12 16:31:26 W Przeleczy Lodowej hulal wiatr. mar 12 16:31:26 Smierc zebrala swoje zniwo. mar 12 16:31:37 mar 12 16:31:37 mar 12 16:31:37 NADEJSCIE MROKU mar 12 16:31:37 ROZDZIAL TRZECI mar 12 16:31:37 mar 12 16:32:07 Podbiegam do Xandosa. mar 12 16:33:14 Anor lezy obok przewroconego straganu, wsrod rozrzuconych owocow. mar 12 16:33:20 Skrecil noge w kostce. mar 12 16:33:38 Xandos, w poszarpanym ubraniu, okrwawiony, wylonil sie z bocznego zaulka opierajac o sciany. mar 12 16:33:49 Handlarz glosno pokrzykuje, pokazujac na rozsypane owoce. mar 12 16:34:10 Wokol zbiera sie mala grupa ciekawskich. mar 12 16:34:14 Podbiegam pomoc Anorowi mar 12 16:34:18 - Co sie stalo? mar 12 16:34:19 Chlopczyk, ktory okradl Anora, zapadl sie jak pod ziemie. mar 12 16:34:35 Staram sie podtrzymac Xandosa. mar 12 16:34:41 - Napadli nas mar 12 16:34:49 - Chyba nie moge chodzic... mar 12 16:34:49 - Zabrali Derricka mar 12 16:35:00 - Zlap sie mnie mar 12 16:35:14 - Kto napadl? - pytam zaniepokojony. mar 12 16:35:32 - Nie wiem mar 12 16:35:39 - Chodzmy stad... mar 12 16:35:45 - Potezni mar 12 16:35:54 Pomagam wstac Anorowi mar 12 16:35:54 [Czy Xandos moze chodzic z nasza pomoca? mar 12 16:35:55 - Znali sie zarowno na magii jak i na walce mar 12 16:36:00 - Pieknie, nie trzeba bylo wloczyc sie samopas mar 12 16:36:05 - Zaplacil bym za te owoce, ale przez malego zlodzieja nie mam czym. mar 12 16:36:07 - Moje owoce, moje owoce! mar 12 16:36:15 - Czekajcie... mar 12 16:36:17 Handlarz pokrzykuje, podbiega do was, gestykuluje, ma twarz sciagnieta gniewem. mar 12 16:36:27 - Ile ci trzeba? mar 12 16:36:50 Mowiac to, siegam reka do sakiewki. mar 12 16:37:02 - No, panie, za takie owoce... - spoglada lakomie na sakiewke. mar 12 16:37:06 - Dziesiec srebrnikow! - wypalil. mar 12 16:37:08 - Uwazaj. mar 12 16:37:17 - Chyba pan zartuje. mar 12 16:37:23 - Chodzmy stad mar 12 16:37:33 Zblizam sie do handlarza. mar 12 16:37:46 - A ile NAPRAWDE Ci za nie potrzeba? mar 12 16:37:50 - Osiem, osiem! - mruczy handlarz zerkajac na Zarzira. mar 12 16:38:00 Tlumek gapiow jest juz dosc pokazny, niektorzy sie smieja, inni cos pokrzykuja. mar 12 16:38:13 - Masz -- wreczam mu osiem monet -- i znikaj. mar 12 16:38:29 Jestem mocno zirytowany splotem wydarzen mar 12 16:38:43 Handlarz zbiera owoce, rozgania gapiow. mar 12 16:38:58 - Chodzmy stad. mar 12 16:38:58 [Idziemy stad, jak mniemam. Ale dokad? mar 12 16:39:08 - Wypadaloby zabrac Anora i Xandosa do Pochodni mar 12 16:39:15 - Zgadzam sie. mar 12 16:39:52 Po drodze pytam jeszcze o cos Xandosa. mar 12 16:39:59 Na razie powstrzymuje sie od uzywania magii. mar 12 16:40:07 - Napadli was tak po prostu... na ulicy? mar 12 16:40:21 - W zaulku mar 12 16:40:37 Wracacie szybkim krokiem do "Osmiu Pochodni". mar 12 16:40:44 Kto podtrzymuje Anora? Samemu mu trudno isc. mar 12 16:40:50 Ja mar 12 16:40:55 Zbiegowisko i przewrocony stragan zostaja szybko w tyle. mar 12 16:41:08 Mamy tylne wyjscie, prawda? mar 12 16:41:12 Moze warto nie wchodzic glownym. mar 12 16:41:29 Tak. mar 12 16:41:34 Jestescie mniej wiecej w polowie drogi. mar 12 16:41:48 Zakladam, ze idziecie w milczeniu, odkladajac rozmowe na "Pochodnie". mar 12 16:41:53 Macie okazje dokladniej przyjrzec sie Xandosowi. mar 12 16:41:56 tak mar 12 16:42:05 [W porzadku. mar 12 16:42:10 Ma rozerwany rekaw, zdarte do krwi przedramie, kilka plytkich zadrapan na twarzy. mar 12 16:43:24 Docieracie bez przeszkod do "Osmiu pochodni". mar 12 16:43:27 Zbliza sie wieczor. mar 12 16:43:45 Przez nagrzane powietrze przetaczaja sie od czasu do czasu chlodne podmuchy wiatru. Niewyobrazalna wprost rozkosz. mar 12 16:44:35 [Zapewne idziemy do jednego z naszych pokojow. mar 12 16:44:52 Glownym czy tylnym wejsciem? mar 12 16:45:28 Tylnym. mar 12 16:45:32 Wchodze glownym mar 12 16:45:59 Z Anorem i Xandosem raczej tylnym... mar 12 16:46:07 Dosc juz bylo klopotow... mar 12 16:46:09 Rozdzielacie sie na podworzu. mar 12 16:46:12 A zwlaszcza z Xandosem mar 12 16:46:14 Magdar wchodzi glownym wejsciem. mar 12 16:46:18 Pozostali -- tylnym. mar 12 16:46:25 Mozecie spotkac sie pod schodami. mar 12 16:46:41 Najpierw musze sie napic mar 12 16:47:06 Karczmarz, jak wszyscy karcmzarze tego swiata, przeciera brudna szmata blat. mar 12 16:47:09 - Taaak... napic... i musze z torby pare rzeczy na noge wziasc. mar 12 16:47:10 Unosi spojrzenie na Magdara. mar 12 16:47:34 - Zaprowadzmy ich do naszych pokojow. - mowie, patrzac na Xandosa i Anora. mar 12 16:47:58 Kiwam glowa. mar 12 16:48:04 - Moze do Anora? Bedzie mial wszystko co potrzebne pod reka? mar 12 16:48:04 Na gorze, obok waszych pokoi, jest mala swietlica, takie wspolne pomieszczenie dla gosci z wygodnymi kanapami. mar 12 16:48:06 Moze byc puste. mar 12 16:48:13 Odwzajemniam spojrzenie mar 12 16:48:17 Ostatnio, gdy ktos z was tam zagladal, bylo puste. mar 12 16:48:21 - Co podac? - pyta karczmarz. mar 12 16:48:29 - To co zwykle mar 12 16:49:08 Kieruje sie w strone pokojow, ktore wynajelismy. mar 12 16:49:20 Torba Anora jest w jego pokoju? mar 12 16:49:24 Przed Magdarem zostaje postawiona butelka wina. mar 12 16:49:30 - Dolicze do rachunku - kiwa glowa karczmarz. mar 12 16:49:45 "Zaraza... tfuu... i jeszcze trzeba nianczyc tych baranow" mar 12 16:49:49 - Doliczaj mar 12 16:50:20 Zgarniam flasze z lady i kieruje sie na gore mar 12 16:50:31 - Tak. W pokoju. mar 12 16:50:51 Ktos przyniesie najwyzej cala torbe mar 12 16:50:52 Jestescie na pietrze. Swietlica okazala sie faktycznie pusta. mar 12 16:51:05 Kto idzie po torbe z medykamentami Anora? mar 12 16:51:26 - Tylko kuferek z lekami i bandaze. mar 12 16:51:27 Ja. mar 12 16:51:40 - Musze tez obejzec Xandosa. mar 12 16:52:02 [ Jak duza jest swietlica? Jakies stoliki, fotele? mar 12 16:52:04 - I siebie - patrze znaczaco na noge - Musisz byc sprawny mar 12 16:52:44 - I siebie tez... - mowie i zaraz rzucam zaklecie zmniejszajace bol. mar 12 16:52:46 Siadam w kacie na zydlu, ponurym wzrokiem wodze po zgromadzonych, krece zniechecony glowa i co rusz pociagam z butelki mar 12 16:53:24 Podchodze do okna i w skupieniu patrze na miasto mar 12 16:53:37 Przychodzi Dethan z torba Anora. mar 12 16:53:46 - Zostawiales uchylone okno? mar 12 16:54:00 [Tfu, przepraszam. mar 12 16:54:11 [Wybieglismy przeciez za chlopakiem. Wycofuje. mar 12 16:54:20 - Okno? Nie wiem.... chyba nie, w ten upal to nie ma sensu. mar 12 16:55:07 - Czas panowie. Mamy go coraz mniej. mar 12 16:55:23 Siadam. mar 12 16:55:36 Wybieram odpowiednie sloiczki i cos tam mieszam w mozdzierzu. mar 12 16:55:51 - Trzeba odnalezc Derricka - mowie cicho mar 12 16:55:54 - Anorze, dasz sobie z tym rade? -- spogladam na jego kostke. mar 12 16:56:12 - Kto wlasciwie was zaatakowal? mar 12 16:56:20 Anor zabiera sie za przyrzadzanie jakiejs mikstury. mar 12 16:56:24 - Jak juz mowilem, nie wiem\ mar 12 16:56:25 - Tak po prostu na was wybiegli i zaatakowali? - rzucam i uwaznie przypatruje sie Xandosowi. mar 12 16:56:38 - Nie byli na tyle uprzejmi zeby sie przedstawic mar 12 16:56:42 - Mieli zakryte twarze? mar 12 16:56:44 - Arabowie? mar 12 16:56:49 - Tak, arabowie mar 12 16:57:16 - Dziwne... Arabowie na wolnosci przy tych patrolach? mar 12 16:57:21 - Owszem, tak po prostu mar 12 16:57:25 - Bardzo dziwne. mar 12 16:57:39 - Ogluszyli cie tylko? -- patrze uwaznie na Xandosa. mar 12 16:57:47 - Wspominales ze znali sie na magii... mar 12 16:57:49 - Czy po prostu porwali Derricka, a ciebie zostawili? mar 12 16:57:49 - Na to wyglada mar 12 16:58:05 - I nie wiem czy patrole cos by zdzialaly mar 12 16:58:18 - Dlaczego? mar 12 16:58:24 - Ja z Derrickiem nawet ich nie spowolnilismy mar 12 16:58:47 Wbijam morderczy wzrok w Xandosa mar 12 16:59:20 - Stracilem przytomnosc, a kiedy sie obudzilem Derricka juz nie bylo mar 12 16:59:38 - Jak wygladali? Jak byli ubrani? Cos musisz pamietac, na Boga. mar 12 16:59:48 - Skoro byli Arabami, to moze w getcie znajdziemy odpowiedz i na to pytanie. mar 12 17:00:11 - Anorze, jesli zdolasz pomoc Xandosowi i sobie... mar 12 17:00:17 Spozadzona masc delikatnie wcieram w kostke krzywiac sie przy tym okropnie i posykujac. Wybieram niewielkie deseczki, przykladam do kostki i calosc dosc szybko owijam paskami plutna. Na sam koniec rzucam zaklecie stabilizujace. mar 12 17:00:19 - Wysocy, postawni mar 12 17:00:30 - Nosili sejmitary mar 12 17:00:31 - ...to chyba pora nam na cmentarz. mar 12 17:00:49 Przygladam sie swemu dzielu i zabieram sie do oczyszczania zadrapan Xandosa. mar 12 17:01:47 - Tak, mysle, ze juz czas, tylko skoncze opatrywac Xandosa. mar 12 17:02:50 Do spotkania z grabarzami pozostalo okolo godziny. mar 12 17:03:02 Droga na cmentarz zajmie wam dziesiec minut. mar 12 17:03:11 Mozemy obejrzec swoje pokoje. mar 12 17:03:16 A nuz znajdziemy cos ciekawego. mar 12 17:03:45 Anor i Xandos maja troche czasu na odpoczynek. Wyjdziemy odpowiednio wczesniej, nie sa wszak w pelni sprawni. mar 12 17:03:52 A na cmentarzu warto chyba byc nieco wczesniej, na wszelki wpadek. mar 12 17:04:00 Wypadek. mar 12 17:04:28 - Znajdziecie mi jakas laske, byloby wszystkim latwiej... mar 12 17:04:37 - Mozesz wziac moj kij. mar 12 17:04:48 - Dziekuje. mar 12 17:05:05 W milczeniu sprawdzam ekwipunek mar 12 17:05:15 Ja rowniez. mar 12 17:05:20 I ja. mar 12 17:05:27 Ide do siebie po torbe mar 12 17:05:32 Przejde sie