kwi 09 16:31:46 "Nie wiem, czy to, co mam zamiar uczynic, Panie, jest sluszne". kwi 09 16:31:46 Pospiesznie zakupiony prowiant jest chowany do jukow. kwi 09 16:31:46 Nie trzeba wiele zywnosci, podroz potrwa tylko jeden dzien. kwi 09 16:31:57 "Ale wiem, ze zawsze wczesniej byles ze mna". kwi 09 16:31:57 Magdar napisal dwa krotkie listy. kwi 09 16:31:57 Jeden przekazal poslancowi. kwi 09 16:31:57 Drugi spalil w malym ognisku, ku zdziwieniu pozostalych. kwi 09 16:31:57 Teraz medytuje przez kilka minut, mruczac cos pod nosem. kwi 09 16:32:07 "Blagam, zeslij na mnie swa laske". kwi 09 16:32:07 Vincent przy studni zmywa z siebie kurz i sadze. kwi 09 16:32:07 Parska, prycha woda. kwi 09 16:32:17 "Pozwol mi znow poczuc Twa moc i moj gniew". kwi 09 16:32:17 Derrick stoi nieopodal, milczacy jak skala. kwi 09 16:32:17 Przyglada sie swej broni, wykonuje kilka probnych ciec w powietrzu, kwi 09 16:32:17 jakby dzierzyl ja po raz pierwszy. kwi 09 16:32:32 "Nie porzucaj mnie, Boze, nie teraz". kwi 09 16:32:32 Dethan, w swym pokoju okradzionym z bagazy chowa hak do sakwy. kwi 09 16:32:32 Dokladnie zasznurowuje rzemyki. kwi 09 16:32:39 "Jesli zapragniesz, wkrotce dolacze do Twych niebieskich zastepow". kwi 09 16:32:39 Potem przez kilka chwil bawi sie Moca. kwi 09 16:32:39 Nie sposob tego inaczej nazwac. kwi 09 16:32:39 W pomieszczeniu tancza setki plomykow, niektore z nich lacza sie w ogniste, wirujace kule. kwi 09 16:32:39 Dethan usmiecha sie. kwi 09 16:32:59 "Powiedz tylko slowo". kwi 09 16:32:59 Zarzir konczy sie modlic. kwi 09 16:32:59 Odpowiadaja mu pierwsze promienie wschodzacego slonca. kwi 09 16:32:59 Dotyka odruchowo piersi, gdzie dawniej spoczywal krzyz. kwi 09 16:32:59 Wstaje z kleczek. kwi 09 16:33:07 Na kolczy habit narzucil czarna, obszerna tunike. kwi 09 16:33:07 Szyje z sinoczerwono prega przewiazal czarnym, cienkim, bawelnianym szalem. kwi 09 16:33:07 Schodzi na podworze, w dloni trzyma torbe z pospiesznie nabytym u handlarzy ekwipunkiem. kwi 09 16:33:07 Wszyscy sa juz gotowi do drogi. kwi 09 16:33:07 Szpony wyruszaja w swoj ostatni boj. kwi 09 16:33:15 * * * kwi 09 16:33:15 Alec i Anor, spetani kajdanami, sa wprowadzani sa do duzego, dobrze oswietlonego pomieszczenia. kwi 09 16:33:15 Panuje tu chlod, ale jest sucho. kwi 09 16:33:15 W wilgotnych warunkach metalowe narzedzia szybko by zamokly. kwi 09 16:33:15 Pilnowani przez pol tuzina uzbrojonych templariuszy jency kwi 09 16:33:15 zostaja posadzeni na stalowych krzeslach i unieruchomieni skorzanymi pasami. kwi 09 16:33:15 Glowny Protokolant imieniem Wolfgang wyklada na drewniany stol przyrzady. kwi 09 16:33:30 * * * kwi 09 16:33:30 Wlasciciel zajazdu "Osiem pochodni" spoglada za odjezdzajacymi. kwi 09 16:33:30 Bebni palcami po szybie. kwi 09 16:33:30 Waha sie, ale w koncu podejmuje decyzje. kwi 09 16:33:34 Gdy jezdzcy znikaja mu z oczu przy rogatkach, idzie szybko na zaplecze. kwi 09 16:33:34 W drewnianej klatce pozostawionej mu przez inkwizytorow stoi nieruchomo szary golab. kwi 09 16:33:34 Inkwizytorzy pozostawili tez instrukcje. kwi 09 16:33:42 Karczmarz gryzmoli kilka slow na kartce pergaminu, zwija go, otwiera klatke. kwi 09 16:33:42 Golab stoi spokojnie, gdy mezczyzna chowa rulonik do malego pojemnika kwi 09 16:33:42 przymocowanego do nogi ptaka. kwi 09 16:33:46 Wypuszczony na wolnosc golab natychmiast wzbija sie wysoko pod poranne niebo kwi 09 16:33:46 i jak strzala rusza na poludnie. kwi 09 16:33:46 Karczmarz spoglada za nim przez chwile. kwi 09 16:33:50 Potem oblizuje wargi, mruczy cos niezrozumiale i raz jeszcze przelicza pieniadze kwi 09 16:33:50 w skorzanej sakiewce, ktora rowniez pozostawili mu templariusze. kwi 09 16:33:53 Trzydziesci zlotych monet. kwi 09 16:33:56 Dobry interes. A z Bogiem i Kosciolem lepiej zyc w zgodzie. kwi 09 16:33:58 Lecz o jednym nie napisal. kwi 09 16:33:58 Zapomnial z emocji. kwi 09 16:34:02 * * * kwi 09 16:34:02 Golab szybuje wysoko pod bezchmurnym niebem. kwi 09 16:34:05 Szybko wyprzedza pieciu mezczyzn kwi 09 16:34:05 galopujacych na koniach do Nowej Jerozolimy glownym traktem. kwi 09 16:34:05 Z tej wysokosci wygladaja jak male, czarne punkciki. kwi 09 16:34:08 Ptak dociera do twierdzy Adragas-Gaud na wiele godzin przed nimi. kwi 09 16:34:08 Wiadomosc rowniez. kwi 09 16:34:26 kwi 09 16:34:26 kwi 09 16:34:26 kwi 09 16:34:29 COUP DE GRACE kwi 09 16:34:31 ROZDZIAL 1 kwi 09 16:35:03 Przybywacie do Nowej Jerozolimy wieczorem. kwi 09 16:35:11 Przybywacie ze wschodu. kwi 09 16:35:26 Niedaleko murow miasta rozbito wielkie pole namiotowe. kwi 09 16:35:36 Najwyrazniej w zwiazku z pielgrzymka stacjonuje tu jakis garnizon. kwi 09 16:35:51 Docieracie do wschodniej bramy. Cale miasto, polozone tuz przy granicy, okolone jest murem. kwi 09 16:36:07 Widzicie Adragas-Gaud, ponura, czesciowo zrujnowana fortece wzniesiona na wzgorzu nad miastem. kwi 09 16:36:17 [ http://m.1asphost.com/tabulator/images/nowajerozolima.jpg kwi 09 16:36:52 Po lewej stronie, poza murami miasta, wznosi sie strzelisty kosciol. kwi 09 16:37:11 Przy bramie kreca sie straznicy, miasto jest dobrze pilnowane. kwi 09 16:37:26 W koncu kilkadziesiat, moze nawet kilkanascie kilometrow stad trwa wojna. kwi 09 16:38:00 Straznicy przy bramie unosza reke. kwi 09 16:38:02 - Hola! Stac! kwi 09 16:38:35 Zatrzymuje konia. kwi 09 16:38:38 Staje. kwi 09 16:38:58 -Tak? kwi 09 16:39:08 - Kim jestescie, wedrowcy? Do zaciagu? kwi 09 16:39:20 Straznik ma okolo 50 lat, sumiaste wasy i nadziak wetkniety za skorzany pas. kwi 09 16:39:22 - Tak. kwi 09 16:39:30 Kiwam glowa. kwi 09 16:39:43 - Dobrze. Kazda para rak przydaje sie na froncie. kwi 09 16:39:55 Usmiecham sie pod nosem. Parskam. kwi 09 16:40:05 - Do rekrutacji zgloscie sie tam, nieopodal - pokazuje reka, wyjasnia pokrotce, jak tam trafic. kwi 09 16:40:06 - Wlasnie. kwi 09 16:40:12 - Z Bogiem! kwi 09 16:40:17 Rozstepuja sie, mozecie wjechac do srodka. kwi 09 16:40:17 - Zegnaj. kwi 09 16:40:22 Jade dalej. kwi 09 16:41:14 W drodze rozgladam sie po miescie. Wszak Nowa Jerozolima jest legenda. kwi 09 16:41:18 Wjezdzacie do srodka. kwi 09 16:41:35 Miedzy wysokie, eleganckie, nie zniszczone kamienice i kamieniczki. kwi 09 16:41:43 Usmiecham sie, gdy tylko mijamy brame kwi 09 16:42:02 Panuje tam dziwna atmosfera. Uroczysty smutek polaczony z napieciem. kwi 09 16:42:15 Adragas-Gaud goruje po waszej prawej stronie nad miastem. kwi 09 16:42:42 Od was zabudowy miejskiej dzieli ja wewnetrzny mur. kwi 09 16:42:44 - Zatrzymajmy sie w jakims zajezdzie... - zwracam sie do pozostalych. kwi 09 16:43:04 - Musimy porozmawiac. kwi 09 16:43:16 - Naturalnie kwi 09 16:43:42 Obok najblizszego zajazdu kreci sie sporo wojskowych. kwi 09 16:43:49 Byc moze to jakas gospoda dla oficerow. kwi 09 16:44:02 Napis na szyldzie glosi dumnie: "Miecz Tryumfalny". kwi 09 16:44:05 Zerkam na budynek. kwi 09 16:44:12 Probujecie tutaj, czy szukacie dalej? kwi 09 16:44:23 Budynek zajazdu wyglada bardzo porzadnie, podobnie jak wszystkie okoliczne gmaszyska. kwi 09 16:44:40 - Zastanawiam sie, czy to bezpieczne miejsce. kwi 09 16:44:41 Niedaleko stad znajduje sie budynek ratusza, gorujacy nad wszystkimi okolicznymi. kwi 09 16:45:01 - Zalezy przed czym chcesz sie schronic... kwi 09 16:45:04 Na wiezy znajduje sie zegar, wskazowki zblizaja sie do godziny siodmej wieczorem. kwi 09 16:45:18 Wydaje wam sie, ze w miescie wiecej jest zolnierzy niz cywilow. kwi 09 16:45:24 Nikt nie zwraca jednak na was wiekszej uwagi. kwi 09 16:45:30 - To prawda. W kazdym razei trzeba uwazac, by zbyt wczesnie nie dowiedziano sie, ze zyjemy... kwi 09 16:45:33 *razie kwi 09 16:45:55 - Wiec? - pytajaco unosze brwi. kwi 09 16:46:07 - Po co im tylu zolnierzy? - pytam reszte kwi 09 16:46:17 - Zatrzymajmu sie tu, moze sie czegos dowiemy kwi 09 16:46:24 - Wojna. kwi 09 16:46:27 - Pewnie to wina wojan - usmiecham sie kwi 09 16:46:34 - Niezwykle jednak, ze nie sa na froncie. kwi 09 16:46:50 - Maja bronic miasta, Dethanie. kwi 09 16:46:56 - Moze front jest blizej niz Ci sie wydaje kwi 09 16:47:01 - Mozliwe. kwi 09 16:47:31 - Wchodzimy? kwi 09 16:47:38 - Chodzmy kwi 09 16:47:44 - Dobrze, mozemy sie tu zatrzymac. -- Zwracam sie w strone Miecza Tryumfalnego. kwi 09 16:47:48 