kwi 23 16:19:27 Bezksztaltna sylwetka wedruje w swiecie, kwi 23 16:19:27 ktorego nie ogladalo jeszcze ludzkie oko. kwi 23 16:19:31 Jest ogniem, woda, powietrzem i ziemia zarazem. kwi 23 16:19:31 Roztacza wokol siebie aure pewnosci, spokoju, madrosci. kwi 23 16:19:34 Pewnosc i spokoj niespodziewanie pryskaja, kwi 23 16:19:34 gdy nierzeczywistosc zostaje gwaltownie rozdarta tuz obok. kwi 23 16:19:42 W umysle istoty rozbrzmiewa zew. kwi 23 16:19:42 Nie ma wyjscia. kwi 23 16:19:45 Przechodzi przez portal. kwi 23 16:19:45 Oslepiajace strugi swiatla. kwi 23 16:19:49 Nierzeczywistosc transformuje sie w swiat kwi 23 16:19:49 tak dobrze znany kazdemu z nas. kwi 23 16:19:53 Przestronna kaplica. kwi 23 16:19:53 Opustoszala, z wyjatkiem dwoch mezczyzn. kwi 23 16:19:56 Mierza sie spokojnie wzrokiem. kwi 23 16:19:59 - Czekalem na ciebie. kwi 23 16:19:59 - Po co mnie przyzwales? kwi 23 16:19:59 - Mamy do spelnienia misje. kwi 23 16:20:04 Chwila milczenia. kwi 23 16:20:04 - Jak mnie nazwiesz? kwi 23 16:20:07 Pierwszy z mezczyzn spoglada przed siebie. kwi 23 16:20:12 Tak jakby przez sciany klasztoru byl zdolny dostrzec kwi 23 16:20:12 martwego przeora lezacego w swej celi. kwi 23 16:20:18 Usmiecha sie leciutko. kwi 23 16:20:22 Odpowiada. kwi 23 16:20:28 kwi 23 16:20:28 kwi 23 16:20:33 COUP DE GRACE kwi 23 16:20:35 ROZDZIAL 2 kwi 23 16:20:36 kwi 23 16:20:36 kwi 23 16:20:53 Jestescie juz wszyscy w bezpiecznej odleglosci od ratusza. kwi 23 16:21:04 Skroniliscie sie miedzy jakimis niskimi budynkami. kwi 23 16:21:14 Mieszcza sie tu chyba warsztaty rzemieslnikow, bo wszystko pozamykane jest na glucho. kwi 23 16:22:02 Oddychacie ciezko, znuzeni biegiem i emocjami. kwi 23 16:22:10 Derrick trzyma w zacisnietej garsci plany Adragas-Gaud. kwi 23 16:23:23 Nad wami ze skrzypieniem kolysze sie szyld najblizszego warsztatu. kwi 23 16:23:33 To chyba zaklad kamieniarski. kwi 23 16:24:04 Gdzies w oddali slychac pokrzykiwania, przejete glosy. kwi 23 16:24:12 Podchodze do okna zakladu. kwi 23 16:24:16 W okolicach ratusza gorzeje jakas luna. kwi 23 16:24:23 Patrze, co jest w srodku i czy ktos jest w poblizu. kwi 23 16:24:27 - Nie mamy chwili do stracenia. Spieszmy sie! - wolam w strone towarzyszy. kwi 23 16:24:33 Okna zasuniete jest ciezka okiennica. Drewniana. Nie sposob zajrzec do srodka. kwi 23 16:24:55 Sa jacys ludzie w poblizu? kwi 23 16:25:20 Nie, pusto. kwi 23 16:25:23 Mieczem proboje wylamac okno. kwi 23 16:25:23 Przygladam sie planom, szukajac sensu w znakach. kwi 23 16:25:32 Plany ciagle ma przy sobie Derrick. kwi 23 16:25:45 [Zakladam, ze pozwoli na nie spojrzec. Chyba ze nie... kwi 23 16:26:14 Poki co, daje plany Vincentowi. kwi 23 16:26:15 Derrick tymczasem schowal plany do kieszeni i wylamuje okiennice mieczem. kwi 23 16:26:20 [W porzadku. kwi 23 16:26:22 Plany przekazal jednak Vincentowi. kwi 23 16:26:36 Obramowanie okiennicy powoli peka z przykrym dla uszu trzaskiem. kwi 23 16:26:44 Czekajac na Derricka rozwijam plany i przygladam sie im kwi 23 16:27:03 Szpony stoja stloczone przed Vincentem. kwi 23 16:27:06 Odkladam na bok okiennice, wchodze do sklepu. kwi 23 16:27:10 Patrza bez slowa na rozwoj sytuacji. kwi 23 16:27:17 Na plany. kwi 23 16:27:26 Derrick kladzie na bruku wylamana okiennice, zaglada do sklepu. kwi 23 16:27:30 [ Jesli dethan chce w nie zajrzec to mu nie bronie kwi 23 16:27:33 [ Swietnie. kwi 23 16:27:58 Magdar i Zarzir stoja bez slowa. kwi 23 16:28:56 Wyglada na to, ze nie dam rady odcyfrowac znakow. kwi 23 16:29:06 [ Nie musicie teraz powtarzac wszystkiego tego, co mowiliscie na grupie w zwiazku z infiltracja twierdzy. Prosilbym tylko o krotkie podsumowanie. kwi 23 16:29:22 Vincent opowida swoj plan kwi 23 16:29:30 - Ruszamy do twierdzy? kwi 23 16:29:30 - To co ? Zgadzacie sie ? kwi 23 16:29:49 - Tak... Brzmi rozsadnie. kwi 23 16:30:14 Patrze przez okna kwi 23 16:30:19 - Derricku jak ci idzie ? kwi 23 16:30:21 W srodku Derrick zapalil pokoje. kwi 23 16:30:24 *pochodnie. kwi 23 16:30:30 - Czas... - ruszam powolnym krokiem. kwi 23 16:30:30 Myszkuje po pokojach warsztatu. kwi 23 16:30:50 - Pospiesz sie, nie mamy wiele czasu kwi 23 16:31:33 Derrick po uplywie kilku minut wylania sie, upychajac do znalezionej wewnatrz sakwy jakies przybory, narzedzia. kwi 23 16:31:50 - Masz wszystko co trzeba ? kwi 23 16:32:49 Powoli oddalam sie od towarzyszy: - Ruszajmy! kwi 23 16:32:52 Jesli tak, to -- jak sadze -- ruszamy w strone fortecy. kwi 23 16:32:54 Wszyscy. kwi 23 16:32:55 - Mam. kwi 23 16:33:12 Mozecie dojsc do "polnocnego wejscia" na dwa sposoby. kwi 23 16:33:16 - Chodzmy wiec kwi 23 16:33:20 - Ciekawe, gdzie spotkamy pierwsze straze... kwi 23 16:33:28 Wyjsc przez wschodnia brame miasta (te, ktora wjechaliscie) i dotrzec wzdluz muru do celu. kwi 23 16:33:46 Mozecie tez wyjsc przez poludniowa brame i dotrzec do celu idac najpierw wzdluz slupow granicznych, a potem zachodniego muru. kwi 23 16:34:03 Tamto wejscie ze znakami zapytania jest zachecajace... kwi 23 16:34:11 - Chodzmy przez wchodnia brame kwi 23 16:34:44 Zgadzam sie i tym razem. kwi 23 16:34:48 [Nikt nie wetuje? kwi 23 16:35:08 Ruszacie do wschodniej bramy. kwi 23 16:35:26 Kluczycie miedzy budynkami, mijacie ratusz, w okolicy ktorego zgromadzilo sie sporo wojska. kwi 23 16:35:36 Mijamy w bezpiecznej odleglosci. kwi 23 16:35:39 Teren wokol ratusza jest rzeziscie oswietlony, slychac pokrzykiwania, komendy. kwi 23 16:35:48 Zblizacie sie do wschodniej bramy. kwi 23 16:36:00 Widzicie juz z daleka, ze jest zamknieta i ze kreca sie przy niej straze. kwi 23 16:36:12 Krzywie sie. kwi 23 16:36:20 - Nastepne klejnoty? kwi 23 16:36:40 - Tak chyba bedzie najszybciej. kwi 23 16:36:45 - Byc moze choc nie wiem czy tym razem dadza sie przekupic kwi 23 16:36:56 Podazam w milczeniu. kwi 23 16:36:59 - Z drugiej strony nie mamy wyjscia kwi 23 16:37:08 Zarzir idzie dalej naprzod, nie zwazajac na pozostalych. kwi 23 16:37:16 - Jesli zamkneli ta brame to poludniowa pewnie tez kwi 23 16:37:34 Krocze w slad za Zarzirem kwi 23 16:37:50 Slyszycie jakis jek dochodzacy z pobliskiego zaulka. kwi 23 16:37:55 [Kto ma torbe z klejnotami? kwi 23 16:38:01 Czy raczej skrzekliwy okrzyk, trudno powiedziec. kwi 23 16:38:02 Odwracam sie na chwile w tamta strone. kwi 23 16:38:05 [Klejnoty ma Magdar. kwi 23 16:38:21 Dethan: Dostrzegasz niewyrazny, ludzki ksztalt miedzy budynkami. Siedzi albo lezy na ziemi. kwi 23 16:38:30 Ochryply kaszel. kwi 23 16:38:57 - Za chwile do was dolacze -- rzucam i odbiegam w tamta strone. Wlasciwie nie wiedzac dlaczego. kwi 23 16:39:19 Pozostali razno maszeruja naprzod. kwi 23 16:41:45 Dethan nie wylania sie z zaulka. kwi 23 16:41:49 Patrze, ilu straznikow widac przy bramie. kwi 23 16:41:52 Jestescie juz jakies 50 metrow dalej. kwi 23 16:41:53 Co robicie? kwi 23 16:42:10 Przy bramie znajduje sie czterech straznikow w lekkich, skorzanych zbrojach. kwi 23 16:42:10 ja nic, to nie ja mam klejnoty kwi 23 16:42:17 - Dethan... - szepcze do siebie. kwi 23 16:42:25 - Co robimy? kwi 23 16:42:30 Zatrzymuje sie i zawracam. kwi 23 16:42:30 - Zawsze mozemy sprobowac silowo... kwi 23 16:42:47 - Proponuje przekupic kwi 23 16:42:50 Przy bramie znajduje sie co prawda tylko czterech straznikow, ale w promieniu kilkaset metrow na pewno jest ich duzo wiecej. kwi 23 16:42:54 - Raczej powinnismy nie zwracac na siebie uwagi kwi 23 16:43:01 - A jesli sie nie uda to przebic sie przy pomocy sily kwi 23 16:43:12 - I tak chyba nie planujemy wracac do tego miasta kwi 23 16:43:27 Ruszam do zolnierzy kwi 23 16:43:39 [ Zarzir i Dethan sobie poszli ? kwi 23 16:44:29 [ Tak. kwi 23 16:44:33 [ jesli tak to mowie Magdarowi zeby poczekal kwi 23 16:44:53 - Powinnismy pojsc wszyscy razem kwi 23 16:44:57 - Nie... kwi 23 16:45:00 - Niech Magdar idzie sam. kwi 23 16:45:07 - W razie czego, ruszymy wszyscy. kwi 23 16:45:22 - A jesli trzeba bedze sie przebic na sile ? kwi 23 16:45:29 Magdar: Idziesz? kwi 23 16:45:33 - Reszta zostanie w miescie ? kwi 23 16:45:40 Ide kwi 23 16:45:42 - To ruszymy wszyscy. kwi 23 16:46:04 [ Czy Zarzir i Dethan to wogle sa w zasiegu wzroku ? kwi 23 16:46:06 Magdar zostaje zatrzymany przez straznika, rozmawiaja. kwi 23 16:46:10 [Vincent: Nie. kwi 23 16:46:29 - No i Szpony zniknely... kwi 23 16:47:58 Zarzir i Dethan powracaja. kwi 23 16:48:11 Magdar dalej negocjuje przy bramie, widzicie, jak straznik kreci lekko glowa, ale rozmowa toczy sie nadal. kwi 23 16:48:14 Pytajaco unosze brew kwi 23 16:48:26 - Nie sadzicie, ze powinnismy zabrac konie? kwi 23 16:48:41 - A jak z nimi przejdziemy? kwi 23 16:49:10 - Konie mozna zostawic w poblizu twierdzy. kwi 23 16:49:11 [ Twierdza jest