z kims po pokojach, sprawdze, czy nic nie zginelo. mar 12 17:05:35 Ide do pokoju zmienic ubranie mar 12 17:05:43 Ja dokladnie przegladam zawartosc kuferka z lekami. mar 12 17:06:50 [ Mam wszystko? mar 12 17:07:35 [ Niczego nie brakuje, tak. mar 12 17:07:43 [ Chcecie cos zjesc? O posilek w getcie moze byc trudno. mar 12 17:07:49 [ I w ogole, jakies zaopatrzenie? mar 12 17:08:13 Jesli mamy wolna chwile, to mozna zjesc cos cieplego. mar 12 17:08:32 Tak, juz mowilem, zapasy zywnosci, bo to tam pewnie podstawowa waluta. Cos niepsujacego sie. mar 12 17:08:39 Xandos do was dolacza, zmienil ubranie, umyl sie. mar 12 17:08:45 Jezeli niczeo nie brakuje, schodze na dol i zamawiam ciepla strawe. mar 12 17:08:51 Pare pochodni (nigdy nic nie wiadomo), liny, haki... mar 12 17:08:59 Chyba mamy to wszystko. Jestesm w koncu najemnikami. mar 12 17:09:07 Tak, to wszystko macie. mar 12 17:09:17 Zamawiam cos do jedzenia mar 12 17:09:22 I oczywiscie moj kuferek. mar 12 17:09:25 Dolaczam do reszty ze swoja torba mar 12 17:09:56 - Co podac panom? mar 12 17:10:29 - Dzban wina nie zaszkodzi... i wody. mar 12 17:10:41 - Cos cieplego z miesem. mar 12 17:10:49 - Cos cieplego na zoladek mar 12 17:10:50 - Mam wieprzowine po arabsku. mar 12 17:10:53 - Polecam. mar 12 17:11:20 Usiedliscie przy jednym stole w jakims kacie sali? mar 12 17:11:21 - Wieprzowina i po arabsku - usmiecham sie - Czemu nie? Ja jestem za. mar 12 17:12:02 - Wieprzowina, ale z woda. mar 12 17:12:08 [Kat sali brzmi dobrze. mar 12 17:12:14 - Niech bedzie. - Kieruje sie w strone wolnego stolika. mar 12 17:12:20 - Brzmi apetycznie. mar 12 17:12:21 W kacie sali... mar 12 17:12:34 Siadacie, karczmarz po chwili przynosi strawe. mar 12 17:12:39 Zabieracie sie za jedzenie. mar 12 17:13:18 Jem dosc szybko, w milczeniu. mar 12 17:13:47 W przeciwleglym kacie jakichs trzech dosc mlodych mezczyzn je swoj posilek. mar 12 17:13:57 *Nie w przeciwleglym, ale w kacie obok was. mar 12 17:13:57 Jem spokojnie, gryzac dokladnie kazdy kes cieplej wieprzowiny. mar 12 17:14:01 Dwa stoly dalej. mar 12 17:14:05 Rozmawiaja podekscytowanymi glosami. mar 12 17:14:36 -...nie, Mortimer powinien uderzyc... mar 12 17:14:40 [ O czym rozmawiaja? mar 12 17:14:59 -..mysle, ze pulk sobie poradzi, poniewaz... mar 12 17:15:13 Nadstawiam ucha. mar 12 17:15:17 -...sluchal Mortimera, osiemnascie, moze siedemnascie? mar 12 17:15:33 Rzucam Magdarowi wymowne spojrzenie. mar 12 17:15:36 Wyraznie dostrzegacie zmiane na twarzy Magdara. mar 12 17:15:42 Zerkam na Magdara. mar 12 17:15:54 Rozmowa cichnie, teraz juz nic nie slyszycie. mar 12 17:16:38 Gdyby moja twarz potrafila mowic, powiedzialaby: "O co tu chodzi?". mar 12 17:17:09 Unosze brwi patrac na Magdara. mar 12 17:17:13 Koncze posilek. mar 12 17:17:37 Nagle otwieraja sie drzwi gospody. mar 12 17:17:41 W srodku pojawia sie nowy gosc. mar 12 17:17:46 Mija dluzsza chwila zanim go rozpoznajecie. mar 12 17:17:55 Zmienil sie, jest zgarbiony... Postarzal sie jakos dziwnie na twarzy. mar 12 17:17:57 Ale to Derrick. mar 12 17:18:07 - Vi... mar 12 17:18:08 Wstaje mar 12 17:18:12 Wstaje od stolu. mar 12 17:18:16 Xandos podrywa sie gwaltownie, zbyt gwaltownie. mar 12 17:18:21 Podchodze szybkim krokiem mar 12 17:18:27 Ide powoli... mar 12 17:18:29 Ignoruje Derricka i podchodze do "Mortimerowcow" mar 12 17:18:31 Wstaje mar 12 17:18:42 Podchodze do Derricka mar 12 17:18:47 Magdar przystaje obok stolika nieznajomych. mar 12 17:18:56 - Co sie stalo? - pytam patrzac na Derricka. mar 12 17:19:00 Virtanen, Zarzir i Xandos podeszli do Derricka stojacego niepewnie na nogach. mar 12 17:19:04 Dethan i Anor dalej siedza przy stole. mar 12 17:19:12 Przygladam sie Derrickowi. mar 12 17:19:15 podtrzymuje Derricka mar 12 17:19:17 Derrick wuglada... zle. mar 12 17:19:20 *wyglada. mar 12 17:19:25 - Vi... - szepce descrescendo, wiec nie rozumiecie dalszych sylab. mar 12 17:19:28 - Przepraszam, ze sie wtracam, ale o jakimz to Mortimerze rozprawialiscie? mar 12 17:19:29 Jest blady, lekko zgarbiony, drza mu rece. mar 12 17:19:36 - Spokojnie mar 12 17:19:41 - A o Magno Mortimerze, rzecz jasna - spogladaja na Magdara. mar 12 17:19:45 - Co sie stalo? mar 12 17:19:47 Prowadze go na gore do naszego pokoju mar 12 17:19:55 - Pulkowniku Mortimerze - poprawia drugi. mar 12 17:20:07 Daje sie prowadzic. mar 12 17:20:21 - Zaniescie go do pokoju... - mowie i biorac swoj kufer powoli ide do schodow. mar 12 17:21:08 Jesli wszyscy juz skonczylismy, rzucam: mar 12 17:21:13 - Idziemy? mar 12 17:19:55 * * * mar 12 17:20:26 - Vin... mar 12 17:20:36 Jestescie w swietlicy. mar 12 17:20:47 - Slucham, przyjacielu mar 12 17:20:53 - Usiadz, Derricku. mar 12 17:20:56 Klade go na kanpaie mar 12 17:21:08 - Mow co sie stalo. mar 12 17:21:08 Leze nieruchawo. mar 12 17:21:25 - ... - szepce tak, ze nikt nie slyszy. mar 12 17:21:27 - Zostawcie nas samych mar 12 17:21:55 Patrze zdziwiony na Xandosa. mar 12 17:21:57 Mrucze. mar 12 17:22:02 Niewyraznie. mar 12 17:22:02 Spogladam na dwojke niezadowolony. mar 12 17:22:15 - To sprawa miedzy nami mar 12 17:22:18 - Chyba dosc juz tych tajemnic? - mowie glosno. mar 12 17:22:33 - - Jelsi to bedzie was dotyczylo to wam powiem mar 12 17:22:41 Bulgocze. mar 12 17:22:43 - To juz nas dotyczy. mar 12 17:22:46 Niewyraznie. mar 12 17:23:06 - I mam dosyc tej maskarady. mar 12 17:23:13 - Wiec bedziesz tak stal i patrzyl jak Derrick belkocze mar 12 17:23:30 - Nic nie powie jesli nie wyjdziecie mar 12 17:23:35 Siadam bez slowa na pobliskim fotelu i skladam rece mar 12 17:23:55 Pojawia sie Dethan. mar 12 17:24:03 - Wiec bede tak stal i patrzyl jak Derrick belkocze. mar 12 17:24:06 - ....t mar 12 17:24:15 - Spij - szepcze do Derricka mar 12 17:24:20 Przygladam sie Derrickowi z ogromnym niepokojem. mar 12 17:24:24 - To stoj i patrz mar 12 17:24:50 - Dethanie, jak tam Magdar i jego nowi znajomi? mar 12 17:24:57 - To nieprawda! - krzycze z bolem mar 12 17:25:14 "Co sie tu dzieje?". mar 12 17:25:21 - Nie wiem, uslyszalem tylko kilka slow. mar 12 17:25:37 - Grunt ze sie jeszcze nie pobili - mowie z polusmiechem mar 12 17:25:38 - Mowili o jakims pulkowniku... mar 12 17:25:38 - Magno Mortimer. mar 12 17:25:48 Mnie zdecydowanie nie jest do smiechu. mar 12 17:26:05 Zammykam oczy i mrucze pod nosem. mar 12 17:26:05 - Jakis daleki krewny Magdara? mar 12 17:26:26 - Kurwa wasza mac! mar 12 17:26:45 Krzycze jeszcze glosniej niz poprzednio. mar 12 17:26:54 - Spokojnie - mowie cicho do Derricka mar 12 17:26:55 Przygladam sie Derrickowi, odruchowo lapie za nadgarstek. mar 12 17:27:04 - Co sie stalo? mar 12 17:27:14 - Nie widac? mar 12 17:27:27 - Najwyrazniej nie mar 12 17:27:29 Powoli ton staje sie spokojniejszy. mar 12 17:27:46 Widac jakies obrazenia? mar 12 17:27:55 Zarzir sie chyba cicho modli. mar 12 17:28:09 - Dlaczego... - mowie cicho i powoli, ale wyraznie. mar 12 17:28:17 - Vincent? Dlaczego?.. - coraz wolniej... mar 12 17:28:23 Derrick, jak rozumiem, jest polprzytomny? mar 12 17:28:42 - Vincent? - mrucze pod nosem mar 12 17:28:46 - Spij - powtarzam cicho mar 12 17:28:52 - CZEMU? mar 12 17:28:56 - Belkot! Wy cos wiecie i ukrywacie prawde... mar 12 17:28:56 Znow krzycze. mar 12 17:29:01 - Moze lepiej, zeby mowil? mar 12 17:29:12 [ Co jest z derrikiem ? mar 12 17:29:19 [ jest polprzytomny czy nie ? mar 12 17:31:38 Derrick odzyskuje przytomnosc. mar 12 17:31:47 Ciezko oddycha, ale wyglada teraz na bardziej opanowanego. mar 12 17:31:52 - Vincent. - mowie z mechanicznym spokojem mar 12 17:31:56 - Jak to sie zaczelo? mar 12 17:32:10 Derrick zwraca sie tym imieniem... do Xandosa. mar 12 17:32:15 - Powinnismy porozmawiac na osobnosci mar 12 17:32:27 - Nie zgadzam sie. mar 12 17:32:40 - Niewiele mnie to obchoidzi mar 12 17:32:45 - Vincent. mar 12 17:33:00 - Ale nas to obchodzi mar 12 17:33:03 - To zaczyna byc irytujace. mar 12 17:33:17 - Nie uwazasz ze troche tego za duzo, Xandosie? mar 12 17:33:54 - Nawet twoje imie jest dla mnie niezrozumiala tajemnica. mar 12 17:34:13 - Chodz Derricku mar 12 17:34:18 Wstaje mar 12 17:34:22 Nie ruszam sie w ogole. mar 12 17:34:24 - Porozmawiamy w pokoju mar 12 17:34:37 - Derricku, chcesz, zebysymy wyszli? mar 12 17:35:27 - Dlaczego za nic masz zdanie swoich towarzyszy? mar 12 17:35:41 - Xandosie, Vincencie czy kimkolwiek jesteœ? mar 12 17:35:46 Ignoruje wszystko i dokladnie ogladam Derricka. mar 12 17:36:12 - Wrecz przeciwnie, bardzo cenie zdanie moich towarzyszy mar 12 17:36:26 - W sprawach ktore ich dotycza mar 12 17:36:49 [ czy derrick zamierza cos odpowiedziec ? mar 12 17:36:50 - To juz mowilem. mar 12 17:36:50 - Wiec jak? Bo sprawa dotyczy nas wszystkich. mar 12 17:36:54 *mowiles mar 12 17:37:00 - I wszyscy jestescie w niebezpieczenstwie. mar 12 17:37:05 - Ja juz przegralem. mar 12 17:37:11 Anor rzuca jakies zaklecie na Derricka. mar 12 17:37:12 - Mow! - krzycze. mar 12 17:37:17 - VERBUM CLARUM STATIM ! mar 12 17:39:24 -... mar 12 17:39:48 - Trudno, Vincencie, trzeba powiedziec cala prawde. mar 12 17:39:58 - Bo wasze zycie jest w niebezpieczenstwie. mar 12 17:40:04 - Sledzi nas... Potezny nekromanta. mar 12 17:40:06 - Bardzo potezny. mar 12 17:40:16 - Moze nas zgniesc jak muchy. mar 12 17:40:39 - Nazywa sie Mukhtar Mehdi, albo Xandos Narai. mar 12 17:40:44 Xandos? mar 12 17:40:51 Wszyscy odruchowo spogladacie