Stajenni odbieraja od was konie. kwi 09 16:47:55 Znow patrze pod nogi, ide za reszta. kwi 09 16:47:59 Przeciskacie sie przez waskie wejscie do zadymionego, gwarnego wnetrza. kwi 09 16:48:16 Widzicie sporo rycerskich plaszczy, rozmaite godla. kwi 09 16:48:27 Karczmarz kreci sie jak w ukropie, podaje piwo, wino. kwi 09 16:48:34 Z kuchni dobiegaja smakowite zapachy pieczystego. kwi 09 16:48:37 To chyba pora kolacji. kwi 09 16:48:44 Nie ma tu ani jednego wolnego, siedzacego miejsca. kwi 09 16:48:57 Nikt nie zwraca na was uwagi, nie jestescie jedynymi cywilami, choc wojskowi sa w wiekszosci. kwi 09 16:49:11 Zostajecie obdarzeni kilkoma przypadkowymi spojrzeniami, ot, to wszystko. kwi 09 16:49:20 Zjemy cos, jak sadze. kwi 09 16:49:36 Przeciskacie sie do szynkwasu. kwi 09 16:49:51 Mija dluzsza chwila, zanim zaaferowany, spocony karczmarz moze wreszcie poswiecic wam chwilke. kwi 09 16:49:53 - Tak? kwi 09 16:50:37 - Podaj mi cos na cieplo. kwi 09 16:50:48 Patrze na jadlospis. kwi 09 16:51:01 - Tak, panie. Tylko tu nie ma gdzie siedziec. Idzcie z jadlem na podworze, na tyly. Tam powinno byc kilka wolnych stolow jeszcze. kwi 09 16:51:16 Karczmarz nie zadaje sobie trudu, by zapytac was, co dokladnie chcecie zjesc. kwi 09 16:51:30 Ide na tyly. kwi 09 16:51:33 Po chwili na szynkwasie pojawia sie piec polmiskow z parujaca baranina i ciemnymi pajdami chleba. kwi 09 16:51:39 Nie kryje rozdraznienia. kwi 09 16:52:01 A takze piec kufli spienionego piwa. kwi 09 16:52:21 Rowniez podazam z posilkiem na podworze gospody. kwi 09 16:52:24 - Raczej trudno bedzie o pokoj - mrucze kwi 09 16:52:42 Wychodzicie na podworze. kwi 09 16:52:52 Tu tez panuje tlok, ale dostrzegacie dwa wolne stoly. kwi 09 16:52:54 Kiwam glowa, troche zdezorientowany. kwi 09 16:53:05 Jeden w kacie, pod plotem, drugi blizej srodka, ale w cieniu duzego krzewu. kwi 09 16:53:18 Oba sa troche za male, zbyt male na piec polmiskow i piec kufli. kwi 09 16:53:57 Rozdzielimy sie zatem, jak mniemam. kwi 09 16:54:08 Polmiski sa gliniane i grube. kwi 09 16:54:12 - Derricku, moglbys dotrzymac mi towarzystwa ? kwi 09 16:54:14 Mozna je trzymac na kolanach, nie parzac sie. kwi 09 16:54:26 Chyba ze najpierw chcecie na spokojnie zjesc, a potem sie naradzic. kwi 09 16:54:33 Siadam z Vincentem i Derrickiem kwi 09 16:54:35 Kiwam potwierdzajaco. kwi 09 16:54:36 Chyba tak. kwi 09 16:54:57 Magdar nie odstepuje Vincenta i Derricka. kwi 09 16:55:04 Nadal nigdzie nie usiedliscie, stoicie z jadlem i piwem. kwi 09 16:55:11 - Vincencie? kwi 09 16:57:59 - Nie prawda, ze troche to wszystko sie zakrecilo? kwi 09 16:57:59 Nad ostatnim slowem zastanawialem sie chwile. kwi 09 16:57:59 Przysluchuje sie skubiac baranine kwi 09 16:57:59 - Zastanawia mnie, jak sie tam dostaniemy. kwi 09 16:57:59 Jem. kwi 09 16:57:59 - Pewnie znajdziemy jakis sposob. -- Usmiecham sie i wracam do jedzenia. kwi 09 16:58:23 - Panie Vincencie, panie Derricku, zdaje sie, ze chcieliscie cos mi zwrocic - mowie spogladajac w talerz kwi 09 16:58:46 Stloczyliscie sie wszyscy przy jednym ze stolikow, w cieniu tego duzego krzewu. kwi 09 16:58:49 Rozsmialem sie lekko. kwi 09 16:58:53 Roze-* kwi 09 16:59:20 - Magdarze moze chcialbys usiasc ze swoimi przyjaciolmi ? kwi 09 16:59:36 [ Ja sidam przy jednym ze stolikow z Derrickiem kwi 09 16:59:39 - Czyz z nimi nie przebywam? kwi 09 16:59:46 - To i tak bez znaczenia. kwi 09 17:00:05 [ to siedzimy gdzies czy nie ? kwi 09 17:00:19 [ Tak, usiedliscie wszyscy przy stoliku w cieniu krzewu. kwi 09 17:00:21 - Zatem mam nadzieje, ze sie rozumiemy kwi 09 17:00:22 [ Jecie. kwi 09 17:00:27 [Niech bedzie. kwi 09 17:00:49 - Moze lepiej bedzie, kiedy wszyscy beda wiedziec? kwi 09 17:00:57 Wycieram lewa dlon w tunike i wyciagam w kierunku Derricka kwi 09 17:00:57 - Jak chcesz kwi 09 17:01:00 - Sam przyznam sie, ze zgubilem droge i rozeznanie w niej. kwi 09 17:01:54 Cierpliwie patrze na Derricka kwi 09 17:02:31 - Derricku. kwi 09 17:02:44 - Nie ma czasu. kwi 09 17:02:51 - Zdajesz sobie sprawe ze medalion uratowal nas dwukrotnie ? kwi 09 17:03:03 - I to za kazdym razem debac przy ktoryms z nas kwi 09 17:03:06 - Tak. Czy mam sie wyrazic dosadniej? kwi 09 17:03:17 - Milczcie! kwi 09 17:03:27 Wstaje od stolu. kwi 09 17:03:29 Ignoruje Zarzira kwi 09 17:03:33 Spogladam zaskoczony. Czy cos sie stalo? kwi 09 17:03:55 - Ale ja nie wiem, co mam powiedziec. kwi 09 17:03:59 Rozgladam sie po sali, starajac sie opanowac. kwi 09 17:04:00 - Zgubilem sie, dawno temu. kwi 09 17:04:13 - Nie musicie nic mowic. kwi 09 17:04:13 - Vincencie? kwi 09 17:04:14 [ Zarzir: Po podworzu. Jestescie na swiezym powietrzu. kwi 09 17:04:30 Nikt nie zwraca najmniejszej uwagi na wasz stolik, zbyt duzo tu ludzi. kwi 09 17:04:42 - Derricku, zdaje sie ze naszemu przyjacielowi chodzi o medalion kwi 09 17:04:57 W kacie widzicie grupe zolnierzy i kilka ladnych, mlodych dziewczyn w kolorowych sukniach. Cale towarzystwo pije razem wino. W duzych ilosciach. kwi 09 17:05:33 Pochylam sie nad Derrickiem i Vincentem kwi 09 17:05:42 - Dlugo mam czekac? kwi 09 17:06:01 - Nie ma go. kwi 09 17:06:05 Zostawiam Magdarowi przekonanie tej dwojki. Sam probuje sobie przypomniec, co wiem o twierdzy. kwi 09 17:06:22 - Wiele rzeczy zniknelo. kwi 09 17:06:24 - Klocicie sie o kawalek metalu, a tam torturuja naszych przyjaciol! - sycze, oparty o stolik i pochylone w strone grupy. kwi 09 17:06:34 Z opowiesci, nauki historii. kwi 09 17:06:46 Blyskawicznie uderzam Derricka w nerki kwi 09 17:06:57 Proboje uchylic sie. kwi 09 17:06:57 Derrick nie zdazyl sie zaslonic. kwi 09 17:07:06 - Nie rob scen kwi 09 17:07:15 Krzywie sie. kwi 09 17:07:16 - Ja? kwi 09 17:07:17 Skulil sie, kotlet baraniny spadl mu na kolana brudzac tluszczem tkanine tuniki. kwi 09 17:07:25 - Magdarze, uspokuj sie kwi 09 17:07:37 - Poki co jestem spokojny kwi 09 17:07:40 - Przestancie! -- sycze. kwi 09 17:07:47 - Idioci! - pedem opuszczam podworze. kwi 09 17:07:56 - Medalionu nie ma, zostal poswiecony zeby uratowac nam zycie kwi 09 17:07:57 - Do nerwow przejdziemy za moment kwi 09 17:07:59 Zarzir zostawia swoja niedokonczana kolacje, wybiega. kwi 09 17:08:14 - Wspaniale -- unosze oczy ku gorze. kwi 09 17:08:22 - Po klamstwach jakimi nas karmiliscie trudno mi w to uwierzyc kwi 09 17:08:53 - Czy wierzysz, czy nie, to nize zmienia tegop ze medalionu juz nie ma kwi 09 17:09:14 - Szkoda, ze nie uwierzysz, ze niektorzy poswiecili duzo wiecej niz medalion, aby was uratowac... - mowie, konczac smutno kwi 09 17:09:36 - Nie nalegajcie na kontynuowanie tej rozmowy - ucinam kwi 09 17:09:47 - Nie lubie powtarzac kwi 09 17:09:56 - A ja nie lubie rozmawiac z polglowkami. kwi 09 17:10:05 Czy ludzie wokol nie zwrocili na nas *jeszcze* uwagi? kwi 09 17:10:54 - Sluchajcie... zostawmy to. Niech bedzie. Musimy sie namyslic, jak ich uwolnic. kwi 09 17:11:03 Nie, rozmawiacie nerwowo, ale nie podnosicie glosu. kwi 09 17:11:04 - To nie powtarzaj, tylko przyjmij do wiadomosci ze magiczne portale same sie tak poprostu nie tworza w srodku plonacego miasta kwi 09 17:11:08 - Panie Derricku, prosze sie nie ruinowac przyjacielskich stosunkow miedzy nami panujacych kwi 09 17:11:14 - A najpierw -- jak w ogole dostac sie do srodka. kwi 09 17:11:43 - Dethan ma racje powinnismy sie skupic na dostaniu do srodka kwi 09 17:11:47 [Punkt rekrutacyjny nie ma nic wspolnego z forteca? kwi 09 17:11:57 - Medalion, jego szczatki , cokolwiek kwi 09 17:12:07 - Jestem czlowiekiem dobrej woli kwi 09 17:12:09 - Jezeli to sa przyjacielskie stosunki, to wole nie wiedziec, jakie sa wrogie... - mowie jak gdyby do siebie kwi 09 17:12:15 - Magdarze, zostawmy to. Ja im wierze. kwi 09 17:12:17 - Dokladnie kwi 09 17:12:47 - Magdarze zrozum: magia ktora nas uwolnila pochlonela medalion kwi 09 17:12:57 - Dethanie, ty tez mnie zawiodles - mowie z wyrzutam kwi 09 17:13:17 - Kiedy? kwi 09 17:13:28 - Zwracajac im medalion kwi 09 17:13:39 - Gdyby nie dal mi medalionu juz bysmy nie zyli kwi 09 17:13:57 Biore kilka glebokich wdechow. kwi 09 17:13:58 - Ludzi zgubi kiedys krotkowzrocznosc ich rasy. - mowie pusto, jak gdyby przed siebie kwi 09 17:13:59 - Gdybanie zostawmy filozofom kwi 09 17:14:04 "Spokojnie". kwi 09 17:14:21 Atmosfera