blisko, zeby sie tam dostac, konie nie sa potrzebne. kwi 23 16:49:12 Zblizam sie do negocjujacych. kwi 23 16:49:24 - Ucieczka z... rannymi... kwi 23 16:49:28 [ tak, ale zeby uciekac by sie przydaly kwi 23 16:50:18 Straznik sie smieje, teraz kiwa glowa. kwi 23 16:50:24 - Wracamy po konie? kwi 23 16:50:31 Biore na chwile Derricka na strone. O ile jest obok. kwi 23 16:50:36 - Karczmarz odda? kwi 23 16:50:39 [ Jak daleko jest nasza stajnia? kwi 23 16:50:43 - Konie by sie przydaly ale nie wiem czy mamy na nie czas kwi 23 16:50:48 [ Jestem caly czas w tym samym miejscu. kwi 23 16:50:56 [ Stajnia jest pol kilometra stad. kwi 23 16:50:59 [ Wiec moge porozmawiac z Dethanem. kwi 23 16:51:28 - Tamten zebrak jest weteranem. Walczyl z Arabami -- mowie cicho. kwi 23 16:51:32 - Ten z zaulka. kwi 23 16:51:44 - Byc moze moglby nam pomoc w odczytaniu tego alfabetu. kwi 23 16:51:49 - Sadze, ze warto sprobowac. kwi 23 16:51:55 - Nie, nie mamy czasu. Ale mysle o "potem". I ile cos takiego nastapi... kwi 23 16:51:57 Mysle chwile. kwi 23 16:52:07 Kiwam glowa, ide do Vincenta. kwi 23 16:52:40 - Chodzmy do niego kwi 23 16:52:48 [Kto wraca do zaulka? kwi 23 16:52:52 - Zarzirze, w tym czasie mozesz zalatwic konie kwi 23 16:52:57 [ Ide do zaulka. kwi 23 16:53:10 [ ide kwi 23 16:53:12 Biegne po konie. kwi 23 16:53:27 [ Ja rowniez. kwi 23 17:05:29 Magdar spotyka u wylotu cuchnacego zaulka Dethana, Vincenta i Derricka. kwi 23 17:06:02 - Co to za ociaganie? Straznicy sie niecierpliwia kwi 23 17:06:17 - Warto bylo. kwi 23 17:06:26 - Poczekajmy na Zarzira kwi 23 17:06:30 Slychac parskanie koni. W wasza strone zblizaja sie chyba jacys jezdzcy. kwi 23 17:07:09 [Jacys... kwi 23 17:07:16 Czekacie, chowacie sie? kwi 23 17:07:28 Wchodze z powrotem do zaulka. kwi 23 17:07:34 Czekam w cieniu. kwi 23 17:07:38 [ tez kwi 23 17:08:05 [ rowniez kwi 23 17:08:05 Po chwili zza rogu wylania sie Zarzir. kwi 23 17:08:10 Prowadzi piec koni. Waszych koni. kwi 23 17:09:00 Zatrzymuje sie i dosiadam swojego wierzchowca. kwi 23 17:09:04 - Ruszajmy. kwi 23 17:09:13 - Nareszcie kwi 23 17:09:20 Wychodzimy z zaulka. kwi 23 17:09:21 Wsiadam na konia kwi 23 17:09:56 Ja takze. kwi 23 17:10:00 I ja. kwi 23 17:10:00 Podjezdzacie pod brame. kwi 23 17:11:14 Otwarta? kwi 23 17:11:21 - Juz zesmy gotowi kwi 23 17:11:34 - No to panie, dajcie brakujace 100 srebrnikow i brama zaraz sie otworzy. kwi 23 17:11:53 Rzucam druga stowke - niech sie ciesza kwi 23 17:11:55 Smieje sie w duchu z Magdara. kwi 23 17:12:19 Bramy powoli zostaja otwarte. kwi 23 17:12:29 Przejezdzacie na druga strone, straznicy je zamykaja. kwi 23 17:12:44 Zeby dostac sie do "polnocnego wejscia" musicie pojechac na polnoc majac mury miejskie po lewej rece. kwi 23 17:13:03 Tak zapewne uczynimy. kwi 23 17:13:26 Zjezdzacie z drogi. kwi 23 17:13:31 Jedziecie na koniach czy je prowadzicie? kwi 23 17:13:41 Jade. kwi 23 17:13:58 Mozemy jechac, choc na wiele sie to nei przyda. kwi 23 17:14:03 Jedziemy; moze zejdziemy, jesli pojawi sie ktos w zasiegu wzroku. kwi 23 17:14:12 Zawsze bedziemy o pare minut szybciej. kwi 23 17:14:17 Widzicie, ze Zarzir zaklada na twarz jakis czarny szal, teraz widac tylko jego oczy pod lysa glowa. kwi 23 17:14:24 To moze byc *pare* minut. kwi 23 17:14:35 Teren jest tu dosc rowny. kwi 23 17:14:40 Podjezdzam na chwile do Zarzira. kwi 23 17:14:52 Mijacie wielkie wybrzuszenie w murze, to element fortyfikacji. kwi 23 17:14:57 Widac liczne, male otwory dla strzelcow. kwi 23 17:15:38 Po chwili mur sie konczy, a rozpoczyna stromizna Bialej Golgoty. kwi 23 17:15:59 Po lewej stronie goruje nad Wami gmaszysko Adragas-Gaud. kwi 23 17:16:15 Nie widzicie, by w oknach palily sie jakies swiatla. Polnocna czesc twierdzy jest stad niewidoczna. kwi 23 17:16:33 Powoli okrazacie Biala Golgote, w milczeniu. kwi 23 17:16:39 Nie widac nikogo w poblizu. kwi 23 17:17:17 Dojezdzacie do miejsca zaznaczonego na mapie. kwi 23 17:17:35 Stromizna wzgorza jest tu rozszczepiona szczelina czesciowo zasypana kamieniami. kwi 23 17:17:42 Otwor jest jednak na tyle duzy, ze mozna przecisnac sie do srodka. kwi 23 17:17:44 Co robicie? kwi 23 17:17:58 (Przed ostatnich kilka minut Zarzir i Dethan cicho rozmawiali). kwi 23 17:18:02 [ Jest gdzie przywiazac konie ? kwi 23 17:18:11 [ Nie ma. kwi 23 17:18:18 [ To jest ta grota? kwi 23 17:18:27 [ Tzn. pozostaje wam tylko "przywiazac" je do pobliskich glazow, bo nic innego w poblizu nie ma. kwi 23 17:18:34 Wokol rozciaga sie obszar polpustynny. kwi 23 17:18:47 Kamienista ziemia upstrzona gdzieniegdzie wiekszymi glazami. kwi 23 17:18:56 [ Tam byly znaki zapytania... kwi 23 17:19:00 - To gdzie to wejscie? kwi 23 17:19:06 Kilometr na polnoc na tle granatowego nieba odcina sie inne wzgorze, Samuel. kwi 23 17:19:23 [ Wyglada na to, ze to jest wlasnie ta "grota". kwi 23 17:19:30 - Moze tam. kwi 23 17:19:38 - Tym mozemy wejsc... nie wiadomo gdzie. kwi 23 17:19:40 - To tu kwi 23 17:19:41 - Niczego innego w poblizu nie widzicie. kwi 23 17:19:45 Bez "-". kwi 23 17:19:57 [Konie wejda tam? kwi 23 17:19:58 Wysoko nad wami, w jednym oknie wiezy zapala sie na chwile swiatlo. kwi 23 17:20:03 Slychac glosny, skrzekliwy jek. kwi 23 17:20:07 Potem cichnie, swiatlo gasnie. kwi 23 17:20:16 [Konie? W zyciu. kwi 23 17:20:22 "przywiazuje" konia do jednego z glazow kwi 23 17:20:34 Ja rowniez. kwi 23 17:20:39 I ja. kwi 23 17:20:44 I przywoluje do siebie Dethana. kwi 23 17:20:44 Vincent oplatuje rzemien wokol jednego z pobliskich glazow, pozostali ida w jego slady. kwi 23 17:20:52 Ja swojego po prostu spetam kwi 23 17:21:34 Konie zostaly "unieruchomione". kwi 23 17:21:40 Stoicie przed ciemnym otworem "groty". kwi 23 17:21:44 Podchodze do Zarzira, wczesniej przywiazawszy wierzchowca. kwi 23 17:22:11 [Mozecie sprobowac odwalic co wieksze kamienie. Ale od razu przeciskac sie przez ten otwor. kwi 23 17:23:04 Wchodze od razu kwi 23 17:23:07 Zarzir rozmawial przez chwile na osobnosci z Dethanem. kwi 23 17:23:12 Rozmowe zakonczylo glosne "amen". kwi 23 17:23:32 Magdar przez chwile mocuje sie przy otworze, przesuwa kamienie o kilka centymetrow na boki. Po chwili znika w srodku. kwi 23 17:23:46 Idziemy za nim, jak sadze. kwi 23 17:23:53 Ja stoje i patrze. kwi 23 17:23:54 W kazdym razie ja ide. kwi 23 17:24:36 Ide za Dethanem. kwi 23 17:24:41 Dethan znika w "grocie" w slad za Magdarem. kwi 23 17:24:43 Potem Zarzir. kwi 23 17:24:46 [Chyba latwiej mi sie przecisnac niz Magdarowi... kwi 23 17:24:57 Magdar rozgarnal na boki kamienie, wiec pozostalym jest latwiej. kwi 23 17:25:43 Derrick i Vincent zostali sami przed "grota". kwi 23 17:26:53 Po chwili wchodza rowniez do srodka. kwi 23 17:27:19 "Grota" szybko rozszerza sie i zamienia w ciasny tunel wysokosci okolo poltora metra. kwi 23 17:27:29 Prowadzi w glab wzgorza. kwi 23 17:27:36 [Jaki szyk, kto niesie pochodnie? kwi 23 17:27:39 Jaki tu zapach? kwi 23 17:28:07 Neutralny, tzn. nie smierdzi. kwi 23 17:28:46 Ja mam pochodnie, a reszta? kwi 23 17:28:49 Zapalam pochodnie kwi 23 17:29:11 Ja na razie nie zapalam. Niech zostanie na pozniej. kwi 23 17:29:15 Przegrupowujecie sie czy idziecie tak jak weszliscie? kwi 23 17:30:04 Ja z tylu gdzies z pochodnia kwi 23 17:30:15 ja przed Derrickiem kwi 23 17:30:16 Ruszacie powoli naprzod. kwi 23 17:30:20 Na razie wstrzymuje sie z podpalaniem pochodni. kwi 23 17:30:24 * * * kwi 23 17:30:33 - Jak to rozegramy, panie? kwi 23 17:30:36 - Ty po nia pojdziesz. Przedostanie sie do srodka powinno byc proste. kwi 23 17:30:40 - A potem? kwi 23 17:30:44 - Potem... Potem spotkamy sie tutaj. Ja mam cos do zalatwienia na gornych pietrach. kwi 23 17:30:48 - Do zalatwienia? kwi 23 17:30:51 - Tak... Stara znajomosc. Czas ja zakonczyc. kwi 23 17:30:54 - Czy beda trudnosci? kwi 23 17:30:58 - Obawiam sie, ze tak. Cos poszlo nie tak, wiem to, czuje to. kwi 23 17:31:02 - Oni? kwi 23 17:31:06 - Tak. Przynajmniej jeden z nich. Przepowiednie, chocby bardzo stare, nie klamia. kwi 23 17:31:09 - Wiec moze... kwi 23 17:31:16 - Nie. Ty idz prosto do katakumb. Czy Abdul sie odezwal? kwi 23 17:31:19 - Nie, ale to niemozliwe, zeby schwytano go w ratuszu. kwi 23 17:31:22 - Niewazne. Mamy do spelnienia misje. Czas ruszac. kwi 23 17:31:24 * * * kwi 23 17:32:01 Tunel skalny po chwili zamienia sie w cos w rodzaju korytarza o popekanych scianach i posadzce. kwi 23 17:32:17 Duzo zeszlismy w dol? kwi 23 17:32:26 W ogole, caly czas szliscie na tym samym poziomie. kwi 23 17:32:34 Dalsza droga zastepuje wam niestety murowana sciana. kwi 23 17:32:42 Cegly sa w kilku miejscach jakby popekane. kwi 23 17:32:53 Usmiecham sie. kwi 23 17:32:55 Szeroko. kwi 23 17:33:12 Innego przejscia