na... Xandosa? mar 12 17:41:16 - Wiatr Smierci... mar 12 17:41:17 Patrze tylko na Derricka mar 12 17:41:45 - Jest Arabem, moze poruszac sie w towarzystwie sobie podobnych. mar 12 17:41:54 - Sa niebezpieczni i zabojczo dobrze wladaja bronia. mar 12 17:42:34 - Szukaja tego, co w twierdzy pogrzebane lezy. mar 12 17:43:44 - Musimy go znalesc, zanim on znajdzie nas. mar 12 17:44:00 - Gdzie? Jak? mar 12 17:44:05 - Chyba na jedno wychodzi... mar 12 17:44:15 - Porwal mnie i wiezil gdzies w tym miescie. mar 12 17:45:06 - Nosi na zlotym lancuchu duzy, zloty polksiezyc. mar 12 17:45:08 Derrick oprzytomnial chyba zupelnie. mar 12 17:45:17 - Ma spalona twarz. mar 12 17:45:18 Ale zrobil sie o wiele bardziej rozmowny niz wczesniej. mar 12 17:45:29 - I krotkie, czarne wlosy. Jest potezny... mar 12 17:45:39 - Skoro arab, to pewnie znajdziemy go w gettcie, a i on nas szukal tam nie bedzie chyba... mar 12 17:46:13 Do srodka szybkim krokiem wchodzi Magdar. mar 12 17:46:23 Widzi, ze reszta jest skupiona wokol Derricka, ktory chyba cos opowiada. mar 12 17:46:24 - A po co nas szuka ? mar 12 17:46:35 - Nie wiem. Mowil, ze nas sledzi. mar 12 17:46:40 - Szuka czegos. mar 12 17:47:13 - Dlaczego nie chciales, zebysmy sie o tym dowiedzieli, Xandosie-Vincencie? mar 12 17:47:22 - Co wspolnego masz z ta sprawa? mar 12 17:47:32 - Czyzby tylko imie was laczylo? mar 12 17:47:36 -Czyzby cos mnie ominelo? mar 12 17:47:53 - Musze sie z nim spotkac mar 12 17:48:19 - O? Cel spotkania to tez tajemnica? mar 12 17:48:40 _ Jesli mamy sie dostac na cmentarz, to musimy isc teraz i to szybko ! mar 12 17:48:54 - Porozmawiamy po drodze, albo w srodku.... mar 12 17:48:58 - Jesli wszytko dobrz pojdzie to nie bedziecie juz zagrozeni z jego strony mar 12 17:49:03 Fakt. mar 12 17:49:04 Godzina minela. mar 12 17:49:07 Zbieram rzeczy i ide do wyjscia. mar 12 17:49:13 Musicie sie spieszyc, jesli macie zdazyc na spotkanie z grabarzami. mar 12 17:49:16 Pozostali? mar 12 17:49:23 Ide mar 12 17:49:46 - Ktos udzieli mi wyjasnien? mar 12 17:49:50 Podnosze sie z fotela, patrze wyczekujaco na pozostalych mar 12 17:49:50 Wychodze, zabieram wszystko, co mi potrzebne. mar 12 17:49:57 Ide niemrawo... mar 12 17:19:55 * * * mar 12 17:51:19 Jestescie na parterze. mar 12 17:51:23 Gotowi do drogi. mar 12 17:51:45 -Idziemy... ruszajcie sie, bo nie zdazymy. mar 12 17:51:53 Karczmarz kiwa na was przyzywajaco. mar 12 17:51:56 Wychodze. mar 12 17:52:04 Zblizam sie do baru. mar 12 17:52:09 - Panowie - mowi cicho. - Ja przeciez wiem. Do getta idziecie. Na zatracenie... mar 12 17:52:16 - Co z waszymi rzeczami zrobic? mar 12 17:52:18 - Jesli... - milknie. mar 12 17:52:29 - Z konmi, z bagazem. mar 12 17:52:38 - Zamilcz. - odchodze. mar 12 17:52:42 "Widze ze juz wszyscy o tym wiedza.... eeech" mar 12 17:52:56 Karczmarz wzrusza ramionami. mar 12 17:52:57 Wychodze przed karczme mar 12 17:53:14 - Nas to juz nie bedzie obchodzic. mar 12 17:53:21 Wychdzo. mar 12 17:53:22 Idziecie na cmentarz? mar 12 17:53:27 Tak. mar 12 17:53:34 Tak. mar 12 17:53:51 Podczas drogi chcialbym porozmawiac z derrickiem mar 12 17:54:07 Nie macie czasu. mar 12 17:54:18 Musicie sie spieszyc, ruszacie bardzo szybko na cmentarz. mar 12 17:54:25 Porozmawiac mozecie... po drugiej stronie. mar 12 17:54:36 Na zachodzi rozlala sie krwawa luna. mar 12 17:54:49 Na cmentarzu czekaja juz na was grabarze. mar 12 17:54:52 Niecierpliwia sie. mar 12 17:55:00 Obok stoi duzy woz zawalony jakimis worami, pudlami, sianem. mar 12 17:55:20 Zerkam na nich porozumiewawczo. mar 12 17:55:27 - No, nareszcie. mar 12 17:55:31 - Juz myslelismy... mar 12 17:55:45 - Jestescie pewni? Stamtad nie ma wyjscia... - spogladaja po was ponuro. mar 12 17:56:01 - Cos nas zatrzymalona chwile. I tak... jestesmy pewni. mar 12 17:56:06 - Nie mamy wyjscia. mar 12 17:56:18 - Wiec wchodzcie na woz. mar 12 17:56:24 Pakuje sie na woz. mar 12 17:56:40 - Ktos musi ukryc sie pod wozem, miedzy kolami... mar 12 17:56:47 Z lekkim obrzydzeniem wchodze na woz mar 12 17:56:51 Ja rowniez. mar 12 17:56:53 Nieprzyjemnie tu pachnie. mar 12 17:56:57 I ja mar 12 17:57:05 Wchodze na woz... mar 12 17:57:05 Soda i... trupami. mar 12 17:57:10 Zatykam nos. mar 12 17:57:15 Kto ukrywa sie pod wozem, miedzy kolami? mar 12 17:57:23 Grabarze przyrzucaja pozostalych worami, sianem. mar 12 17:57:38 Ja moge zejsc pod woz. mar 12 17:57:42 Derrick musial wejsc do pudla podejrzanie przypominajacego potrzaskana trumne. Przyrzucono go workiem. mar 12 17:57:46 Zarzir ukryl sie miedzy kolami. mar 12 17:57:51 Wszystko gotowe. mar 12 17:57:55 Ruszacie w strone bramy getta. mar 12 17:58:46 * * * mar 12 17:58:54 Jest rok 1967. mar 12 17:58:54 Zarzir ma szesnascie lat. mar 12 17:58:54 Spedza ostatni rok w sierocincu. mar 12 17:59:03 Za kilka miesiecy wstapi do zakonu. mar 12 17:59:03 Jego kochajacy opiekun, ojciec Estez, zmarl minionej wiosny. mar 12 17:59:11 Zarzir pelni dzis dyzur w kuchni. mar 12 17:59:11 Wraca od studni z dwoma wiadrami pelnymi wody. mar 12 17:59:20 Jest silny, nadzwyczaj silny, jak na swoj wiek. mar 12 17:59:20 Wlewa wode do zbiornika, odstawia wiadro. mar 12 17:59:27 Ale... mar 12 17:59:27 Szybko dotyka reka okolicy szyi. mar 12 17:59:30 Nie ma! mar 12 17:59:34 Nie ma krzyzyka na metalowym lancuszku, mar 12 17:59:37 ktory jedenascie lat temu dostal od ojca Esteza i z ktorym mar 12 17:59:41 nigdy sie nie rozstawal. mar 12 17:59:46 Musial go zgubic na podworzu, przy studni. mar 12 17:59:55 [ Co robisz? mar 12 18:00:11 Odstawiwszy wiadro, w pospiechu wychodze na podworze. mar 12 18:00:28 Jestes z powrotem na dziedzincu. Widzisz studnie, rozdeptany piach wokol niej. mar 12 18:01:02 Zblizam sie do studni, dokladnie przygladajac sie okolicy, piachowi. mar 12 18:01:07 Krzyzyka nigdzie nie widac. mar 12 18:01:08 Ale... mar 12 18:01:10 - Hej, Zarzir. mar 12 18:01:12 "Musi gdzies tu byc..." mar 12 18:01:21 Zza rogu magazynow wylania sie czterech dryblasow z kijami. mar 12 18:01:40 - Wiec taki silny jestes, hm? A czterem, czterem dasz rade, glupia mordo, hm? mar 12 18:01:44 Zblizaja sie. mar 12 18:02:01 Ostroznie cofam sie do studni. mar 12 18:02:17 [ Jest przy niej lancuch? mar 12 18:02:23 Tak. mar 12 18:02:27 - No wiec? mar 12 18:02:31 Otaczaja go polkolem. mar 12 18:02:58 Chwytam lancuch i ciagne go do siebie. Zaczynam wymachiwac. mar 12 18:03:05 - Nie macie prawa mnie sprawdzac! mar 12 18:03:14 - Odloz do zabawke, bo sie skaleczysz - mruczy jeden, pozostali doskakuja z kijami. mar 12 18:03:23 Lancuch trafia jednego prosto w twarz, odbija sie z kwikiem. mar 12 18:03:32 Ale trzy pozostaje kije siegaja korpusu i glowy Zarzira. mar 12 18:04:06 mar 12 18:04:17 Ciezko pobity Zarzir oprzytomnial kilkanascie minut pozniej. mar 12 18:04:34 Przez reszte dnia szukal swojego krzyzyka, nie zwazajac na bol promieniujacy z klatki piersiowej na kark i glowe. mar 12 18:04:56 Ale nigdy nie znalazl krzyzka, prezentu od ojca Esteza. mar 12 18:04:57 * * * mar 12 18:05:03 PRZERWA mar 12 18:05:11 20 MINUT mar 12 18:05:20 I BLAGAM O PUNKTUALNOSC, MAMY BARDZO DUZO DO UGRANIA JESZCZE DZISIAJ mar 12 18:05:37 DO 18:20 mar 12 18:34:07 Nic nie widzicie. mar 12 18:34:12 Jestescie zdani tylko na sluch. mar 12 18:34:21 Najpierw -- gwar ulicy, mijajacych woz ludzi. mar 12 18:34:28 Piski nienaoliwionej osi, stukot kol po bruku. mar 12 18:34:39 Potem woz przystaje. mar 12 18:35:02 - Panie, jak zwykle... - glos grabarza. mar 12 18:35:11 - Hm? Znowu trupy? No tak, trzy dni minely... mar 12 18:35:15 - Tak jest. mar 12 18:35:23 - Wszystko w porzadku? mar 12 18:35:25 - Tak. mar 12 18:35:35 - Wiec wjezdzajcie. To chyba juz ostatni raz... mar 12 18:35:44 - Dlaczego? - zdziwiony glos grabarza. mar 12 18:35:57 - Milcz, Albert - glos innego straznika. - No, wjezdzajcie, dobrodzieje, bez ociagania sie. mar 12 18:36:01 - Tak jest. mar 12 18:36:12 Slyszycie szczek, z jakim otwierana jest brama. mar 12 18:36:35 Slyszycie szczek, z jakim otwierana jest brama. mar 12 18:36:38 Woz ja mija. mar 12 18:36:49 Ale po kilkunastu sekundach slyszycie krzyk straznikow: mar 12 18:36:52 - Hej, stojcie! mar 12 18:37:00 Woz przystaje. mar 12 18:37:08 Wstrzymuje oddech. mar 12 18:37:19 - Tak? - spokojny glos grabarza. mar 12 18:37:25 Szybkie kroki podbiegajacej strazy. mar 12 18:37:46 - O co chodzi? mar 12 18:37:56 - Jak to tak? - glos straznika. mar 12 18:38:01 - A wpis? mar 12 18:38:10 - A, rzeczywiscie. Momencik. mar 12 18:38:16 Chwila ciszy, potem czyjes kroki. mar 12 18:38:24 - No, jedzcie. Wpis musi byc, formalnosci musi stac sie zadosc. mar 12 18:38:45 Woz jedzie przez chwile po nierownej, ubitej ziemi. mar 12 18:38:58 Po minucie przystaje. mar 12 18:39:14 Worki zostaja odrzucone, znow widzicie swiatlo dnia... a raczej wieczoru. mar 12 18:39:22 Jestescie w jakims obskurnym, smierdzacym zaulku. mar 12 18:39:31 Dookola pietrza sie brudne, spalone sloncem kamienice. mar 12 18:39:38 - Wysiadajcie - mowi cicho jeden z grabarzy. mar 12 18:39:41 - Jestesmy w getcie. mar 12 18:39:49 - Dzialamy mar 12 18:39:59 Wysiadam, wciaz trzymajac sie za nos. mar 12 18:40:06 Wysiadacie z wozu. mar 12 18:40:11 Tak, bez watpienia jestescie w getcie. mar 12 18:40:22 Czuc to jakis dziwny zaduch. mar 12 18:40:29 Ale na ulicach nie ma zbyt wielu ludzi. mar 12 18:40:33 Wydostaje sie spod wozu. mar 12 18:40:42 