robi sie napieta, nikt juz nie je. kwi 09 17:14:39 [ nikt wsrod nas czy na calym podworzu ? kwi 09 17:14:45 [Pewnie nikt wsrod nas. kwi 09 17:14:48 [Oby. kwi 09 17:14:49 - Ale dobrze skoro tylko ja pamietam o naszym poleglym towarzyszu niech tak zostanie kwi 09 17:14:52 [Nikt wsrod was. kwi 09 17:15:21 - Jest jeszcze jedna sprawa... kwi 09 17:15:25 - Nie tylko ty, Magdarze. I nie tylko o nim. kwi 09 17:15:25 - Jezeli martwi sa dla kogos wazniejsi niz zywi, to za dobrze o nim nie swiadczy. kwi 09 17:15:33 - A co to ma za znaczenie teraz? Twoja pamiec o nim nie zwroci Ci medalionu kwi 09 17:16:13 - Symbole tez maja swoja wartosc. I prosze mnie nie osadzac kwi 09 17:16:21 - Dobrze... Jaka to sprawa? kwi 09 17:16:32 - Ja w przeciwienstwie do was wywiazuje sie ze zobowiazan kwi 09 17:17:06 - Mozemy kontynuowac ta dyskusje w nieskonczonosc lub sprobowac dostac sie do twierdzy kwi 09 17:17:12 - Dotarlismy do Jerozolimy. Poprosze o zaplate kwi 09 17:17:39 Parskam. Tego sie nie spodziewalem. kwi 09 17:17:41 Patrze pytajaco na Vincenta. kwi 09 17:17:45 Ale w zasadzie... kwi 09 17:18:02 Bardzo logiczne. kwi 09 17:18:05 [ chwilka czekam na odzew MG kwi 09 17:19:13 - Jak chcesz kwi 09 17:19:23 - Derricku wyplac reszte zaplaty kwi 09 17:19:26 - Chce kwi 09 17:19:35 Wyjmuje z przepastnej kieszeni worek. kwi 09 17:19:40 - Moze nie tutaj. kwi 09 17:19:53 - Magdar *nalega*. kwi 09 17:20:01 Nadal nikt nie zwraca na was uwagi. kwi 09 17:20:05 - Mozemy od razu zdeponowac w banku kwi 09 17:20:07 Patrze mocno na Dethana. kwi 09 17:20:11 Wokol slychac smiechy, glosne rozmowy, nawet pijackie zaspiewy. kwi 09 17:20:15 Odwzajemniam spojrzenie. kwi 09 17:20:18 - Tak? kwi 09 17:20:21 Jak na miasto graniczne, panuje tu dziwne rozprezenie. kwi 09 17:20:27 - Przeciez nie chcemy zeby popsuly sie nasze przyjacielskie stosunki kwi 09 17:20:28 - Jezeli panowie pozwola, naturalnie kwi 09 17:20:32 Nie podejmuje rozmowy. kwi 09 17:20:37 - Oczywiscie kwi 09 17:21:06 - Swietnie. Na pewno znajdziemy jakis bank po drodze do Adragas-Gaud. kwi 09 17:21:20 - Co z tym? - pokazuje na worek kwi 09 17:21:23 Jest juz pozna godzina. Banki sa raczej pozamykane. kwi 09 17:21:36 Worek z pieniedzmi i klejnotami spoczywa na podolku Derricka. kwi 09 17:21:40 Biore worek kwi 09 17:22:29 - Wspaniale. Skoro wiec mamy to juz za soba, zastanowmy sie moze w koncu nad tym, jak wejsc do twierdzy. kwi 09 17:22:37 - Ale nie musimy sie spieszyc, czasu mamy przeciez duzo. kwi 09 17:22:55 - Oczewiscie, chyba ze Magdar ma jeszcze jakies sprawy do zalatwienia kwi 09 17:22:56 - Tak myslisz? kwi 09 17:23:01 Wdech, wydech. kwi 09 17:23:15 - Moze sobie sami poradza? kwi 09 17:23:25 - Na pewno zostanie po nich kilka ladnych bibelotow. kwi 09 17:23:25 - Celna uwaga. Odszukajmy Zarzira - nie zwracam uwagi na D i V kwi 09 17:23:38 Zaplaciliscie za posilek juz wczesniej. kwi 09 17:24:09 Opuszczacie gospode. kwi 09 17:24:15 [Derrick i Vincent? kwi 09 17:24:19 -Zegnam kwi 09 17:24:21 [ idziemy z nimi kwi 09 17:24:30 [ Ale trzymamy sie z tylu kwi 09 17:24:30 Usmiecham sie mimo woli. kwi 09 17:24:35 Zarzira spotykacie nieopodal gospody. kwi 09 17:24:46 - Trzeba sprawdzic, kto i kiedy moze wchodzic do twierdzy... -- mowie cicho. kwi 09 17:25:40 * * * kwi 09 17:25:40 Glowa Anora w czarnym, plociennym kapturze, opada bezwladnie na bok. kwi 09 17:25:40 Znow stracil przytomnosc. kwi 09 17:25:40 Wolfgang zdejmuje kastet, rozprostowuje zdretwiale palce. kwi 09 17:25:49 Jego asystent cuci Anora polewajac go lodowata woda z wiadra. kwi 09 17:25:49 Jeniec kaszle, krztusi sie, spod kaptura cieknie krew, plotno jest przesaczone. kwi 09 17:25:57 Zza zaslony kilka metrow dalej slychac, jak charkniecia kontrapunktuja kwi 09 17:25:57 rytmiczne, gluche uderzenia. kwi 09 17:26:05 Tam przesluchiwany jest Alec. kwi 09 17:26:05 Juz parokrotnie prosil o litosc. Anora jak dotad zlamac sie nie udalo. kwi 09 17:26:14 Wolfgang pociera klykcie, zaklada kastet. kwi 09 17:26:14 Zabiera sie z powrotem do pracy. kwi 09 17:26:22 * * * kwi 09 17:26:53 Spotkaliscie sie wszyscy nieopodal gospody. kwi 09 17:26:57 Na ulicach wciaz panuje ruch. kwi 09 17:27:12 Miasta frontowe w czasie wojny nigdy nie spia. kwi 09 17:27:24 - Trzeba sprawdzic, kto i kiedy moze wchodzic do twierdzy. kwi 09 17:27:25 Slonce wlasnie zaszlo za zachodnimi gorami, zalalo niebo po tamtej stronie krwawa luna. kwi 09 17:27:49 Dzwon nowojerozolimskiego kosciola wzywa wiernych na wieczorna modlitwe. kwi 09 17:27:56 Wieza zegarowa ratusza pokazuje wpol do osmej wieczorem. kwi 09 17:28:12 Na ulicach pojawiaja sie cywile, odswietnie ubrani. kwi 09 17:28:25 Spiesza ku wschodniej bramie, ku kosciolowi polozonemu za murami. kwi 09 17:28:27 - Niewatpliwie nie bedziemy mogli tam wejsc jako zwykli zolnierze... Ale warto wiedziec. kwi 09 17:28:32 - Juz pozno... - odwracam sie od reszty i powolnym krokiem ide przed siebie. kwi 09 17:28:45 - Moze i w Adragas-Gaud o tej porze odprawiane jest nabozenstwo? kwi 09 17:29:21 - Dethanie! - wolam, bedac kilkanascie metrow od grupy. kwi 09 17:29:34 - Tak? kwi 09 17:29:37 Podchodze do Zarzira. kwi 09 17:29:44 - O co chodzi? kwi 09 17:30:25 Dethan oddalil sie, przystanal, rozmawia z Zarzirem. kwi 09 17:30:35 Magdar, Vincent i Derrick pozostali w tym samym miejscu. kwi 09 17:31:15 Przygladam sie rozmawiajacej dwojce kwi 09 17:31:24 Odchodze razem z Vincentem kawalek od Magdara. kwi 09 17:31:27 Vincent i Derrick odchodza kilka krokow, chca chyba porozmawiac. kwi 09 17:31:45 Ich ignoruje z definicji kwi 09 17:34:20 Zdecydowanym krokiem ruszam w kierunku Zarzira i Dethana kwi 09 17:42:17 Ide w kierunku reszty grupy. kwi 09 17:42:18 Do Zarzira, Dethana i Magdara podchodza Derrick i Vincent. kwi 09 17:42:35 Przystaneliscie wszyscy na uboczu ulicy, z boku jakiegos zamknietego na noc sklepu. kwi 09 17:42:46 Ulice Nowej Jerozolimy powoli spowija mrok, zapalane sa pierwsze latarnie. kwi 09 17:43:04 Szepcze cos do Dethana. kwi 09 17:43:05 Spogladacie po sobie w milczeniu. kwi 09 17:43:16 Derrick i Vincent wygladaja, jakby chcieli wam cos powiedziec. kwi 09 17:43:23 Kiwam glowa potwierdzajaco. kwi 09 17:43:40 - Twierdza. kwi 09 17:43:57 - Musimy sie tam wszyscy dostac. kwi 09 17:44:41 - To prawda. Ale jak? kwi 09 17:45:11 - Jest kilka mozliwosci kwi 09 17:45:11 - Najlepiej szybko, zwlascza wam powinno zalezec. kwi 09 17:45:22 - Potrzebujemy planow. kwi 09 17:45:28 - Co do planow. kwi 09 17:45:32 - Ratusz jest strzezony przez kilkunastu straznikow. kwi 09 17:45:37 - Mamy pewna wiedze w tym zakresie. kwi 09 17:45:40 - Nieduza, ale zawsze. kwi 09 17:45:41 - Tam mozemy znalezc mapy. kwi 09 17:45:43 "Zwlaszcza nam. Wlasnie. Dlaczego wy takze chcecie sie tam dostac? Dlaczego?". kwi 09 17:45:55 Ale teraz nie ma czasu na to pytanie. kwi 09 17:46:08 Patrze na Dethana, jak gdybym chcial odpowiedziec na niezadane pytanie. kwi 09 17:46:11 Ale tego nie robie. kwi 09 17:46:14 - Ile mamy pieniedzy? kwi 09 17:46:15 - Plany to niezly pomysl kwi 09 17:46:29 - Wiec bierzemy plany, a i tak czeka nas rozwiazanie szpiegowsko-silowe. kwi 09 17:46:51 - Wiec... ratusz? kwi 09 17:46:56 - Kto tam pojdzie? kwi 09 17:47:01 - Szkoda, ze nie ma z nami Aleca. kwi 09 17:47:03 - Moze pomyslimy o dzialalnosci dywersyjnej kwi 09 17:47:09 - Dethanie? kwi 09 17:47:12 - Zgoda. kwi 09 17:47:26 - Jak chcesz to zrobic? kwi 09 17:48:01 - Celnie i po cichu. Najpierw musimy miec o czym rozmawiac. kwi 09 17:48:40 - A poki co wiemy, ze zalezy nam na polnocnym skrzydle. kwi 09 17:48:54 - Jest tam droga, ktora jest dosyc nieoczekiwana. kwi 09 17:49:07 - Ale zabralko wystarczajaco celnych zrodel. kwi 09 17:49:10 - ? kwi 09 17:49:15 - Nie rozumiem cie. kwi 09 17:49:48 - Z nimi trudno sie porozumiec. Te ich tajemnice... kwi 09 17:50:02 Usmiecham sie. kwi 09 17:50:16 - To nie jest smieszne. kwi 09 17:50:18 - Nam tez zalezy na dostaniu sie do srodka. kwi 09 17:50:21 - Ale nie czas na to. kwi 09 17:50:46 - Wlasnie widze, bo w szczere intencje nie wierze kwi 09 17:50:47 - Trzeba przejsc do realizacji tego planu. kwi 09 17:51:06 - Nasza chec dostania sie do srodka jest szczera kwi 09 17:51:16 - Jesli ktos z tu obecnych odczuwa taka potrzebe, moge udzielic