ani zadnej odnogi nie ma. kwi 23 17:33:21 [ jak solidna jest ta sciana ? kwi 23 17:33:23 Przystawiam ucho do sciany. kwi 23 17:33:23 Pukam. kwi 23 17:33:40 Rozlega sie gluchy odglos. kwi 23 17:33:50 [ Nie wyglada na bardzo solidna. kwi 23 17:33:56 Grzebie w bagazu. kwi 23 17:33:59 - Kilof ? kwi 23 17:34:00 Sprobuje solidnego kopniaka kwi 23 17:34:36 Magdar kopnal sciane, ale nic sie nie stalo. kwi 23 17:34:43 Tymczasem Derrick wydobyl z bagazy kilof. kwi 23 17:34:51 odsuwam sie troche kwi 23 17:34:57 Ja takze. kwi 23 17:34:58 Po chwili go schowal, wyjal mlotek i sztylet. kwi 23 17:35:24 Przystawiam sztylet do "najbardziej gluchej" czesci, lekko stukam mlotkiem. kwi 23 17:36:28 - Skoro mamy chwile, wyjasnie wam, czego sie dowiedzielismy -- zwracam sie do Zarzira i Magdara. kwi 23 17:36:32 Cegly powoli sie wykruszaja, otwor sie szybko poszerza. kwi 23 17:36:42 - Tamten zebrak rzeczywiscie znal arabski. kwi 23 17:36:47 Dethan zwraca sie tymczasem do Zarzira i Magdara. kwi 23 17:37:00 [Ale nie dyskretnie. kwi 23 17:37:46 - Vincencie, jesli mozesz na chwile podac nam plany... kwi 23 17:37:52 -I...? kwi 23 17:38:19 podaje kwi 23 17:39:35 Dethan objasnia oznaczenia pozostalym. kwi 23 17:39:36 Ogolny: Na gorze po prawej: "Grota??". kwi 23 17:39:36 Po lewej: "Spichlerz". kwi 23 17:39:36 Dolny dziedziniec: "Zagruzowany, uprzatnieto??" kwi 23 17:39:36 Gorny dziedziniec: "Niedostepny" kwi 23 17:39:36 Lewy dolny rog, czerwona czcionka: "Zniszczone". kwi 23 17:39:36 Zielona czcionka: "Odbudowano z rozkazu Swietej Inkwizycji w roku panskim 18.." kwi 23 17:39:57 Lochy: Prawy dolny rog: "Adragas-Gaud, pd." kwi 23 17:39:57 Kwadrat w lewym gornym rogu: "Komin". kwi 23 17:39:57 Czarna kropka: "Studnia" kwi 23 17:39:57 Parter: Prawy-dolny rog: "Adragas-Gaud, 1" kwi 23 17:39:57 Czarna kropka: "Studnia" kwi 23 17:40:20 Pietro: Prawy-dolny rog: "Adragas-Gaud, 2" kwi 23 17:40:20 Kwadrat, lewy-gorny: "Komin" kwi 23 17:40:20 Napis za lewym-gornym: "Na dach" kwi 23 17:40:23 [ Wszystko. kwi 23 17:41:27 [ Zadnych pytan, komentarzy? kwi 23 17:41:53 [ MG, sesja2 kwi 23 17:42:18 [ Zadnych. kwi 23 17:43:11 Derrick skonczyl poszerzanie otworu. kwi 23 17:43:18 Po drugiej stronie ciagnie sie korytarz. Ciemny, pusty. kwi 23 17:43:35 Przechodzicie? kwi 23 17:43:59 Kto pierwszy? kwi 23 17:44:31 Co tam widac? kwi 23 17:44:42 Ide, bo bedziemy tak sobie stali i stali kwi 23 17:44:44 Korytarz. Musicie wejsc z pochodnia, zeby rozpoznac szczegoly. kwi 23 17:44:49 Magdar wchodzi jako pierwszy. kwi 23 17:44:51 Pozostali za nim. kwi 23 17:44:59 Jestescie we wnetrzu twierdzy Adragas-Gaud. kwi 23 17:45:12 Korytarz ciagnie sie przez kilkanascie metrow. kwi 23 17:45:17 Po prawej stronie macie rzad cel. kwi 23 17:45:26 Mimowolnie zaczynam oddychac nieco szybciej. kwi 23 17:45:27 Kazda wyposazona jest w ciezkie drzwi z malym zakratowanym okienkiem. kwi 23 17:45:33 Wszystkie wygladaja na puste, milczace. kwi 23 17:46:01 Ile tych cel? kwi 23 17:46:09 Okolo dziesieciu. kwi 23 17:46:14 Jak szeroki korytarz? kwi 23 17:46:15 Trudno powiedziec, bo stoicie na poczatku korytarza. kwi 23 17:46:22 Ile osob moze sie w nim zmiescic? kwi 23 17:46:25 Korytarz jest szeroki na okolo trzy metry. kwi 23 17:46:25 (od tego zalezy szyk). kwi 23 17:46:29 Dwie. kwi 23 17:46:30 [ nie ma okien ? kwi 23 17:46:48 Juz teraz dobywam miecza. kwi 23 17:46:54 Nie ma. kwi 23 17:46:54 [Proponuje szyk: Zarzir i Magdar z przodu, ja i Vincent w srodku, Derrick z tylu. kwi 23 17:47:07 Wydaje wam sie, ze jestescie pod ziemia, na poziomie lochow. kwi 23 17:47:20 [Proponuje zerknac na plany, zorientujcie sie, gdzie mozecie byc. kwi 23 17:47:48 - Jestesmy tu. - pokazuje gorny prawy rog lochow na mapie kwi 23 17:48:03 ide powoli kwi 23 17:48:09 do czwartej celi po prawie kwi 23 17:48:13 * prawej kwi 23 17:48:28 Cela ta nie rozni sie niczym od innych. kwi 23 17:48:43 jest ktos w srodku kwi 23 17:48:46 ? kwi 23 17:48:49 Pusta. kwi 23 17:48:54 Wszystkie wygladaja na puste. kwi 23 17:48:58 [ zamknieta ? kwi 23 17:49:03 Tak/ kwi 23 17:49:05 Tak. kwi 23 17:49:20 "Czemu akurat do czwartej?". kwi 23 17:49:36 - Derricku moze sprobujesz wywazyc - osuwam sie kwi 23 17:49:40 Magdar rusza szybkim krokiem przed siebie, w kierunku konca korytarza. kwi 23 17:49:43 * odsuwam sie kwi 23 17:49:46 Pozostali? kwi 23 17:49:50 Podchodze. kwi 23 17:49:54 Staje miedzy koncem korytarza a Derrickiem i Vincentem. kwi 23 17:50:00 Patrze na drzwi. kwi 23 17:50:15 Biore kilof, najpierw uderzam lekko. Jaki odglos? kwi 23 17:50:29 Gluchy. kwi 23 17:50:34 Po drugiej stronie nic nie ma, to celu. kwi 23 17:50:39 Glosny? kwi 23 17:50:43 Magdar tymczasem dotarl do drzwi, jakimi zakonczony jest korytarz. kwi 23 17:50:48 Trudno powiedziec, raczej nieglosny. kwi 23 17:51:03 Uderzam w miejsca wrazliwe drzwi. kwi 23 17:51:14 [Proponuje je wywazyc trzonkiem przy zawiasach. kwi 23 17:51:23 Przeciez mowie. kwi 23 17:51:38 A raczej robie. kwi 23 17:51:40 Zagladam do kilku cel. kwi 23 17:51:41 Magdar stoi pod drzwiami. kwi 23 17:51:50 Dethan zaglada do pozostalych cel, wszystkie sa ciemne i puste. kwi 23 17:51:55 Ten korytarz wyglada na nieuzywany. kwi 23 17:52:00 Derrick wylamal drzwi czwartej celi. kwi 23 17:52:03 Czekam az Derrick wywazy drzwi kwi 23 17:52:06 Male pomieszczenie, prycza. Nic poza tym. kwi 23 17:52:14 Pukam w sciane kwi 23 17:52:15 Ide w strone Magdara. kwi 23 17:52:15 Podchodze do sciany naprzeciwko drzwi. kwi 23 17:52:18 Pukam. kwi 23 17:52:20 Da sie otworzyc drzwi kwi 23 17:52:22 ? kwi 23 17:52:23 Tak. kwi 23 17:52:28 Magdar uchyla drzwi. kwi 23 17:52:33 Otwieram i nasluchuje kwi 23 17:52:43 Po drugiej stronie nastepny korytarz. Pusty, ale oswietlony paroma pochodniami zamontowanymi na scianach. kwi 23 17:53:02 - Skoro jestesmy juz w lochach -- mowie do wszystkich -- to trzeba szybko przemyslec dalsza czesc planu. kwi 23 17:53:47 - Tutaj wlasnie chcielismy dotrzec. I na razie nic... kwi 23 17:54:06 Zastanawiam sie przez chwile nad rozkladem korytarzy. kwi 23 17:54:13 Mozna skrecic teraz w lewo? kwi 23 17:54:46 Zaraz za drzwiami, ktore uchylil Magdar, sa nastepne, po *waszej* prawej stronie. kwi 23 17:54:55 [Chyba w prawo? kwi 23 17:54:59 Slychac cos za nimi? kwi 23 17:55:05 Natomiast za tymi uchylonymi drzwiami ciagnie sie kolejny korytarz oswietlony paroma pochodniami. kwi 23 17:55:13 Oraz korytarz na wprost. kwi 23 17:55:14 Nie, na razie nic nie slychac. Jak bedzie cos slychac, to napisze. kwi 23 17:55:14 Mhm. kwi 23 17:55:14 Ide w prawo kwi 23 17:55:25 - Aaaaaaaaaaaaaaaa....... kwi 23 17:55:42 Slychac glosny okrzyk bolu, dobiega z "prawego dolnego rogu" planu. kwi 23 17:55:49 Milknie po chwili, jakies glosy, znowu cisza. kwi 23 17:56:00 [ Prawy gorny z perspektypy postaci? kwi 23 17:56:07 To jednak ide prosto kwi 23 17:56:14 A ja w prawo. kwi 23 17:56:19 W ta odnoge w lewo na planie. kwi 23 17:56:27 [ *Prawy dolny * perspektywy kwi 23 17:56:35 Ja ide z Derrickiem kwi 23 17:56:43 [ Niewatpliwie prawy dolny. kwi 23 17:56:48 Szpony oraz Vincent i Derrick sie rozstaja. kwi 23 17:57:04 Niech bedzie. Rzucam im jeszcze: kwi 23 17:57:06 Ci pierwsi ida na poludnie korytarzem, ci drudzy skrecaja w boczny korytarz i ida dalej na zachod, tak? kwi 23 17:57:11 Kto bierze plany? kwi 23 17:57:15 Kopii nie zrobiliscie. kwi 23 17:57:18 My kwi 23 17:57:26 My kwi 23 17:57:26 :) kwi 23 17:57:27 Plany ma przy sobie Vincent. kwi 23 17:57:28 [Argh. kwi 23 17:57:33 Ide z Magdarem. kwi 23 17:57:33 - Czekajcie! kwi 23 17:57:42 Stoicie w przejsciu pomiedzy tymi trzema korytarzami. kwi 23 17:57:49 Magdar mierzy wzrokiem Derricka i Vincenta. kwi 23 17:57:58 - Co z planami? kwi 23 17:58:08 [Ile czasu zajeloby nam teraz zrobienie kopii? kwi 23 17:58:12 - Znow chcecie dyskutowac kwi 23 17:58:14 - W zasadzie my juz ich nie potrzebujemy kwi 23 17:58:17 [Dwie, trzy minuty? kwi 23 17:58:21 - Dawac. kwi 23 17:58:34 - Juz nie? -- patrze szczerze zaskoczony. kwi 23 17:58:40 [Dethan: Okolo kwadransa. kwi 23 17:58:43 - Zatem w tym miejscu sie rozstajemy? kwi 23 17:58:44 Patrze ze zdziwieniem na Zarzira. kwi 23 17:58:46 - Nasz cel jest juz blisko kwi 23 17:58:48 [Myslalem tylko o tym jednym poziomie. kwi 23 17:59:05 [Piec minut. kwi 23 17:59:07 - Tak - mowie do Dethana kwi 23 17:59:14 [Ale w dogodnych warunkach. To sa malo dogodne warunki. kwi 23 17:59:30 - Dajcie plany, nie mamy czasu. kwi 23 17:59:34 [W porzadku, niech wiec ma je Zarzir. kwi 23 17:59:41 Podaje je Dethanowi kwi 23 17:59:48 Kiwam glowa. kwi 23 17:59:49 Vincent przekazuje plany Dethanowi. kwi 23 17:59:52 Spogladacie po sobie. kwi 23 17:59:55 [Dobrze. kwi 23 17:59:57 Cos wam mowi, ze juz