Wszyscy stoicie po chwili na nierownym gruncie. mar 12 18:40:49 - No, sami tego chcieliscie - mowi grabarz. mar 12 18:40:59 Chca wam uscisnac dlonie. mar 12 18:41:07 - Nie wiem, po co sie tu pchaliscie, ale... powodzenia. mar 12 18:41:08 - Wiecie, gdzie mamy isc? mar 12 18:41:19 - Nie dziekujemy mar 12 18:41:23 Dom Azalgasa znajduje sie na rogu Szklanej i Zakonnej. mar 12 18:41:37 - Chodzmy. - mrucze. mar 12 18:41:39 - Wiem gdzie ja chce isc mar 12 18:41:47 Vincent rusza ulica mar 12 18:41:56 Nie usmiecham sie. mar 12 18:42:06 - Nie macie czasem ochoty zrobic mu krzywdy? mar 12 18:42:10 Reke sciskam mechanicznie. mar 12 18:42:17 Moge zatkac nos, ale nie moge zamknac uszu ani zaslonic oczu. mar 12 18:42:25 - Dethanie, mozemy isc? mar 12 18:42:33 - Pamietajcie: Na nas juz nie liczcie - mowi grabarz. mar 12 18:42:37 I szybko oddalaja sie ze swoim wozem. mar 12 18:42:42 - Czas spotkac sie z Azalgasem. mar 12 18:43:12 Vincent ruszyl ulica. Nie wiecie, dokad on chce wlasciwie isc, ale kieruje sie w kierunku domu Azalgasa. mar 12 18:43:14 Staram sie nie patrzec na ludzi w getcie. "Nie ma po co". mar 12 18:43:25 Nieliczni ludzie na ulicach obdarzaja was nieufnymi spojrzeniami. mar 12 18:43:26 - A ten co taki bojowy? mar 12 18:43:28 Bardzo nieufnymi. mar 12 18:43:40 Kiedy jednak przemawiam, glos lekko mi drzy. mar 12 18:43:40 Ja rowniez. mar 12 18:43:45 Widzicie wyglodzone, wychudzone twarze patrzace na was beznamietnie zza brudnych firanek. mar 12 18:43:48 - Chodzmy. mar 12 18:44:23 Ruszacie w gore ulicy, w slad za Vincentem. mar 12 18:44:45 Macie okazje zamienic kilka slow... Jesli chcecie. mar 12 18:45:02 Ale musicie trzymac sie na bacznosci, mieszkancy getta widza, ze... nie jestescie stad. mar 12 18:45:31 Wedrujecie w milczeniu czy rozmawiacie? mar 12 18:45:42 ZAduch nasila sie, trudno okreslic jego zrodlo. mar 12 18:46:17 Ide razem z wszystkimi za Vincentem. mar 12 18:46:48 [Pozostali? mar 12 18:46:56 Podazam oddalony od grupy o kilka metrow. mar 12 18:47:07 D o medyka, w koncu po to tu jestesmy mar 12 18:47:10 - Znacie osobiscie Azalgasa? mar 12 18:47:10 - Co powiecie na kontynuacje godziny szczerosci? - patrze na Derricka mar 12 18:47:17 Ja ide w milczeniu. mar 12 18:47:22 - Nie. mar 12 18:47:29 Widzicie, ze Zarzir wedruje w milczeniu, dziwnie zadumany. mar 12 18:47:30 - My? mar 12 18:47:34 Ma wzrok wbity w ziemie, cos mruczy pod nosem. mar 12 18:47:42 Jego srebrny krzyz zawieszony na szyi kolysze sie rytmicznie. mar 12 18:48:02 Zblizacie sie do rogu Szklarnej i Zakonnej. mar 12 18:48:15 Po prawej stronie dostrzegacie zgliszcza jakiegos wielkiego budynku. mar 12 18:48:22 No, moze nie wielkiego, ale wiekszego od sasiadujacych z nim kamienic. mar 12 18:48:46 Podchodze do zgliszczy mar 12 18:48:48 Idac pogwizduje pod nosem Melodie mar 12 18:48:59 Nic sie nie ostalo ? mar 12 18:49:13 - To biblioteka? - mowie jak gdyby do siebie mar 12 18:49:17 Zauwazacie, ze Magdar od dluzszego czasu pogwizduje pod nosem dosc charakterystyczna melodie. mar 12 18:49:42 Przypominacie sobie, ze nie zapytaliscie go o ludzi, ktorzy w rozmowie wymienili jego nazwisko. Mortimer. A chyba z nimi rozmawial, gdy wy rozmawialiscie z Derrickiem. mar 12 18:50:34 Zauwazacie, ze Magdar od dluzszego czasu pogwizduje pod nosem dosc charakterystyczna melodie. mar 12 18:50:36 Przypominacie sobie, ze nie zapytaliscie go o ludzi, ktorzy w rozmowie wymienili jego nazwisko. Mortimer. A chyba z nimi rozmawial, gdy wy rozmawialiscie z Derrickiem. mar 12 18:51:20 Wedrujecie w milczeniu, tak? mar 12 18:51:21 - Chodzmy na chwile do biblioteki. mar 12 18:51:22 Vincent? mar 12 18:51:27 Oddalam sie od grupy. mar 12 18:51:41 Idziecie za nimi czy kierujecie sie prosto do domu Azalgasa? mar 12 18:51:41 Patrze na zgliszcza w zamysleniu mar 12 18:51:47 Stoja pod zgliszczami. mar 12 18:51:50 To wyglada na biblioteke. mar 12 18:51:58 Widzicie resztki polek, jakies zweglone kartki poniewierajce sie po ziemi. mar 12 18:52:04 - Czarne owce jak zwykle wedruja wlasnymi sciezkami mar 12 18:52:10 W pozarze uszkodzona tez zostala czesc pobliskiej kamienicy. mar 12 18:52:11 Ja ide do domu Azalgasa, choc nieco zwalniam kroku. mar 12 18:52:11 Mrucze sobie mar 12 18:52:20 Widzicie poczerniale belki rusztowania. mar 12 18:52:35 Ide za Dethanem, ale nie zmniejszam dystansu kilku metrow. mar 12 18:52:40 - Coz, to tyle jesli chodzi o biblioteke mar 12 18:52:58 - Co za marnotrastwo... mar 12 18:53:09 - Teraz pozostaje tylko spodkac sie z Mukhtarem mar 12 18:53:24 - A skoro nas sledzi mar 12 18:53:24 Pozostali mijaja Vincenta i Derricka, ida dalej. mar 12 18:53:30 Dom Azalgasa jest na najblizszym rogu. mar 12 18:53:38 Ruszam za reszta mar 12 18:53:47 - Predzej czy pozniej mnie znajdzie mar 12 18:53:56 Ogladam sie za nimi. Tylko na chwile. mar 12 18:54:02 Ide dalej, powoli. mar 12 18:54:06 Doganiaja Was. mar 12 18:54:07 [ czy mam teraz czas zeby porozmawiac z derrickiem na osobnosci mar 12 18:54:20 [Vincent: Nie bardzo. mar 12 18:54:29 [Chyba, ze odlaczycie sie od pozostalych. mar 12 18:54:35 Wszyscy stoicie pod drzwiami domu Azalgasa. mar 12 18:54:43 Nieduzy, niewyrozniajacy sie niczym budynek. mar 12 18:55:12 - Co to za Mukar?! mar 12 18:55:27 - Zapukamy? mar 12 18:55:30 Stoicie pod drzwiami. mar 12 18:55:34 Na razie nikt nie zapukal. mar 12 18:55:40 Pukam. mar 12 18:55:45 Nieliczni Arabowie obrzucaja Was podejrzliwymi spojrzeniami. mar 12 18:56:09 Nie zwracam na nich _najmniejszej_ uwagi. mar 12 18:56:19 - Wejsc - slyszycie z wewnatrz niski glos. mar 12 18:57:06 Pcham Dethana przodem mar 12 18:57:08 [Co robicie? mar 12 18:57:19 Ja wchodze do srodka i od razu szukam wzrokiem Azalgasa. mar 12 18:57:28 Czy wszyscy wchodzicie za Dethanem? mar 12 18:57:34 Ja tak mar 12 18:57:34 Z przeczuciem, ze bede wiedzial, iz to on, gdy go zobacze. mar 12 18:57:44 Jestescie w sieni, dosc przytulnej. mar 12 18:57:50 Na pewno w srodku jest przytulniej niz na zewnatrz. mar 12 18:58:00 Widzicie uchylone drzwi do kuchni, ktos tam glosno mlaska. mar 12 18:58:28 Wchodze do sieni, przystaje przy drzwiach. mar 12 18:58:38 - Kto tam? mar 12 18:58:41 Mlaskanie. mar 12 18:59:09 - Dethan z Megalos. Szukam... mistrza Azalgasa. mar 12 18:59:24 - Wejdzcie, wejdzcie. Niech no blizej sie wam przyjrze. mar 12 18:59:29 Glos jest niski, dosc dziwny. mar 12 18:59:42 Nie, nie wchodze do srodka. mar 12 18:59:45 - Witam mar 12 18:59:52 [Magdar, wchodzisz? mar 12 18:59:54 Zostaje w sieni i przysluchuje sie rozmowie. mar 12 18:59:56 tak mar 12 19:00:03 Zblizam sie do kuchni. mar 12 19:00:06 Magdar pchnal drzwi, wchodzi do kuchni. mar 12 19:00:14 Czy pozostali rowniez? Kto zostaje w sieni, kto wchodzi do kuchni? mar 12 19:00:19 - Dobry wieczor. - rowniez wchodze mar 12 19:00:26 Ja wchodze razem z Magdarem. mar 12 19:00:27 Za stolem siedzi... gnom. mar 12 19:00:34 Wyglada na starego, jego skron zdobia siwe kosmyki. mar 12 19:00:45 Je zupe, macha nogami w powietrzu siedzac na zbyt wysokim dla niego krzesle. mar 12 19:00:50 - Dobry wieczor, dobry wieczor. mar 12 19:01:01 Wleke sie za reszta, ale nie zwracam uwagi na to co sie dzieje, caly czas obserwuje Derricka mar 12 19:01:05 Zamykam otwarte usta ze szczeknieciem mar 12 19:01:26 - Azalgas? mar 12 19:01:30 Wchodze za reszta, powoli. mar 12 19:01:32 Staram sie nie dac po sobie poznac, jak jestem zdumiony. mar 12 19:01:40 Ale na moment zaniemowilem. mar 12 19:01:43 - Azalgas - gnom obrzuca was badawczym, troche chytrym spojrzeniem. mar 12 19:02:01 - Potrzebuje twojej pomocy. mar 12 19:02:03 - O tej porze doktor Azalgas juz nie przyjmuje. mar 12 19:02:08 - Tylko pilne wypadki. mar 12 19:02:13 Je dalej zupe, glosno siorbiac. mar 12 19:02:33 - A moze JEGO pomocy? mar 12 19:02:40 - To jest pilne. mar 12 19:02:47 - To zalezy co kwalifikuje sie pod pilne mar 12 19:03:11 - I bardzo... bardzo wazne. mar 12 19:03:20 - Azalgas, powiadasz... A o co chodzi? W czym dobrodziej Azalgas wam pomoc moze? mar 12 19:03:27 - - Dethan wyslow sie w koncu.... mar 12 19:03:50 - Potrzebuje pomocy doktora Azalgasa. mar 12 19:03:53 Mowie to po raz trzeci. mar 12 19:04:02 "Dobry boze...." mar 12 19:04:10 - Przychodzimy od elfow zwanych Wladcami Swiatla mar 12 19:04:11 - Wrzody? - pyta gnom wylizujac miske. mar 12 19:04:17 - Jestem... Bylem... czarodziejem. mar 12 19:04:22 - Elfy! - talerz zaslania na chwile jego twarz. mar 12 19:04:31 Slyszycie glosne siorbanie. mar 12 19:04:35 Dosc... dziwnie sie czujecie. mar 12 19:04:49 Ja szczegolnie. mar 12 19:04:55 - Skierowal mnie tutaj jeden z elfow, Malbeth. mar 12 19:04:57 "Mam nadzieje, ze nie tracimy czasu" mar 12 19:05:10 - Kobo? - slychac glos z pokoju spoza kuchni. mar 12 19:05:13 - Z kim tam konferujesz? mar 12 19:05:31 Slychac kroki, po czym zaslonka oddzielajaca kuchnie od glebi domu zostaje gwaltownie odsunieta. mar 12 19:05:43 Odwracam sie natychmiast w strone glosu. mar 12 19:05:54 Podchodze. mar 12 19:05:54 W progu staje mezczyzna. Starszy, ciemnolicy, o krotko przystrzyzonych, siwych wlosach. mar 12 19:05:58 - Mistrz Azalgas? mar 12 19:06:04 Na wasz widok zamiera na chwile, siega reka do kieszeni. mar 12 19:06:10 Przyglada wam sie czujnie, podejrzliwie. mar 12 19:06:14 - Byc moze. Kto pyta? mar 12 19:06:23 - Dethan z Megalos. mar 12 19:06:37 - I jego towarzysze mar 12 19:06:39 - Dethan? mar 12 19:07:00 - Tak. mar 12 19:07:28 Patrzy na Was wyczekujaco. mar 12 19:07:29 - Potrzebujemy... potrzebuje pomocy. mar 12 19:07:31 Czwarty raz. mar 12 19:08:02 - Jak weszliscie do getta? Kto was przyslal? mar 12 19:08:03 - Czy mozemy przez chwile porozmawiac w cztery oczy? mar 12 19:08:12 - Przychodzimy od elfow zwanych Wladcami Swiatla mar 12 19:08:23 Azalgas -- jesli to on -- drgnal. mar 12 19:08:29 Spojrzal na Magdara. mar 12 19:08:31 - Tak... Jeden z elfow, Malbeth, przyslal nas wlasnie tutaj. mar 12 19:08:38 - Malbeth - powtorzyl w zamysleniu. mar 12 19:08:46 Po czym odetchnal, twarz mu sie rozpogodzila. mar 12 19:09:03 - A wiec... Hm, opowiecie mi o wszystkim. Tak, jestem Azalgas. mar 12 19:09:09 - To Kobo - pokazuje na gnoma - moj sluzacy. mar 12 19:09:22 Gnom poszedl z miska w kierunku kociolka na palenisku. mar 12 19:09:25 - Ja niestety nie potrafie uzdrowic przyjaciela, ale podobno Ty bys mogl, mistrzu. mar 12 19:09:36 Patrze na gnoma z ledwo powstrzymywana odraza. mar 12 19:09:40 - Dethan... - spoglada na waszego towarzysza. mar 12 19:09:45 - Hm, siadzmy zatem do stolu. mar 12 19:09:48 Przysuwa krzesla. mar 12 19:09:59 - Ale nie doslyszalem mian pozostalych, chcialbym wiedziec, z kim rozmawiam. mar 12 19:10:18 - Magdar Mortimer mar 12 19:10:21 - Alec Virtanen mar 12 19:10:31 Azalgas kiwa glowa, wodzi po Was wzrokiem. mar 12 19:10:33 - Nazywaja mnie Anor. mar 12 19:10:37 - Anor?!? mar 12 19:10:57 Gwaltownie podrzuca glowe, spoglada intensywnie na Anora. mar 12 19:11:09 Patrze na Anora, chyba nie mniej zaskoczony. mar 12 19:11:13 - To niemozliwe... - szepcze, ale przez jego twarz przewija sie cien usmiechu. mar 12 19:11:25 - Anor... A jaka jest twoja... profesja, Anorze? - przelyka sline. mar 12 19:11:25 - Tak, Anor. Anor Zoster. - pochylam glowe. mar 12 19:11:40 - Zajmuje sie leczeniem. mar 12 19:11:48 - To niemozliwe... - powtarza. mar 12 19:11:55 - Czy znales Edwarda Elrica? mar 12 19:12:09 - !?!? mar 12 19:12:10 Azalgas przestal zwracac zupelna uwage na pozostalych. Na Dethana rowniez. mar 12 19:12:18 - Tak, byl naszym przyjacielem. mar 12 19:12:29 - Mistrzu! mar 12 19:12:35 Azalgas zaczerpnal gleboki oddech, po czym czujnie spojrzal w kierunku drzwi do sieni. mar 12 19:12:40 - Kto tam sie kryje? - spytal ostro. mar 12 19:12:48 Orientujecie sie, ze Zarzir nie wszedl z wami do srodka. mar 12 19:12:50 - Slyszalem kiedys teorie na temat globalnej rodziny, ale to juz lekka przesada... mar 12 19:13:09 - Kto tam sie kryje? - powtarza. - Wyjdz! mar 12 19:13:35 - Smialo, Zarzirze mar 12 19:13:45 - Mistrzu -- powtarzam -- czy zechcesz mnie teraz wysluchac? mar 12 19:13:50 Zarzir staje w drzwiach wychodzacych z sieni. mar 12 19:13:51 - Chwileczke. mar 12 19:13:52 [Czy Kobo jest poza zasiegiem sluchu? mar 12 19:14:06 - Najpierw chcialbym, by wasz niewidzialny towarzysz zasiadl tu z nami, a nie podsluchiwal pod drzwiami. mar 12 19:14:20 [Kobo kreci sie przy palenisku. Nie jest poza zasiegiem sluchu. mar 12 19:14:22 Zaciskam zeby. mar 12 19:15:00 Zarzir stoi w progu. mar 12 19:15:03 - Zarzirze! -- wolam na towarzysza. mar 12 19:15:06 - Zarzir... - spoglada na niego Azalgas. mar 12 19:15:12 [Ach. mar 12 19:15:14 - Usiadz z nami - pokazuje wolne krzeslo. mar 12 19:15:26 - Kobo, zarygluj drzwi. I okna - dodaje po chwili. mar 12 19:15:34 - Zarzir, to juz pod paranoje podchodzi... Usiadz. mar 12 19:15:54 -... mar 12 19:16:08 Odsuwam krzeslo. mar 12 19:16:17 Siadam. mar 12 19:16:20 * * * mar 12 19:16:55 Jest rok 1970. mar 12 19:16:55 Zarzir, przybrawszy przydomek Acum, bierze udzial w wyprawie krzyzowej. mar 12 19:16:55 Okazal sie zdolnym taktykiem i nieustraszonym zolnierzem. mar 12 19:16:55 Mianowano go dziesietnikiem. mar 12 19:16:55 Ma dziewietnascie lat. mar 12 19:17:13 Trwa zaciekla, krwawa bitwa nieopodal Wielkiego Jeziora Bir Maj'In. mar 12 19:17:13 Muzulmanscy nekromanci sieja spustoszenie w szeregach chrzescijan. mar 12 19:17:20 Kompania Zarzira zaciekle broni prawego skrzydla blokujac arabska kawalerie. mar 12 19:17:20 Zablakana strzala trafia Zarzira prosto w nieoslonieta przylbica twarz. mar 12 19:17:27 Spada z siodla. mar 12 19:17:27 Cudem unika stratowania przez konie i piechote. mar 12 19:17:34 - Dziesietnik! Zarzir polegl! mar 12 19:17:39 - Zyje, panie, dycha jeszcze! mar 12 19:17:43 - Odciagnac, kurwa, odciagnac! Z lewej, uwaga! mar 12 19:17:52 mar 12 19:17:57 Zarzir zostaje odciagniety na tyly, wkrotce trafia do namiotu medykow. mar 12 19:17:57 Grot strzaly tkwi w oczodole, zmiazdzyl prawa galka oczna, mar 12 19:17:57 zatrzymal sie na samym skraju mozgu. mar 12 19:18:06 - Kurwa mac - mruczy lekarz do pomocnikow. mar 12 19:18:11 - Sami powiedzcie, mial pecha czy szczescie? mar 12 19:18:17 Grot zostaje usuniety razem z resztka galki ocznej. mar 12 19:18:22 Z oczodolu chlusta krew, medycy staraja sie powstrzymac krwotok. mar 12 19:18:26 Cialem Zarzira wstrzasa potezny paroksyzm. mar 12 19:18:30 Potem nastepny i jeszcze jeden. mar 12 19:18:35 - Szlag, patyk miedzy zeby, szybko! mar 12 19:18:38 mar 12 19:18:42 To byl pierwszy z niezliczonych atakow epilepsji Zarzira. mar 12 19:18:46 Ostatni mial miejsce 20 wrzesnia 1989 r. mar 12 19:18:50 W kosciele Sw. Brygidy, w Megalos. mar 12 19:18:57 * * * mar 12 19:19:33 - Anorze - zwraca sie Azalgas do waszego towarzysza. mar 12 19:19:52 Siedzicie wszyscy wokol stolu. mar 12 19:19:57 Kobo opuscil kuchnie. mar 12 19:20:14 - Tak Mistrzu? mar 12 19:20:21 - Jest pewna... sprawa. mar 12 19:20:25 - Sprawa o nieslychanej wadze. mar 12 19:20:31 Zaczynam wbijac sobie paznokcie w skore. mar 12 19:20:32 - Elric... pisal mi o waszej grupie. mar 12 19:20:37 - Wskazal ciebie. mar 12 19:20:47 - Ale zwazywszy na sytuacje... jesli chcesz, moge o tym powiedziec wszystkim. mar 12 19:20:50 Szczeka mi opadla mar 12 19:21:20 - Zdecyduj. mar 12 19:21:24 - Znales Elrica? Nie wiedzialem, ze jego slawa siega tak daleko. mar 12 19:21:31 - Nie ja go znalazlem - usmiecha sie. mar 12 19:21:38 - To on... - przelyka sline. - To on znalazl mnie. mar 12 19:21:41 - Jestesmy przyjaciolmi, mozesz mowic. mar 12 19:21:55 Azalgas wychodzi na chwile z kuchni. mar 12 19:22:16 Wraca po chwili. mar 12 19:22:28 Caly czas patrze na niego w napieciu. mar 12 19:22:30 W reku trzyma gruby plik papierow i pojedynczy arkusz pergaminu. mar 12 19:22:36 Kladzie arkusz przed wami na stole. mar 12 19:22:37 To list. mar 12 19:22:43 http://m.1asphost.com/tabulator/pbirc/odgraczy/listelrica.html mar 12 19:22:48 [ Przeczytajcie. mar 12 19:24:50 Staram sie nie okazywac zdumienia. mar 12 19:25:04 - Prawdy? mar 12 19:25:08 - Jakiej prawdy, Mistrzu? mar 12 19:25:10 Azalgas kladzie na stole ow gruby plik. mar 12 19:25:12 Karta tytulowa. mar 12 19:25:16 Nazwisko autora. mar 12 19:25:18 Edward Elric. mar 12 19:25:21 Pod spodem tytul. mar 12 19:25:24 - Nad czym pracowal Elric? mar 12 19:25:26 MYSTERIUM COSMOGRAPHICUM mar 12 19:25:44 Azalgas siada ciezko przy stole. mar 12 19:25:57 - To Allah sprawil, ze zawitaliscie do mego domu w ostatniej chwili. mar 12 19:26:07 - Praca Elrica przybyla do mnie latem. mar 12 19:26:11 Krzywie sie na te slowa. mar 12 19:26:23 Odwracam wzrok. mar 12 19:26:28 - Nie przypuszczalem... Nie przypuszczalem, ze mam powody do niepokoju, myslalem, ze Elric przesadza. mar 12 19:26:34 - Ale w grudniu dotarla do mnie wiadomosc o jego smierci. mar 12 19:26:49 - Bylem zalamany, bo w tym czasie getto bylo juz zamkniete. mar 12 19:26:51 ... mar 12 19:27:01 - Powiedzcie mi... - nachyla sie w wasza strone. mar 12 19:27:07 - Czy Elric? Kto stoi za jego smiercia? mar 12 19:27:16 - Kto byl jej swiadkiem? Czy to dzielo... Inkwizycji? mar 12 19:27:39 - Nie. mar 12 19:27:43 Ozywiam sie mar 12 19:27:56 - Elric zginal przez przypadek. mar 12 19:28:03 - To raczej wykluczone. Nie wiedzialem, ze Inkwizycja moglaby scigac Edwarda. mar 12 19:28:11 - Wiec posluchajcie... mar 12 19:28:19 - Elric... Elric stworzyl wiekopomne dzielo. mar 12 19:28:40 - Nie wiem, jakie jest wasze zdanie na ten temat, nie wiem, czy interesujecie sie nauka, czy... - spoglada podejrzliwie na wielki srebrny krzyz wiszacy na piersi Zarzira. mar 12 19:28:57 - Prosimy o konkrety mar 12 19:28:59 - Ale z pewnoscia wiecie, ze wedlug Kosciola to nasza planeta jest centrum kosmosu. mar 12 19:29:16 - Teorie, ktora przypisywaly te role sloncu, byly na przestrzeni ostatnich wiekow konsekwentnie obalane. mar 12 19:29:21 - Oczywiscie. mar 12 19:29:32 - Swieta Inkwizycja skutecznie zwalczala "herezje". mar 12 19:29:58 - Pomagal jej w tym fakt, ze alternatywne teorie heliocentryczne byly wybrakowane, dziurawe. mar 12 19:30:07 Na dworze zapadla noc. I cisza. mar 12 19:30:14 Kuchnie oswietla kilka swiec. mar 12 19:30:29 - Ale Elric... Elric jako pierwszy polaczyl je w spojna calosc, przedstawil szereg niezbitych argumentow. mar 12 19:30:45 - Na dodatek skonstruowal aparat algebraiczno-geometryczny i oparl o niego wszystkie swoje hipotezy. mar 12 19:30:55 - To przelomowa praca, rozumiecie? - patrzy na was intensywnie. mar 12 19:31:12 - Jesli uda sie ja rozpowszechnic w srodowiskach akademickich, w calym kraju moze dojsc do rewolucji kulturalnej, naukowej. mar 12 19:31:20 Patrze na Azalgasa z niedowierzaniem. mar 12 19:31:23 O czym on mowi? mar 12 19:31:28 - Wiem - kiwa glowa. mar 12 19:31:37 - Jesli... Sam mowiles o inkwizycji mar 12 19:31:41 - Jesli... mar 12 19:31:50 - A ja utkwilem w getcie - Azalgas ze zloscia trzaska reka w blat stolu. mar 12 19:32:00 - Jesli byliscie jego przyjaciolmi, musicie mi pomoc. mar 12 19:32:01 - Nie mogles sie stad wydostac? mar 12 19:32:04 - Nie do konca rozumiem. Co ma do tego inkwizycja. mar 12 19:32:05 - Nie - kreci glowa. mar 12 19:32:08 - Z twoimi... zdolnosciami? mar 12 19:32:18 - Jestem tylko lekarzem - usmiecha sie gorzko. - Nie wojownikiem. mar 12 19:32:21 - A autorytet kosciola, anorze? mar 12 19:32:33 Co z Zarzirem? mar 12 19:32:35 - Inkwizycja? Jesli Inkwizycja dowie sie, ze taka praca istnieje, bedzie starala sie stlamsic zagrozenie w srodku. mar 12 19:32:59 - Bo przedstawia ona niewyobrazalne wrecz zagrozenie dla pozycji Kosciola - ponowne spojrzenie w kierunku Zarzira. mar 12 19:33:23 - Jakos trudno mi w to uwierzyc mar 12 19:33:40 Azalgas spoglada na Magdara. mar 12 19:33:42 Pierwszy raz spogladam w oczy Azalgasowi. mar 12 19:33:56 - Zatem... Pomoc za pomoc. Prosba za prosbe. mar 12 19:33:57 - Czyzbys nie wiedzial, co stalo sie z Jakubem z Bran, z Giordano Giovannim? mar 12 19:33:59 - ...ale ludzie zabijaja sie teraz o kawalek piaszczystej ziemi - w to tez trudno uwierzyc mar 12 19:34:07 - Czyzbys nie wiedzial, ze sploneli na stosie? mar 12 19:34:28 Azalgas wytrzymuje spojrzenie Zarzira. mar 12 19:34:29 - Przykro mi, nie znalem zadnego z nich mar 12 19:34:47 - Ciezko abys znal - mowie z polusmiechem mar 12 19:34:50 Spogladam pytajaco na Dethana. mar 12 19:34:53 - Nie wiem, co laczylo was z Elrikiem - Azalgas wbija spojrzenie w blat stolu. mar 12 19:35:05 - Ale bez popadania w dramaturgie, powiem, ze jestescie moja ostatnia nadzieja. mar 12 19:35:19 - Nie mam jak sie stad wydostac, a getto moze lada dzien zostac... zlikwidowane. mar 12 19:35:28 - Tak... moze to ma sens... mysle, ze nietrudno bedzie sie stad wydostac. mar 12 19:35:31 - Poki co sami nie wiemy jak sie stad wydostac mar 12 19:35:50 - I powiem wam szczerze, ze samo wydostanie sie z getta to dopiero poczatek drogi. mar 12 19:36:01 - Co musimy uczynic? mar 12 19:36:13 - Czy jest szansa na uzdrowienie Dethana? Jego utracone zdolnosci moga okazac sie nad wyraz przydatne.... mar 12 19:36:19 - Nie wiem - rozklada rece Azalgas. - Przede wszystkim wyniesc ten rekopis z getta, ukryc go w bezpiecznym miejscu. mar 12 19:36:50 - Potem... Po zakonczeniu wojny moglibyscie sprobowac przemycic go do al-Wazif, do uczonych arabskich. mar 12 19:36:55 Patrze z wdziecznoscia na Anora. Moze jego Azalgas wyslucha, skoro nie chcial wysluchac mnie. mar 12 19:37:04 - Tam nie siega siatka agenturalna Inkwizycji. Swiete Oficjum infiltruje srodowiska akademickie w Megalos. mar 12 19:37:20 - Dethana? Uzdrowienie? - Azalgas mruga oczami, spoglada na Dethana po raz pierwszy. mar 12 19:37:34 - Mistrzu Azalgasie... Probowalem ci o tym powiedziec od samego poczatku. mar 12 19:37:43 - Tak, Dethan jest magiem... niestety utracil moc. mar 12 19:37:52 - Wybacz... ale musisz zrozumiec, co poczulem, gdy okazalo sie, ze jeden z was jest Anorem z Megalos. mar 12 19:37:58 - Malbeth powiedzial, ze jesli ktokolwiek moze mi pomoc, to tylko ty. mar 12 19:38:01 - W jakich okolicznosciach? mar 12 19:38:20 Nerwowo przelykam sline. mar 12 19:38:29 - Czy mozemy o tym porozmawiac na osobnosci? mar 12 19:38:39 Nagle zaczely mi drzec rece. mar 12 19:38:41 - Tak, oczywiscie, ale nie wiem, czy bede w stanie ci pomoc. mar 12 19:38:43 - Utrata mocy... mar 12 19:38:48 Pukanie do drzwi wejsciowych. mar 12 19:38:50 Dosc gwaltowne. mar 12 19:38:59 - Kto to moze byc o tej porze? mar 12 19:39:01 Wstaje. mar 12 19:39:02 - Kobo, idz otworzyc. mar 12 19:39:06 - Nie! mar 12 19:39:14 Kobo jest juz przy drzwiach odryglowal je. mar 12 19:39:22 Glosniej niz bylo trzeba. mar 12 19:39:32 Slyszycie glosny trzask, jek. mar 12 19:39:42 Klade reke na sztylecie. mar 12 19:39:44 Azalgas zrywa sie na rowne nogi. mar 12 19:39:44 Zrywam sie mar 12 19:39:47 Chwytam miecz. mar 12 19:39:47 Kroki. mar 12 19:39:49 - ZAraza mar 12 19:39:57 Okna. Za male, zeby uciec. mar 12 19:39:58 Siegam po miecz mar 12 19:40:04 Chwytam za noz. mar 12 19:40:05 Na stole nadal lezy praca Elrica. mar 12 19:40:09 Ktos ja bierze, chowa? mar 12 19:40:11 Chowam ja do torby mar 12 19:40:11 Szepcze cos pod nosem. mar 12 19:40:15 Drzwi do kuchni uchylaja sie. mar 12 19:40:21 W progu... W progu staje potezna sylwetka. mar 12 19:40:28 Arab ze scimitarem. mar 12 19:40:29 Siegam po nia i wrzucam do torby. mar 12 19:40:32 Wyciagam luk. Nakladam strzale, mar 12 19:40:42 Unosi reke w gescie pokoju. mar 12 19:40:48 Widze go? Poznaje? mar 12 19:40:48 Na jego szyi kolysze sie wielki zloty polksiezyc. mar 12 19:40:56 "Wreszcie" mar 12 19:41:00 Widzicie, ze Derrick kurczy sie w sobie, cofa pod sciane. mar 12 19:41:04 [Niech bedzie, ze prace ma Alec. mar 12 19:41:05 Caly sie trzesie. mar 12 19:41:06 "Wspaniale" mar 12 19:41:13 Unosze miecz w gescie niepokoju mar 12 19:41:14 Spluwam. mar 12 19:41:19 Arab ma czarne jak smola wlosy. mar 12 19:41:20 Cofam sie mar 12 19:41:21 - Kim jestes? -- pytam, chyba niepotrzebnie. mar 12 19:41:25 " mar 12 19:41:27 I poparzona, brzydko poparzona twarz. mar 12 19:41:30 Odsuwa sie. mar 12 19:41:34 "Poganski pies..." mar 12 19:41:36 W slad za nim do kuchni wchodza jeszcze dwaj. mar 12 19:41:39 - Mukhtar mar 12 19:41:39 Staram sie nie tracic z oczu ani jego, ani Azalgasa. mar 12 19:41:41 Podobni, ale troche nizsi, bez polksiezycy. mar 12 19:41:56 "...psy..." mar 12 19:41:56 [strasznie duza ta kuchnia mar 12 19:41:58 - Witam - odzywa sie ten z polksiezycem -- Derick nazwal go Mukhtarem -- chrapliwym glosem z dziwnym akcentem. mar 12 19:42:07 [Kuchnia jest przestronna, ma polaczenie z sienia. mar 12 19:42:18 [Ale owszem, zrobilo sie tloczno. mar 12 19:42:36 - Vincent... - kieruje spojrzenie na tego, ktorego przez dlugi czas znaliscie jako Xandosa. mar 12 19:42:40 - Nie przedstawisz mnie? mar 12 19:42:46 Derrick prawie rozplaszczyl sie na scianie. mar 12 19:42:54 - Vincent!?!? mar 12 19:42:59 - Oni znaja twoje imie - mowie z usmiechem mar 12 19:43:07 Nienawistnym wzrokiem wpatruje sie w trojke Arabow. mar 12 19:43:11 - Czyzby? - kieruje na was zimne spojrzenie. mar 12 19:43:16 - Kto niby zna? mar 12 19:43:21 - Chodz tu, Vincent. Nie usciskasz przyjaciela? mar 12 19:43:27 - Dwie smierci w jednej kuchni... Troche za duzo... mar 12 19:43:38 Nie wierze. mar 12 19:43:45 - Cholera... Ktos mi powie co to ma znaczyc?! mar 12 19:43:46 - Przyjaciela tak - mowie i nie ruszam sie z miejsca mar 12 19:44:03 - Chodz tutaj - twarz Mukhtara sciaga sie gniewem. mar 12 19:44:04 [Gdzie jest Azalgas? mar 12 19:44:09 Azalgas jest obok stolu. mar 12 19:44:14 Mierzy Arabow zlym spojrzeniem. mar 12 19:44:19 [Jesli gdzies z boku, podchodze do niego. mar 12 19:44:26 - Widzisz Magdarze - mowie lekko drzacym glsem - Masz przed soba nekromante mar 12 19:44:28 Jestescie stloczeni w kacie, blisko stolu. mar 12 19:44:33 Wciaz trzymam luk i strzale. Przygladam sie. mar 12 19:44:40 Prawie nie oddycham... mar 12 19:44:42 - No, Vincent. Po czyjej jestes stronie? mar 12 19:44:57 Azalgas rzuca sie na Mukhtara. mar 12 19:45:02 - Mistrzu... -- mowie najciszej, jak umiem. mar 12 19:45:05 Ten lapie go i odrzuca na bok jak szmaciana lalke. mar 12 19:45:06 - Panie Xandos, najal nas pan w konkretnym celu. Czekam! mar 12 19:45:08 - Po czyjej stronie jestes ty ? mar 12 19:45:23 Azalgas uderza z lomotem o sciane, slychac brzydki trzask pekajacych kosci. mar 12 19:45:31 - Mial w reku noz - usmiecha sie Mukhtar. mar 12 19:45:45 - Dethan, wez Azalgasa mar 12 19:45:56 - Vincent, dlaczego milczysz? mar 12 19:46:03 - Pozwol im odejsc mar 12 19:46:10 [Dethan, podchodzisz do Azalgasa? mar 12 19:46:17 - Odejsc? Czyzby? mar 12 19:46:20 - A ja pojde z toba mar 12 19:46:29 - Ty mi juz nie jestes potrzebny. mar 12 19:46:38 - To po co nas sledzisz ? mar 12 19:46:39 - Twoj demon -- pokazuje na Derricka -- powiedzial mi wszystko. mar 12 19:46:44 - Czyz nie tak, Derricku Araya? mar 12 19:46:51 Derrick drzy skulony w kacie, popadl w jakas katatonie. mar 12 19:47:10 Dethan kleczy przy Azalgasie. mar 12 19:47:11 - NIE! mar 12 19:47:11 - Rezygnujecie z naszych uslug? mar 12 19:47:27 - Mamy ten sam cel, przynajmniej mielismy mar 12 19:47:31 - Juz nie mamy. mar 12 19:47:38 - Derrick powiedzial mi wszystko o Ksiedze Piatego Zywiolu. mar 12 19:47:50 - Wiesz, ze nigdy nie traktowalem cie jak rownorzednego partnera? mar 12 19:47:51 Natychmiast podbiegam do Azalgasa i klekam przy nim. mar 12 19:47:51 Nie zwracam uwagi na nikogo innego. mar 12 19:47:51 [Tak, natychmiast. mar 12 19:48:00 - Nie dasz rady okielznac jej potegi sam mar 12 19:48:05 - Przekonamy sie. mar 12 19:48:16 Spogladam na Azalgasa. mar 12 19:48:17 - Glupcze mar 12 19:48:27 Zaczynam krzyczec, niewyobrazalnie wysokim glosem, krzyk jest ciagly. mar 12 19:48:30 - Czy spalona twarz niczego cie nie nauczyla ? mar 12 19:49:26 - Dosc tego - krzywi sie Mukhtar. mar 12 19:49:27 - Brac ich. mar 12 19:49:28 Podchodze do Derricka, staram sie go uspokoic. mar 12 19:49:33 Jego dwaj towarzysze ruszaja w wasza strone. mar 12 19:49:34 Szybko. mar 12 19:49:36 Zbyt szybko. mar 12 19:49:39 - Skoro wszystko wiesz to po co ci my ? mar 12 19:49:44 "Szlag" mar 12 19:49:51 Unosza scimitary... i wolne dlonie. mar 12 19:49:54 odsywam sie za wojownikow mar 12 19:49:59 Pomieszczenie wypelnia dziwny blask. mar 12 19:50:03 Upiorny, widmowy blask. mar 12 19:50:06 Wciaz klecze przy Azalgasie. mar 12 19:50:07 Atakuje najblizszego mar 12 19:50:13 Strzelam do najblizszego napastnika. mar 12 19:50:16 Patrze z nienawiscia na Mukhtara. mar 12 19:50:25 Rzucam sie na Mukhtara. mar 12 19:50:29 Strzal Anora odbija sie jakby jego i napastnika dzielil niewidzialny mur. mar 12 19:50:39 Jednoczesnie Arab paruje bez trudu cios Magdara. mar 12 19:50:40 Przed oczami staje mi znowu trup Tevki. mar 12 19:50:47 Zaciskam dlon na haku Thomasa. mar 12 19:50:52 Z jego dloni wytryskuje promien, trafia Magdara w piers, odrzuca go do tylu, przez stol. mar 12 19:51:01 Drugi Arab zagradza Zarzirowi droge. mar 12 19:51:07 - Nie poddam sie mar 12 19:51:07 Zbija jego wyciagniety miecz scimitarem. mar 12 19:51:08 Z oczu ciekna mi lzy. mar 12 19:51:18 - Bede twardy jak skala mar 12 19:51:21 Powietrze przeszywa jakis dziwny blysk. mar 12 19:51:26 Jego zrodlem jest Mukhtar. mar 12 19:51:35 Blysk siegnal Mukhtara, ktory az sie zakolysal. mar 12 19:51:37 - W moim sercu plonie ogien mar 12 19:51:46 Probuje ponowic atak mar 12 19:51:51 "Moc nie jest darem, ktory mozna utracic". mar 12 19:51:52 Rzucam luk i wyciagam sztylet. mar 12 19:51:59 Ci dwaj wojownicy sa dobrzy. mar 12 19:52:01 Cholernie dobrzy. mar 12 19:52:04 "Ani otrzymac". mar 12 19:52:04 Sa od was lepsi. mar 12 19:52:09 Wspomagaja sie magia. mar 12 19:52:18 Rabie na lewo i prawo. mar 12 19:52:24 Po kilku blyskach dziwnych promieni i kilku ciosach scimitarem wszyscy lezycie na ziemi. mar 12 19:52:28 Wciaz klecze przy Azalgasie, ale patrze caly czas na Arabow. mar 12 19:52:28 Wasi przeciwnicy nawet sa nie drasnieci. mar 12 19:52:33 [Inne wyjscia z pomieszczenia? mar 12 19:52:44 [Kto ma rekopis? Ja czy Alec? mar 12 19:52:49 [ja mar 12 19:52:50 Kuchnia jest zdemolowana, lezycie na wpol ogluszeni posrod szczatkow mebli. mar 12 19:52:56 [Racja. mar 12 19:52:56 Nacieram ile sil mar 12 19:52:57 Nie walczyli, zeby zabic. mar 12 19:53:00 Ruch reki. mar 12 19:53:04 Magdar zamiera w dziwnej pozycji. mar 12 19:53:13 Mukhtar wraca do kuchni, kaszle. mar 12 19:53:16 - Spokojnie, spokojnie. mar 12 19:53:20 - Moze jeszcze sie dogadamy. mar 12 19:53:22 "NIE!" mar 12 19:53:39 Magdar zostal sparalizowany jakims czarem, pozostali z was sa w pozycji polsiedzacej pod sciana. mar 12 19:53:43 Derrick trzesie sie w kacie. mar 12 19:53:44 - Morderca... mar 12 19:53:46 Dethan kleczy obok Azalgasa. mar 12 19:53:56 - Bez dramatyzmu - krzywi sie Mukhtar. mar 12 19:54:04 - Czego chcesz? mar 12 19:54:07 - Jak sie nazywasz? - zwraca sie do Zarzira. mar 12 19:54:25 Magdar ciagle stoi nieruchomo w dziwnej, wykreconej pozycji. mar 12 19:54:43 - Pusccie go! mar 12 19:54:51 - Jak sie nazywasz?!? - ponawia pytania, glosno, groznie. mar 12 19:54:56 "Puszczaj" mar 12 19:55:10 - Milcz, scierwo... mar 12 19:55:25 - Jestes ksiedzem, tak? Derrick mi opowiedzial. mar 12 19:55:29 - Widze krzyz na twojej piersi/ mar 12 19:55:30 Szarpie sie psychicznie i fizycznie mar 12 19:55:32 *. mar 12 19:55:45 Magdar usiluje wyrwac sie spod uroku, ale na prozno. mar 12 19:55:58 - Co? - pyta drwiaco Mukhtar Zarzira. - Czyzbys wstydzil sie swojej religii? mar 12 19:56:06 Probuje wstac. mar 12 19:56:10 - Czyzbys wstydzil sie, ze Go ukrzyzowaliscie, by potem czcic? mar 12 19:56:22 - Jest sluga Pana, poganinie. mar 12 19:56:23 Anor sie podnosi, ale drugi z Arabow natychmiast zwraca sie w jego strone i ostrzegawczo unosi reke. mar 12 19:56:32 - Mam propozycje. mar 12 19:56:34 Calkowicie koncentruje sie na przelamywaniu zaklecia mar 12 19:56:37 Mukhtar wciaz mowi do Zarzira. mar 12 19:56:38 - Zawsze byles taki wyszczekany? mar 12 19:56:46 - Zawsz - usmiecha sie. mar 12 19:56:49 - Bozy Sad. Co ty na to? mar 12 19:57:03 - ? mar 12 19:57:04 - Zmierz sie ze mna. Jesli zwyciezysz, daruje wam zycie. mar 12 19:57:07 - Czego chcecie, mordercy? mar 12 19:57:12 - Tak to sie chyba nazywa, prawda? Bozy Sad? mar 12 19:57:27 - Wyszczekany jak na psa przystalo. mar 12 19:57:39 - Odpowiadaj, chrzescijaninie! - podnosi glos Mukhtar. mar 12 19:57:54 - Stajesz do walki czy podkulasz pod siebie ogon? mar 12 19:57:58 - A moze sie... boisz? - pyta drwiaco. mar 12 19:57:59 Wstaje. mar 12 19:58:05 - Boisz sie, bo moj Bog jest potezniejszy od twego? mar 12 19:58:21 - Wiec jak bedzie? - Mukhtar przechyla glowe. mar 12 19:58:40 - Walcz. mar 12 19:58:56 Mukhtar usmiecha sie. mar 12 19:59:05 - Wiedzialem, chrzescijaninie. Chodzmy na zewnatrz. Tu jest za ciasno. mar 12 19:59:09 * * * mar 12 19:59:34 Jest rok 1976. mar 12 19:59:34 Zarzir ma dwadziescia piec lat. mar 12 19:59:34 Otrzymuje swiecenia kaplanskie. mar 12 19:59:34 To najszczesliwszy dzien w jego zyciu. mar 12 19:59:34 Tak mu sie przynajmniej wydaje. mar 12 19:59:49 Liturgia Slowa zakonczyla sie. mar 12 19:59:52 Zarzir, ubrany w snieznobialy humeral, albe, pasek i stule kleczy przy oltarzu. mar 12 19:59:57 Prezbiter zwraca sie do biskupa, ktoremu asystuje: mar 12 20:00:01 - Czcigodny Ojcze, swieta Matka, Kosciol, prosi, abys tego naszego brata wyswiecil. mar 12 20:00:05 - Czy jest tego godny? mar 12 20:00:09 - Zaswiadczam, ze uznano go godnego swiecen. mar 12 20:00:13 - Z pomoca Pana Boga i naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, mar 12 20:00:13 wybieramy tego naszego brata do stanu kaplanskiego. mar 12 20:00:18 - Zarzirze - zwraca sie do kleczacego mlodzienca. mar 12 20:00:25 - Czy chcesz pilnie i madrze pelnic posluge slowa gloszac Ewangelie? mar 12 20:00:39 - Chce. mar 12 20:00:45 - Czy na chwale Boga i dla uswiecenia chrzescijanskiego ludu mar 12 20:00:45 chcesz poboznie i z wiara sprawowac misteria Chrystusa? mar 12 20:00:57 - Chce. mar 12 20:00:58 - Czy chcesz coraz scislej jednoczyc sie z Chrystusem, Najwyzszym Kaplanem? mar 12 20:01:09 - Chce. mar 12 20:01:10 Biskup namaszcza glowe Zarzira swietym olejkiem. mar 12 20:01:14 - In nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti. mar 12 20:01:18 - Niech Bog, ktory rozpoczal w tobie dobre dzielo, sam go dokona. mar 12 20:01:22 Zebrani wierni rozpoczynaja spiew. mar 12 20:01:26 - Amen. mar 12 20:01:26 - Kyrie, eleison. Kyrie eleison... mar 12 20:01:26 - Christe, eleison. Christe eleison... mar 12 20:01:33 Po policzku Zarzira splywa lza, oczywiscie, po lewym policzku. mar 12 20:01:37 W miejsce prawego oka wprawiono szklana proteze. mar 12 20:01:43 mar 12 20:01:46 Po zakonczonej uroczystosci ksiadz Yann chce zamienic z Zarzirem slowo na osobnosci. mar 12 20:01:53 - Zarzirze, czy mozemy... porozmawiac? mar 12 20:02:13 - Oczywiscie, ojcze. mar 12 20:02:15 Spotykaja sie w bocznej nawie, wsrod figur swietych. mar 12 20:02:20 Ksiadz Yann wyjmuje niewielka, drewniana szkatulke. mar 12 20:02:20 Podaje ja Zarzirowi z usmiechem. mar 12 20:02:43 Niepewnie przyjmuje prezent. mar 12 20:02:47 - Otworz. mar 12 20:02:50 - Ale... mar 12 20:03:10 Otwieram szkatulke. mar 12 20:03:11 W srodku znajduje sie duzy, srebrny krzyz. mar 12 20:03:14 W lancuszku, ktory kiedys musial peknac, wymieniono dwa ogniwa; wyrozniaja sie kolorem. mar 12 20:03:18 Zarzir doskonale wie, ze krzyz ten nalezal do jego opiekuna, ojca Esteza. mar 12 20:03:21 - Ojciec Estez powierzyl go mojej opiece dziesiec lat temu, gdy umieral. mar 12 20:03:25 - Powiedzial: "Gdy Zarzir przyjmie swiecenia, daj mu to w podarunku". mar 12 20:03:28 - "Ale do tego czasu o niczym nie mow". mar 12 20:03:31 - Ciesze sie, Zarzirze... Ciesze sie, bracie, ze moge ci go wreszcie dac. mar 12 20:03:35 - Ojciec Estez bylby z ciebie dumny. Bardzo dumny. mar 12 20:03:53 - Ja... Ja nie wiem, czy jestem godny tego podarunku... mar 12 20:04:02 - Jestes -- ksiadz Yann patrzy mu gleboko w oczy. mar 12 20:04:14 - Zaloz go i pamietaj, by zawsze byc sprawiedliwym. Nie uleknij sie zlego. mar 12 20:04:43 Patrzac w oczy ksiedzu Yannowi, zakladam krzyz. mar 12 20:05:24 * * * mar 12 20:05:38 Wychodzicie na podworze, przed dom Azalgasa. mar 12 20:05:48 Nikogo tu nie ma, wszyscy sie pochowali. mar 12 20:05:56 Wciaz trzymam w rece hak. mar 12 20:06:08 Nawet o tym nie wiedzac. mar 12 20:06:13 Arabscy pomagierzy Mukhtara czesciowo obezwladnili was magia. mar 12 20:06:39 Magdar idzie powoli, jakby zanurzony byl po piers w jakiejs gestej cieczy. mar 12 20:07:09 Derrick jest niemal ciagniety, na zewnatrz zostaje cisniety w piach. mar 12 20:07:42 Vincenta, Dethana i Anora pilnuje jeden z Arabow. mar 12 20:07:54 - No, Zarzirze. mar 12 20:08:07 - Los kamratow jest w twoich rekach - usmiecha sie Mukhtar. mar 12 20:08:30 Staje w bliskiej odleglosci od maga. mar 12 20:08:39 - Pan moj, Bog moj. mar 12 20:08:45 - I nawzajem. mar 12 20:08:48 Usmiecha sie Mukhtar. mar 12 20:08:49 - Stawaj! mar 12 20:08:52 Wyciaga scimitar. mar 12 20:08:59 Wyciagam miecz. mar 12 20:09:14 Mukhtar rusza, jest szybki, bardzo szybki, za szybki. mar 12 20:09:18 Tnie z boku, z polobrotu. mar 12 20:09:23 Nie stara sie nawet zmylic przeciwnika wypadem. mar 12 20:09:30 Nie modlilem sie od wielu miesiecy. mar 12 20:09:34 - Pater noster. mar 12 20:09:37 Zarzir naciera z cala swoja zacietoscia. mar 12 20:09:55 Obaj mijaja sie, impet ciska nimi w dwie osobne