mu ostatniego namaszczenia. - rzucam, niechetnie patrzac w strone Vincenta. I Derricka. kwi 09 17:51:47 - Na nic ono. - mowie bardzo cicho kwi 09 17:51:59 - Jestescie naprawde zainteresowani naszymi intencjami? kwi 09 17:52:06 - Tak. kwi 09 17:52:16 - Chcemy zdobyc Ksiege kwi 09 17:52:19 - Szukamy pewnej ksiegi. kwi 09 17:52:25 Odpowiadaja jednoczesnie. kwi 09 17:52:33 - Ta sama ktorej pozada Xandos kwi 09 17:52:52 - A ona znajduje sie w twierdzy kwi 09 17:52:53 - Ten prawdziwy Xandos, dodaje niechetnie kwi 09 17:53:06 - A do czego jej potrzebujecie? kwi 09 17:53:12 Spluwam na dzwiek tego imienia. kwi 09 17:53:17 - To potezny artefakt kwi 09 17:53:23 Prawdziwy Xandos, Czyli Mukhtar Mehdi. kwi 09 17:53:30 - Do czego jest wam potrzebna? kwi 09 17:53:45 - Zawiera starozytna wiedze o podrozy miedzy wymiarami kwi 09 17:54:06 - No coz, jak wlasnie zaznaczylem do podrozy miedzy wymiarami kwi 09 17:54:11 - Nazywa sie Ksiega Piatego Zywiolu kwi 09 17:54:16 - Nie obchodzi mnie to. kwi 09 17:54:28 - Marnujemy czas. Zacznijmy dzialac. kwi 09 17:54:32 - Wlasnie. kwi 09 17:54:42 - Coz, Magdar chcial znac prawde, Oto ona. kwi 09 17:54:45 - Szybko. kwi 09 17:55:41 - Dethan? - patrze pytajaco. "Biblioteka, ratusz, plany". kwi 09 17:56:09 - Ratusz. kwi 09 17:57:04 - Chyba ze zdolamy po prostu kupic plany twierdzy. kwi 09 17:57:17 - Odprowadzimy cie. - ruszam w strone ratusza. kwi 09 17:57:25 - Na przyklad placac bibliotekarzowi. kwi 09 17:57:28 Pozostali? kwi 09 17:57:33 idziemy z nimi kwi 09 17:57:39 Jesli plany rzeczywiscie znajduja sie w archiwum ratusza, to sa strzezone. kwi 09 17:57:48 Jest wojna, a Adragas-Gaud, nawet jesli zniszczona, to obiekt wojskowy. kwi 09 17:58:09 Mozecie albo po nie sie wkrasc, albo przekupic straznikow. Ale raczej nie znajdziecie nikogo sklonnego do przyniesienia wam ich. kwi 09 17:58:14 Ruszacie ku ratuszowi. kwi 09 17:58:22 * * * kwi 09 17:58:52 Przedramie Aleca unieruchomiono na specjalnym blacie. kwi 09 17:58:52 Przy pomoc krotkich, stalowych linek rozcapierzono jego palce. kwi 09 17:59:00 Alec dyszy ciezko, wodzi nieprzytomnym spojrzeniem po pomieszczeniu. kwi 09 17:59:00 Jego twarz jest zlana potem. kwi 09 17:59:00 Wargi poruszaja sie, ale nie slychac zadnych slow. kwi 09 17:59:05 Wolfgang spoglada nie niego bystro, z pytaniem w oczach. kwi 09 17:59:05 Nie doczekawszy sie odpowiedzi wzrusza ramionami. kwi 09 17:59:09 Wklada pod kolejny paznokiec wieznia dluga, waska metalowa igle. kwi 09 17:59:13 Unosi maly mlotek. kwi 09 17:59:16 Wbija igle jednym energicznym uderzeniem. kwi 09 17:59:20 Az do pierwszego stawu serdecznego palca. kwi 09 17:59:36 * * * kwi 09 18:00:09 Stoicie przed ratuszem. kwi 09 18:00:14 Cala wasza piatka. kwi 09 18:00:24 Nowa Jerozolime objela juz w swe wladanie noc. kwi 09 18:00:29 Ale ruch na ulicach nie zelzal. kwi 09 18:00:53 Jednak tutaj, w poblizu ratusza, nie znajduje sie zadna arteria komunikacyjna. kwi 09 18:01:00 Dostrzegacie wysoki mur okalajacy budynek ratusza. kwi 09 18:01:03 I wieze zegarowa. kwi 09 18:01:12 Oraz zelazna, zaryglowana brame prowadzaca na dziedziniec. kwi 09 18:01:25 Pod murem przechadzaja sie wartownicy. Wygladaja na wojskowych, nie na milicjantow. kwi 09 18:01:34 Odziani sa w plaszcze rycerskie i lekkie skorzane zbroje. kwi 09 18:01:40 Od tej strony naliczacie czterech... kwi 09 18:01:48 - Jesli to bedzie mozliwe, zaplacmy tyle, ile trzeba. Nie chce nikogo zabijac. A nawet inkwizycja nie moze miec swoich informatorow *wszedzie*. kwi 09 18:02:00 - Ale... -- przerywam ze smutkiem... kwi 09 18:02:33 ...jesli nie bedzie innego wyjscia... kwi 09 18:02:37 Nie koncze. kwi 09 18:02:49 Tylko jak sprobowac przekupstwa nie palac za soba mostu w razie odmowy? kwi 09 18:03:01 Spojrzenie na straznikow raczej nie daje podstaw do optymizmu. kwi 09 18:03:15 Wtedy pozostaje drugie wyjscie. kwi 09 18:03:19 - Wciaz nie wiem, jak chcesz to zrobic. kwi 09 18:03:24 Ale niech rzeczywiscie bedzie drugie. kwi 09 18:03:59 Zapalono okoliczne latarnie. kwi 09 18:04:09 Noc jest ciepla, wieje od poludnia lekki wiaterek. kwi 09 18:04:27 Na bezchmurnym niebie pojawiaja sie gwiazdy, slabo widoczne ze wzgledu na latarnie. kwi 09 18:04:31 - Moze zgodza sie mnie wpuscic do srodka. Ktos z was moglby wejsc ze mna. Moze ty, Vincencie -- chyba najmniej wygladamy na najemnikow. kwi 09 18:04:43 - W koncu musi istniec mozliwosc porozmawiania z urzednikami. kwi 09 18:04:49 - Jesli przychodzi sie z odpowiednio wazna sprawa. kwi 09 18:04:54 Ale nie w nocy... kwi 09 18:05:02 Jesli jest pilna... kwi 09 18:05:04 A nie macie czasu czekac switu. To znaczy, wy macie... Kto inny nie ma. kwi 09 18:05:32 Jesli jest pilna... kwi 09 18:05:48 - Ile wiemy o Xandosie? kwi 09 18:06:04 - ? kwi 09 18:06:26 - Wiemy ze jest zlym nekromanta ktory chcial nas zabic kwi 09 18:06:49 - Jesli uzylibysmy go jako karty przetargowej, to sprawa bylaby chyba dosc pilna, zeby zainteresowac wladze miasta... kwi 09 18:07:12 - Ale wtedy wzbudzilibysmy ich zainteresowanie, nie sadzisz ? kwi 09 18:07:39 - Niewatpliwie. Jednak nikt tutaj nie wie, kim jestesmy. kwi 09 18:07:43 [Prawda? kwi 09 18:07:53 - Nie sadze, aby na ulicach wisialy jeszcze listy goncze. kwi 09 18:08:08 - Ale nie twierdze, ze to jedyna mozliwa droga... kwi 09 18:08:24 - Nie rozumiem tylko do czego chcesz uzyc tej wiedzy kwi 09 18:08:25 - Czas... kwi 09 18:08:39 - Komu chcesz to powiedziec i na jaki efekt liczysz ? kwi 09 18:08:45 Mysle przez chwile. kwi 09 18:08:51 Czas ucieka. kwi 09 18:09:09 - A gdyby zagrac va banque? Powiedziec, ze to *my* jestesmy ludzmi inkwizycji? kwi 09 18:09:15 - Czy wiemy wystarczajaco wiele, by sie to udalo? kwi 09 18:09:44 - Zdecydowane dzialanie i pieniadze - klepie Dethana w plecy - dzialaj kwi 09 18:09:54 - Wowczas moze udaloby sie nam dotrzec nie tylko do planow. kwi 09 18:10:21 [Jak rozumiem, jakas czesc tych funduszy na wszelki wypadek mam przy sobie. kwi 09 18:10:28 [Zapytaj Magdara. kwi 09 18:10:52 - Hmm, wydaje mi sie ze sprawdzenie czy jestesmy z inkwizycji nie zajmie im duzo czasu kwi 09 18:11:13 - Moga sie nie odwazyc. kwi 09 18:11:20 [A wlasnie, czy znamy nazwisko Feyerabenda? kwi 09 18:11:26 - Idzcie juz kwi 09 18:11:28 [Bo moze po prostu nie mamy tyle danych. kwi 09 18:11:51 - Niech bedzie. Wiec zostaja pieniadze. kwi 09 18:11:54 [zdaje sie przedstawil sie kwi 09 18:12:07 [Tak, przedstawil. kwi 09 18:12:19 [ a o co my sie chcemy wlasciwie zapytac ? kwi 09 18:12:20 [Poza tym slyszeliscie wczesniej o prefekcie Swietego Oficjum. Malo kto nie slyszal. kwi 09 18:12:28 [A, fakt. kwi 09 18:12:37 Wobec tego biore od Magdara czesc pieniedzy (3000?). kwi 09 18:12:40 O ile nie wyraza sprzeciwu. kwi 09 18:13:24 W porzadku kwi 09 18:13:39 Bierzesz raczej garsc klejnotow i przekladasz je do swojej sakwy. kwi 09 18:13:42 [O mozliwosc rozmowy z odpowiednio znacznym urzednikiem, jak mniemam. kwi 09 18:13:45 [Faktycznie. kwi 09 18:13:53 [Ktory moze miec dostep do materialow. kwi 09 18:13:53 [Dethan: Niewiele wiesz. Musisz "sciemniac". kwi 09 18:13:55 [Sekretarz? kwi 09 18:14:04 [Mhm... kwi 09 18:14:07 - Jesli nam sie nie powiedzie byc moze mam inny sposob by dowiedziec sie tego czego chcemy kwi 09 18:14:10 [I liczyc na chciwosc, przekuponosc oraz glupote wartownika. kwi 09 18:14:16 [Albo wariant z nekromanta. kwi 09 18:14:19 - Bardziej magiczny kwi 09 18:14:26 - Jesli bedzie trzeba. kwi 09 18:14:32 - Dobrze, chodzmy. kwi 09 18:15:04 Dethan i Vincent ruszaja powoli ku bramie. kwi 09 18:15:10 Jesli nikt juz nic nie mowi, podchodzimy. kwi 09 18:15:13 Pozostali czekaja pod murem, beda stad slyszec rozmowe. kwi 09 18:15:18 Ale nie powoli, raczej pewnym krokiem. kwi 09 18:15:32 Ruszaja szybkim krokiem. kwi 09 18:15:44 Wartownicy szybko ich dostrzegaja, pod brama zastepuja droge. kwi 09 18:15:46 - Stac! kwi 09 18:15:53 Przystaje. kwi 09 18:15:55 - Dobry wieczor panom. kwi 09 18:15:56 - Czego tu szukacie? Po nocy sie kolo ratusza krecicie, hm? kwi 09 18:16:05 Dwoch straznikow patrzy na was podejrzliwie. kwi 09 18:16:11 Trzymaja rece na krotkich mieczach. kwi 09 18:16:14 - Mamy wazna sprawe. kwi 09 18:16:17 - Bardzo wazna i bardzo pilna. kwi 09 18:16:38 - No, lepiej zeby byla pilna, bo jak