wiecej sie nie zobaczycie. kwi 23 18:00:03 - Powodzenia - mowie cicho kwi 23 18:00:07 Usmiecham sie. kwi 23 18:00:08 - Zatem... kwi 23 18:00:15 Ide prosto. kwi 23 18:00:18 - Niech reka Pana was prowadzi. kwi 23 18:00:42 - Nekromante? - idac, spluwam za soba. kwi 23 18:00:49 Rozstajecie sie. kwi 23 18:00:50 Usmiecham sie na te slowa i kiwam glowa kwi 23 18:00:52 - Oby kwi 23 18:01:03 Unosze dlon w gescie pozegnania i ide z Zarzirem i Magdarem. kwi 23 18:01:06 [ na slowa Dethana, anie Zarzira ma sie rozumiec kwi 23 18:01:07 Odchodze w milczeniu kwi 23 18:01:14 - Tak, Zarzirze. Nawet jego. kwi 23 18:11:29 Gdy jestescie w polowie korytarza, krzyk powtarza sie i ponownie zostaje gwaltownie urwany. kwi 23 18:11:39 Z mieczem w reku ide przed siebie. kwi 23 18:11:45 Po prawej rece mijacie potezne, wzmacniane metalem drzwi. Nie wygladaja na cele. kwi 23 18:12:18 Zatrzymuje sie. Nasluchuje kwi 23 18:12:21 Cisza. kwi 23 18:12:29 Jakies glosy. kwi 23 18:12:33 Dochodza z konca korytarza. kwi 23 18:12:43 Ale nie zza drzwi, ich zrodlo musi znajdowac sie dalej. kwi 23 18:13:26 [ Z korytarza/pomieszczenia? kwi 23 18:13:34 Nie z pomieszczenia. kwi 23 18:13:40 Z "dolnego" konca korytarza. kwi 23 18:14:15 - Sprawdzmy to. kwi 23 18:14:16 - Dethanie, pokaz mi plany. - szepcze. kwi 23 18:14:22 Uzyczam. kwi 23 18:15:07 - Pilnuje tych drzwi - mowie, wskazujac na drzwi, otwierajace droge do korytarza w prawym dolnym rogu planu lochow. kwi 23 18:15:12 *pilnuja kwi 23 18:15:32 Gdy jestescie blisko tych drzwi, slyszycie jakies przytlumione okrzyki. kwi 23 18:15:39 - Litosci.... - charkniecie, potem cisza. kwi 23 18:15:43 [Ktos stoi przed drzwiami? kwi 23 18:15:49 W korytarzach jest dobra akustyka, glosy niosa sie daleko. kwi 23 18:15:59 Przyspieszam kroku -- o ile nie widac nikogo przed nami. kwi 23 18:16:30 - Magdarze? kwi 23 18:16:47 Zagladacie do dolnego korytarza. Dlugi szereg malutkich cel po prawej stronie, kazda odgrodzona od korytarza krata. kwi 23 18:16:49 Znowu pusto. kwi 23 18:16:54 Korytarz jasno oswietlony. kwi 23 18:16:59 Na jego koncu -- kolejne drzwi. kwi 23 18:17:06 Glosny jek, jego zrodlo musi znajdowac sie juz blisko. kwi 23 18:17:15 Ide tam. kwi 23 18:17:25 W rekach miecz i pochodnia. kwi 23 18:17:33 [ A nie, nie pochodnia. kwi 23 18:17:37 Postepuje za Zarzirem kwi 23 18:17:52 Blysk iskry na dloni. kwi 23 18:17:57 Mijacie kolejne cele. kwi 23 18:18:25 Staram sie przynajmniej raz rzucic okiem na kazda z nich. kwi 23 18:18:37 Ale nie przedluzam. kwi 23 18:18:47 Wszystkie sa puste. W jednej dostrzegacie szkielet. kwi 23 18:18:54 Wreszcie stoicie przy drzwiach konczacych korytarz. kwi 23 18:19:02 Okrzyk bolu powtarza sie dwukrotnie. Rozpoznajecie chyba glos Anora. kwi 23 18:19:32 Idziemy kwi 23 18:19:51 Uchylacie drzwi i wreszcie dostrzegacie pierwszego czlowieka w tych lochach. kwi 23 18:19:53 Wyglada na straznika. kwi 23 18:19:56 - Cholera! -- sycze cicho. kwi 23 18:20:01 Na glos Anora. kwi 23 18:20:01 - Ciii... kwi 23 18:20:01 Siedzi na krzesle przy drugich z kolei drzwiach po prawej. kwi 23 18:20:19 Drzwi sa uchylone, dochodza zza nich jakies halasy, glosy, jeki, brzeki narzedzi. kwi 23 18:20:39 Ten korytarz, na ktorym jestesmy, jest oswietlony? kwi 23 18:20:40 Straznik wydaje sie przysypiac, wpatruje sie w sciane naprzeciwko. kwi 23 18:20:43 Tak. kwi 23 18:20:50 Zarowno ten, w ktorym jestescie, jak i nastepny. kwi 23 18:20:57 Pochodnie umieszczono wzdluz scian w rownomiernych odstepach. kwi 23 18:20:58 - Cos tu jest nie w porzadku... kwi 23 18:21:07 Gluche odglosy uderzen. kwi 23 18:21:08 Patrze przez moment naokolo. kwi 23 18:21:10 [ Mozna zgasic kilka pochodni? kwi 23 18:21:19 Musielibyscie sie cofnac. kwi 23 18:21:29 Ale do tego straznika doskoczycie w przeciagu sekundy. kwi 23 18:21:36 - Uwazajcie... Cos jest nie tak, czuje to. kwi 23 18:21:46 - Ale (wciaz szeptem) nie mozemy czekac. kwi 23 18:21:50 - Ryzykujmy kwi 23 18:21:54 Ruszam kwi 23 18:21:54 Slyszycie gluche uderzenia dochodzace gdzies z polnocy. kwi 23 18:21:54 - Wiem. kwi 23 18:22:01 Takie dudnienia, ktore niosa sie przez mury. kwi 23 18:22:05 Straznik wstaje zaniepokojony. kwi 23 18:22:17 Skacze na niego kwi 23 18:22:21 Kiedy tylko Magdar poradzi sobie ze straznikiem, rowniez wychodze. kwi 23 18:22:27 Ja ide jako trzeci. kwi 23 18:22:59 I wbiegam do komnaty, z ktorej wydobywa sie krzyk Anora. kwi 23 18:23:02 Magdar: A co zrobisz, jak juz na niego wskoczysz? kwi 23 18:23:09 Z mieczem gotowym do ataku. kwi 23 18:24:09 Ogluszam go kwi 23 18:24:30 Magdar skacze na straznika, blyskawicznie powala go na ziemie. kwi 23 18:24:46 Zarzir i Dethan wpadaja do komnaty. kwi 23 18:24:59 Widza, ze na dlugich lawkach rozciagnieci sa Anor i Alec. Obaj maja czarne kaptury na glowach. kwi 23 18:25:03 Podloga jest zalana krwia. kwi 23 18:25:16 Nachyla sie nad nimi jakis czlowiek, na wasz widok odskakuje pod sciane. kwi 23 18:25:19 Siega po miecz. kwi 23 18:25:25 Biegne do niego! kwi 23 18:25:32 I dopadam. kwi 23 18:25:40 - Nie~ kwi 23 18:25:40 Podbiegam do Anora. kwi 23 18:25:42 - Nie! kwi 23 18:25:51 Wciagam straznika do srodka kwi 23 18:25:52 Wyciaga miecz, zamierza sie na Zarzira. kwi 23 18:25:59 Unikam ataku. kwi 23 18:26:07 Obaj jency jecza rozciagnieci na lawkach. kwi 23 18:26:12 Robie zamach. kwi 23 18:26:15 Torturowano ich rozpalonym w pobliskimi piecyku zelazem. kwi 23 18:26:18 Co z Magdarem i Zarzirem? kwi 23 18:26:23 Radza sobie? kwi 23 18:26:26 Nie moga mowic, chyba sa zakneblowani pod kapturem. kwi 23 18:26:26 I przebijam go na wylot. kwi 23 18:26:34 Zarzir jednym ciosem zabija kata. kwi 23 18:26:44 Sciagam kaptur Anorowi. kwi 23 18:26:47 To nie Anor. kwi 23 18:26:53 To jakis mezczyzna, ktorego nigdy nie widzieliscie na oczy. kwi 23 18:27:04 Male drzwiczki prowadzace w glab izby tortur uchylaja sie. kwi 23 18:27:05 - ... kwi 23 18:27:13 Spogladam. kwi 23 18:27:19 [mocno okaleczony? kwi 23 18:27:19 Wychodzi templariusz w pelnej zbroi, z siecia, za nim drugi, trzeci. kwi 23 18:27:23 "Przeciez slyszelismy jego glos!". kwi 23 18:27:26 - Szlag! - ciskam. kwi 23 18:27:26 [Tak, mocno. kwi 23 18:27:31 Na korytarzach dudnia kroki. kwi 23 18:27:38 [nie kwi 23 18:27:55 - Pojdziecie po dobroci? - pyta ten z siecia poprzez przylbice. kwi 23 18:28:03 Prostuje sie. kwi 23 18:28:05 Rozciaga siec, pozostali maja miecze poltorareczne. kwi 23 18:28:14 Jency pojekuja. kwi 23 18:28:20 - Gdzie oni sa?! kwi 23 18:28:35 Templariusz ciska w was siecia. kwi 23 18:28:41 Rzucam w nia kula ognia. kwi 23 18:28:41 Probuje uniknac. kwi 23 18:28:42 Jesli zdaze. kwi 23 18:28:42 Siec spada na Zarzira, stojacego najblizej. kwi 23 18:28:52 Kula ognia eksploduje zarem w malym pomieszczeniu, slychac ryk bolu. kwi 23 18:28:54 -Dethan, dzialaj kwi 23 18:28:59 - Mag! kwi 23 18:29:03 Probuje przejrzec przez dym. kwi 23 18:29:04 [ Moge ja przeciac? kwi 23 18:29:06 Skacza na Dethana z poltorarakami. kwi 23 18:29:12 Ciskam w nich struga plomieni. kwi 23 18:29:13 Oslaniam Zarzira kwi 23 18:29:14 Zarzir rozrywa siec, zajmuje mu tu dluzsza chwile. kwi 23 18:29:25 Trzech templariusz spalily zaklecia Dethana. kwi 23 18:29:30 Dethan przewraca sie wyczerpany na ziemie. kwi 23 18:29:45 Probuje przetoczyc sie na bok, tak aby mogl mnie oslonic Magdar lub Zarzir. kwi 23 18:29:50 Wstaje z ziemi. kwi 23 18:29:57 Dwoch, ci, ktorzy weszli od strony korytarza, ruszaja na Magdara i Zarzira. kwi 23 18:30:01 Dethan przeturlal sie pod laweczkami. kwi 23 18:30:06 Ruszam na nich. kwi 23 18:30:16 Z mieczem gotowym do pchniecia. kwi 23 18:30:26 Glosno lapie oddech. kwi 23 18:30:43 Zarzir scina sie z jednym z rycerzy, ale ten, za sprawa zbroi, ma wiekszy impet. kwi 23 18:30:49 Zarzir zostaje odrzucony do tylu, na sciane. kwi 23 18:31:06 Staje przy Zarzirze kwi 23 18:31:18 Probuje zaatakowac powtornie. kwi 23 18:31:21 Goraczkowo przecieram oczy. kwi 23 18:31:26 Dethan powoli sie podnosi. kwi 23 18:31:37 Obaj templariusze atakuja jednoczesnie Zarzira i Magdara przypartych do rogu. kwi 23 18:31:39 Nie, nie podnosze sie, dopoki nie bede zdolny do dzialania. kwi 23 18:31:41 Atakuje kwi 23 18:31:46 Nie chce zwracac na siebie uwagi. kwi 23 18:32:04 Magdar piekna kwarta trafia jednego z nich w szczeline pancerza, krew tryska na sciane, templariusz osuwa sie na towarzysza, wytraca go z rytmu. kwi 23 18:32:12 Robie zamach i wyprowadzam cios. kwi 23 18:32:17 Ten drugi leci na sciane, w zbroi ciezko odzyskac mu rownowage. kwi 23 18:32:33 Pada na posadzke od poteznego ciosu Zarzira, ktory rozlupuje helm. kwi 23 18:33:16 Wszyscy templariusze leza na posadzce. kwi 23 18:33:25 Powoli podnosze sie spod lawek. kwi 23 18:33:30 