strony. mar 12 20:10:14 - Qui es in caelis. mar 12 20:10:19 Mukhtar zakreca sie na piecie, rusza z powrotem. mar 12 20:10:23 Proste, brutalne ciecie. mar 12 20:10:30 Nie staram sie, zeby mnie slyszano. Mowie wlasciwie tylko do siebie. I do Niego, o ile slyszy. O ile istnieje. mar 12 20:10:35 "Gdybym przechodzil przez ciemna doline..." mar 12 20:10:46 Robie zamach. Rabie. mar 12 20:10:53 Intonuje dawno zapomniana melodie " Christus vincit, Christus regnat, Christus, Christus imperat!" mar 12 20:11:01 Zarzir pieknym ciosem paruje atak Mukhtara. mar 12 20:11:05 - Sanctificetur nomen Tuum... mar 12 20:11:06 Wybija go z rytmu. mar 12 20:11:14 "...zla nie ulekne sie..." mar 12 20:11:15 Trudno w to uwierzyc, ale wasz towarzysz na chwile okazal sie... szybszy. mar 12 20:11:24 Mukhtar odskakuje do tylu, jego twarz wykrzywia sie dziwnie. mar 12 20:11:40 Po wyprowazeniu ciecia probuje pchniecia. mar 12 20:11:41 Kilka nastepnych zdan szepcze, nie slychac ich. mar 12 20:11:55 Zarzir atakuje, Mukhtar, zdumiony jego zaciekloscia, odskakuje w bok, potyka sie. mar 12 20:12:00 Odwraca sie bokiem, jakos dziwnie. mar 12 20:12:02 "W kazda noc i dzien Pan prowadzi mnie..." mar 12 20:12:09 Zaczynam szeptac jakis tekst mar 12 20:12:24 Wykorzystuje blad przeciwnika. mar 12 20:12:31 To potkniecie go zgubi. mar 12 20:12:54 "Wiedzie na laki, gdzie odpoczac chce..." mar 12 20:13:03 Rozbieg i zamach. mar 12 20:13:05 - ...sicut et nos dimíttimus debitóribus nostris... mar 12 20:13:14 Mukhtar nie zdazyl zrobic uniku. mar 12 20:13:17 Cofnal sie tylko o krok. mar 12 20:13:19 "Droge Swa wskazuje mi..." mar 12 20:13:29 Miecz Zarzira opada. Bardzo wolno. Bardzo szybko. mar 12 20:13:59 Przecina nadgarstek Mukhtara. Prawy. mar 12 20:14:00 "Pan jest Pasterzem mym..." mar 12 20:14:02 Odrabuje mu dlon. mar 12 20:14:06 Razem ze scimitarem. mar 12 20:14:19 Krew tryska z kikuta, Mukhtar wrzeszczy cos niezrozumiale. mar 12 20:14:19 - Jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. mar 12 20:14:23 Pada na kolana. mar 12 20:14:35 Prawa noge opieram o jego twarz. mar 12 20:14:43 Mukhtar wykonuje nieznaczny ruch lewej dloni. mar 12 20:14:44 Wywracam na ziemie. mar 12 20:14:45 Szeroko otwieram oczy. mar 12 20:14:48 Zarzira zwala z nog potezny cios. mar 12 20:14:54 Jakby uderzylo go imadlo,. mar 12 20:15:15 Zarzir lezy na ziemi, kaszle, pluje krwia. mar 12 20:15:40 Mukhtar podnosi sie, slyszycie syk, swad palenizny, kikut szczernia sie, przestaje krwawic. mar 12 20:15:48 Twarz Mukhtara jest sciagnieta gniewem. mar 12 20:15:53 - Nie spodziewalem sie... mar 12 20:16:07 Zarzir lezy w piachu, na wpol zamroczony. mar 12 20:16:22 - Nie umiesz inaczej. Twoj bog... jest zbyt slaby. mar 12 20:16:24 Mukhtar rusza dlonia raz jeszcze, potezny, niewidzialny cios niemalze podrywa Zarzira z ziemi, wojownik znow upada w piach. mar 12 20:16:30 - Co? Myslisz sobie, zem niehonorowy. Ze zlamalem zasady. mar 12 20:16:35 - Nie ma czegos takiego jak uczciwa walka. mar 12 20:16:45 Mukhtar schyla sie, wykopuje miecz z dloni Zarzira, sciaga jego krzyz. mar 12 20:16:48 Ojcze, jeœli jest to możliwe mar 12 20:16:52 - W walce wykorzystuje sie kazda przewage i kazda sposobnosc, jaka sie nadarza. mar 12 20:16:56 - Nie nauczyli cie tego? mar 12 20:16:59 Szepcze cos zmartwialymi wargami. mar 12 20:17:03 Unosi Zarzira za kolnierz. mar 12 20:17:03 "Niech mnie ominie ten kielich." mar 12 20:17:04 Teraz juz nikt tego nie moze uslyszec. mar 12 20:17:14 I zaciska na jego szyi lancuch z krzyzem, niby petle. mar 12 20:17:18 Mocno, gwaltownie, szybko. mar 12 20:17:21 "Sed libera nos a malo". mar 12 20:17:31 Zarzir sie dusi, lancuch wbija mu sie w krtan, gleboko, do krwi. mar 12 20:17:48 Charczy, lapie palcami lancuch, ale ten wbil sie zbyt gleboko. mar 12 20:18:03 Widzicie, jak oczy wylaza mu z orbit. mar 12 20:18:07 [Jak daleko jest Mukhtar od nas? mar 12 20:18:16 Piec metrow. mar 12 20:18:28 W przypadku prawego, szklanego oka ma to iscie makabryczny efekt. mar 12 20:18:34 Zarzir charczy, pluje krwia, umiera. mar 12 20:18:48 Mukhtar z zacisnietymi zebami zaciska jego naszyjnik, krzyz kolysze sie dziwnie, gdzies z boku. mar 12 20:19:00 Magdar powoli, jakby przedzieral sie przez kisiel, rusza w ich strone. mar 12 20:19:07 - On... jest... moj... mar 12 20:19:20 - Stoj! - mowi jeden z Arabow, patrzac z poblazaniem na Magdara. mar 12 20:19:51 Oko Zarzira spoglaga gdzies do gory, zasnuwa je mgla. mar 12 20:20:05 I w tym momencie maja miejsce dwie rzeczy. mar 12 20:20:08 Nie zatrzymuje sie mar 12 20:20:09 "Magdar..." mar 12 20:20:13 Dethan rzuca sie z hakiem na Mukhtara. mar 12 20:20:21 Ale ruch dloni jednego z Arabow zwala go z nog, na bok. mar 12 20:20:22 - NIE!!! mar 12 20:20:32 Hak wypada z dloni. mar 12 20:20:42 Ale w tym samym momencie naszyjnik Zarzira peka z trzaskiem. mar 12 20:20:47 "Ogien pod skala, ogien pod skala..." mar 12 20:20:52 Zarzir upada w piasek. mar 12 20:20:58 Bladze dlonia, szukam palcami haka. mar 12 20:21:14 - Ech, slabe te krzyze produkuja - mowi Mukhtar spogladajac w zamysleniu na rozerwany naszyjnik. mar 12 20:21:27 Wyrzuca przerwany lancuszek w piach, a sam srebrny krzyz chowa do kieszeni kaftana. mar 12 20:21:45 - Dobra. Do srodka z nimi. Konczmy to. mar 12 20:21:58 Arabowie, przy pomocy magii, wpychaja was do domu Azalgasa. mar 12 20:22:05 "Juz ja z toba skoncze" mar 12 20:22:16 Jesli zdaze, chwytam jeszcze hak Thomasa. mar 12 20:22:20 Jak dziecko ulubiona zabawke. mar 12 20:22:37 Zostajecie zapedzeni do domu. Glownie przy pomocy magii psychokinetycznej. mar 12 20:22:45 Czujecie niewidzialne, silne pchniecia w plecy, lekkie ciosy w glowe. mar 12 20:22:54 Czujecie sie upokorzeni, skrajnie upokorzeni, jak stado baranow. mar 12 20:23:06 Jeden z Arabow targa Zarzira po ziemi, ciagnie go bezpardonowo za noge. mar 12 20:23:10 "Sed libera nos a malo"... mar 12 20:23:15 Wchodzicie do sieni, przestapujecie nad zarznietym gnomem Kobo. mar 12 20:23:27 Zostajecie stloczeni w kuchni, pod sciana lezy niezywy Azalgas. mar 12 20:23:54 Zarzir trafia na podloge kolo was, ledwo zywy, kaszle, charcze krwia. mar 12 20:24:03 Mukhtar spoglada z niezadowoleniem na swoj kikut. mar 12 20:24:11 - Jestem pelen podziwu dla waszego przyjaciela - mowi cicho. mar 12 20:24:15 - Nie spodziewalem sie... mar 12 20:24:47 - Vincencie Abhorros - spoglada na Xandosa vel Vincenta. mar 12 20:24:50 - Bo nie znasz Go tak jak on. mar 12 20:24:51 - Masz mi cos do powiedzenia? mar 12 20:24:56 - Zawsze byles wyszczekany. mar 12 20:25:15 - Spodziewalem sie raczej ze ty bedziesz mial cos do powiedzenia mar 12 20:25:32 - Jak mozesz miec nadzieje na opanowanie Ksiegi ? mar 12 20:25:35 - Mam. Umrzesz tutaj razem ze swoimi najemnikami - poparzona twarz Mukhtara przecina usmiech. mar 12 20:25:43 - A ja pojade do Nowej Jerozolimy. Po Ksiege. mar 12 20:25:59 - Nastepny portal bedzie sprawny. I to ja przez niego przejde. Sam. mar 12 20:26:04 - Obys trafil do Piekla mar 12 20:26:07 - Ja odkryje Tajemnice. mar 12 20:26:12 Mukhtar smieje sie cicho. mar 12 20:26:14 Ruch reka. mar 12 20:26:17 Cos dziwnego dzieje sie z pokojem. mar 12 20:26:25 Sciany i podloga zostaja pokryte jakims oslizglym scierwem. mar 12 20:26:35 Wydaje wam sie, ze widzicie szczatki ludzie, jakies flaki. mar 12 20:26:52 Czujecie odruch wymiotny, bo iluzji -- bo to chyba iluzja... -- towarzyszy silny smrod. mar 12 20:26:57 Slyszycie nad glowami szczek. mar 12 20:26:59 Dygoce caly. Z upokorzenia, strachu, gniewu. mar 12 20:27:15 Powoli podnosze wzrok do gory. mar 12 20:27:15 Sufit zostaje pokryty kilkudziesiecioma szeregami paskudnych, wyszczerbionych kolcow. mar 12 20:27:31 Okna zarastaja scierwem, cala kuchnia zmienia sie nie do poznania. mar 12 20:27:38 - Ten czar nazwalem Miazdzeniem Xandosa. mar 12 20:27:49 - Zawsze wydawalo mi sie, ze to dwuznaczna nazwa - mowi Mukhtar. mar 12 20:28:01 "Fiat voluntas Tua..." mar 12 20:28:03 - Ale poniewaz ty, Vincencie, przez dlugi czas uzywales mojego przydomka, okazuje sie, ze jednak trojznaczna. mar 12 20:28:06 - Niewatpliwie dwuznaczna mar 12 20:28:24 - Do widzenia. Do zobaczenia w... piekle? - usmiecha sie pytajaco, wychodzi z przemienionego pomieszczenia. mar 12 20:28:35 Drzwi momentalnie pokrywa gruba, zbita warstwa tego wstretnego scierwa. mar 12 20:28:50 Wszyscy jestescie w srodku, czar obezwladniajacy pryska, Magdar znow moze sie poruszac. mar 12 20:28:59 Zarzir kaszle i charczy na podlodze, usiluje sie podniesc. mar 12 20:29:14 Derrick drzy w kacie, wyglada jak przestraszone zwierze. mar 12 20:29:14 - Moj Boze... mar 12 20:29:16 Pozostali? mar 12 20:29:16 - Co? mar 12 20:29:29 "To nie gwozdzie Cie przebily..." mar 12 20:29:49 - Mysle, ze mamy problem - mowie walczac z odruchem wymiotnym mar 12 20:29:54 "...lecz moj grzech." mar 12 20:29:57 Ruszam do wyjscia mar 12 20:30:04 Wyjscie jest zamkniete. mar 12 20:30:14 Droge na wolnosc blokuje wam gruba, zbita warstwa flakow ludzkich. mar 12 20:30:19 Cos niewypowiedzianie ohydnego. mar 12 20:30:22 Rozlega sie glosny lomot. mar 12 20:30:26 Probuje sie przerabac mar 12 20:30:29 Sufit pokryty kolcami zaczyna sie powoli opuszczac. mar 12 20:30:35 Wiecie, ze to nie iluzja. mar 12 20:30:35 - Et dimitte nobis debita nostra... mar 12 20:30:38 Wiecie, ze Magdar nie zdazy. mar 12 20:30:44 "Wybacz nam, Panie".