nie, to do karceru traficie rychlo. kwi 09 18:17:44 Patrza wyczekujaco, nie zdejmuja dloni z rekojesci broni. kwi 09 18:18:04 Pozostali straznicy dalej przechadzaja sie pod murem, zerkaja co chwila w wasza strone. kwi 09 18:18:09 - Sprawa jest _pilna_ -- powtarzam z naciskiem, usmiechajac sie. kwi 09 18:18:36 - Musimy spotkac sie z przedstawicielem wladz miasta. Bez wzgledu na _koszta_. kwi 09 18:18:38 - Wiec gadaj, o co chodzi, czlowieku i przedstaw dokumenty. kwi 09 18:18:56 - Wladz miasta? Znaczy z pulkownikiem Haileyem? -- kiwa glowa w kierunku ratusza. kwi 09 18:19:12 - Sadze, ze bedzie odpowiednim czlowiekiem. kwi 09 18:19:25 - Dokumenty. Kogo reprezentujecie. kwi 09 18:19:34 - I co on tak milczy? - drugi straznik spoglada z ukosa na Vincenta. kwi 09 18:19:42 Znowu sie usmiecham. kwi 09 18:19:56 - Sludzy Oficjum nie mowia wiele. kwi 09 18:20:06 - Oficjum? - zwezaja mu sie podejrzliwie oczy. kwi 09 18:20:12 - To ich rozmowcy maja mowic. kwi 09 18:20:19 - Czy imie "Xandos" mowi ci cos? kwi 09 18:20:29 Drugi straznik drgnal, wykonal polkrok w tyl, ale drugi nie stracil rezonu. kwi 09 18:20:33 - Jesli nie, to nie ma sensu tracic czasu. kwi 09 18:20:44 - Pulkownik nie bedzie zadowolony, jesli nas tu przetrzymacie. kwi 09 18:20:46 - Nic mi nie mowi. I albo pokazujesz dokumenty, albo aresztuje cie za szpiegowstwo - usmiecha sie szeroko. kwi 09 18:21:05 - Nie chcialbys tego -- patrze mu w oczy. kwi 09 18:21:18 - Mam przykazane nikogo nie wpuszczac. kwi 09 18:21:27 - Po nocy - dodaje. kwi 09 18:21:39 - Chodzi o nekromancje. kwi 09 18:21:41 - Mowie, dokumenty. Szybko - warczy. - Coraz mniej mi sie podobacie. kwi 09 18:22:37 Wkladam reke do sakiewki Dethana kwi 09 18:22:44 - Oto one - mowie kwi 09 18:22:46 Usmiecham sie. kwi 09 18:23:01 Podaje mu w zamknietej dloni garsc klejnotow kwi 09 18:23:05 Straznik zerka na sakwe. kwi 09 18:23:16 Bierze garsc klejnotow, oczy niemalze wylazly mu z orbit. kwi 09 18:23:27 Kilka rozsypalo sie na bruku, drugi natychmiast schylil, by sie je podniesc. kwi 09 18:23:28 - Niech to cie przekona, ze sprawa jest _wazna_ i _pilna_. kwi 09 18:23:42 - No, chyba ze tak... - chrzaka pierwszy upychajac szmaragdy i rubiny do swojej sakwy. kwi 09 18:23:56 - Ale do pulkownika Haileya bedziemy musieli was zaprowadzic. kwi 09 18:24:01 - Nie mozecie sami lazic noca po ratuszu. kwi 09 18:24:18 - A moze wskazesz tylko droge do archiwum ? kwi 09 18:24:31 - Do archiwum? - spoglada na Vincenta ostro, nieprzyjaznie. kwi 09 18:24:42 - Nie. Moge zaprowadzic was do Haileya. Albo zjezdzajcie stad, bo marnie skonczycie. kwi 09 18:24:45 Vincent popelnil blad. kwi 09 18:24:49 Kamienna twarz. kwi 09 18:25:12 - Prowadz. kwi 09 18:25:17 Po chwili milczenia straznik pokazuje w kierunku pozostalej trojki stojacej miedzy domami. kwi 09 18:25:24 - To wasza eskorta? Maja zostac czy ida z wami? kwi 09 18:25:25 [Chyba nie wygladam na maga, do I? kwi 09 18:25:59 - Oni nie wiedza wszystkiego. Niech zostana. kwi 09 18:26:17 - Chodzmy, szkoda czasu. kwi 09 18:26:31 - Zimno bedzie. Zmarzna. kwi 09 18:26:35 Straznik klepie sie po sakwie. kwi 09 18:26:44 - Wasze dokumenty sa w porzadku, obejmuja cala piatke. kwi 09 18:26:55 Usmiech. kwi 09 18:26:56 - A ja wolalbym was miec wszystkich na oku, widzialem, ze razem przyszliscie. kwi 09 18:27:02 - Dobrze, niech bedzie. kwi 09 18:27:14 Zblizam sie. kwi 09 18:27:22 Straznik otwiera drzwiczki w bramie. kwi 09 18:27:33 - Hans! - mowi do kolegi. - Idziesz z nami. kwi 09 18:28:01 * * * kwi 09 18:29:09 Czerwiec w Saragrave to najpiekniejsza pora roku. kwi 09 18:29:12 Swiat wokol wydaje sie tetnic zielenia, spiewem ptakow, radoscia, zyciem. kwi 09 18:29:17 Nie ma w nim miejsca na zmartwienia, bol, gniew. kwi 09 18:29:22 Tylko na nieskonczona pogode ducha. kwi 09 18:29:26 Pod jednym z domow, na laweczce, siedzi stary mezczyzna ubrany w prosty stroj. kwi 09 18:29:29 Ma gesta, choc niedluga brode. kwi 09 18:29:37 Zarost umiejetnie maskuje paskudna blizne znieksztalcajaca twarz przy zuchwie. kwi 09 18:29:43 Cialo mezczyzny trawi smiertelna choroba. kwi 09 18:29:46 Zostalo mu kilka miesiecy zycia. kwi 09 18:29:49 Nie wie o tym, ale nawet gdyby wiedzial, przyjalby te wiadomosc z usmiechem. kwi 09 18:29:52 Przezyl swoje lata. A kazdy musi przeciez umrzec. kwi 09 18:29:55 I cieszy sie na mysl, ze po smierci ujrzy znow swoich starych przyjaciol. kwi 09 18:29:59 Ale teraz w jego oczach dostrzec mozna tylko spokoj. kwi 09 18:30:02 Spokoj i wiare, tak silne i niezachwiane, kwi 09 18:30:04 ze malo komu udaje sie je w swym zyciu odnalezc. kwi 09 18:30:07 Wokol starca zbieraja sie dzieci. kwi 09 18:30:09 Jak zwykle w leniwe, czerwcowe popoludnie. kwi 09 18:30:11 - Dziadku! -- odzywa sie najstarszy chlopiec, siedmioletni, przewodzacy gromadce. kwi 09 18:30:14 - Opowiedz, co bylo potem. kwi 09 18:30:16 - Opowiedz, jak dostaliscie sie do srodka, do twierdzy. kwi 09 18:30:18 Mezczyzna usmiecha sie. kwi 09 18:30:21 W tym usmiechu nie ma miejsca na bol czy gorycz. kwi 09 18:30:23 Bol i gorycz towarzyszace wspomnieniom wypalily sie juz dawno temu. kwi 09 18:30:26 Starzec przypomina sobie powoli tamte odlegle wydarzenia. kwi 09 18:30:29 Ile to juz lat? Szescdziesiat? kwi 09 18:30:32 Podejmuje opowiesc. kwi 09 18:30:53 * * * kwi 09 18:59:25 Polzywego Anora przeniesiono na inny, specjalny fotel. kwi 09 18:59:25 Nie przypomina juz czlowieka, ktora dobe wczesniej opuszczal Bardevar. kwi 09 18:59:25 Pomyslec, ze minely dopiero dwie pierwsze godziny przesluchania. kwi 09 18:59:30 Zostaje umieszczony w pozycji pollezacej. kwi 09 18:59:30 Asystenci Glownego Protokolanta przytwierdzaja glowe jenca do zaglowka. kwi 09 18:59:34 Rozwieraja mu sila szczeke, wkladaja male, metalowe lewarki miedzy zeby, kwi 09 18:59:34 by uniemozliwic zamkniecie ust. kwi 09 18:59:34 Wolfgang przyglada sie pod swiatlo grubemu, waskiemu pilnikowi stolarskiemu. kwi 09 18:59:41 - Gdzie sa pozostale kopie? - mruczy, zerkajac na Anora. - Kopie, kontakty... kwi 09 18:59:41 - Jakie byly wasze plany? kwi 09 18:59:41 Anor nie odpowiada. kwi 09 18:59:45 Nie spuszcza wzroku ze swego oprawcy. kwi 09 18:59:48 Wolfgang nachyla sie z pilnikiem. kwi 09 18:59:52 Na poczatku bol jest do wytrzymania, gdyz kat piluje tylko szkliwo i zebine. kwi 09 18:59:57 Potem, gdy dociera do miazgi, juz nie. kwi 09 19:00:27 * * * kwi 09 19:00:52 Wprowadzono was na dziedziniec ratusza. kwi 09 19:01:04 Towarzysza wam przekupiony wartownik i ten drugi, Hans. kwi 09 19:01:08 Zamykaja za wami drzwi. kwi 09 19:01:21 Widzicie budynek i fronton wiezy zegarowej. Minela osma. kwi 09 19:01:34 Jest was pieciu. kwi 09 19:01:38 Ich jest dwoch. kwi 09 19:01:43 - Chodzcie - mowi straznik. kwi 09 19:01:56 Rusza jednym z bocznych kruzgankow wzdluz dziedzinca, miedzy niskimi, przysadzistymi kolumnami. kwi 09 19:02:11 - Pulkownik Hailey mieszka w zachodniej czesci. kwi 09 19:02:16 Idziecie. kwi 09 19:02:31 Hans zamyka pochod, tamten drugi prowadzi. kwi 09 19:02:36 Zerkam po pozostalych. kwi 09 19:02:44 Ostroznie. kwi 09 19:02:54 Wasze kroki dudnia o kamienne plyty kruzganka. kwi 09 19:03:07 W scianach znajduja sie pochodnie, ale rozmieszczno je zbyt rzadko. kwi 09 19:03:10 Nie jest tu zbyt jasno. kwi 09 19:03:16 Reszta dziedzinca tonie w mroku. kwi 09 19:03:48 [ Idziemy gesiego? kwi 09 19:03:52 [ Tak. kwi 09 19:04:02 [ I teraz pytanie: Idziecie do pulkownika czy... macie inny pomysl? kwi 09 19:04:15 [ Ktory jestem w kolejnosci? kwi 09 19:04:36 [ Czy widzimy co sie dzieje na dziedzincu? Czy ktos tam jest. kwi 09 19:04:36 [ Od przodu: Vincent, Dethan, Derrick, Zarzir, Magdar kwi 09 19:04:42 [ Na dziedzincu jest pusto. kwi 09 19:04:49 [ Na to przynajmniej wyglada. kwi 09 19:04:52 [ Okna? kwi 09 19:04:53 [ Ciemno i pusto. kwi 09 19:05:11 [ Tak, widzicie czarne, nieoswietlone kwadraty okien w glownym budynku ratusza, po przeciwleglej stronie dziedzinca. kwi 09 19:05:20 [ W murze, wzdluz ktorego idziecie, zadnych okien nie ma. kwi 09 19:05:29 [ Straznicy nas obserwuja? kwi 09 19:05:37 [ Nie, po prostu was prowadza. kwi 09 19:05:42 [ Niezbyt bezpiecznie na 'fortele' kwi 09 19:05:44 [ No, ten z tylu oczywiscie widzi was wszystkich. kwi 09 19:06:18 [ Mamy line? kwi 