Jeden z jencow, ten, ktoremu sciagneliscie kaptur, rozglada sie dzikim wzrokiem. kwi 23 18:33:34 Caly jest schlapany krwia. kwi 23 18:33:38 - Cholera kwi 23 18:33:39 Ten drugi jeczy ciagle spod kaptura. kwi 23 18:33:49 Trzymam sie stolu. kwi 23 18:33:54 [da sie ich uratowac? kwi 23 18:34:00 Patrze po jencach. kwi 23 18:34:05 [ Oszaleli? kwi 23 18:34:09 Zaden z was nie zna sie na medycynie, a oni zostali solidnie okaleczeni. kwi 23 18:34:09 - Nie sadzilem... kwi 23 18:34:13 Probuje zebrac mysli. kwi 23 18:34:16 Slyszycie glosny charkot. kwi 23 18:34:24 - ...ze tak szybko strace sily. kwi 23 18:34:27 Jeden z templariuszy, ten, ktorego trafila struga ognia, rusza sie niemrawo pod sciana. kwi 23 18:34:30 Uwalniam obu kwi 23 18:34:30 Cuchnie spalenizna. kwi 23 18:34:35 Cale pomieszczenie cuchnie spalenizna. kwi 23 18:34:56 - Co teraz? kwi 23 18:35:02 Zblizam sie do templariusza. kwi 23 18:35:06 I skracam jego meke. kwi 23 18:35:27 - Nie... Litosci... Powiem... kwi 23 18:35:30 Zaslania sie dlonia w rekawicy. kwi 23 18:35:35 - Litosci... Nie powiedzieli nam... kwi 23 18:35:47 - Mow! kwi 23 18:35:57 - Mow... - unosze miecz. kwi 23 18:36:00 - Nie powiedzieli... Ze... Mag... - spoglada na Dethana z groza w oczach. kwi 23 18:36:08 Kiedy patrze na ciala, robi mi sie niedobrze. kwi 23 18:36:12 Lloyd. kwi 23 18:36:13 Tak dawno temu. kwi 23 18:36:24 Probuje sie powstrzymac od wymiotow. kwi 23 18:36:53 - Gdzie oni sa?... - powstrzymuje sie od ciosu. kwi 23 18:36:59 - Na pietrze... Archiwum... kwi 23 18:37:04 - Drugie archiwum... kwi 23 18:37:06 - Litosci... kwi 23 18:37:14 - Golab... Golab... kwi 23 18:37:29 Mozliwe, ze w oczach templariusza wygladam przerazajaco. Ale Magdar i Zarzir na pewno widza zupelnie innego Dethana. kwi 23 18:38:12 - Wiedzieli... kwi 23 18:38:13 Siega dlonia do zatrzaskow helmu, usiluje go zdjac. kwi 23 18:38:21 - Nie pozwolmy im czekac kwi 23 18:38:30 Wychodze kwi 23 18:38:38 - Zaluj za grzechy. kwi 23 18:39:02 Zdejmuje helm, widzicie obrzydliwie poparzona twarz. kwi 23 18:39:09 Mowie to i... ogluszam mezczyzne rekojescia miecza. kwi 23 18:40:25 Mezczyzna nieruchomieje po silnym ciosie w glowe. kwi 23 18:40:36 Magdar odwraca sie jako pierwszy i widzi, ze cos jest nie tak. kwi 23 18:40:41 Templariusz, ktorego rabal, zniknal. kwi 23 18:40:49 Zostala za to smuga krwi, ciagnie sie do drzwi, znika za nimi. kwi 23 18:41:06 Ruszam biegiem kwi 23 18:41:10 Magdar wybiega. kwi 23 18:41:13 Ja tez. kwi 23 18:41:23 Widzi, ze smuga krwi ciagnie sie kilka metrow przez korytarz i znika za innymi drzwiami. kwi 23 18:41:39 Biegne za sladem kwi 23 18:42:01 Wybiegam za nimi. kwi 23 18:42:16 Widzicie, jak ciezko ranny templariusz uwiesza sie na jakiejs grubej linie. kwi 23 18:42:21 Calym ciezarem swego ciala. kwi 23 18:42:22 Wciaz lapiac oddech. kwi 23 18:42:26 Lina biegnie w gore, znika gdzies pod sufitem. kwi 23 18:42:34 Za nim! kwi 23 18:42:37 - Nie! kwi 23 18:42:40 On nie chce sie wspiac. kwi 23 18:42:44 On sie po prostu uwiesza na linie. kwi 23 18:42:47 Staje, zbieram reszte sil. kwi 23 18:42:52 I potem rozbrzmiewa glosne bicie dzwonow. kwi 23 18:43:06 Ogluszajace, dzwony wala gdzies z gory, to chyba dolna kondygnacja dzwonnicy. kwi 23 18:43:56 * * * kwi 23 18:44:06 Do gabinetu doktora Feyerabenda wpada przejety Lubov. kwi 23 18:44:10 Dzwony bija jak oszalale. kwi 23 18:44:15 - Panie. Co teraz? kwi 23 18:44:26 Podnosze sie z fotela. kwi 23 18:44:28 - Budz Gerwazego. I sprowadz mi wszystkich. kwi 23 18:44:36 - Jak to... wszystkich? kwi 23 18:44:43 - WSZYYYYYYYYYYYYSTKICH!!!!!!!!!!!!!! kwi 23 18:45:03 * * * kwi 23 18:45:25 Stoicie na dolnej kondygnacji wiezy. kwi 23 18:45:33 Templariusz wisi na linie calym ciezarem swojego ciala. kwi 23 18:45:41 Przez cala fortece przewala sie ogluszajacy ryk dzwonow. kwi 23 18:46:21 - Co teraz?! kwi 23 18:46:41 - Mamy jeszcze chwile! -- goraczkowo przerzucam plany. kwi 23 18:46:51 - Ale Anor i Alec moga byc gdziekolwiek! kwi 23 18:47:05 - Boze, dopomoz! kwi 23 18:47:10 - Mowil o archiwum kwi 23 18:47:24 Templariusz nieruchomieje, pada na posadzke w kaluzy krwi. kwi 23 18:47:27 Dzwony bija dalej. kwi 23 18:47:35 - Mogl zostac oklamany... Ale dobrze, udajmy sie tam! kwi 23 18:47:38 Ruszam w strone schodow kwi 23 18:47:42 - Idziemy! kwi 23 18:48:01 Dobiegacie do schodow, ale z gory biegna juz tutaj templariusze. kwi 23 18:48:04 Jest ich duzo. Za duzo. kwi 23 18:48:16 Zbiegaja z pierwszego pietra. kwi 23 18:48:43 - Dethanie...! kwi 23 18:48:50 Dethan goraczkowo przerzuca plany. kwi 23 18:48:56 Juz nie. kwi 23 18:49:07 -Skoro przyjdzie zginac kwi 23 18:49:15 - Komin! kwi 23 18:49:18 Zajmuje dogodna pozycje kwi 23 18:49:30 -Prowadz kwi 23 18:49:32 - Prowadz! kwi 23 18:49:32 - Moze tamtedy sie uda! kwi 23 18:49:41 Oslaniam odwrot kwi 23 18:49:43 Biegne do dlugiego korytarza. kwi 23 18:49:47 Ruszacie na polnoc, korytarzem. kwi 23 18:49:53 Mijacie biegiem rozchybotane pochodnie. kwi 23 18:49:53 Biegne przy Dethanie. kwi 23 18:49:55 Dzwon nie przestaje bic. kwi 23 18:49:57 I dalej pedem na polnoc. kwi 23 18:50:06 Mijacie poprzeczny korytarz, wpadacie w nastepny. kwi 23 18:50:17 Dobiegacie do polnocnego skraju lochow. kwi 23 18:50:21 - Po lewej.. powinny byc.. drzwi! kwi 23 18:50:25 Po lewej rece macie trzy pary drzwi. kwi 23 18:51:03 Slyszycie juz tupot nog, pobrzekiwania zbroi i metalu. kwi 23 18:51:08 - A teraz?! kwi 23 18:51:13 Na mapie sa duze. kwi 23 18:51:14 Srodkowe. kwi 23 18:51:29 Te srodkowe sa ciezkie, okute metalem. kwi 23 18:51:31 Ale otwieraja sie. kwi 23 18:51:35 [Ale jak my wejdziemy tym kominem, nie mam pojecia... kwi 23 18:51:40 Znalezliscie sie chyba z tylu jakiegos kotla. kwi 23 18:51:47 Widzicie nad soba szyb komina i dluga drabinke. kwi 23 18:51:53 Ginie w mroku. kwi 23 18:51:56 Napieram z powrotem na drzwi. kwi 23 18:52:03 Kociol jest wygaszony, wszedzie pelno popiolu i sadzy. kwi 23 18:52:03 Napieram*y*, mam nadzieje. kwi 23 18:52:07 Mozna je czyms zablokowac? kwi 23 18:52:29 Nie ma czym. kwi 23 18:52:31 W kazdym razie niech chociaz nie wiedza, ze tu jestesmy. kwi 23 18:52:38 Ide pierwszy. kwi 23 18:52:52 Zarzir wspina sie po drabinie na gorze. kwi 23 18:52:54 Ja moge isc ostatni. kwi 23 18:52:57 Magdar drugi. kwi 23 18:52:58 - Gdzie on prowadzi? kwi 23 18:53:00 Dethan jako ostatni. kwi 23 18:53:09 - Na pietro! kwi 23 18:53:38 Na dole, do komina wpadaja templariusze. kwi 23 18:53:41 Wspinam sie. kwi 23 18:53:47 Ja rowniez. kwi 23 18:53:49 Jestescie w polowie szybu, widzicie juz niewyraznie sufit. kwi 23 18:54:01 [ Z czego jest drabinka? kwi 23 18:54:06 [Metal. kwi 23 18:54:08 Moge rozgrzac dol drabiny? kwi 23 18:54:14 [Pokryty gruba warstwa sadzy. kwi 23 18:54:20 Tak, ale zajmie ci to za duzo czasu. kwi 23 18:54:33 Zatem wspinam sie, jak moge najszybciej. kwi 23 18:54:38 Jesli templariusze sie zbliza... kwi 23 18:54:58 Templariusze sie przegrupowuja. kwi 23 18:55:09 Kilku wybieglo, pozostali, zrzuciwszy zbroje, wspinaja sie za wami. kwi 23 18:55:33 [daleko jeszcze? kwi 23 18:55:59 Jestescie juz na samej gorze. kwi 23 18:56:12 Biore gleboki wdech. kwi 23 18:56:18 -Dethan, dasz rade? kwi 23 18:56:21 Tutaj drabinka sie konczy, znajduje sie za to maly podest, a przy nim -- drzwi podobne do tych na dole. kwi 23 18:56:21 Zagladam w dol komina. kwi 23 18:56:28 Templariusze sa w polowie drogi. kwi 23 18:56:31 Wchodze. kwi 23 18:56:40 Rozjarzam plomien na dloni, ale jeszcze nie rzucam zaklecia. kwi 23 18:56:45 Staram sie ich przestraszyc. kwi 23 18:56:52 Ale jak najmniejszym kosztem. kwi 23 18:57:05 Wspinaja sie zdeterminowani. kwi 23 18:57:17 Nie maja pancerzy, zostawili je na dole. kwi 23 18:57:25 -Sprobuj kwi 23 18:57:30 - Macie ostatnia szanse! -- rozogniam zaklecie jeszcze bardziej. kwi 23 18:57:48 - Nie chce was zabic! kwi 23 18:57:50 Dziela was od nich cztery metry. kwi 23 18:57:55 Jesli dalej sie wspinaja, kwi 23 18:57:56 Jeden wyciaga sztylet, rzuca nim w Dethana. kwi 23 18:57:57 Trafia. kwi 23 18:57:57 rzucam zaklecie. kwi 23 18:58:03 Dethan w tym samym momencie rzuca zaklecie. kwi 23 18:58:17 Przewracam sie do tylu. kwi 23 18:58:20 Slychac glosne wrzaski, gdy dwaj podpaleni templariusze spadaja jak kamienie w dol szybu. kwi 23 18:58:44 Dethan pada na ziemie, maly, wywazony sztylet trafil go prosto w twarz, rozwalil policzek. kwi 23 18:58:58 Nie zatrzymal sie, ostrze polecialo dalej, upadlo na ziemie. kwi 23 18:58:58 * * * kwi 23 19:01:20 Spogladam po pomieszczeniu. kwi 23 19:01:41 Moj wzrok laduje na biurku - papiery. kwi 23 19:01:47 "Oryginal.. oryginal.." kwi 23 19:01:52 Dzwon bije jak oszalaly, mechanizm jest dobry; bicie ustanie dopiero za