09 19:06:25 [ Mamy. kwi 09 19:06:34 [ Moze by ich ogluszyc? kwi 09 19:06:35 [ Ale pomiedzy pochodniami jest calkowicie ciemno? kwi 09 19:06:43 [ A jak on nas do karceru prowadzi? kwi 09 19:06:51 [ Moglbym sie przesliznac za pierwszego straznika? kwi 09 19:06:54 [ Tudziez innego dolu z wezami? kwi 09 19:06:55 [ To samo mi przyszlo na mysl kwi 09 19:07:02 [ Jest ciemnawo. kwi 09 19:07:14 [ Moze w cemnicy miedzy pochodniami ich puknac? kwi 09 19:07:19 ciemnicy* kwi 09 19:07:23 [ O to chodzi. kwi 09 19:07:25 [ Zarzir: Za pierwszego? Chyba za ostatniego? Albo PRZED pierwszego? Nie wzbudzajac podejrzen, raczej nie. kwi 09 19:07:39 [ Vincent jest 1 kwi 09 19:07:46 Sadzac na oko, mineliscie juz trzy czwarte drogi. kwi 09 19:07:51 [ Rekojescia w potylice. kwi 09 19:07:56 Straznicy nic nie mowia, prowadza was idac rownym krokiem. kwi 09 19:07:58 [ Ale bez zabijania kwi 09 19:08:14 [ Zrobmy to. kwi 09 19:08:20 Widzicie juz swiatla jakiegos niskiego budynku przylegajacego do muru sto metrow dalej. kwi 09 19:08:27 [ Tylko sprawnie i bez halasu. kwi 09 19:08:29 [ Oswietlaja nas? kwi 09 19:08:32 [ Szybko. kwi 09 19:08:34 [ Nie. kwi 09 19:08:38 [ Ale czasu jest coraz mniej. kwi 09 19:08:44 [ Czekamy na cien i atak kwi 09 19:09:01 [ Chcemy ich ogluszyc, pozbawic przytomnosci. kwi 09 19:09:06 [ Tak kwi 09 19:09:09 [ I zwiazac kwi 09 19:09:16 [ Tak. kwi 09 19:09:22 [ To na co czekacie? kwi 09 19:09:27 [ W nawiasach tylko komentarze techniczne... Przypominam. kwi 09 19:09:46 [ Mozemy zalozyc ze plan ulozylismy wczesniej kwi 09 19:09:59 [ Powiedzmy, plan B kwi 09 19:10:07 [ Stojac przed brama, w zaulku. kwi 09 19:10:15 [ Oczywiscie. kwi 09 19:10:17 [ Z ust mi to wyjales kwi 09 19:10:27 [ Kto ma bron w pogotowiu? kwi 09 19:10:36 [ Poza tym, jak jeden z was wezmie sie "do roboty", to pozostali raczej szybko zrozumieja, o co chodzi. kwi 09 19:10:37 [ Zarzir napewno kwi 09 19:10:43 [ Macie wszyscy schowana bron. kwi 09 19:10:51 Za pozno. kwi 09 19:10:59 Jestescie juz pod parterowym budynkiem. kwi 09 19:11:09 Pierwszy ze straznikow puka do drzwi. kwi 09 19:11:16 - Wejsc! - odpowiada mu glos ze srodka. kwi 09 19:11:19 [ Mozna zostac w korytarzu? kwi 09 19:11:30 [ Ech. kwi 09 19:11:31 Wpuszczaja was do srodka, do sieni. kwi 09 19:11:38 Czekaja, az wszyscy wejda. kwi 09 19:12:13 - No, wlazcie, co jest? - pyta Hans. kwi 09 19:12:43 Wchodze kwi 09 19:12:53 Ja tez... kwi 09 19:12:54 wchodze kwi 09 19:13:08 Ide. kwi 09 19:13:12 Trzymam sie na koncu kwi 09 19:13:17 Wchodzicie do srodka. kwi 09 19:13:20 Zamykaja za wami drzwi. kwi 09 19:13:24 Wnetrze jest przytulne i cieple. kwi 09 19:13:34 Przez sien wprowadzaja was do duzego pomieszczenia. kwi 09 19:13:43 Nad biurkiem nachyla sie postawny mezczyzna w srednim wieku. kwi 09 19:13:50 W cywilnym ubraniu, ze starannie przystrzyzona broda. kwi 09 19:13:55 Podpisuje jakies papiery. kwi 09 19:14:00 Unosi na wasz widok wzrok. kwi 09 19:14:07 Odklada pioro. kwi 09 19:14:11 Poza nim nikogo tu nie widzicie. kwi 09 19:14:13 - Tak? kwi 09 19:14:30 - Pulkowniku! - straznik wypreza sie sluzbiscie. - Ci tutaj mieli pilny interes do pana. kwi 09 19:14:43 Pulkownik spoglada z ukosa na wartownika, wydaje wam sie, ze wartownik leciutko kiwa glowa. kwi 09 19:14:53 Pulkownik Hailey odwraca wzrok, kieruje go na was. kwi 09 19:15:09 - Slucham - mowi rzeczowym i lekko groznym tonem typu tylko-mi-tu-nie-pierdolcie. kwi 09 19:16:07 [ Stoicie w milczeniu jak stado baranow? kwi 09 19:16:17 Zerkam na Dethana. kwi 09 19:16:19 [ ktos pomoze? ja tu zastepuje nie gram kwi 09 19:16:24 [ na to wyglada .... kwi 09 19:16:34 - No! - pulkownik podchodzi o krok blizej. kwi 09 19:16:37 - Pulkowniku kwi 09 19:16:40 - Jezykow w mordach zapomnieliscie? kwi 09 19:16:43 Kieruje wzrok na Vincenta. kwi 09 19:16:47 - Ta sprawa wymaga dyskrecji kwi 09 19:16:58 Spogladam na strazniak wymownie kwi 09 19:17:01 [straznik zostal? kwi 09 19:17:06 - Nikomu o niej nie powiem - cedzi pulkownik przez zeby. kwi 09 19:17:15 Tak, obaj straznicy zostali. kwi 09 19:17:23 Ale jest ich dwoch, nie widzicie tu zadnych innych. kwi 09 19:17:44 - Pan moze nie - caly czas patrze wymownie na straznikow kwi 09 19:17:59 - Mow! - warczy pulkownik. - Albo pozalujesz. kwi 09 19:18:23 - Cos mi sie wydaje, ze jestescie tu nieoficjalnie, wiec nawet jak was do ciemnicy kaze wrzucic, to i tak nikt sie po was nie upomni. kwi 09 19:18:23 Przygladam sie pulkownikowi kwi 09 19:18:38 - Wiec do rzeczy, byle szybko i konkretnie. kwi 09 19:18:42 - Czego chcieliscie? kwi 09 19:18:52 Pulkownik nie zwraca uwagi na spojrzenie Magdara. kwi 09 19:18:55 - Jesli nie uslyszysz tego co mamy do powiedzenia to pozalujemy tego wszyscy kwi 09 19:19:00 - Ktos sie z pewnoscia upomni - mowie wysuwajac sie na przod kwi 09 19:19:19 - Ostrzegam! - grozi palcem pulkownik. kwi 09 19:19:25 Kiwa glowa do drugiego straznika, Hansa. kwi 09 19:19:29 Ten pospiesznie wychodzi. kwi 09 19:19:32 - Moja cierpliwosc sie konczy. kwi 09 19:19:46 [ Zostal 1 straznik? kwi 09 19:19:52 [ Niedlugo kwi 09 19:19:58 [ Tak. I pulkownik. Tylko ciekawe, po co ten drugi poszedl, hm? kwi 09 19:20:12 [ Ludu, mamy w ogole jakis plan? kwi 09 19:20:15 [ Szybka akcja, nie ma czasu. kwi 09 19:20:20 [ Aha kwi 09 19:20:22 [ Pulkownik ma bron? kwi 09 19:20:26 [ Nie przy sobie. kwi 09 19:20:31 [ Tamten idzie ostrzc. kwi 09 19:20:33 [ Straznik co ma? kwi 09 19:20:38 [ Krotki miecz. kwi 09 19:20:50 [ Zalatwic straznika i zablokowac drzwi? kwi 09 19:20:54 [ Tych zalatwiamy, po tamtego idziemy - szybko. kwi 09 19:20:57 [ Trzeba tamtego gonic. kwi 09 19:21:04 [ Kto idzie? kwi 09 19:21:06 [ehh... genialna intryge uknulismy kwi 09 19:21:08 [ Ja pojde za tamtym! kwi 09 19:21:11 [ Bo tempus fugit kwi 09 19:21:13 [ Wy zajmijcie sie tymi dwoma kwi 09 19:21:23 Czekam na okazje, na chwile nieuwagi pulkownika. kwi 09 19:21:25 - Kurwa mac - dyszy pulkownik. kwi 09 19:21:30 A wtedy ja wybiegam z pokoju na korytarz. kwi 09 19:21:31 Siega po cos do szuflady, wyjmuje nadziak. kwi 09 19:21:40 teraz! kwi 09 19:21:43 Drugi straznik powstrzymuje Derricka, siega po miecz. kwi 09 19:21:45 - Dokad to? kwi 09 19:21:46 Uderzam w tyl glowy! kwi 09 19:21:48 Odpycham go. kwi 09 19:21:55 Zarzir rzuca sie na pulkownika. kwi 09 19:21:56 Staram sie uderzyc go w jakies czule miejsce. kwi 09 19:21:57 Rekojescia. kwi 09 19:22:04 - ALAAAAAAARM! - zdazyl sie wydrzec na cale gardlo Hailey. kwi 09 19:22:05 Przyskakuje do straznika kwi 09 19:22:09 Odskakuje za biurko. kwi 09 19:22:18 W reku trzyma nadziak, w pozycji obronnej. kwi 09 19:22:21 - ALAAAAAAAAAAARM! kwi 09 19:22:26 Ma bardzo tubalny glos. kwi 09 19:22:28 [ Zdazyl? kwi 09 19:22:37 [ No niedobrze, niedobrze. kwi 09 19:22:38 [ co ze straznikiem? kwi 09 19:22:42 [ udalo mi sie wyjsc? kwi 09 19:22:44 Derrick uderza w krocze straznika, tamten osuwa sie na ziemie. kwi 09 19:22:44 [ Co z nami? kwi 09 19:22:50 [ Mailem go pieprznac od razu, jak siegal po nadziak... kwi 09 19:22:55 Wybiegam na korytarz. kwi 09 19:23:05 [ MG doszukuje sie tu bullet time'u kwi 09 19:23:07 Nie zdazyles. kwi 09 19:23:13 Pulkownik odskoczyl. kwi 09 19:23:18 [ Zza biorka? kwi 09 19:23:20 Unieszkodliwiam pulkownika, nie zabijajac go, a pozbawiajac przytomnosci. kwi 09 19:23:21 Teraz jest po drugiej stronie biurka i krzyczy. kwi 09 19:23:28 biurka* kwi 09 19:23:33 Zarzir wytraca pulkownikowi nadziak i wali jego lbem o parapet. kwi 09 19:23:38 [ borys sprawdz priva kwi 09 19:23:55 - Idioci... kwi 09 19:24:21 - Co teraz? kwi 09 19:24:26 - Miales lepszy pomysl? To nie ja mialem mowic. kwi 09 19:24:46 Na dziedzincu slychac jakies halasy, ktos sie drze wnieboglosy. Pewnie Hans, za ktorym wybiegl Derrick. kwi 09 19:24:52 Wrzask milknie nagle jak uciety nozem. kwi 09 19:25:07 Podbiegam do biurka i przerzucam papiery kwi 09 19:25:13 i szuflady kwi 09 19:25:15 - Wynosmy sie stad i tak nie zdazymy znaleac planow kwi 09 19:26:06 Jest inne wyjscie z tego pomieszczenia? kwi 09 19:26:11 Tak, boczne. kwi 09 19:26:20 [ rzucilo mi sie cos w oczy? kwi 09 19:26:21 Derrick wpada do pomieszczenia. kwi 09 19:26:23 Nie, nic. kwi 09 19:26:32 Jakies dokumenty dotyczace zaopatrzenia wojsk. Zadnych planow. kwi 09 19:26:32 Sprawdzam, co jest za bocznym. kwi 09 19:26:36 [ Klucze przy pulkowniku? kwi 09 19:27:02 [ Tak, znajdujesz pek kluczy w szufladzie. kwi 09 19:27:07 Biore kwi 09 19:27:08 Ida tu. kwi 09 19:27:09 - Plany sa w archiwum kwi 09 19:27:12 - Ida tu. * kwi 09 19:27:19 Za bocznymi drzwiami widac jakies przejscie na dziedziniec innym kruzgankiem. kwi 09 19:27:20 - Nawet nie wiemy gdzie to jest kwi 09 19:27:21 - Drzwi! Zaryglujcie! kwi 09 19:27:24 Z zewnatrz slychac halasy. kwi 09 19:27:28 I pobrzekiwania broni. kwi 09 19:27:36 Ide w boczne wejscie. kwi 09 19:27:37 - Zaryglowac glowne drzwi! kwi 09 19:27:42 Ryglujecie glowne drzwi. kwi 09 19:27:48 Slychac ich pod drzwiami? kwi 09 19:27:55 [ I okno! kwi 09 19:27:55 Zaraz tam dobiegna. kwi 09 19:28:04 - Wynosmy sie stad. kwi 09 19:28:05 [ Co za bocznymi drzwami? kwi 09 19:28:15 Za bocznymi drzwiami widac jakies przejscie na dziedziniec innym kruzgankiem. kwi 09 19:28:18 - Moze znajdziemy archiwum?... kwi 09 19:28:28 W drzwi rozlega sie walenie. kwi 09 19:28:36 *Rozlega sie odglos walenia w drzwi. kwi 09 19:28:41 - Otwierac! Pulkowniku! kwi 09 19:28:42 - W archiwum pewnie sa tysiace planow kwi 09 19:28:53 Idziemy. Nie ma rady. kwi 09 19:28:55 Ktos probuje rozpieprzyc okiennice i idzie mu to nad wyraz skutecznie. kwi 09 19:28:56 - Wolisz isc do nich? -wskazuje na wyjscie kwi 09 19:29:05 Drzazgi pryskaja po calym pomieszczeniu. kwi 09 19:29:07 Wybiegam bocznym wyjsciem kwi 09 19:29:11 - Wole sie stad wynies kwi 09 19:29:24 POdskakuje do okna na chwile, wsadzam miecz plazem i odskakuje. kwi 09 19:29:26 Podazam za Dethanem kwi 09 19:29:28 - Aaaaaa! kwi 09 19:29:32 Rowniez kwi 09 19:29:32 Potem uciekam za reszta. kwi 09 19:29:35 Ktos wrzasnal, Derrick wyciagnal miecz usmarowany krwia. kwi 09 19:29:39 Biegniemy. kwi 09 19:29:48 Wybiegacie bocznym wejsciem. kwi 09 19:30:00 [Co widzimy? kwi 09 19:30:09 Wbiegacie do odgrodzonej czesci dziedzinca, to cos w rodzaju korytarza bez sufitu. kwi 09 19:30:22 [ Widzimy koniec? kwi 09 19:30:23 - Brac ich! Bic na alarm! - krzycza z zewnatrz. kwi 09 19:30:31 Nie, musicie isc naprzod albo zawrocic. kwi 09 19:30:46 [ Biegniemy do przodu? kwi 09 19:30:55 [ Panowie, z zyciem, z zyciem... kwi 09 19:30:55 [ Tak! kwi 09 19:30:56 Biegniemy. kwi 09 19:31:02 Biegniecie. kwi 09 19:31:17 "Tunel" kilkakrotnie skreca, ale wciaz prowadzi wzdluz wysokiego, zewnetrznego muru dziedzinca. kwi 09 19:31:29 Za wami slychac okrzyki, sforsowali juz drzwi i gonia was. kwi 09 19:31:38 Wybiegacie wreszcie na dziedziniec. kwi 09 19:31:45 Jestescie w jednym z naroznikow dziedzinca, pod samym ratuszem. kwi 09 19:31:49 Wejscie jest kilkanascie metrow stad. kwi 09 19:31:58 Mozecie tez biec na przelaj przez dziedziniec, ku bramie, ktora weszliscie. kwi 09 19:32:13 Do wejscia. kwi 09 19:32:14 Nie widzicie tam w tej chwili straznikow, wszyscy pobiegli chyba ku kwaterom pulkownika. kwi 09 19:32:20 Biegniemy! kwi 09 19:32:25 Wejscie kwi 09 19:32:28 Dobiegacie do wielkich wrot ratusza. kwi 09 19:32:29 Zamkniete. kwi 09 19:32:39 - Dethan! Otwieraj! kwi 09 19:32:59 [ no taa... kwi 09 19:33:05 - Odsuncie sie kwi 09 19:33:57 Skupiam sie na zamku bramy kwi 09 19:34:02 Chwytam za miecz. kwi 09 19:34:09 Obserwuje. kwi 09 19:34:15 Widzicie juz straznikow. Biegna do was z dwoch stron. kwi 09 19:34:23 Mrucze pod nosem zaklecie kwi 09 19:34:25 - Pospiesz sie! kwi 09 19:34:34 - Nawet jak dostaniemy sie do archiwum, jest mala szansa ze znajdziemy plany na czas kwi 09 19:34:53 - Tam sa! Widze ich! kwi 09 19:35:00 - Szybciej z ta balista! Szybko! kwi 09 19:35:03 - Avar nondan! kwi 09 19:35:08 Drzwi eksploduja kwi 09 19:35:12 w strudze plomieni i dymu. kwi 09 19:35:17 Do wewnatrz. kwi 09 19:35:18 Biegniemy! kwi 09 19:35:18 - Balista? Niezle nas oceniaja. - mowie radosnie kwi 09 19:35:22 Biegniemy. kwi 09 19:35:31 Po drugiej stronie widzicie ciemny hall rozswietlony plomykami, efektem ubocznym zaklecia Dethana kwi 09 19:35:36 Zaczynam gotowac sie ze wscieklosci kwi 09 19:35:46 - Pewnie mysla ze to wstep do szururmu wojsk muzumanskich kwi 09 19:35:48 [ PRzypominam, ze ktos z was zabral klucze z kwater pulkownika. kwi 09 19:35:54 *szturmu* kwi 09 19:35:56 Widzicie trzy korytarze odchodzace od hallu. kwi 09 19:35:58 [Ja kwi 09 19:36:00 I wielkie, szerokie schody. kwi 09 19:36:04 Prowadza w gore i w dol. kwi 09 19:36:10 - Ognia! Celuj w drzwi! Celuj w drzwi! kwi 09 19:36:25 - Biegnijmy w dol kwi 09 19:36:33 BUM! kwi 09 19:36:35 W gore kwi 09 19:36:44 Do srodka wpada jakis wielki pocisk, urywa kawal muru z framugi drzwi. kwi 09 19:36:55 Padam na ziemie. kwi 09 19:36:57 Przelatuje pol metra obok Derricka, rozwala porec, zatrzymuje sie w dalekim kacie hali. kwi 09 19:37:01 - Laduj! Laduj! kwi 09 19:37:07 - Gdzie w koncu?! kwi 09 19:37:09 Biegne na gore kwi 09 19:37:12 - Zono! Biegnij po wsparcie! Arabowie sa w miescie. kwi 09 19:37:14 Magdar pobiegl na gore. kwi 09 19:37:21 Przeskakujac po trzy stopnie naraz. kwi 09 19:37:23 Pozostali? kwi 09 19:37:23 Biegne za magdarem kwi 09 19:37:27 Na gore! kwi 09 19:37:33 Pedzicie po schodach na gore. kwi 09 19:37:37 Ja rowniez kwi 09 19:37:45 Pierwsze pietro. Korytarze. I schody wiodace na gore. kwi 09 19:37:46 Co robicie? kwi 09 19:37:46 Na gore. kwi 09 19:37:49 Na sama gore? kwi 09 19:37:58 W korytarze kwi 09 19:38:05 Na dach lepiej nie... kwi 09 19:38:07 Magdar znika wsrod korytarzy na pierwszym pietrze. kwi 09 19:38:14 Gonie go kwi 09 19:38:15 [ wiecie ze archiwum to pewnie gdzies w piwnicy? kwi 09 19:38:21 [ WIecie.... kwi 09 19:38:22 Biegniecie za nim. kwi 09 19:38:26 - Chodzcue na dol! - krzycze kwi 09 19:38:26 Wbiegam, rozgladam sie. kwi 09 19:38:28 Mijacie dziesiatki kancelarii po obu stronach. kwi 09 19:38:38 Na koncu schodow majaczy jakis dziwny ksztalt. kwi 09 19:38:43 *Na koncu korytarza. kwi 09 19:38:43 Biegnac za reszta. kwi 09 19:38:59 Z dolu slychac jakies halasy, wrzaski/ kwi 09 19:39:09 Tym razem to nie wolania o pomoc. kwi 09 19:39:12 Tylko wrzaski mordowanych. kwi 09 19:39:27 Z parteru wlewa sie az tutaj szkarlatna luna. Nie jest to luna pozaru. kwi 09 19:39:35 - ?! kwi 09 19:39:42 "Co do?" kwi 09 19:39:47 Co robicie? Jestescie w polowie korytarza. kwi 09 19:39:52 Ksztalt na koncu to porecz schodow. kwi 09 19:39:54 - Dobry Boże... - zatrzymuje sie kwi 09 19:39:56 Jakas boczna klatka schodowa. kwi 09 19:40:06 - Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.... kwi 09 19:40:10 [ czy to magia ? kwi 09 19:40:10 Wrzask z dolu jest przeszywajacy. kwi 09 19:40:10 Biegne wyzej. kwi 09 19:40:12 Trzask plomieni. kwi 09 19:40:13 Eksplozja. kwi 09 19:40:18 Po czym ruszam pedem do schodow kwi 09 19:40:21 Dobiegacie do bocznej klatki schodowej. kwi 09 19:40:25 Schody sa duzo wezsze. kwi 09 19:40:29 Tym razem na dol kwi 09 19:40:31 Mozecie biec w gore lub w dol. kwi 09 19:40:37 W dol kwi 09 19:40:40 Szybko, na dol. kwi 09 19:40:44 Magdar pobiegl na dol, Derrick przystanal na polpietrze wyzej. kwi 09 19:40:47 Biegne za reszta kwi 09 19:40:50 Derrick, biegniesz na gore czy w dol? kwi 09 19:41:15 Jestescie z powrotem na parterze. Klatka schodowa prowadzi dalej w dol. kwi 09 19:41:19 W dol. kwi 09 19:41:21 To jakas boczna czesc ratusza. kwi 09 19:41:25 Krzyki ucichly. kwi 09 19:41:31 Zbiegacie na sam dol. kwi 09 19:41:35 Dol. kwi 09 19:41:38 Droge zagradzaja wam wielkie, drewniane wrota. kwi 09 19:41:40 Z metalowymi okuciami. kwi 09 19:41:50 Czekam na Dethana. kwi 09 19:41:57 - Moze wyprobujecie klucze? kwi 09 19:42:07 Krzyki ucichly. Zapanowala znowu cisza. kwi 09 19:42:14 - Racja - wyciagam klucze z kieszeni kwi 09 19:42:28 Dethan wyprobowuje kolejne klucze na zamku. kwi 09 19:42:34 Szosty z kolei otwiera wam dalsza droge. kwi 09 19:42:37 Wrota staja otworem. kwi 09 19:42:43 Przed wami ciagnie sie dlugi, dosc szeroki korytarz. kwi 09 19:42:53 Wbiegam. kwi 09 19:42:57 Naprzod! kwi 09 19:42:57 Od razu dostrzegacie, ze dosc daleko z przodu w korytarzu widac jakas dziwna poswiate. kwi 09 19:43:04 Nie wyglada na ogien. kwi 09 19:43:13 Za wami i przed wami - cisza. kwi 09 19:43:32 -Czuje, ze szykuje sie bardzo niemile spotkanie kwi 09 19:43:44 - Zadnych tajemnic! kwi 09 19:43:48 Stoicie przy otwartych wrotach. kwi 09 19:43:48 - Nie tylko my czegos tu szukamy.... kwi 09 19:44:01 - Idziemy? - wskazuje korytarz kwi 09 19:44:01 Siegam po miecz kwi 09 19:44:17 - Musi byc tu tez Xandos. kwi 09 19:44:24 - Xandos... - spluwam na podloge kwi 09 19:44:40 - Mukhtar! - rycze. kwi 09 19:44:52 Ryk Zarzira przetacza sie przez podziemia, wstrzasa korytarzem. kwi 09 19:44:55 Nasluchujecie. kwi 09 19:44:56 Nic. kwi 09 19:44:58 Biegne naprzod. kwi 09 19:44:58 Cisza. kwi 09 19:45:03 Ale dziwna poswiata nie gasnie. kwi 09 19:45:06 Zarzir rusza pierwszy. kwi 09 19:45:10 Ide za nim kwi 09 19:45:20 Ruszam za reszta kwi 09 19:45:24 Poswiata jest coraz blizej. kwi 09 19:45:26 Dysze, miecz mam caly czas w reku. kwi 09 19:45:35 W koncu ustawiacie sie z boku uchylonych drzwi, niczym nie wyrozniajacych sie od innych. kwi 09 19:45:43 Ide. kwi 09 19:45:48 Niebieskawa poswiata wylewa sie wlasnie z tego pomieszczenia. kwi 09 19:46:07 "Panie, dodaj mi sil." kwi 09 19:46:16 Derrick wchodzi jako pierwszy. kwi 09 19:46:23 Wbiegam. kwi 09 19:46:33 Znalezliscie sie... w archiwum. Tak przynajmniej mozna sadzic po szeregach polek zastawionych papierzyskami. kwi 09 19:46:38 Musza tu byc tony dokumentow. kwi 09 19:46:44 Skad poswiata? kwi 09 19:46:47 Nie widzicie zrodla poswiaty. Znajduje sie miedzy polkami. kwi 09 19:47:02 Jest tu index? kwi 09 19:47:03 - Chodzcie! kwi 09 19:47:03 Cale, niemale pomieszczenie oswietlone jest niesamowitym, niebieskim swiatlem kwi 09 19:47:04 Pelen najgorszych przeczuc rozgladam sie po sali kwi 09 19:47:12 Nikogo i nic nie widzicie. kwi 09 19:47:16 Dlugie szeregi papierow. kwi 09 19:47:19 Ide do zrodla tej poswiaty kwi 09 19:47:21 Indeks? Nie macie pojecia. kwi 09 19:47:34 Vincent zbliza sie, zaglada za polke, nieruchomieje. kwi 09 19:47:36 Pozostali? kwi 09 19:47:51 Ide. kwi 09 19:47:53 Ide kwi 09 19:48:09 Widzicie postawnego mezczyzne z mieczem przy pasie. kwi 09 19:48:13 Stoi nieruchomo, plecami do was. kwi 09 19:48:14 Patrze na Vincenta z dala od postwiaty. kwi 09 19:48:16 Ma lekko uniesiona glowe. kwi 09 19:48:22 Lewa dlon trzyma na jakims dziwnym krysztale. kwi 09 19:48:26 To on jest zrodlem poswiaty. kwi 09 19:48:36 Prawa dlon spoczywa zagrzebana na stercie papierow na stole obok polki. kwi 09 19:48:56 Stoi jak skamienialy. kwi 09 19:49:10 Widzicie tylko jego sylwetke. kwi 09 19:49:18 - No ladnie... kwi 09 19:49:20 To moze byc Mukhtar. Lub jeden z jego poplecznikow. Albo i nie. kwi 09 19:49:20 zblizam sie do niego powoli kwi 09 19:49:38 Mezczyzna ani drgnie. kwi 09 19:49:49 Krysztal pulsuje slabo. kwi 09 19:49:55 Lewa dlon mocno go sciska. kwi 09 19:49:56 Ide z uniesionym mieczem. kwi 09 19:50:02 Prawa spoczywa na jakichs dokumentach, mapach. kwi 09 19:50:03 czuje cos od krysztalu ? kwi 09 19:50:05 Nie, nic. kwi 09 19:50:26 Poza tym panuje tu zupelnie nienaturalna cisza. kwi 09 19:50:55 Spogladam na Zarzira z pytajaco uniesiona brwia kwi 09 19:50:57 Widzicie ciemny, ogorzaly kark. kwi 09 19:51:00 Krotkie czarne wlosy. kwi 09 19:51:08 Ciemnoskore, gole przedramienia. kwi 09 19:51:46 Podchodze do niego kwi 09 19:51:47 Kiwam glowa w kierunku miecza Zarzira, a potem na mezczyzne kwi 09 19:52:09 Mezczyzna otrzasa sie lekko. kwi 09 19:52:17 Zdejmuje dlon z krysztalu, ktory natychmiast przygasa. kwi 09 19:52:24 Zblizam sie do niego i rabie. kwi 09 19:52:27 Potrzasa glowa, pociera dlonmi... kwi 09 19:52:29 Zamach! kwi 09 19:52:31 ...glowe. kwi 09 19:52:40 I ciecie. kwi 09 19:52:40 Ktora odlatuje razem z dlonmi na bok, pod wplywem ciosu Zarzira. kwi 09 19:52:52 Tryska krew. Spryskuje krysztal, papiery, polki, Magdara i Vincenta. kwi 09 19:52:57 Bezglowe cialo osuwa sie bezwladnie na ziemie. kwi 09 19:53:00 Gluchy lomot. kwi 09 19:53:10 Powiekszajaca sie plama krwi wyplywajace z przecietej szyi. kwi 09 19:53:14 I znowu ta nienaturalna cisza. kwi 09 19:53:16 - Cholera kwi 09 19:53:23 Glowa lezy w kacie, nie widac twarzy. kwi 09 19:53:33 Zblizam sie do niej. kwi 09 19:53:34 Podchodze i sprawdzam kwi 09 19:53:38 Spluwam. kwi 09 19:53:41 Vincent ubiegl Zarzira. kwi 09 19:53:44 Spoglada na twarz. kwi 09 19:53:46 To nie Xandos. kwi 09 19:53:53 Warcze. kwi 09 19:53:53 To jeden z dwoch Arabow, ktorzy mu wtedy towarzyszyli. kwi 09 19:53:58 Krysztal gasnie zupelnie. kwi 09 19:54:03 Ogarniaja was absolutne ciemnosci. kwi 09 19:54:39 Slyszycie tylko swoje przyspieszone oddechy. kwi 09 19:54:58 * * * kwi 09 19:55:44 - Nie chcecie nic mowic. kwi 09 19:55:44 - Jestem rozczarowany. kwi 09 19:55:47 W glosie Glownego Protokolanta nie slychac zadnej emocji. kwi 09 19:55:47 - Jestes lekarzem, tak? - pyta Anora. kwi 09 19:55:47 Anor nie odpowiada, glowa opadla mu na piers, oddycha ciezko. kwi 09 19:55:52 - Coz, bedziesz musial chyba zmienic zawod. kwi 09 19:55:54 Wolfgang dokreca tlok imadla, w ktorym spoczywa prawa dlon Anora. kwi 09 19:55:54 Slychac mdlacy trzask pekajacych kosci i stawow. kwi 09 19:55:58 Tym razem Anor krzyczy. kwi 09 19:55:58 Glosno, przejmujaco. kwi 09 19:56:03 Nad Alekiem, na lezance pod sciana, nachyla sie Mlodszy Protokolant. kwi 09 19:56:06 W reku dzierzy pochodnie. kwi 09 19:56:09 - Panie? - spoglada na zwierzchnika. kwi 09 19:56:11 - Tak, tak - macha reka Wolfgang zajety przy imadle. kwi 09 19:56:13 - Wykapac mu oczy. kwi 09 19:56:21 * * * kwi 09 19:57:02 Ostroznie zapalam pochodnie. kwi 09 19:57:22 Iskra, plomien. kwi 09 19:57:29 Cala scene ogladacie raz jeszcze. kwi 09 19:57:32 Sprawdzam co znalazl pomocnik Xandosa kwi 09 19:57:34 Tym razem w swietle ognia, nie magii. kwi 09 19:57:38 Bezglowe cialo lezy na ziemi. kwi 09 19:57:41 W wielkiej kaluzy krwi. kwi 09 19:57:47 Opieram sie ciezko o jedna z polek kwi 09 19:57:51 Vincent przerzuca papiery. kwi 09 19:57:57 Znajduje plany, duzo planow. kwi 09 19:58:03 Wygladaja na plany twierdzy Adragas-Gaud. kwi 09 19:58:22 Przeklinam pod nosem kwi 09 19:58:24 [Ogladacie je tutaj? Czy najpierw chcecie sie wydostac? kwi 09 19:58:29 Bierzemy je ze soba. kwi 09 19:58:42 Bioire rowniez krysztal kwi 09 19:58:48 Dobrze. kwi 09 19:59:38 [ Co dalej? kwi 09 19:59:48 Przeszukuje zwloki. kwi 09 20:00:03 Patrze po polkach kwi 09 20:00:05 Wychodze na korytarz kwi 09 20:00:30 Przy zwlokach nie znajdujesz nic poza sztyletem i sakwa z kilkunastoma srebrnikami. kwi 09 20:00:41 Na polach znajduja sie tysiace teczek z dokumentami. kwi 09 20:00:45 Az glowa boli od tej ilosci. kwi 09 20:01:32 Magdar wyszedl na korytarz. kwi 09 20:01:35 Jest tam pusto. kwi 09 20:01:36 Cicho. kwi 09 20:01:44 - Gdzie straznicy? kwi 09 20:01:48 - Ktokolwiek? kwi 09 20:01:50 Szukam szybko jakiegos pulpitu kwi 09 20:01:51 Wychodze. kwi 09 20:01:54 "Niedobrze" kwi 09 20:02:01 Kieruje sie do wyjscia z ratuszu. kwi 09 20:02:35 Mijacie wrota, klatka schodowe wracacie na parter. kwi 09 20:02:44 Idziecie do wyjscia okrezna droga, tak, jak przyszliscie, przez pietro? kwi 09 20:02:50 Czy probujecie znalezc wyjscie juz teraz? kwi 09 20:03:02 Szukam wyjscia. kwi 09 20:03:13 Ide z Zarzirem. kwi 09 20:03:22 Rowniez kwi 09 20:03:31 Przechodzicie przez kilka korytarzy, po chwili docieracie do wrot wejsciowych wypalonych przez Dethana. kwi 09 20:03:36 Ciagle pusto i cicho. Niesamowicie. kwi 09 20:03:53 - Zaatakowali... kwi 09 20:03:56 Obok bramy leza porozrzucane ludzkie szczatki, pelno krwi, nienaruszona i zaladowana balista ze zmasakrowana zaloga. kwi 09 20:04:03 - Poganskie psy! kwi 09 20:04:05 Oddalam sie czym predzej kwi 09 20:04:14 Idziecie do bramy? kwi 09 20:04:19 Tak. kwi 09 20:04:20 tak kwi 09 20:04:23 Przy bramie nie ma nikogo. kwi 09 20:04:25 Dziwne. kwi 09 20:04:35 JEstescie poza dziedzincem. kwi 09 20:04:36 Co robicie? kwi 09 20:04:50 Oddalamy sie? kwi 09 20:04:59 Dokad? Gdzie chcecie przejrzec plany? kwi 09 20:05:00 Trzeba by informacji zasiegnac. kwi 09 20:05:42 To jakiegos zaulka. kwi 09 20:06:12 Byle najdalej od ratusza kwi 09 20:06:13 Pierwszych ludzi dostrzegacie dopiero kilkaset metrow dalej. kwi 09 20:06:30 Widzicie tez zwarty i uzbrojony po zeby oddzial wojska maszerujacy szybkim krokiem w kierunku ratusza. kwi 09 20:06:46 W zaulku mozecie wreszcie przyjrzec sie wyniesionym z ratusza planom. kwi 09 20:06:50 - Lepiej ukryjmy sie i wygladajmy niepostrzezenie. kwi 09 20:07:56 CIAG DALSZY NASTAPI