kilkanascie minut. kwi 23 19:02:08 Chwytam orginaly i przyciskam do piersi. kwi 23 19:02:09 Doktor wyciaga oryginal manuskryptu Elrica z szuflady biurka. kwi 23 19:02:28 Spogladam na krzyz. Wybiegam z pomieszczenia. kwi 23 19:02:35 Doktor jest na korytarzu. kwi 23 19:02:45 W calej fortecy slychac pokrzykiwania grupujacych sie templariuszy. kwi 23 19:02:52 Wiekszosc pobiegla glowna klatka schodowa do lochow. kwi 23 19:03:04 Ide.. nie, biegne w kierunku archiwum. kwi 23 19:03:10 Doktor wpada do archiwum. kwi 23 19:03:18 Reka nieprzytomnego Anora miazdzona jest metodycznie w imadle. kwi 23 19:03:25 Alec lezy rozciagniety na laweczce. kwi 23 19:03:33 Pomocnik Wolfganga nachyla sie nad nim z pochodnia. kwi 23 19:03:42 Slyszac, ze do pomieszczenia ktos wszedl, odwraca sie. kwi 23 19:03:44 Spogladam na pomocnika. kwi 23 19:03:52 Gorace, tluste krople upadaja na piers Aleca. kwi 23 19:03:55 - Meluduj. kwi 23 19:04:02 - Panie... Co tam sie dzieje? kwi 23 19:04:03 Jecze kwi 23 19:04:09 Z niesmakiem spogladam na jencow. kwi 23 19:04:11 Wolfgang rowniez zaprzestal tortur. kwi 23 19:04:24 - Wiadomo cos? kwi 23 19:04:34 - Nie. Ale to dopiero cztery godziny. Potrzebujemy wiecej czasu. kwi 23 19:04:36 - Cokolwiek ?! kwi 23 19:04:42 - Ruszcie sie! kwi 23 19:04:53 - Nie chca mowic. Twardzi sa! - zaperza sie Wolfgang. kwi 23 19:05:10 Wiezniowie: -Jestescie zatwardziali... kwi 23 19:05:26 Patrze nieprzytomnym wzrokiem na doktora. kwi 23 19:05:39 Podchodze do Aleca kwi 23 19:05:42 - Ty... kwi 23 19:05:49 Alec dostrzega plik papierow w reku doktora. kwi 23 19:05:58 Dotykam jego twarzy. Krzywie sie. kwi 23 19:06:00 Moj wzrok sie wyostrza kwi 23 19:06:16 Uderzam go w twarz. kwi 23 19:06:24 - Gdzie one sa ?!! kwi 23 19:06:51 Daje znak mistrzowi, zeby podal noz. kwi 23 19:06:52 Doktor krzyczy, opryskuje Aleca slina. kwi 23 19:07:00 - Nie wiem... - odpowiadam szczerze. kwi 23 19:07:13 Policzkuje go jeszcze raz. kwi 23 19:07:19 - LZESZ!!! kwi 23 19:07:25 - Panie - odzywa sie nieswoim glosem Wolfgang. kwi 23 19:07:39 - Co? - dysze ciezko. kwi 23 19:07:48 Wolfgang milczy. Patrzy w kierunku drzwi. kwi 23 19:08:14 - Czego ? Mow. kwi 23 19:08:36 Czujesz czyjs wzrok na swoich plecach. Kogos, kto stoi w progu. kwi 23 19:08:47 - Doktorze Feyerabend... - slyszysz chrapliwy, cichy glos. kwi 23 19:08:51 Patrze za Wolfangiem. kwi 23 19:08:53 Powoli klade dlon na rekojesci. kwi 23 19:09:05 Ostroznie... odwracam sie. kwi 23 19:09:06 W progu stoi wielki Arab. kwi 23 19:09:16 Na jego piersi kolysze sie polksiezyc i krzyz. Obok siebie. kwi 23 19:09:27 Ma twarz poznaczona licznymi bliznami oparzeniowymi. kwi 23 19:09:32 Feyerabend zna dobrze ta twarz. kwi 23 19:09:36 Czuje jak czolo splywa mi zimnym potem. kwi 23 19:09:42 - Nie... nie... kwi 23 19:09:55 - Doktorze Feyerabend... - powtarza mezczyzna. kwi 23 19:09:58 - Wrocilem. kwi 23 19:10:13 - Mukhtar.. kwi 23 19:10:22 Zza rogu od strony klatki schodowej wybiegaja jakies postacie. kwi 23 19:10:25 Rozpetuje sie pieklo. kwi 23 19:10:32 * * * kwi 23 19:10:37 Dethan lezy na ziemi, nieruchomo. kwi 23 19:10:48 Ma rozorany policzek, oderwany plat odslonil zeby. kwi 23 19:11:34 Probuje ocucic Dethana kwi 23 19:12:01 Dethan po chwili odzyskuje przytomnosc, krzywi sie z bolu. kwi 23 19:12:13 Zarzir stoi w poblizu, rozglada sie i nasluchuje. kwi 23 19:12:15 - Co z kwi 23 19:12:23 - Co z Dethanem? kwi 23 19:12:26 Slychac jazgot, bicie dzwonow, krzyki. kwi 23 19:12:34 W bezposrednim poblizu zadnego zagrozenia na razie nie ma. kwi 23 19:13:46 - Nieprzytomny kwi 23 19:13:49 Dethan po chwili odzyskuje przytomnosc, krzywi sie z bolu. kwi 23 19:13:58 - Mozesz isc? kwi 23 19:13:59 Ale nic nie mowie. kwi 23 19:14:07 [Jesli moge, kiwam glowa. kwi 23 19:14:12 Kiwam glowa. kwi 23 19:14:19 Pomagam mu wstac kwi 23 19:14:23 Szukam wzrokiem jakiejs czystej chusty. kwi 23 19:14:24 - Chodzmy kwi 23 19:14:36 Czegos do obwiazania twarzy. kwi 23 19:15:52 Odwiazuje z twarzy szal. kwi 23 19:15:59 - To musi ci wystarczyc. kwi 23 19:16:09 Przewiazujecie twarz Dethana szalem. kwi 23 19:16:10 Probuje sie usmiechnac i krzywie sie jeszcze bardziej. kwi 23 19:16:14 Jestescie gotowi do dalszej drogi. kwi 23 19:16:16 - A sprawiedliwosc... nie beedzie dzisiaj bezimienna. kwi 23 19:16:32 Znowu plan. kwi 23 19:16:47 - Pokaz, gdzie jestesmy. kwi 23 19:17:16 [Lewy gorny rog pietra. kwi 23 19:17:19 [Jak sadze. kwi 23 19:17:25 [ Kropka? kwi 23 19:17:30 [Tak, raczej tak. kwi 23 19:17:32 [Prostokacik? kwi 23 19:17:43 [Kropka. kwi 23 19:17:49 [To ten zapisany kwadrat oznaczony jest jako "komin" kwi 23 19:17:55 [Mhm. kwi 23 19:17:58 [Kropka opisana jest jako "Na dach" kwi 23 19:18:09 [ Zapisany kwadrwa? kwi 23 19:18:17 *kwadrat kwi 23 19:18:26 Nie odezwalem sie jeszcze ani razu. Teraz tez w milczeniu pokazuje odpowiedni punkt na mapie. kwi 23 19:18:36 [Tak, nad nim jest piecioliterowy napis. kwi 23 19:18:43 [Pietro. kwi 23 19:18:49 Zgadza sie topografia? kwi 23 19:18:55 Drzwi po obu stronach? kwi 23 19:18:58 Krotki korytarzyk? kwi 23 19:19:11 Nie wyszliscie jeszcze z szybu komina. kwi 23 19:19:27 Zatem wychodzimy, jak sadze. kwi 23 19:19:27 -Gotowi? kwi 23 19:19:32 - Chodzmy. kwi 23 19:19:35 Pochylam glowe na znak zgody. kwi 23 19:19:52 Wychodzcie z komina. kwi 23 19:20:06 Jestescie w dlugim korytarzu, po obu stronach ktorego znajduja sie liczne drzwi. kwi 23 19:20:16 Odlegly kraniec korytarza konczy sie rowniez drzwiami. kwi 23 19:20:21 Liczne? kwi 23 19:20:24 Inaczej niz na mapie pietra. kwi 23 19:20:27 [ Uch? kwi 23 19:20:58 Wpatruje sie z lekkim niedowierzaniem w mape. kwi 23 19:21:03 [ Ja nie wiem, na jakie miejsce na mapie patrzycie. kwi 23 19:21:18 [Blisko lewego gornego rogu pietra znajduje sie opisany kwadrat. Ten opis oznacza "komin". kwi 23 19:21:20 [Aha: to jest ten pokoik? kwi 23 19:21:23 [W porzadku! kwi 23 19:21:29 [Drzwi zaznaczone sa prostokacikiem. Wyszliscie przez nie. kwi 23 19:21:29 [A ten w lewym gornym rogu to "na dach". kwi 23 19:21:32 [Juz wszystko jasne. kwi 23 19:21:32 [Tak! kwi 23 19:21:52 [ Mam mape bez opisow. Juz wiem. kwi 23 19:22:17 - W ktora strone? kwi 23 19:22:24 - Gdzie moze byc archiwum? kwi 23 19:22:58 - Drugie... -- syk bolu -- ...archiwum. kwi 23 19:23:40 - Pokaz na mapie. kwi 23 19:23:40 Patrze pytajaco na Magdara i Zarzira. kwi 23 19:23:44 Sam nie wiem. kwi 23 19:23:56 Wskazuje na drugi z pokojow przecietych ukosna linia. kwi 23 19:24:03 Zagladacie szybko do srodka. kwi 23 19:24:06 To chyba nie tutaj. kwi 23 19:24:06 Ale unosze tez rece w gescie niepewnosci. kwi 23 19:24:11 -Moze byc kwi 23 19:24:13 Ide. kwi 23 19:24:14 To jakas niewielka sypialnia z kilkoma lozkami i szafami. kwi 23 19:24:23 - Nie tu. kwi 23 19:24:25 Moze ten duzy pokoj na poludnie od komina? kwi 23 19:24:33 Kaplica. kwi 23 19:24:38 Cofam sie nieco i otwieram drzwi, jedyne po prawej stronie. kwi 23 19:24:40 Puste lawy ciagna sie dlugimi szeregami. kwi 23 19:24:44 Oltarz. kwi 23 19:24:49 Nad oltarzem wielki krzyz. kwi 23 19:25:09 Czynie tylko znak krzyza i wychodze. kwi 23 19:25:15 Zegnam sie rowniez. kwi 23 19:25:16 - Zle mi sie to kojarzy kwi 23 19:25:20 [ Kaplica, zaraz pod kominem tak? kwi 23 19:25:26 [ Tak. kwi 23 19:25:41 [ Pomieszczenie obok kaplicy? kwi 23 19:26:12 [ Musialbys pobiec naokolo. kwi 23 19:26:34 [ Zaraz... kwi 23 19:26:52 [ Po lewej, obok, powinny byc drzwi, czyz nie? kwi 23 19:28:29 [Nie ma bezposredniego polaczenia z "lewym gornym rogiem". kwi 23 19:29:06 [Tylko przez kaplice. kwi 23 19:29:19 Przesuwam palcem po mapie, w skupieniu. kwi 23 19:29:31 Lewy gorny rog? Ale tam blisko komin. kwi 23 19:29:43 I dach. Dziwne miejsce na archiwum. kwi 23 19:31:00 Bladzac dlonia po planie pietra, zatrzymuje palce na prawym dolnym rogu mapy. kwi 23 19:32:18 - Moze to... kwi 23 19:32:25 Sa tam cztery sasiadujace, duze pomieszczenia. kwi 23 19:32:49 - Myslaem o tym. Ruszamy. kwi 23 19:32:56 - Tak. kwi 23 19:33:02 Idziemy korytarzem na wprost, potem w prawo. kwi 23 19:33:07 Ruszacie na wprost dlugim korytarzem. kwi 23 19:33:15 Znowu sie krzywie. Adrenalina powoli zaczyna opadac. Bol staje sie silniejszy. kwi 23 19:33:20 Otwieracie drzwi, skrecacie w prawo, przebiegacie kilka metrow kolejnym korytarzem. kwi 23 19:33:24 I zatrzymujecie sie. kwi 23 19:33:34 W drzwiach do jednego z pomieszczen po lewej stronie widzicie potezna sylwetke Xandosa. kwi 23 19:33:39 Odwraca sie powoli na wasz widok. kwi 23 19:33:44 Warcze... kwi 23 19:33:54 W tym momencie, po jego drugiej stronie, po drugiej stronie korytarza, wybiegaja jacys ludzie. kwi 23 19:34:00 Xandos zwrocony jest do nich plecami. kwi 23 19:34:05 Usmiecha sie, dobywa miecza. kwi 23 19:34:10 Szarzuje! kwi 23 19:34:22 Przygotowuje sie do rzucenia zaklecia. kwi 23 19:34:25 - Gin, psie!!! kwi 23 19:34:26 Jeden z tamythc mezczyzn sklada dlonie w dziwny gest. kwi 23 19:34:30 Ale nie chce trafic szarzujacego Zarzira. kwi 23 19:34:37 Po korytarzu przetacza sie gigantyczna fala jak gdyby skompresowanego powietrza. kwi 23 19:34:51 Wpadam do jednego z sasiednich pomieszczen. kwi 23 19:34:51 Odrzuca Xandosa w wasza strone, ale jednoczesnie sufit peka na dlugosci kilku metrow. kwi 23 19:34:57 Jesli drzwi sa otwarte. kwi 23 19:35:05 *Jesli daja sie otworzyc. kwi 23 19:35:11 Dethan wpada do jednego z malych pomieszczen stanowiacych czesc "szesciopaku" po prawej stronie. kwi 23 19:35:20 Szarzuje na Xandosa. kwi 23 19:35:22 - Anor!!! Alec!!! kwi 23 19:35:33 Alec slyszy krzyk Magdara. kwi 23 19:35:42 Doktor Feyerabend stoi niezdecydowany w sali tortur. kwi 23 19:35:47 Wolfgang odrzucil narzedzia, siega po krotki miecz. kwi 23 19:35:51 - Tutaj! kwi 23 19:36:05 Probuje znalezc jakies przejscie kwi 23 19:36:09 Wstaje i wracam do korytarza -- o ile nic sie w nim nie stalo. kwi 23 19:36:09 Staram sie krzyczec na tyle glosno na ile moge kwi 23 19:36:17 Magdar przeciska sie wzdluz korytarza, pyl zatyka mu oczy. kwi 23 19:36:26 Manewrujac miedzy wyrwami i szczelinami. kwi 23 19:36:35 Zaczynam tracic nad soba kontrole. kwi 23 19:36:45 Dethan staje dokladnie naprzeciwko dwoch templariuszy, ktorzy pedza na niego z obnazonymi mieczami. kwi 23 19:36:53 Rzucam ognista kula. kwi 23 19:36:54 Kilkanascie metrow za nimi stoi tamten... mag? Sklada rece do kolejnego zaklecia. kwi 23 19:37:00 Teraz juz nie ma czasu. kwi 23 19:37:02 Instynkt. kwi 23 19:37:10 Dethan, oslabiony bolem, traci kontrole nad zakleciem, kula ognia przeistacza sie w struge zywego plomienia. kwi 23 19:37:26 Toruje sobie droge przez korytarz jak noz przez maslo. kwi 23 19:37:32 - Hhaah...! kwi 23 19:37:56 Kolejny szpikulec bolu w dziasle. kwi 23 19:38:07 Ale tamten mag zdazyl rzucic zaklecie. kwi 23 19:38:18 Tam gdzie ogien spotyka sie z powietrzem dochodzi do poteznej eksplozji. kwi 23 19:38:36 W scianie korytarza powstaje potezna wyrwa, prowadzi na dziedziniec. kwi 23 19:38:40 Slaniajac sie na nogach, znowu polswiadomie padam gdzies pod sciane. kwi 23 19:38:53 Sciany archiwow rowniez zostaly nadwyrezone, wszedzie pelno pylu, ognia. kwi 23 19:38:55 [co sie ze mna dzieje? kwi 23 19:39:05 [Albo ze mna? kwi 23 19:39:07 Magdar pokaslujac wpada do archiwum oznaczonego dwojka. kwi 23 19:39:14 [Zarzir: Ja nie wiem, co ty robisz kwi 23 19:39:26 [sa nasi? kwi 23 19:39:29 Magdar staje twarza w twarz z doktorem Feyerabendem trzymajacym w dloni plik papierow. kwi 23 19:39:37 Obok, na laweczkach, sa unieruchomieni Alec i Anor. kwi 23 19:39:38 - Magdar! kwi 23 19:39:44 Rzucam papiery. Cofajac sie wyciagam miecz. kwi 23 19:39:46 Anor stracil przytomnosc, jego dlon spoczywa w imadle, zmiazdzona. kwi 23 19:39:51 [Szarzuje na Mukhtara. kwi 23 19:39:57 Papiery rozsypuja sie po podloze, podnosi je podmuch wiatru zza okna. kwi 23 19:39:57 Atakuje doktora kwi 23 19:39:59 [Odkad tylko go zobaczylem... kwi 23 19:40:12 "Nie!" kwi 23 19:40:14 Mukhtar umknal Zarzirowi bokiem, przez male pomieszczenia szeciopaku. kwi 23 19:40:20 [Na dziedziniec -- ten oznaczony an ogolnym jako "zagruzowany, uprzatniety"? kwi 23 19:40:28 Cofam sie. Za Xandosem! kwi 23 19:40:36 [ Ten z zielonej czesci kwi 23 19:40:48 [ W porzadku. kwi 23 19:40:51 Krew naplywa mi do skroni. kwi 23 19:41:02 Organizm pompuje adrenaline. kwi 23 19:41:04 Probuje znow zebrac sily. W calej glowie pulsuje bol. kwi 23 19:41:16 [Nie, ten wielki, posrodku planow. Ten ze studnia (duza czarna kropka) kwi 23 19:41:22 "Panie, badz ze mna." kwi 23 19:41:29 [Rozumiem. kwi 23 19:41:30 Dethan lezy przytulony do sciany. Za soba ma korytarz. Wygladasz? kwi 23 19:41:38 Zarzir gdzies zniknal w bocznych pomieszczeniach. kwi 23 19:41:40 Wszedzie kurz, pyl. kwi 23 19:41:48 Tak, wygladam do korytarza. kwi 23 19:41:54 Magdar rusza na doktora, silny cios z boku wytraca go z rownowagi. kwi 23 19:41:57 To Wolfgang, kat. kwi 23 19:42:18 Feyerabend: Co robisz? Od Magdara odgrodzil cie Wolfgang, kartki fruwaja po pomieszczeniu. kwi 23 19:42:27 -HA! - krzycze i zadaje cios. kwi 23 19:42:30 Dethan wyglada, widzi maga kucajacego za jakimis zwalonymi kamieniami kilka metrow dalej. kwi 23 19:42:37 Feyerabend: Komu? kwi 23 19:42:42 Jesli on mnie nie widzi... kwi 23 19:42:46 [magdarowi kwi 23 19:42:48 Probuje znalaezc dogodne do obrony miejsce kwi 23 19:42:50 Tamten mag -- najwyrazniej aeronauta -- rzuca momentalnie zaklecie. kwi 23 19:42:54 Znowu na bok. kwi 23 19:43:06 Tzn. odskakuje. kwi 23 19:43:15 Jest zbyt szybki, a ja zbyt zmeczony. kwi 23 19:43:19 [aeromanta chyba kwi 23 19:43:33 Przez korytarz przetacza sie potezna kula powietrza i masakruje templariusza, ktory wyskoczyl na korytarz polnocnym wyjsciem. kwi 23 19:43:40 [aeromanta, oczywiscie kwi 23 19:43:56 [W polnocnej czesci jestem tylko ja? kwi 23 19:44:01 Magdara przypieraja do rogu Wolfgang i doktor. kwi 23 19:44:03 [Magdar w archiwum, Zarzir gdzies w poludniowej? kwi 23 19:44:16 [A ja jestem w jednym z pokoi "szesciopaku"> kwi 23 19:44:17 ? kwi 23 19:44:21 [Tak. kwi 23 19:44:24 Papiery fruwaja po archiwum. kwi 23 19:44:39 Rozgladam sie po pomnieszczeniu za jakims zrodlem ognia. kwi 23 19:44:44 Nie ma zadnego. kwi 23 19:44:44 Zbieram sily. Bede chcial na moment wyskoczyc na korytarz i przedostac sie do pierwszego archiwum, tego polnocnego. kwi 23 19:44:47 Wciaz chyba mam przy sobie plany. kwi 23 19:44:57 Probuje ocenic kto jest grozniejszym przeciwnikiem kwi 23 19:44:57 Wolfgang atakuje Magdara, ale robi to niezrecznie, odslania sie z prawej strony. kwi 23 19:44:58 Mimo bolu i oslabienia probuje sie uwolnic kwi 23 19:45:03 Magdar: Obaj sa malo grozni. kwi 23 19:45:05 Gdy tylko bede mogl, wlasnie to robie. kwi 23 19:45:19 Alec uwalnia lewa reke z rzemiennych pasow. kwi 23 19:45:19 Postaram sie wyeliminowac kata kwi 23 19:45:25 W takim razie szukam drogi ucieczki. kwi 23 19:45:39 Dethan przeskakuje do pierwszego archiwum, o kilka sekund przed kolejna pedzaca kula sprasowanego powietrza. kwi 23 19:45:39 Moge nia ruszac? kwi 23 19:45:41 Lupniecie. kwi 23 19:45:44 Forteca drga w posadach. kwi 23 19:45:47 Virtanen: Mozesz. kwi 23 19:46:01 Uwalniam druga reke a potem reszte ciala kwi 23 19:46:03 Magdar powalil kata jednym uderzeniem miecza. kwi 23 19:46:04 Przechodze przez drzwi do drugiego archiwum. Tego, w ktorym mieli byc Alec i Anor. kwi 23 19:46:12 Virtanen wyswobodzil sie w polowie, Anor jest nadal nieprzytomny. kwi 23 19:46:30 - Karty, karty - powtarzam do siebie. kwi 23 19:46:59 Podchodze do Virtanena, tne mieczem. kwi 23 19:47:07 Za pozno, jest tu juz Magdar. kwi 23 19:47:08 Staram sie uchylic kwi 23 19:47:14 Ruszam za doktorem kwi 23 19:47:20 Feyerabend: Mozesz uciekac albo stawic czolo Magdarowi. kwi 23 19:47:39 Kaszlac od pylu, napieram na drzwi do drugiego archiwum. kwi 23 19:47:43 Unosze miecz i spogladam na Magdara. kwi 23 19:48:18 Dethan wpada do drugiego archiwum kwi 23 19:48:22 Wszyscy sa na chwile w jednym miejscu. kwi 23 19:48:23 Uderzam doktora w tyl glowy kwi 23 19:48:25 Na chwile. kwi 23 19:48:35 Bo w tym momencie, od korytarza wpada aeromanta i ciska sprasowanym powietrzem. kwi 23 19:48:51 Dethan: Widziales go jako jedyny, probujesz odruchowo kontrowac ogniem? kwi 23 19:48:55 Tak. kwi 23 19:49:24 Z zacisnietymi do bolu (jeszcze bardziej...) szczekami. kwi 23 19:49:27 Dethan ciska kule ognia i znowu w miejscu, gdzie styka sie ogien i powietrze, dochodzi do poteznej eksplozji. kwi 23 19:49:46 [ Co z moim uwalnianiem sie? kwi 23 19:49:53 Ciska was wszystkich w rozne strony, sciany komnat sypia sie jakby zbudowano je z papieru. kwi 23 19:50:14 Oslaniam sie ramieniem przed odlamkami. kwi 23 19:50:24 Prawy dolny rog twierdzy eksploduje od magii. kwi 23 19:52:37 * * * kwi 23 19:53:16 Derrick, a potem Vincent, raznym krokiem przemierzaja szachownice i wchodza do wielkiego pomieszczenia, ktorym konczy sie korytarz. kwi 23 19:53:36 To dlugie, prostokatne pomieszczenie, szerokie na piec metrow, dlugie na jakies dziesiec. kwi 23 19:53:42 Oswietla je pochodnia lezaca na ziemi. kwi 23 19:53:50 Dwa metry dalej obok pochodni lezy nieruchomo czyjes cialo. kwi 23 19:54:02 Kolejne dwa metry dalej, we wnece w scianie, widac jakis prostokatny ksztalt. kwi 23 19:54:46 Podchodze do ciala. kwi 23 19:54:48 Wreszcie, w narozniku blisko Derricka i Vincenta znajduje sie metalowa drabinka, pnaca sie gdzies wysoko w gore. kwi 23 19:54:52 Zblizaja sie do ciala. kwi 23 19:54:53 ten ksztalt ? kwi 23 19:54:57 to ksiega ? kwi 23 19:54:58 Przebila je na wylot wielka wlocznia. kwi 23 19:55:04 W scianie obok dostrzegacie ziejacy czernia otwor. kwi 23 19:55:14 A ksztalt... Tak, to gruba ksiega w drewnianej oprawie. kwi 23 19:55:31 Rozpoznajecie trupa jako jednego z pomocnikow Xandosa. kwi 23 19:55:31 - Oto ona ... - mowie z zapartym tchem kwi 23 19:55:33 Jaki to otwor? Duzy? Portal? kwi 23 19:55:38 - Cofnij sie kwi 23 19:55:41 Cofam sie. kwi 23 19:55:45 Nie, otwor w scianie, z ktorego wystrzelila najwyrazniej ta wlocznia. kwi 23 19:55:50 Wycofujemy sie do drzwi kwi 23 19:55:57 rzucam ozywienie trup[a kwi 23 19:56:04 * trupa kwi 23 19:56:31 Nic sie nie dzieje. kwi 23 19:56:41 - Po prostu ja wez. kwi 23 19:57:02 Podchodze do zwlok kwi 23 19:57:09 Sa martwa ? kwi 23 19:57:13 Nie ruszaja sie. kwi 23 19:57:16 *martwe kwi 23 19:57:19 Widzisz wytrzeszczone oczy i wlocznie sterczaca z piersi. kwi 23 19:57:31 Podchodze do zwlok, ucinam glowe. kwi 23 19:57:43 - Sa. kwi 23 19:57:51 Twoj miecz trafia z gluchym loskotem w posadzke nie zatrzymujac sie na ciele. kwi 23 19:57:57 Ksiega i cialo rozwiewaja sie niczym dym. kwi 23 19:58:02 Z naroznika wypada jak sprezyna postac. kwi 23 19:58:06 Swist i blysk stali. kwi 23 19:58:08 Miecz, obrona. kwi 23 19:58:10 Widmowe Ostrze kwi 23 19:58:17 Miecz napastnika odcina Vincentowi lewa reke na wysokosci barku. kwi 23 19:58:26 Kto to? Atakuje. kwi 23 19:58:31 Cios odrzuca go do tylu, z kikuta tryska krew, zalewa wneke, w ktorej znajdowala sie iluzja Ksiegi. kwi 23 19:58:45 - Taka prosta iluzja! - usmiecha sie Zandar, pomocnik Xandosa. kwi 23 19:58:55 Oskakuje, staram sie byc zwinny na malej przestrzeni. kwi 23 19:58:59 Rusza na Derricka. kwi 23 19:59:04 Vincent osuwa sie na ziemie. kwi 23 19:59:06 Atakuje i jednoczenie bronie sie. kwi 23 19:59:40 * * * kwi 23 19:59:55 Magdara i na wpol oswobodzonego Virtanena cisnela przez wyrwe w scianie. kwi 23 20:00:02 *cisnelo. kwi 23 20:00:12 Upadaja na blotnista ziemie dziedzinca. kwi 23 20:01:15 Jeczac z bolu staram sie podniesc [?] kwi 23 20:01:18 - Alec zyjesz?! kwi 23 20:01:21 Nad nimi, liczne dziury w wewnetrznej scianie twierdzy ziona pylem i ogniem. kwi 23 20:01:30 Po scianach osypuje sie ukruszona cegla. kwi 23 20:01:33 - Boli... to chyba tak.... kwi 23 20:01:34 Alec podnosi sie. kwi 23 20:01:44 Rozgladam sie za doktorem kwi 23 20:01:52 - Ksiega... kwi 23 20:02:00 Rozgladam sie za kartkami kwi 23 20:02:01 Lewa reke ma przymocowana rzemiennym pasem do rekojesci zdruzgotanej lezanki. kwi 23 20:02:10 Kilka kartek wyfruwa z dziur w murze nad wami. kwi 23 20:02:11 Tylko kilka. kwi 23 20:02:14 A przede wszystkim wracam po Anora kwi 23 20:02:24 Wyswabadzam reke kwi 23 20:02:32 Magdar rusza ku najblizszym drzwiom, ale te otwieraja sie pierwsze. kwi 23 20:02:39 Wybiegaja templariusze. Czworka. kwi 23 20:03:05 - Odejdzcie kwi 23 20:03:07 Dowodzi nimi mlody mezczyzna wyrozniajacy sie dystynkcjami. kwi 23 20:03:17 Zbieram kartki z dziedzinca kwi 23 20:03:22 Patrze na nich zmeczonym wzrokiem kwi 23 20:03:26 - W imieniu... - mowi nieco drzacym glosem. - W imieniu Swietego Oficjum jestescie aresztowani. kwi 23 20:03:32 -Ja sie nie poddam kwi 23 20:03:38 Virtanen jak w transie podnosi porozrzucane kartki. kwi 23 20:03:42 -Wez to pod uwage kwi 23 20:03:50 - Rozejrzyj... sie - mowi mezczyzna z bladym usmiechem. kwi 23 20:04:03 - Wlasnie rozejrzyj sie kwi 23 20:04:05 - Poddajcie sie. Mozemy dojsc do... porozumienia - klamie. kwi 23 20:04:12 - Czy wiesz z kim walczysz? kwi 23 20:04:17 Slyszycie wokol siebie chlapanie blota. kwi 23 20:04:21 Czytam kartki i odrzucam je kwi 23 20:04:25 Pozostale drzwi wewnetrznego dziedzinca rowniez sie otworzyly. kwi 23 20:04:33 Otaczaja was templariusze. kwi 23 20:04:38 Dziewieciu. I Lubov. kwi 23 20:04:45 - Znowu... kwi 23 20:04:45 - Poddajcie sie - powtarza. kwi 23 20:04:50 - To nie ma sensu. kwi 23 20:04:53 - Ktory chce zginac pierwszy? kwi 23 20:05:00 Spogladaja na przywodce. kwi 23 20:05:03 Ten kiwa glowa. kwi 23 20:05:11 Ruszaja z obnazona stala, zaciesniaja krag. kwi 23 20:05:20 * * * kwi 23 20:05:26 Dethan odzyskuje przytomnosc w ruinach archiwum. kwi 23 20:05:38 Bladze wzrokiem po resztkach pomieszczenia. kwi 23 20:05:39 Kaszle, do oczu i ust, a przede wszystkim rany twarzy, wciska mu sie gryzacy pyl. kwi 23 20:05:47 Obok niego lezy nieprzytomny Anor. kwi 23 20:05:58 Na chwile zatrzymuje na nim oczy. kwi 23 20:06:00 Ma wyciagnieta przed siebie dlon... ktora nadaje sie tylko do amputacji. kwi 23 20:06:07 Ale potem przypominam sobie o aeromancie. kwi 23 20:06:12 Kawalek zmasakrowanego miesa, z ktorego sterczy biel kosci. kwi 23 20:06:22 Aeormanta odzyskuje przytomnosc kilka metrow dalej. kwi 23 20:06:26 Probuje jednoczesnie zebrac mysli i zogniskowac wzrok. kwi 23 20:06:34 To starszy mezczyzna z krzaczastymi brwiami o dobrotliwym wygladzie. kwi 23 20:06:40 Unosi sie na przednich dloniach. kwi 23 20:06:48 *Unosi sie na lewej dloni. kwi 23 20:06:53 Prawa oczyszcza twarz z pylu. kwi 23 20:06:58 Nie wiem, czy moge rzucic zaklecie. kwi 23 20:06:59 Moge? kwi 23 20:07:06 Sprobuj. Nie wiesz. kwi 23 20:07:16 Czujesz pulsujacy bol twarzy, zalewa glowe, nie pozwala skupic mysli. kwi 23 20:07:16 Hak. kwi 23 20:07:28 Aeromanta na widok Dethana odskakuje do tylu, pod sciane. kwi 23 20:07:37 Dobrotliwosc pryska mu z oczu. kwi 23 20:07:40 Ja doskakuje do niego. kwi 23 20:07:51 On w tym samym momencie sklada rece do zaklecia. kwi 23 20:07:53 Unoszac hak Thomasa. kwi 23 20:08:18 * * * kwi 23 20:08:18 Zarzir pobiegl za Mukhtarem w polnocno-zachodni rejon twierdzy. kwi 23 20:08:36 Mukhtar obejrzal sie kilkakrotnie, za kazdym razem po jego twarzy przewinal sie usmiech. kwi 23 20:09:20 Skronie wciaz pulsuja. kwi 23 20:09:24 Przebiegli obok komina, potem korytarz, jakies puste pomieszczenie. kwi 23 20:09:53 Biegne ile sil. kwi 23 20:09:53 Przez bojowy zamet przebija sie tutaj wyraznie dzwiek dzwonow. kwi 23 20:10:16 Mukhtar dobiega do kranca korytarza, wspina sie na gore po krotkiej drabinie. kwi 23 20:10:19 Po chwili znika po drugiej stronie. kwi 23 20:10:31 Wspinam sie. Za nim. kwi 23 20:10:31 Dzwiek dzwonow nasila sie, staje sie nie do wytrzymania. kwi 23 20:10:44 W jednej z rak trzymam miecz. kwi 23 20:11:00 Gdy Zarzir wchodzi na dach, Mukhtar juz czeka na niego dziesiec metrow dalej. kwi 23 20:11:07 Przez jego twarz przewija sie usmiech. kwi 23 20:11:12 Dzwonnica znajduje sie kilkanascie metrow dalej. kwi 23 20:11:18 Huczy, rozsadza skronie. kwi 23 20:11:28 - Czy to nie smieszne? - przekrzykuje jej halas Xandos. kwi 23 20:11:48 - My dwaj ukochalismy Go najbardziej z nich wszystkich, a mimo to zaraz jeden z nas bedzie musial zabic drugiego. kwi 23 20:12:04 Na jego piersi, obok polksiezyca, kolysze sie Zarzirowy krzyz. kwi 23 20:12:09 - Zbeszczesciles moj krzyz... kwi 23 20:12:20 -...obraziles mojego Boga... kwi 23 20:12:21 - Zarzirze... kwi 23 20:12:30 - Bog mi swiadkiem, ze chcialem tego uniknac. kwi 23 20:12:38 - Wiele, wiele lat temu. kwi 23 20:13:02 - Nigdy nie zastanawiales sie, dlaczego oddano cie do sierocinca? Dlaczego rodzice sie ciebie wyrzekli? kwi 23 20:13:25 - Zamlicz. kwi 23 20:13:50 - Nie masz z tym nic wspolnego, nekromanto. - krzywie sie, wypowiadajac ostatnie slowo. kwi 23 20:13:51 - Robilem wszystko, zeby do tego nie dopuscic - pokazuje glowa na dach, na dym walacy z pietra twierdzy w przeciwleglym narozniku dachu. kwi 23 20:14:02 - Chcialem wplynac na przeznaczenie, ale przeznaczenie zadrwilo ze mnie. kwi 23 20:14:05 Usmiecha sie szeroko. kwi 23 20:14:10 - Dostalem nauczke. kwi 23 20:14:18 - Ale przeciez my tak naprawde sie nie roznimy, prawda? kwi 23 20:14:26 - Dla nas obu licza sie tylko dwie rzeczy. kwi 23 20:14:28 - Tylko dwie. kwi 23 20:14:34 - Nieskonczony Bog w niebiosach. kwi 23 20:14:41 - Niezachwiana wiara w Niego w naszych sercach. kwi 23 20:14:45 - Nic innego nie ma znaczenia. kwi 23 20:14:57 - Oddaj krzyz. kwi 23 20:15:03 - Myle sie? Powiedz, jesli sie myle! - jego glos nabiera ostrosci. kwi 23 20:15:27 - Krzyz! kwi 23 20:15:41 - Krzyz? kwi 23 20:15:49 - Utraciles go w walce. kwi 23 20:15:56 - Wiec odbierz mi go w walce. kwi 23 20:16:07 - Bog i wiara. Nic innego nie ma znaczenia. kwi 23 20:16:12 - Napawasz mnie odraza. kwi 23 20:16:20 Xandos rusza szybkim krokiem w kierunku Zarzira z obnazonym mieczem. kwi 23 20:16:23 - A Bog jest przy mnie. kwi 23 20:16:29 Szarzuje. kwi 23 20:16:31 - Zaraz sie przekonamy, przy kim. kwi 23 20:16:40 CIAG DALSZY NASTAPI kwi 23 20:19:36 KAZDY Z WAS BEDZIE MUSIAL PODJAC DECYZJE. kwi 23 20:19:39 OSTATNIA DECYZJE. kwi 23 20:19:41 21 MAJA.